Dodaj do ulubionych

problem z czym??

20.03.09, 14:12
witam!
potrzebuję rady - a moze innego spojrzenia na moja sytuacje, nie wiem.
Chodzi o to że od dwóch i pół roku mieszkam w środowisku męża blisko jego
rodziny, ale nie w tym samym mieszkaniu.
Pochodzę z daleka, nie mam tu rodziny ani przyjacił, kilkoro znajomych jedynie.
Wpojono mi w domu że teściowa to wróg numer jeden, że ważna jest kariera. A tu
realia są inne, próbowałam pracować na stanowisku które by było ciekawe, ale
po pierwsze to była lipa, pensja minimalna, dojazd 70km w obie strony,
przyszły klopoty z ciążą możliwe że przez te pracę. Teraz mam dziecko, siedzę
w domu, mam mało kontaktu z ludźmi.
Teściowie są serdeczni ale ja ich źle postrzegam co popsuło nasze układy.
Różne rzeczy na to się złożyły szczególnie moje przekonanie ze tylko ja mam
rację a głupie pomysły miewam. Ciężko mi tu jak cholera.
Kiedy ostatnio na imprezie rodzinnej znowu z czymś głupim wyskoczyłam do
teściowej ktoś z rodziny przeprowadzil ze mną trudna acz mądrą i serdeczną
rozmowę.
Aha, generalnie nastroszona jestem na nią mimo że bardzo dużo jej zawdzięczam,
oni oczekuja szacunku a ja go nie umiem okazywać, staram się co powoduje stres
i jak już chcę cos powiedzieć miłego to zazwyczaj klapa, teście urażeni a ja
sie źle czuję. Mam masę takich wyskoków na koncie, jest mi wstyd i głupio.
Otóż powiedział mi że mój problem polega na tym ze moi rodzice mnie nie
kochali, ta osoba jakiegos tam nosa do takich spraw ma, że jestem ostatnia -
no z przypadku wiem o tym, nie ukrywali tego. Że Zapatrzeni są w moją siostrę
która jakieś tam osiągnięcia z ich pomocą zdobyła. Mam czworo rodzeństwa,
wszyscy maja rodziny, ja jestem najmłodsza, mam dwie siostry i brata.
Generalnie brat najstarszy ma dość dobry kontakt z rodzicami, ma dobre
stanowisko, suuuper zarabia i udane małżeństwo, nie trzeba było mu nigdy
pomagać, starsza siostra - oczko w głowie rodziców - tak twierdzi mój mąż a ja
... no nie wiem, fakt że o niej najchętniej mówią i nią sie chwala, i moja
starsza ale młodsza siostra, tak jak ja odsunieta od rodziny. Ale ja jeszcze
dzwonie do domu raz na tydzień. Kiedyś mama mi mówiła że ta młodsza jest o tą
starszą zazdrosna bo jak ta starsza miala klopoty ze zdrowiem to się na niej
cały świat skupiał. Hmm, nigdy nie myślalam że byłam niekochana i niechciana.
Ale fakt że nie mam jakichś miłych skojarzeń z dzieciństwem, nie umiem zająć
sie domem, po częsci nie umiem bo mnie nie nauczono a po drugie u mnie w domu
nie liczyło się to. Jak teraz jeżdże czasem do rodziców i widzę te brudne
firanki nie prane od moich zaręczyn - jakieś 3,5 roku to mi się w głowie
kręci. Ale tam to norma. Mam problem z tym że nie portafie stworzyć ładnego i
ciepłego domu - chociaż mój wcale nie jest taki zły ale nie umiem go doszlifować.
Wielu zeczy w życiu żałuję, popełniłam wiele błędów i to wiedziałam zanim ktoś
tu ze mna zaczął rozmawiać. Mam problem z wchodzeniem w bliższe kontakty, mało
kto mi podchodzi.Ale też jestem w takim środowisku które mi nie bardzo
odpowiada, z rodziny inteligenckiej trafiłam między ludzi prostszych, ale są
też osoby wykształcone, jednak nie umiem sie między nimi znaleźć.
Wytworzyłam w sobie barierę, szczególnie w stosunku do teściów (no rodzice
mówili że teściowe to zło), zdarzają mi się poważne rozmowy z nimi i zawsze
potem myślę że ze mna w tak ciepły sposób w domu nie rozmawiano. Kurczę ja
zgryźliwa jestem a oni do mnie ciepłem. Dlaczego nie moge sie do nich gdzieś w
środku przekonać.
W ogole zamykam sie często przed ludźmi.
Z meżem po wielu perturbacjach dogadujemy się dobrze, przynajmniej mi to
odpowiada, on twierdzi ze mnie kocha i troszczy się o mnie więc pewnie to prawda.
Nie wiem co mam zrobić żeby poczuć się lepiej. Chyba mam w sercu kamień nie
wiem jak go skruszyć. Jak widzę ludzi wesołych, uśmiechnietych i lubianych to
mam w sobie wielkie pragnienie żeby być też taka osobą.
Aha jak bylam na studiach to też mialam podobna sytuację, nie dogadywałam sie
z współlokatorkami, i to moja wina. Nie wiem, moze mam za wysokie mniemanie o
sobie??
Generalnie taka sytuacja sie powtarza za kzdym razem jak zmieniam środowisko,
wiec to ze mna jest problem. Nie wiem czy mam iść do psychologa z tym?
Jeśli ktoś dotrwał do końca i mi odpisze, bedę wdzieczna. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • wktorastrone Re: problem z czym?? 20.03.09, 14:42
      Jeszcze jedna kwestia, u mnie w domu jest chłód emocjonalny, i ja i moja siostra
      - ta która też odsunęła się od rodziców tak odczuwamy, a ja mam ogromna potrzebę
      ciepła, przez pierwsze miesiące po ślubie mogłabym siedzieć wtulona w męża cały
      czas, nadal tak jest ale mamy dziecko no i uczę się sztuki dbania o siebie i o
      dom więc mam mało czasu. Ale naprawdę bardzo dużo ciepła mi potrzeba a bardzo
      źle znoszę sytuacje w których ktoś mnie skrytykuje nawet delikatnie.
      • nienill Re: problem z czym?? 20.03.09, 14:54
        wktorastrone napisała:

        > bardzo
        > źle znoszę sytuacje w których ktoś mnie skrytykuje nawet delikatnie.
        :)

        a wiec napisze tylko, ze do tego psychologa jak najbardziej mozesz sie wybrac
        bo chaos w Tobie niesamowity
        • magnolia77 Re: problem z czym?? 27.03.09, 14:12
          Witam!
          Jakbym czytała swoje słowa.Teściowa dała mi pracę, dach nad głową.Mam cudownego
          męża, mieszkamy z Nią, ale ja jej od jakiegoś czasu nienawidzę,bezpodstawnie ją
          obrażam wbijam szpile,podświadomie obwiniam za to,że swoim wyniosłym i władczym
          charakterem spowodowała,że teściu był alkoholikiem.Obwiniam ja za to,
          bezpodstawnie.Nienawidzę jej.
          Piszę do Ciebie bo to co napisałaś o tym, że Cię rodzice nie
          kochali...niekoniecznie może być prawdą.
          "Ustawienia rodzinne" prowadzi je psychoterapeuta.Tam poznasz przyczynę Twoich
          problemów, może się okazać ,że Twoja mama lub babcia miała jakieś problemy w
          rodzinie o których nawet nie wiesz.Przejęłaś w spadku problem,i nie wiesz
          dlaczego Ci się w życiu nie układa.
          Jutro idę na ustawianie kontaktów z teściową.Co się za tym kryje:moja mama.....
          Byłam na takim ustawianiu, które podpowiedziało jak dalej żyć bez gniewu,
          nienawiści.Pomogło, ale dotyczyło wtedy pracy.Dodam,że też jestem bardzo
          wrażliwa, mam depresję, chorowałam na raka.Mam dla kogo żyć,Ty też!
          Napisz, czekam
    • mskaiq Re: problem z czym?? 29.03.09, 11:32
      Mysle ze boisz sie kochac, ludzie czesto boja sie kochac bo
      probowali i sparzyli sie, byli odrzuceni.
      Trzeba pokonac ten strach, masz wspanialych tesciow, postaraj sie im
      zaufac, wiesz ze maja wiele ciepla, a to przekonanie co wynioslas z
      domu ze tesciowa to wrog nie jest prawdziwe.
      Musisz odwazyc sie kochac, Ty sie boisz, uciekasz, boisz sie zaufac.
      Nie boj sie otworzyc do ludzi, na swiat, kiedy to zrobisz zniknie
      stres, wyrzuty sumienia i zagubienie.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka