Dodaj do ulubionych

molestowanie

11.12.08, 22:04
Powiedzcie mi, co myśli sobie ojciec, który przychodzi w nocy do nastoletniej córki, zaczyna całować w sposób obrzydliwy, wkłada rękę w majtki.Po czym zachowuje się jakby się nigdy nic nie stało.I po kilku latach ma pretensję,że mam go w du**e, nie przyjeżdzam, nie dzwonię.A prawda jest taka, że jak go widzę to mi się flaki wywracają i to nie tylko ze względu na molestowanie.Chyba ogólnie coś mu w głowie brak...
Obserwuj wątek
    • bertrada Re: molestowanie 11.12.08, 22:17
      Nie sądzę, żeby w ogóle coś sobie myślał. Pewnie nawet do głowy mu nie przyszło,
      że coś złego zrobił. Pedofile podobno mają uszkodzenia w obrębie płatów
      czołowych i dlatego nie są w stanie kontrolować swoich zachowań ani pojąć, że
      coś robią źle.
      • vippera Re: molestowanie 11.12.08, 22:30
        no nie wiem co myśleć...jednak jak przy rozwodzie rodziców "poczuł" że może to być w jakis sposób wykorzystane to sie wystraszył a potem próbował głupka z siebie zrobić, że niby to wymyślone.Przyjedzie w niedziele w odwiedziny pewnie sie poskarżyć jaki to on biedny i z siostrą mamy go gdzieś bo nawet nie dzwonimy.Mam chęć mu powiedzieć,że sobie sam na to zasłużył.I już nie chodzi tylko o molestowanie.Zawsze cos mu sie nie podobało, zawsze coś źle zrobione.Zarówno mama jak i my.Ale dla swojego postępowanie wobec rodziny to zawsze było ok.Nie wiem jak to będzie w niedzielę z tymi jego odwiedzinami.Z chęcią cos bym mu powiedziała ale boje sie zaczynać :/
        • lucyna_n Re: molestowanie 12.12.08, 08:17
          nie otwieraj mu drzwi
          serio.
          nie zasługuje na to żebyś utrzymywala z nim jakiekolwiek kontakty, i nie daj
          sobei wmowić poczucia obowiązku, że ojciec, że to że śmo, że biedny opuszczony.
          Trudno, nie Ty go skrzywdzilaś tylko on Ciebie.
          a tekst o płatach czołowych to hmm, to takie żarty berci, ona ciągle pisze że
          nie traktuje serio tego forum, więc się tym nie sugeruj.
          Dbaj o swoje zdrowie psychiczne i nie kontaktuj się z nim, zaczynanie dyskusji
          sprawi że tylko się zdolujesz, zdenerwujesz a po nim i tak spłynie jak woda po
          kaczce. Jeżeli boisz się bezpośrednio to zadzwon albo wyślij smsa że nie życzysz
          sobie jego odwiedzin. Z jakiej niby racji masz przeżywać dodatkowe
          nieprzyjemności jakby malo było krzywdy.
          Wiem, że Cię teraz buntuję, ale moim zdaniem utrzymywanie relacji jak gdyby
          nigdy nic powoduje że on się czuje komfortowo a Ty? sama wiesz co czujesz. To
          nie jest sprawiedliwe.
        • bertrada Re: molestowanie 12.12.08, 11:05
          A po co w ogóle utrzymujesz z nim kontakt?
          Sprawcy przemocy w rodzinie zazwyczaj uważają się za ofiary, dlatego cały czas
          skomlą o współczucie i skarżą się, że nikt ich nie rozumie. To są osoby z
          poważnymi zaburzeniami psychicznymi, dlatego zachowują się nieracjonalnie i
          niespójnie.
          Podobno są jakieś terapie dla sprawców i ofiar przemocy i podobno dzięki nim
          można naprawić relację w rodzinie. Ale szczerze mówiąc nie wierzę w ich
          skuteczność i uważam, że jedyną rzeczą jaką można zrobić to odizolować się od
          delikwenta.
    • lucyna_n Re: molestowanie 12.12.08, 08:11
      nie mam bladego pojęcia, nawidzilabym go strasznie
      jeżeli byłaby jakakolwiek szansa odcięcia się całkowitego od tego człowieka to
      bym to zrobiła
    • tlenoterapia Re: molestowanie 12.12.08, 23:31
      Chciała bys kogos takiego znac jak by nie był Twoim ojcem?
      Zaprzyjaznila bys sie z takim czlowiekiem?
    • mskaiq Re: molestowanie 13.12.08, 10:48
      Mysle ze Ojciec ktory przychodzi do nastoletniej corki nie rozumie
      ze to co robi jest zle.
      Mysle ze nadal tego nie rozumie, mozesz Mu pomoc zrozumiec to. Byc
      moze w Jego mlodym wieku przydazylo sie mu cos podobnego, sam byl
      molestowany jako dziecko i zaakceptowal to molestowanie jako objaw
      milosci rodzicielskiej. Dlatego moze nie widziec niczego zlego w
      Swoim zachowaniu w stosunku do Ciebie.
      Twoje wybaczenie przyniosloby Ci wiele ulgi a Jemu mogloby pomoc
      zrozumiec ze molestowanie jest zlem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 13.12.08, 11:35
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze Ojciec ktory przychodzi do nastoletniej corki nie rozumie
        > ze to co robi jest zle.
        > Mysle ze nadal tego nie rozumie, mozesz Mu pomoc zrozumiec to. Byc
        > moze w Jego mlodym wieku przydazylo sie mu cos podobnego, sam byl
        > molestowany jako dziecko i zaakceptowal to molestowanie jako objaw
        > milosci rodzicielskiej. Dlatego moze nie widziec niczego zlego w
        > Swoim zachowaniu w stosunku do Ciebie.
        > Twoje wybaczenie przyniosloby Ci wiele ulgi a Jemu mogloby pomoc
        > zrozumiec ze molestowanie jest zlem.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        achaaa, więc to takie buty...
        kazirodczy pedofile nie rozumieją i molestują dzieci, by tak okazać
        miłość rodzicielską ?! i dlatego dzieci powinny pomóc tym ojcom,
        zamiast ich wsadzać do pierdla.
        no to już szczyt wszystkiego, Mskaiq.
      • patyczka82 Re: molestowanie 13.12.08, 12:19
        Myślę,że on bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego,że to jednak normalne nie jest.Jak mu to kiedyś wypomniałam to wpadł w szał.Gdyby uważał za normalne to nie groziłby mi żebym nikomu nie mówiła bo popamiętam.Wymaga od dzieci wyrazów szacunku i pomocy a w gruncie rzeczy jest wielkim egoistą.Sam kiedyś stwierdził,że żyje przede wszystkim dla siebie.Dzieci według niego to same jakoś powinny się wychowywać i oczywiście pomagać rodzicom.Co najgorsze do niego nic nie dociera, żadne tłumaczenia.To taki zakuty łeb.No nie mogę.Jak sobie nieraz pomyślę to mi się coś robi.Nieraz nachodzi mnie chęć zemsty.Oby to mnie kiedyś nie zniszczyło
        • ejana Re: molestowanie 13.12.08, 12:34
          Olgo masz racje. Co to za rada, aby wybaczac i wspolczuc pedofilom, bo sa
          nieswiadomi niczego.
          Szczegolnie na takim etapie, jaki opisuje autorka watku.

          Pedofil to chory czlowiek, ale swiadom tego, ze skutki jego choroby nie sa
          akceptowane spolecznie. W przeciwnym razie okazywalby swoje uczucia w stosunku
          do corki tez u cioci na imieninach.
          A jesli ma sie do czynienia z czlowiekiem, ktory do tego jest egocentrykiem, nie
          liczacym sie z innymi ludzmi i nie odczuwajacym zadnych wyrzutow sumienia z tego
          powodu, ze krzywdzi innych, to co moze dac na tym etapie wybaczenie ?
          Nigdy nie nalezy na sile i za szybko wybaczac. To owszem piekny gest, ale trzeba
          byc do tego gotowym.
          Na teraz, to chyba najlepszym rozwiazaniem byloby ograniczenie jakichkolwiek
          kontaktow i proba izolacji od jego toksycznych slow i zachowan. W przeciwnym
          wypadku autorka watku nadal pozostaje ofiara na ktora on ma wplyw i bezlitosnie
          lamie jej poczucie wlasnej godnosci.
          Znalalam kobiete, ktora wykorzystywal ojciec. Wiem, ze latami robila terapie, bo
          nie mogla sobie ulozyc zycia.
          Mozliwosc poznania jej traumatycznego doswiadczenia pozostawila we mnie ogromne
          wspolczucie dla bezmiaru fizycznych i emocjonalnych strat jakie byly jej
          doswiadczeniem.
          • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 13.12.08, 19:30
            wiesz Ejano, ja po prostu wiem, co to molestowanie.
            nigdy o tym nikomu nie mówiłam.
            wuj i starszy kuzyn.
            jak o wuju ciotce raz próbowałam, to zrobiła okrągle oczy i
            przerwałam w pół zdania, bo wiedziałam, że mi nie uwierzy.
            ale ja wiem, co to molestowanie.
            • mskaiq Re: molestowanie 13.12.08, 22:52
              olga_w_ogrodzie napisała:
              >achaaa, więc to takie buty...
              >kazirodczy pedofile nie rozumieją i molestują dzieci, by tak okazać
              >miłość rodzicielską ?! i dlatego dzieci powinny pomóc tym ojcom,
              >zamiast ich wsadzać do pierdla.
              >no to już szczyt wszystkiego, Mskaiq.
              Co zrobic z ludzmi ktorzy nie rozumieja, ktorzy popelniaja bledy,
              ktorzy robia zle. Jedna droga jest wybaczenie druga zlosc i zemsta.
              Nie chce sie mscic za zlo ktore mi zostalo wyrzadzone wole wybaczyc.
              Wybaczenie przynosi ulge, przynosi milosc. Zemsta przynosi
              nienawisc, zlosc i depresje.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • toxic_so_much Re: molestowanie 13.12.08, 23:58
                Co zrobic z ludzmi ktorzy nie rozumieja, ktorzy popelniaja bledy,
                > ktorzy robia zle. Jedna droga jest wybaczenie druga zlosc i
                zemsta.
                > Nie chce sie mscic za zlo ktore mi zostalo wyrzadzone wole
                wybaczyc.
                > Wybaczenie przynosi ulge, przynosi milosc. Zemsta przynosi
                > nienawisc, zlosc i depresje.
                > Serdeczne pozdrowienia.
                >
                molestował Cię ktoś ?
                łapał Cię wciąż i wciąż pod pozorem zabawy, by Cię TAM obmacać ?
                chowałeś się za zasłonaę blizutko okna, by Cię nie dorwał, gdy niby
                z wizytą przylaził ?
                albo
                pokładał się na Tobie i całował Cię starszy kuzyn, a Ty byłeś tak
                mały, że nie wiedzialeś, co się dzieje ?!
                Boże...
                słów brak..
                Mskaiq, empatii, to Ty nie masz.
                nie chce mi się już w ogóle z nikim i o niczym gadać.
                chyba mam już dość.

                • toxic_so_much Re: molestowanie 14.12.08, 00:00
                  to wyżej, to ja - Olga.
                  nie chce mi się takich rzeczy opowiadać publicznie pod starymi
                  nickami.
                  • beznadziejna.live Re: molestowanie 16.12.08, 03:33
                    toxic_so_much napisała:

                    > to wyżej, to ja - Olga.
                    > nie chce mi się takich rzeczy opowiadać publicznie pod starymi
                    > nickami.

                    niestety wiele dziewczynek doznało niechcianego dotyku ... dzis sie mowi o tym,
                    kiedys nie było nawet do kogo się poskarzyc.
              • snajper55 Re: molestowanie 14.12.08, 00:28
                mskaiq napisał:

                > Co zrobic z ludzmi ktorzy nie rozumieja, ktorzy popelniaja bledy,
                > ktorzy robia zle. Jedna droga jest wybaczenie druga zlosc i zemsta.

                Między wybaczeniem a zemstą jest miejsce na pamięć o wyrządzonej krzywdzie i
                stosowne do wyrządzonej krzywdy zachowanie.

                S.
              • bertrada Re: molestowanie 14.12.08, 00:41
                Zawsze można jeszcze delikwenta przestać traktować jako równego sobie partnera,
                tylko jako jakąś niższą formę życia. W końcu nikt normalny nie będzie czuł ani
                żalu ani chęci zemsty np na psie, który go pogryzł czy "gwałcił" mu nogę.
                Zastanawiam się właśnie, czy to w ogóle jest możliwe.
                • uri_ja Re: molestowanie 14.12.08, 07:52
                  przesadzasz.
                  slowem i mysla. grzeszysz Bert. czlowiek jest bardziej skomplikowany...i jest to mozliwe. mozliwe jest miec uczuc ambialencje, nawet wobec osoby, ktora najbardziej zranila. milosc i nienawisc to uczucia pokrewne.
            • beznadziejna.live Re: molestowanie 16.12.08, 03:26
              olga_w_ogrodzie napisała:

              > wiesz Ejano, ja po prostu wiem, co to molestowanie.
              > nigdy o tym nikomu nie mówiłam.
              > wuj i starszy kuzyn.
              > jak o wuju ciotce raz próbowałam, to zrobiła okrągle oczy i
              > przerwałam w pół zdania, bo wiedziałam, że mi nie uwierzy.
              > ale ja wiem, co to molestowanie.

              I tu jest pies pogrzebany, nikt nie wierzy. A dziś jak jest .. utrzymujesz z
              nimi kontakty?
      • bertrada Re: molestowanie 14.12.08, 10:58
        Zdajesz sobie z tego sprawę, że takie uczucia jak chęć zemsty czy żal do kogoś,
        to naturalna konsekwencja tego, że człowiek jest zdolny zapamiętywać wydarzenia
        z przeszłości i na ich podstawie wyciągać wnioski na przyszłość? W przeciwnym
        wypadku nie byłby w stanie stworzyć żadnej cywilizacji, żadnych sensownych
        relacji międzyludzkich i nadal tkwiłby na drzewie. Dlatego zmuszanie kogoś do
        wybaczania czy zapominania jest równoznaczne ze zmuszaniem do wyzbycia się
        jakichkolwiek innych naturalnych instynktownych zachowań. A instynkty mają to do
        siebie, że są niezależne od wolnej woli i chciejstwa.
        • amamit Re: molestowanie 14.12.08, 17:46
          tak, a homoseksualistow bija...koncze jalowe pogaduchy. ani to interesujace, ani dobre.
      • depresja_gangstera O ludzie! 19.12.08, 19:22
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze Ojciec ktory przychodzi do nastoletniej corki nie rozumie
        > ze to co robi jest zle.
        > Mysle ze nadal tego nie rozumie, mozesz Mu pomoc zrozumiec to. Byc
        > moze w Jego mlodym wieku przydazylo sie mu cos podobnego, sam byl
        > molestowany jako dziecko i zaakceptowal to molestowanie jako objaw
        > milosci rodzicielskiej. Dlatego moze nie widziec niczego zlego w
        > Swoim zachowaniu w stosunku do Ciebie.
        > Twoje wybaczenie przyniosloby Ci wiele ulgi a Jemu mogloby pomoc
        > zrozumiec ze molestowanie jest zlem.
        > Serdeczne pozdrowienia.


        Takiego pier*%& dawno nie czytałam!
    • mskaiq Re: molestowanie 14.12.08, 02:32
      Kiedys moj syn zostal zaatakowany przez homoseksualiste. Mial
      trzynscie lat, byl ze mna na korcie tenisowym. Poszedlem zbierac
      pilki tenisowe. Moj syn zaczal krzyczec, wrocilem. Homoseksualista
      uciekl.
      Dawno wybaczylem, moj syn rowniez. Pracuje z czlowiekiem ktory jest
      homoseksualista, nie przeszkadza mi to nie budzi zadnych zlych
      wspomien.

      Jesli chodzi o pamiec o wyrzadzonej krzywdzie to nigdy nie pamietam
      wyrzadzonych krzywd. Pamiec o wyrzadzonej krzywdzie nieustannie
      przynosi epizody depresyjne, przynosi bol, podwaza wiare w ludzi.
      Wybaczenie to zatrzymanie zla, nie przekazywanie go dalej. Brak
      wybaczenia to nieustanne przezywanie go, czesto rowniez
      przekazywanie wokol.
      W Sydney mlodzi ludzie organizuja wyprawy na homoseksualistow, bijac
      ich, czesto bardzo dotkliwie.
      Sa to przewaznie ludzie ktorzy sami byli ofiarami homoseksualistow.
      Dzisiaj to oni atakuja, niewybaczone zlo tworzy nowe zlo.
      Czy uwazasz ze takie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej
      krzywdy. Jakie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej krzywdy ?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 14.12.08, 08:26
        mskaiq napisał:

        > Kiedys moj syn zostal zaatakowany przez homoseksualiste. Mial
        > trzynscie lat, byl ze mna na korcie tenisowym. Poszedlem zbierac
        > pilki tenisowe. Moj syn zaczal krzyczec, wrocilem. Homoseksualista
        > uciekl.
        > Dawno wybaczylem, moj syn rowniez.

        za wiele do wybaczania tu nie było.
        i co oznacza, to wybaczenie ?
        że nie masz za złe i ewentualnie zgadzasz się na ponowną próbę
        napadu ?
        no to moje gratulacje.

        a w ogóle, jak kulą w płot.
        porównujesz nieudaną próbę napadu na syna przez jakiegoś
        faceta /skąd wiesz, że był to gej ? może heteroseksualny pedofil ?/
        z systematycznym molestowaniem ?
        pojęcia mylisz.
        nieudany napad /co to w ogóle znaczy ? - JAKI charakter miał ten
        napad?/, to nie jest systematyczne molestowanie.

        Pracuje z czlowiekiem ktory jest
        > homoseksualista, nie przeszkadza mi to nie budzi zadnych zlych
        > wspomien.
        >
        czemu w to pakujesz homoseksualistów ?
        nie mówimy tu o homoseksualiźmie konkretnie.
        molestują heteroseksualni.
        homoseksualiści także. biseksualni też.

        > Jesli chodzi o pamiec o wyrzadzonej krzywdzie to nigdy nie
        pamietam
        > wyrzadzonych krzywd.

        nie pamiętasz ? jak to? przecież dopiero co wspomniałeś o nieudanym
        napadzie na syna, więc pamiętasz jak najbardziej.
        gdybym ja sobie wymazała pamięć krzywd, które wyrządzono mnie i
        które ja wyrządziłam, to musiałabym wymazać pamięć o życiu całym i
        zostałaby tabula rasa.

        Pamiec o wyrzadzonej krzywdzie nieustannie
        > przynosi epizody depresyjne, przynosi bol, podwaza wiare w ludzi.
        > Wybaczenie to zatrzymanie zla, nie przekazywanie go dalej. Brak
        > wybaczenia to nieustanne przezywanie go, czesto rowniez
        > przekazywanie wokol.

        to fajnie, że nie pamiętasz o krzywdzie.
        i fajnie masz, że nikt ani Ciebie, ani Twego syna nie macał, nie
        obcałowywał, nie pakował wstrętnych łap, gdzie nie powinien.
        /pytałam już - pakował Ci ktoś łapy, gdzie nie powinien, gdy byłaś
        dzieckiem?/
        wybaczyleś też pewno hitlerowi, stalinowi etc.
        Twoja sprawa.
        wygląda na to, iż, wg Ciebie, ofiara molestowania, która na zawsze
        jest okaleczona psychicznie czy tego chce czy nie, jest źródłem zła,
        które przekazuje "wokół" , jak to określasz.
        a ja myślałam zawsze, że źródłem zła jest kat, a nie ofiara.
        czy Ty jesteś okrutny czy co ?

        > W Sydney mlodzi ludzie organizuja wyprawy na homoseksualistow,
        bijac
        > ich, czesto bardzo dotkliwie.
        > Sa to przewaznie ludzie ktorzy sami byli ofiarami
        homoseksualistow.

        co ma piernik do wiatraka ?
        coś się tak uparł na tych gejów ?
        nie mówimy tu o nietolerancji wobec osób o odmiennej orientacji.
        jakieś stereotypy powielasz.
        molestowanie łączysz z homoseksualizmem.
        tak się składa, że najczęściej mówi się jednak o facetach hetero,
        często członkach rodziny, którzy molestują małe dziewczynki i o
        których nikt, by nie powiedział, iż są do tego zdolni, bo mają żony,
        narzeczone, dorosłe kochanki i są tzw. porządnymi ludźmi.

        > Dzisiaj to oni atakuja, niewybaczone zlo tworzy nowe zlo.
        > Czy uwazasz ze takie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej
        > krzywdy. Jakie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej krzywdy ?

        co Ty gadasz?
        o czym Ty gadasz ?
        to nie na temat.
        i, czy ja kogoś z atakuję?
        czy ja się mszczę ?
        "niewybaczone zło, tworzy nowe zło " ? - czyli ja jestem winna i
        zła, a nie ci, co molestowali ?
        nie rozumiesz.
        ja tego nie rozdrapuję w te i nazad.
        nawet Ty, znający mnie wiele lat, nigdy nie usłyszałeś ode mnie o
        tych sprawach. teraz dopiero tak wyszło.
        niemniej, ja to pamiętam i mam prawo czuć obrzydzenie do tych
        facetów, a jeśli chodzi o wybaczenie, to tu terapia ewentualna,
        powinna się skupić na wybaczeniu sobie i na tym, by nie siebie
        obwiniać za te ohydy..
        ale Ty, jak powiedział Eufo na szczurze, chcesz chyba doprowadzić do
        identyfikacji z agresorem - bo jak inaczej odebrać nawoływanie do
        zrozumienia i wybaczenia dziadu, który małej dziewczynce pakuje
        obmierzłe łapska pod sukienkę ?
        gdy jest wina, drogi Mskaiq, powinna być i kara, a nie wybaczanie.
        o tym, co robili ci panowie, powinni się wszyscy dowiedzieć - choć
        taka mała karka niechby była.
        tymczasem nie wie nikt. pozostali bezkarni i pewno nie mają wyrzutów
        sumienia. a może przez to, że nie było kary, macają kolejne małe
        dziewczynki.


        > Serdeczne pozdrowienia.

        daj spokój.
        podobny brak współodczuwania okazałeś już raz, po akcji snajpera i
        bertrady.
        a to, co napisałeś wyżej, to wygląda, jak z kosmosu - nie na temat.
        • szmigar Re: molestowanie 14.12.08, 08:37
          litosci, co z brednie. przebaczyc oprawcy??? oprawca powinien byc ukarany przez
          spoleczenstwo, a ofiara powinna przezyc swoj bol i gniew przy AKCEPTACJI dla jej
          uczuc ze strony spoleczenstwa, bliskich, otoczenia.

          a nie w asyscie nawiedzonych bredni o przebaczeniu.

          wtedy moze wyzdrowiec i uwolnic sie od tego doswiadczenia. moze zrozumiec, ze
          czasem zycie bywa okrutne, ludzie bywaja okrutni bezinteresownie i ze nie ma w
          tym winy dziecka.

          mowimy o molestowanym dziecku na litosc boska, a nie o doroslym, ktoremu
          skradziono portfel.
      • bertrada Re: molestowanie 14.12.08, 08:52
        A czy ty nie mylisz dwóch różnych rzeczy. Czym innym jest przenoszenie
        negatywnych odczuć związanych z daną osobą na całą grupę społeczną a czym innym
        są negatywne odczucia skierowane do własnego oprawcy.

        Tego pierwszego to stosunkowo łatwo się pozbyć, wystarczy trochę racjonalnie
        spojrzeć na całą sytuację, natomiast olanie oprawcy może się okazać niemożliwe,
        bo ciężko jego postępowanie zracjonalizować. No chyba, że ktoś popadnie w jakiś
        syndrom sztokholmski albo wyuczoną bezradność.

        A bandy bandziorów nawalające homoseksualistów nie robią tego dla zemsty. Po
        prostu to są ludzie dla których każda okazja do wtłuczenia komuś jest dobra.
        • uri_ja Re: molestowanie 14.12.08, 09:40
          zaczynam zmieniac o Tobie zdanie...i sie nie ciesz...i nic wiecej nie napisze, bo wbrew pozorom mam swieta cierpliwosc.
          • ejana Re: molestowanie 14.12.08, 10:05
            Pamiec o traumatycznych zdarzeniach dziecko ma "zapisane w ciele"
            To tak, jak wypalenie goracym zelazem.
            Jesli temu towarzyszy poczucie absolutnego osamotnienia,
            bo nikt nie stanowi dla dziecka wsparcia,
            nie broni go,
            nie pomaga mu przejsc przez takie negatywne doswiadczenie,
            to ten wpis zostaje na cale zycie w podswiadomosci.
            I ktos, kto tego nie doswiadczyl, moze sobie snuc watki o
            cudzie wybaczania.
            Tylko wlasne doswiadczenie, albo przebudzenie wspolczucia dla doswiadczenia
            innych, pozwala zrozumiec problem.

            >Między wybaczeniem a zemstą jest miejsce na pamięć o wyrządzonej krzywdzie i
            stosowne do wyrządzonej krzywdy zachowanie< - to jest madre, nie ma innej drogi.

            Wybaczyc, to duze wyzwanie, moze pozwolic uwolnic sie ofierze od traumy, ale do
            tego trzeba czasu i pracy nad soba.
            Wcale nie musi sie to nakladac na relacje miedzy sprawca a ofiara. Bo wielu
            sprawcow nigdy nie bedzie w stanie zrozumiec, co zrobili i nie zasluguja na
            jakiekolwiek miejsce w zyciu osoby molestowanej.

            Mam do Ciebie pytanie, Olgo, czy probowalas robic terapie, zrzucic to wszystko z
            siebie, zostawic swojego ojca w jego mrocznych miejscach i pojsc dalej ?
            • szmigar Re: molestowanie 14.12.08, 10:25
              przyznam, ze ja dla mnie to cale przebaczanie to jakas przerosnieta nadmuchana
              idea pusta w srodku. Przebaczac, kochac, sratatata. A jak ci pijany kierowca
              zabije brata to tez masz przebaczyc? a jesli tornado ci zabije brata to KOMU
              masz przebaczyc zeby sie "uzdrowic"???

              znam wiele osob, ktore sa ofiarami traumy spowodowanej przez innych ludzi.
              Prowadza pelne, udane zycie i nie potrzebowali do tego przebaczania oprawcom.
              przeciwnie - uwazaja, ze oprawcy powinni byli poniesc kare i uwazaja to za
              hanbe, ze czesto nie ponosza. I powiem wiecej, ja uwazam, ze nikt nie ma prawa
              wybaczyc w imieniu ofiary ani pouczac ofiary o koniecznosci przebaczenia.

              jak komus przebaczenie jest potrzebne do czegos to bardzo prosze, niech
              przebacza. ale wg mnie przebaczenie to zmniejszanie dysonansu a nie zaden cud
              nad cuda.

              mowie oczywiscie o molestowaniu a nie o przebaczaniu przykrych slow bliskiej
              osobie (Takie przebaczenie ma sens, bo dwojgu ludzi zalezy na relacji.)
            • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 14.12.08, 10:37
              ejana napisała :
              Mam do Ciebie pytanie, Olgo, czy probowalas robic terapie, zrzucic
              to wszystko
              > z
              > siebie, zostawic swojego ojca w jego mrocznych miejscach i pojsc
              dalej ?

              oj nie !
              mylisz mnie z autorką wątku.
              mój Ś.P. Tata nigdy w życiu takich rzeczy. nigdy, przenigdy.
              ja napisałam o wuju i kuzynie.
              i - nie.
              nawet na terapii o tym nie mówiłam.
              nigdy, nikomu.
              tu po raz pierwszy.
              jak pisałam wyżej, raz chciałam ciotce powiedzieć, ale nie
              uwierzyła, no to zamilkłam.
              ja zrobiłam wyparcie.
              ale to jest sobie w środku.
              bezsprzecznie jest.
              i wczoraj, gdy o tym napisałam, to się zrobiłam bardzo małą, malutką
              dziewczyneczką.
              i było bardzo, przeogromnie smutno.

              uważam, iż takich zachowań wcale nie powinno się wybaczać.
              można nie negować w całości molestującej osoby, ale TAKIE jej
              zachowania negować będę zawsze. i tego nie wybaczę, co nie oznacza
              dążenia do zemsty.
              • ejana Re: molestowanie 14.12.08, 10:50
                Przepraszam, Olgo, za ta pomylke.
                Dzis rano bylam chyba nieuwazna a mialam w pamieci glowny temat.

                Tez czasami jestem taka malutka dziewczyneczka i jest mi smutno.
                To malo pocieszjace, ale jest nas wiecej :))
                Pozdrawiam Cie serdecznie. ejana

                • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 14.12.08, 11:05
                  i ja pozdrawiam , Ejano.
          • bertrada Re: molestowanie 14.12.08, 10:15
            Czytaj ze zrozumieniem.
            To było pytanie do Mskaiqa, który w to wszystko władował efekt Horna, którego
            naprawdę stosunkowo łatwo się pozbyć, więc nie można tego porównywać z
            pozbywaniem się nienawiści do oprawcy.

            Bo to, że jego syna molestował homoseksualista a on nie ma pretensji do
            wszystkich homoseksualistów nie jest przecież jakimś szczególnym osiągnięciem.
            Fakt, że ktoś z jakiejś grupy społecznej coś zrobił, jeszcze nie oznacza, że
            wszyscy przedstawiciele tej grupy są tacy sami.
    • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 13:00
      Przykro mi,że spotkało to nie tylko mnie :( A wiecie co najbardziej mnie wkurza w ojcu?To, że on w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego,że traktuje go tak jak traktuje bo sobie na to zasłużył.Delikatnie mówiąc oczywiście.Bo to na co zasłużył go nie spotkało.Wkurza mnie jak się żali jaki on biedny, zapracowany, nikt mu nie pomaga, nie współczuje.I to jego przekonanie o słuszności własnych poglądów i myśli.Nigdy nie był ojcem takim jakim powinien być.A wpie***la się w każdy szczegół życia naszego życia choć ma swoją nową rodzinę.Dużo by opowiadać o tym :/
      • lucyna_n Re: molestowanie 14.12.08, 15:12
        cholera , ilu takich psychopatów jest na świecie ...
        skąd ja to znam, biedny skrzywdzony, opuszczony (tak, mimo drugiej rodziny
        biedny samotnik)z poczuciem że ma święte prawo wpieprzać się we wszystko,
        wszystko komentować i zepsuć na ile to tylko możliwe, a nawet przekraczając
        granice wydawaloby się niemożliwego.
        jedyny sposób, odciąć się fizycznie, co ograniczy emocje z czasem, ale obawiam
        się że całkowite uwolnienie się od takiego przez lata dręczenia nie jest
        możliwe, to jest tak wryte w mózg, człowiek reaguje wręcz instynktownie, jak
        wytresowane zwierzę.
        a nie masz żalu do matki? bo ja miałam ogromny żal za to że tkwiła z dziećmi w
        takim koszmarze, co prawda nie bylam molestowana, ale psychiczny terror i ciągły
        lęk był straszny.
        • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 15:31
          No właśnie matka zdecydowała się z tego powodu na rozwód... Sama przez lata się męczyła z nim, musiała znosić ciągłe zdrady i czepianie się.Kilka lat po ślubie miała juz nerwicę, którą leczyła zreszta jakiś czas w ośrodku.Potem zaczęła popijać co też zresztą wywarło na mnie negatywny wpływ.Wcześniej nie potrafiła jakoś uporządkować tego bo niby gdzie by poszła z 3 dzieci.Nie miała do kogo zwrócić się o pomoc.Dopiero gdy miałam 18 lat a dla niej pojawiła się możliwość wyjazdu do pracy za granicę to zdecydowała się wyprowadzić i rozwieść.Nieraz jestem zła też i na mamę ale wiem,że ona nie była na tyle silna aby walczyć z ojcem (i jego rodziną na dodatek).Poza tym bała sie też o nas,o przyszłość, jak to będzie...
          • nienill Re: molestowanie 14.12.08, 15:59
            vippera napisała:

            > Poza tym bała sie też o nas,o przyszłość, jak to b
            > ędzie...
            ...wiec zostala z nim. i co?
            podoba Ci sie teraz ta "przyszlosc"?
            • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 16:14
              Właśnie,że nie została z nim bo jak juz napisałam wcześniej jak już było naprawdę źle w tej rodzinie i pojawiła sie pierwsza możliwość zmiany tegostanu rzeczy to z niej skorzystała.
              • nienill Re: molestowanie 14.12.08, 16:25
                aha
                czyli w Twojej ocenie bycie molestowaną przez ojca nie podpada pod
                okreslenie "naprawde źle sie dzieje w mojej rodzinie"?
                • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 16:30
                  nie wiedziała o tym wcześniej.powiedziałam jej o tym mniej więcej właśnie jak miałam juz 18 lat
                  • nienill Re: molestowanie 14.12.08, 16:39
                    vippera napisała:

                    > nie wiedziała o tym wcześniej.
                    wierzysz jej, ze nie wiedziala?
                    • lucyna_n Re: molestowanie 14.12.08, 17:30
                      no właśnie
                      nie mam pojęcia jak można tego nei wiedzieć
                      tego trzeba nie chcieć widzieć
                      no zrestzą nie wiem, może ci faceci tak sprytnie jakoś się z tym kryją,
                      zresztą... czasu nie cofniesz, ale chyba zbyt łatwo dajesz matce
                      "rozgrzeszenie". Czy ona nie mogłaby cię wesprzeć w tym żeby ojciec przestał cię
                      nachodzić i kontaktować się , przestał dręczyć? Front zjednoczony działa dość
                      skutecznie zniechęcająco na takich typów. Oni muszą czuć że mają w kimś
                      wsparcie, wcale nei są tacy silni jak wyglądają. Właściwie powinnaś wnieść
                      oskarżenie (ma drugą rofdzinę, czy tam czasem nei rozgrywa ię podobny dramat?),
                      ale rozumiem że nie kążdy ma na to odwagę i siłę, ale na jasne powiedzenie mu
                      won powinnaś się zdobyć i im prędzej tym lepiej.
                      • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 18:57
                        Z tym "rozgrzeszeniem" to nie jest tak jak myślicie.Nie raz jej to wypomniałam.I wkurza mnie to,że dorosła kobieta może być tak słaba psychicznie.Bo jakby nie patrzeć to ona powinna mieć więcej odwagi niż ja aby zrobić porządek z takimi rzeczami, bo mimo wszystko jestem w to uwikłana jako dziecko.Ale nie raz już zauważyłam,że w wielu sprawach brak jej odwagi i pewności siebie.Ale stara się i robi co może dla nas.To wiem na pewno.A ojca to już zdarzyło się jej przepędzić ale do niego niektóre rzeczy choćby nie wiem co nie docierają.
                        • lucyna_n Re: molestowanie 14.12.08, 19:21
                          wiesz co nie chodziło mi o wypominanie, bo to już nic nie da ani matce ani
                          Tobie, ale raczej o wspólne działanie żeby przyszłość była lepsza, żeby sobei
                          jakoś w tej sytuacji dopomóc. Moim zdaniem masz prawo oczekiwać od matki więcej
                          niż tylko "przykro mi".
                      • vippera Re: molestowanie 14.12.08, 19:16
                        A jeżeli chodzi o moja matkę to ona nieraz wydaje mi sie jeszcze słabsza niż ja.Zaczęłam swoje dorosłe życie i trochę tak koślawo mi poszło jak na razie.Ale najgorsze jest to,że ja nie martwię sie tak bardzo o siebie co o nią i nasze rodzinne sprawy.Bo w przeszłości matka narzuciła mi rolę drugiego rodzica (mam młodszą siostrę i brata) i to też skrzywiło mnie emocjonalnie, taka odpowiedzialność
                        • olga_w_ogrodzie Re: molestowanie 14.12.08, 19:22
                          wiesz, Vippera, wydajesz się być osobą realistycznie myślącą i z
                          wielu rzeczy zdajesz sobie sprawę. jakoś jestem
                          przekonana,przynajmniej na podstawie tego, co piszesz, że dasz radę
                          uporządkować siebie przede wszystkim.
    • vippera no i był... 14.12.08, 22:22
      Przyjechał,posiedział z godzinę i pojechał.że nie było akurat nikogo innego to musiałam jego żali wysłuchiwać.Typu,że rodzina powinna trzymać się razem, o szacunku, o tym, że rozwód to też wina matki, że ciężko mu pracować.A także o tym jak dziadkom (jego rodzicom) przykro bo ich nie odwiedzamy (pewnie po to aby wysłuchiwać narzekań na moją matkę).No nie mam odwagi aby mu powiedzieć dlaczego jak go widzę to mnie skręca.I między innymi dlatego też nie mam ochoty odwiedzać jego pretensjonalnej rodzinki.Chociaż wiecie, teraz mam wyrzuty sumienia.I jest mi źle.Może rzeczywiście nie powinnam się tak odżegnywać od jego rodziny.Ale co w takim razie?Zmuszać się a potem brać tabletki uspokajające?Nie wiem dlaczego ale strasznie dołująco to na mnie działa :( A na koniec stwierdził,że z chłopakiem z którym spodziewam się dziecka raczej mi nie wyjdzie bo jest za dużo różnic.Bo nie samą miłością się żyje a poza tym to nie ma chyba czegoś takiego jak miłość.Dół, dół, dół...
      • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 22:43
        rodzina to organizacja przestepcza, przeznaczona do zniszczenia, a panstwo
        ktore opiera sie na rodzinie, takze przeznaczone jest do zniszczenia, i chocby
        wszystkie panstwa opieraly sie na rodzinie, wszystkie panstwa, przeznaczone sa
        do zniszczenia. w rodzinie to normalne ze ofiara czuje sie winna. pani mu
        wygarnie. taki maly krok zrobi nad przepascia, a okaze sie ze umie pani fruwac.
        • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 22:50
          jesli boi sie pani ze krzywde fizyczna moze zrobic, to pani sie skontaktuje z
          organizacjami od przemocy w rodzinie, to pani moze cos pomoga i poinformowac go
          o tym, ze inni ludzie o tym tez wiedza. nie ma co dawac sie zastraszac. i
          trzymac to miedzy wami. to jest solidarnosc organizacji przestepczej.
          • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 22:53
            pani nie slucha bertrandy o naprawianiu relacji, pani nie ucieka, pani sie
            wezmie za destrukcje.
      • vippera Re: no i był... 14.12.08, 22:51
        źle się czuję.Moja samoocena spadła do zera.A może jednak jestem złym człowiekiem bo np nie odwiedzałam dziadków?Czy już zawsze będą mnie męczyć wyrzuty sumienia?Czy ja cokolwiek osiągnę w życiu?I czy ta miłość w którą tak wierzyłam i z której urodzi się dziecko za 1,5 miesiąca to naprawdę jedno wielkie nieporozumienie.I nie przetrwa istniejących różnic, które tak inni potrafią podkreślać.CZemu coś co jeszcze wczoraj wydawało mi się oczywiste dziś już takie nie jest?Chyba po kilku latach przerwy znów czas na terapię :/
        • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 23:07
          to pieprzenie, zeby wybaczyc, pieprzenie, zeby byc pomiedzy wybaczeniem i
          zemstwa. jakby to bylo najwazniejsze zeby nie zrobic czegos nie tak. nie tak juz
          zostalo zrobione nie przez pania. ja bylem paranoicznie wrecz uzalezniony
          metalnie od rodziny i powiem pani z bez agresji sie nie obedzie. samoocena spada
          bo nie ma podloza, podloza nie ma, bo agresja skierowala sie przeciwko pani a
          nie jemu. tu sie nic nie tlumaczy panu ojcu tu sie wyjezdza na duzej ku...e.
          • nienill Re: no i był... 14.12.08, 23:28
            zegnaj_krzynko napisał:

            > ja bylem paranoicznie wrecz uzalezniony
            > metalnie od rodziny i powiem pani z bez agresji sie nie obedzie.
            naparwde wierzysz w to, co tu napisales? bardzo serio pytam
            • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 23:30
              to nie jest wyznanie wiary, wyzanie wiary bylo kilka postow powyzej. to jest
              moja wiedza
              • nienill Re: no i był... 14.12.08, 23:36
                to jeszcze lepiej
                ja nic nie wiem, wiec postaram sie wierzyc
                • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 23:40
                  to jak nauka mowienia. trzeba od poczatku uczyc skladac sie zdania. jak sie mowi
                  Ja, jak sie ono odziela od nie-ja, to budi sie agresja u tego co mowi, u tego co
                  wysluchuje. paranoja jest wtedy jak wszystkie okreslenia Ja sa gdzies z tylu,
                  nie mozna ich wypowiedziec. jakby sie bylo w matrixie.
        • bertrada Re: no i był... 14.12.08, 23:32
          Może zgłoś się do jakiegoś ośrodka zajmującego się pomocą osobom wykorzystywanym
          seksualnie i ofiarom przemocy w rodzinie. Jak nie chcesz osobiście to chociaż
          poszukaj w internecie jakiś np forów zrzeszających osoby, mające tego typu problemy.
          Myślę, że z uwagi na twój zły stan psychiczny, nie zaszkodziłoby jakbyś
          skontaktowała się także z lekarzem. Być może potrzebujesz jakiś leków. A co do
          ojca, to wydaje mi się, że powinnaś wykazać się asertywnością i jak nie masz
          ochoty się z nim spotykać ani wysłuchiwać jego żalów to powiedz mu to wprost i
          nie spotykaj się.
          • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 23:33
            tak potrzebuje lekow, leki sa pomocne w podtrzymywaniu stosunkow rodzinnych,
            dodaja mocy wiezom
          • vippera Re: no i był... 14.12.08, 23:39
            Lekarz niezbyt chętnie zawsze mi leki wypisywał.Raczej zalecał terapię.2 lata nie biorę leków.Teraz to raczej nie mogłabym brać leków bo jestem w ciąży a potem chciałabym karmić piersią co najmniej pół roku.Wiem,że najlepiej byłoby wykazać się asertywnością ale jakoś chyba mi to nie pójdzie.Nie wiem już nic :/
            • zegnaj_krzynko Re: no i był... 14.12.08, 23:52
              no to niestety jest tak, ze wydaje sie ze asertywnosc jest dobra, ale dla
              innych. tych mocniejszych

              i slusznie

              bo jesli

              biernosc to ja jestem nie-ok ty jestes ok, czyli jak ty z ojcem
              agresja to to ja jestem ok, ty jestes nie ok to ojciec z toba
              asertywnosc to ja jestem ok , ty jestes ok, jak kochajaca sie rodzina i wzajemne
              kompromisy

              to

              w takim razie asertywnosc jest dla kochajacej sie rodziny a nie dla ofiar

              dla ofiar jest cos innego





              AGRESJA!

              czyli ty jestes ok a ojciec jest nie - ok

            • bertrada Re: no i był... 14.12.08, 23:58
              Ciąża nie wyklucza zażywania leków. A poza tym istnieje taka możliwość, że twoje
              dolegliwości są niezwiązane z przeżyciami z dzieciństwa. Można mieć jednocześnie
              depresję i syndrom maltretowania i mogą to być dwie różne i niezależne od siebie
              dolegliwości. Poza tym, depresję czy zaburzenia lękowe leczy się tak samo bez
              względu na to, skąd one się wzięły. Mam wrażenie, że lekarz po prostu poszedł na
              łatwiznę i stwierdził, że to nie jego działka.

              Moim zdaniem powinnaś jednocześnie zacząć się leczyć u psychiatry i zacząć
              uporządkowywać swoje życie. Jak ci się nastrój poprawi, to łatwiej ci będzie
              załatwić sprawy a ojcem i rodziną, bez względu na to, jak zdecydujesz
              pozałatwiać te sprawy. Przede wszystkim potrzebujesz teraz spokoju i
              obiektywnego, nieemocjonalnego spojrzenia na sprawę. A póki co to ty się
              zastanawiasz, czy przypadkiem babci z dziadkiem nie krzywdzisz, czy może ojciec
              ma rację itp.

              I wbrew temu, co poniektórzy radzą, konsultacja z lekarzem jeszcze nikomu nie
              zaszkodziła. Najwyżej lekarz stwierdzi, że nic ci nie jest i stracisz trochę
              czasu i być może pieniędzy jak pójdziesz prywatnie. Natomiast pomyłka w drugą
              stronę może być katastrofalna w skutkach i zawsze lepiej na zimne dmuchać. Bo
              jak, zgodnie z sugestiami innych, wyjdziesz z założenia, że jesteś zdrowa i nie
              musisz się leczyć a okaże się, że jest inaczej, to wtedy wpędzisz się w jeszcze
              większe kłopoty.
              • nienill wszyscy biegnijmy do psychiatry!! 15.12.08, 00:02
                bertrada napisała:

                > I wbrew temu, co poniektórzy radzą, konsultacja z lekarzem jeszcze
                nikomu nie
                > zaszkodziła. Najwyżej lekarz stwierdzi, że nic ci nie jest i
                stracisz trochę
                > czasu i być może pieniędzy jak pójdziesz prywatnie. Natomiast
                pomyłka w drugą
                > stronę może być katastrofalna w skutkach i zawsze lepiej na zimne
                dmuchać. Bo
                > jak, zgodnie z sugestiami innych, wyjdziesz z założenia, że jesteś
                zdrowa i nie
                > musisz się leczyć a okaże się, że jest inaczej, to wtedy wpędzisz
                się w jeszcze
                > większe kłopoty.




                powiedzmy raz na miesiac. tak na wszelki wypadek
                nie chcemy przeciez tych "katastrofalnych skutkow"
          • nienill Re: no i był... 14.12.08, 23:39
            bertrada napisała:

            > Być może potrzebujesz jakiś leków.
            a byla choc jedna osoba, ktora zawitala na to forum i ktorej nie
            zalecalas wizyty u lekarza?
            KAŻDY kto tu wchodzi, z definicji powinien zaczac sie leczyc?

      • lucyna_n Re: no i był... 15.12.08, 00:51
        Wiem że to wszystko nie jest łatwe, że tylko w teorii rozwiązanie wydaje się na
        wyciągnięcie ręki, ale myślę że czas zawalczyć o siebie, że powinnaś wreszcie
        powiedzieć stanowczo "dość" .
        Ty jesteś ważna, Twoje uczucia i emocje są ważne, Ty masz prawo do spokoju i
        szczęścia, jesteś wartościową osobą, ważną osobą, nie żyjesz po to żeby inni
        wylewali na ciebie żale,i krzywdzili Cię. Nikt nie ma do tego prawa żeby Cię
        krzywdzić w jakikolwiek sposób. Nie masz żadnych obowiązków wobec ojca!! To
        rodzice wobec dzieci mają obowiązki, a nie odwrotnie, Ty nie dość że bylaś
        molestowana przez osobą ktora miala cię chronić i dawać Ci poczucie
        bezpieczeństwa, to jeszcze bylaś stawiana w roli rodzica dla mlodszego
        rodzeństwa, ateraz jesteś dla niego kimś do kogo się przychodzi wylać brudy i
        żale. Dosyć tego!!!
        Czas na bunt, czas to zmienić. Twoje życie jest teraz najważniejsze, nie marnuj
        go i nie pozwól żeby ktoś ci je marnował. Jedna tabletka uspokajająca łyknięta
        przez tego czlowieka to o jedna za dużo. Chcesz się truć prochami dla niego i
        jego rodziny? a jakie Ty masz wobec nich obowiązki czy powinności??? ŻADNE.
        Wierzę że możesz znaleźć w sobie ten słuszny i zdrowy gniew, że dasz radę
        wreszcie poczuć się ważna, i poczuć że Tobie należy się komfort psychiczny i
        spokój wewnętrzny. Podnieś głowę i poczuj się ważna i wartościowa, bo jesteś taka.
        Nie poddawaj się, wierzę że uda Ci się poukładać Twoje życie i że uwolnisz się
        od tego toksycznego wpływu, nie ma powodu żebyś czuła się gorsza, żebyś czuła
        się przegrana. jest za to milion powodów żebyś wreszcie poczuła że Twoje życie
        twoja sprawa, i nikomu nie wolno się w nie mieszać bez Twojej zgody i odbierać
        Ci prawa do szczęścia i spokoju. Nie daj sobei wmowić żadnych czarnych wizji,to
        są klamstwa i bezmyślne dalsze krzywdzenie. aż się cala trzęsę jak sobie
        wyobrażam jak wyglądała ta rozmowa.
        mocno przytulam, trzymaj się i się nie daj. Dasz radę, może jeszcze nie dziś,
        ale jutro , pojutrze, za miesiąc, za rok, wierzę że dasz.
        Wyłaź powoli z dołka, nie daj się tam zapędzić. Uszy do góry!
        • beznadziejna.live Re: no i był... 16.12.08, 02:34
          lucyna_n napisała:

          > Wiem że to wszystko nie jest łatwe, że tylko w teorii rozwiązanie wydaje się na
          > wyciągnięcie ręki, ale myślę że czas zawalczyć o siebie, że powinnaś wreszcie
          > powiedzieć stanowczo "dość" .
          > Ty jesteś ważna, Twoje uczucia i emocje są ważne, Ty masz prawo do spokoju i
          > szczęścia, jesteś wartościową osobą, ważną osobą, nie żyjesz po to żeby inni
          > wylewali na ciebie żale,i krzywdzili Cię. Nikt nie ma do tego prawa żeby Cię
          > krzywdzić w jakikolwiek sposób. Nie masz żadnych obowiązków wobec ojca!! To
          > rodzice wobec dzieci mają obowiązki, a nie odwrotnie,


          Mylisz się. Nie wprowadzaj w błąd. Dziecko wobec rodziców też.

          "Prawo rodzinne statuuje generalny obowiązek rodziców i dzieci do wspierania się
          wzajemnie. Trwa on do śmierci i może polegać na wzajemnej pomocy zarówno w
          sferze osobistej jak i majątkowej. Konkretyzują ten obowiązek przepisy
          stanowiące, iż dziecko, które ma dochody z własnej pracy powinno przyczyniać się
          do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców. Jeżeli zaś
          pozostaje na ich utrzymaniu jest obowiązane pomagać im we wspólnym
          gospodarstwie. Konsekwencją więzi łączącej rodziców i dzieci jest obowiązek
          alimentacyjny dzieci względem rodziców jeżeli ci znajdują się w niedostatku, a
          dzieci są wstanie zapewnić im środki utrzymania."

          e-prawnik.pl/alimenty/obowiazki-dzieci-wobec-rodzicow,odpowiedzi,prawo-rodzinne

          a reszta to takie bla,bla bla. swoje zdolności poetyckie wykorzystuj na
          Aquanecie.

          • lucyna_n Re: no i był... 16.12.08, 09:19
            Jeżeli uważasz że taki człowiek ma prawo do opieki ze strony córki to ja nie mam
            więcej pytań. Tu nie dyskutujemy o przepisach prawnych tylko o życiu konkretnego
            człowieka.
            • beznadziejna.live Re: no i był... 16.12.08, 14:42
              lucyna_n napisała:

              > Jeżeli uważasz że taki człowiek ma prawo do opieki ze strony córki to ja nie ma
              > m
              > więcej pytań. Tu nie dyskutujemy o przepisach prawnych tylko o życiu konkretneg
              > o
              > człowieka.

              zrozum, że w niektórych sferach nie można oddzielić prawa od życia. I pisząc do
              autorki tego wątku, że nie ma żadnych zobowiązań względem ojca, wprowadzasz ja
              po prostu w błąd. Niestety ma. A że sprawa nie była rozwiązana w drodze sądowej,
              to może być skazana na niego do końca życia. Teraz nie, ale jak będzie już
              stary to moze zapukać do jej drzwi i powiedzieć, że jej obowiązkiem jest
              udzielenie mu pomocy. I będzie miał rację.

              Ja nie uważam, że taki człowiek jest godny szacunki córki, ale niestety takie
              mamy prawo. A ty jako dobra forumowa cioteczka pisząc: olej go - wprowadzasz ją
              tylko w błąd. Może teraz go nie wpuścić do swojego mieszkania, ale to nie
              rozwiązuje problemu, ba za wiele lat sprawa ojca może wrócić jak bumerang.
              • olga_w_ogrodzie Re: no i był... 16.12.08, 17:06
                beznadziejna.live napisała:

                autorki tego wątku, że nie ma żadnych zobowiązań względem ojca,
                wprowadzasz ja
                > po prostu w błąd. Niestety ma. A że sprawa nie była rozwiązana w
                drodze sądowej
                > ,
                > to może być skazana na niego do końca życia.

                zbyt dużą wagę przywiązujesz do tego, co jest zapisane w ustawach i
                prawnych regulacjach.
                w praktyce sprawy wyglądają nieco inaczej.
                podobnie jak z alimentami na dzieci.

                gdyby ojciec żył w nędzy, a córka opływała w dostatki, to mógłby
                wyegzekwować alimenty, gdyby oddał sprawę do sądu.
                ale zwykle jest tak, że dzieciom w podobnych sytuacjach nietrudno
                jest przekonać sąd, iż nie dysponują wystarczającymi środkami
                finansowymi, by rodzicowi zapewnić opiekę.
                • beznadziejna.live Re: no i był... 16.12.08, 18:44
                  olga_w_ogrodzie napisała:

                  > beznadziejna.live napisała:
                  >
                  > autorki tego wątku, że nie ma żadnych zobowiązań względem ojca,
                  > wprowadzasz ja
                  > > po prostu w błąd. Niestety ma. A że sprawa nie była rozwiązana w
                  > drodze sądowej
                  > > ,
                  > > to może być skazana na niego do końca życia.
                  >
                  > zbyt dużą wagę przywiązujesz do tego, co jest zapisane w ustawach i
                  > prawnych regulacjach.

                  Ignorantia iuris nocet

                  > w praktyce sprawy wyglądają nieco inaczej.
                  > podobnie jak z alimentami na dzieci.

                  > gdyby ojciec żył w nędzy, a córka opływała w dostatki, to mógłby
                  > wyegzekwować alimenty, gdyby oddał sprawę do sądu.

                  Przecież nie wiemy jaka jest sytuacja materialna ani jednej ani drugiej strony.
                  Nie wiemy co będzie ze ileś tam lat.

                  > ale zwykle jest tak, że dzieciom w podobnych sytuacjach nietrudno
                  > jest przekonać sąd, iż nie dysponują wystarczającymi środkami
                  > finansowymi, by rodzicowi zapewnić opiekę.

                  To jest już gdybanie. Polskie sądownictwo nie opiera się na precedensach,
                  aczkolwiek może brać je pod uwagę. Napisanie do autorki postu: olej ojca,
                  wprowadza tylko niepotrzebn błąd informacyjny.

                  Tu trzeba znaleźć inne wyjście. Bo zamknięcie drzwi przed jego nosem jest tylko
                  doraźnym rozwiązaniem problemu. Potem każde puknięcie do drzwi, będzie u niej
                  wywoływało wewnętrzny krzyk: Jezu przyszedł! Może rozmowa z dziadkami coś by
                  pomogła. Oni pewnie nic nie wiedzą o poczynaniach synka. A może rozmowa z
                  "niebieską linią"? - tam są specjaliści i z takimi problemami nieraz się
                  spotykali. Jest wiele tych może i wszystkie warianty biorę pod uwagę, bez ataku
                  na żadną z was. Nie przyszłam tu, aby z wami walczyć ani tez się wymądrzać,
                  tylko akurat takie miałam spostrzeżenie.

                  beznadziejna.live
    • mskaiq Re: molestowanie 15.12.08, 08:41
      Aidka napisala
      >za wiele do wybaczania tu nie było i co oznacza, to wybaczenie ?
      >że nie masz za złe i ewentualnie zgadzasz się na ponowną próbę
      >napadu ? no to moje gratulacje.
      Po napadzie u mego syna pojawily sie urojenia i omamy. Widzial tego
      czlowieka, tworzyl urojenia zwiazane z nim.
      To bylo moje pierwsze zetkbiecie sie z urojeniami i omamamy a takze
      schizofrenia.
      Moj syn wybaczyl, przestal myslec o tym co sie wydarzylo, przestal
      sie bac tego czlowieka.
      Moj syn nie zgadza sie na ponowny atak, wybaczenie nie polega na
      tym. Wybaczenie polega na pozbyciu sie uczuc, mysli ktore pojawiaja
      sie codziennie i wywoluja zlosc, strach i nienawisc do drugiego
      czlowieka.
      Napisalas
      >nie pamiętasz ? jak to? przecież dopiero co wspomniałeś o nieudanym
      >napadzie na syna, więc pamiętasz jak najbardziej.
      Do tego incydentu wrocilem po raz pierwszy od wielu lat, nigdy nie
      pisalem o nim na forum.
      Napisalas
      >gdybym ja sobie wymazała pamięć krzywd, które wyrządzono mnie i
      >które ja wyrządziłam, to musiałabym wymazać pamięć o życiu całym i
      >zostałaby tabula rasa.
      Gdybys to zrobila to pozbylabys sie depresji. Wiesz przeciez ze
      mysli o Twoich krzywdach przynosza Ci nieustannie zlosc, zal,
      nieustanie tworza epizody depresyjne.
      Napisalas
      >wygląda na to, iż, wg Ciebie, ofiara molestowania, która na zawsze
      >jest okaleczona psychicznie czy tego chce czy nie, jest źródłem
      >zła, które przekazuje "wokół" , jak to określasz.
      >a ja myślałam zawsze, że źródłem zła jest kat, a nie ofiara.
      >czy Ty jesteś okrutny czy co ?
      Kiedy ofiara molestowania atakuje innych wtedy sama staje sie katem.
      Ofiara molestowania nie jest katem tylko kiedy potrafi wybaczyc. W
      innym przypadku staje sie ofiara samej siebie albo bardzo czesto
      szuka rewanzu.
      Napisalem
      > W Sydney mlodzi ludzie organizuja wyprawy na homoseksualistow,
      >bijac ich, czesto bardzo dotkliwie.
      > Sa to przewaznie ludzie ktorzy sami byli ofiarami homoseksualistow.
      To jest przyklad kiedy ofiara staje sie sama katem.
      Napisalem
      > Dzisiaj to oni atakuja, niewybaczone zlo tworzy nowe zlo.
      > Czy uwazasz ze takie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej
      > krzywdy. Jakie zachowanie jest stosowne do wyrzadzonej krzywdy ?
      Odpisalas
      >co Ty gadasz?
      >o czym Ty gadasz ?
      >to nie na temat.
      >i, czy ja kogoś z atakuję?
      Mysle ze Ty musisz odpowiedziec Sobie na to pytanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • mskaiq Re: molestowanie 15.12.08, 09:20
      Vippera napisała:
      ....
      >Chociaż wiecie, teraz mam wyrzuty sumienia.I jest mi źle.Może
      >rzeczywiście nie powinnam się tak odżegnywać od jego rodziny.Ale co
      >w takim razie?Zmuszać się a potem brać tabletki uspokajające?Nie
      >wiem dlaczego ale strasznie dołująco to na mnie działa :( A na
      >koniec stwierdził,że z chłopakiem z którym spodziewam się dziecka
      >raczej mi nie wyjdzie bo jest za dużo różnic.Bo nie samą miłością
      >się żyje a poza tym to nie ma chyba czegoś takiego jak miłość.Dół,
      >dół, dół...
      Przede wszystkim nie nie ulegac wyrzutom sumienia bo nie masz
      powodow aby je miec.
      Nie musisz sie zmuszac do odwiedzania rodziny Twojego Ojca, nie
      musisz rowniez widywac sie z Ojcem.
      Po prostu przestan myslec zle o Ojcu, to bardzo Ci pomoze. Twoj
      Ojciec powiedzial Ci ze nie ma milosci, On jej nie zna i tutaj jest
      Jego problem.
      Milosc nigdy nie krzywdzi, nie molestuje, gdyby ja mial nigdy nie
      zrobilby nic przeciwko Tobie, bo milosc przynosi dobro, nie przynosi
      zla.
      Znam wiele osob ktore nie znaja milosci, nigdy jej nie otrzymali,
      ich zycie jest pieklem a dzialanie jest zawsze przeciwko sobie i
      innym ludziom.
      Milosc przyciaga ludzi, pozwala wybaczac, rozumiec i szanowac
      innych. Roznice tak bardzo sie nie licza kiedy kocha sie drugiego
      czlowieka, bo ona potrafi wybaczac, potrafi szanowac innosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • ollaboga77 Re: molestowanie 16.12.08, 17:26
      Vippera .. jedyna co zrób to ochron siebie i tych których jeszcze
      skrzywdzi. niewazne, że ojciec.

      Zgłosiłas to gdzie? zrób to jak najszybciej.. w necie jest duzo
      informacji na ten temat.
      zrób to proszę...
      • bertrada Re: molestowanie 16.12.08, 17:38
        A tego typu sprawy się nie przedawniają?
        • snajper55 Re: molestowanie 19.12.08, 20:03
          Przedawniają. Jeśli dobrze pamiętam, po 5 latach po osiągnięciu przez córkę 18 lat.

          S.
      • beznadziejna.live Re: molestowanie 16.12.08, 18:47
        ollaboga77 napisała:

        > Vippera .. jedyna co zrób to ochron siebie i tych których jeszcze
        > skrzywdzi. niewazne, że ojciec.
        >
        > Zgłosiłas to gdzie? zrób to jak najszybciej.. w necie jest duzo
        > informacji na ten temat.
        > zrób to proszę...

        nawet zadzwonić na niebieska linię i zapytać się do dalej w takiej sytuacji robić?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka