Dodaj do ulubionych

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    • mala200333 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 09.10.12, 00:33
      Bądź przy mnie blisko
      bo wtedy
      nie jest mi zimno

      chłód wieje
      z przestrzeni
      kiedy myślę
      jaka ona duża
      i jaka ja

      to mi trzeba
      Twoich dwóch
      ramion zamkniętych
      dwóch
      promieni wszechświata.
      H.Poświatowska
    • rawik-is-me Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 11.10.12, 14:06

      • rawik-is-me Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 11.10.12, 14:07
        TAK MYŚLĘ

        Nikt nie zawiesił dla nas jemioły
        - może dlatego nie całowałeś
        Nie ważne jak bardzo miałeś głodne ręce
        -nie wyciągnąłeś nie dotykałeś
        Przestraszona byłam lada szelestem
        - nie wyszłam naprzeciw tobie

        I tak zakończyliśmy spotkanie
        pożegnalnym gestem
        -ledwie uśmiechem
        z daleka przesłanym sobie

        e.żukrowska
    • rawik-is-me LUDWIK JERZY KERN 14.10.12, 05:10

      LUDWIK JERZY KERN
      "W KAŻDĄ SOBOTĘ"

      Jeden fryzjer spod Zduńskiej Woli
      W każdą sobotę
      Jeże goli.
      Nawet niedrogo za to bierze,
      Więc chodzą do fryzjera jeże.

      Przychodzi jeż,
      Siada w fotelu:
      - Ogol mnie - mówi - przyjacielu.
      Wyglądam bowiem nie jak jeż,
      Ale jak zarośnięty zwierz.

      Więc goli fryzjer jak szalony.
      Za jeżem jeż,
      Za jeżem jeż,
      Za jeżem jeż wychodzi ogolony.
      I bardzo zadowolony.

      Czują się świetnie,
      Czują się młodo,
      Pachną cudownie kolońską wodą,
      A w domach cieszą się żony i dziatki
      "Ach,jaki tatuś dziś gładki!"
      • rawik-is-me Kazimiera Iłłakowiczówna "Kot" 14.10.12, 05:11

        Kot
        Kazimiera Iłłakowiczówna "Kot"

        Na małej wysepce,
        w oceanie dalekim, dalekim
        mieszka mądry biały kot,
        co się pokłócił z człowiekiem.
        Mewa mu śpiewa,
        a on w słońcu ziewa,
        morze mu szumi,
        a on wszystko rozumie.
        I wychodzi co dzień daleko nad wodę,
        po długim koralowym pomoście,
        patrzeć, wyczekiwać,
        czy nie jadą, nie płyną, nie lecą
        nieznajomi, wędrujący goście.
    • rawik-is-me Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 14.10.12, 14:20


      Leszek Aleksander Moczulski: Wiersze
      2004-09-19

      Boga nie widać
      Boga nie widać
      ale od słońca wschodu
      jesteśmy zaproszeni
      do Niego, do ogrodu.

      Boga nie widać
      dzień się układa różnie.
      By dostrzec Jego odbicie
      wystarczy twój i mój uśmiech.

      W niepewności tego ładu
      Choć śmierć ugodzi,
      dobrze żyć się godzi.
      Mocniejszego szukać gruntu,
      kiedy brak ratunku.
      Bo słońce powstawa,
      Bóg za darmo dawa.
      Za dobro dziękować,
      rozdawać, nie psować.
      W niepewności tego ładu
      Miłosierdzie głosić światu.

      Aż po tożsamość
      Nie spocznie pamięć,
      nie spocznie miłość.
      Tymi się staniesz
      Których skrzywdziłeś.

      My, chroniczni analfabeci
      Tylko Pan Bóg czyta nieczytelne życie -
      Koślawe - pięknieje, po łzach - dzień w zachwycie.

      Spokój południa
      Miód spokoju,
      płatki - ciszy,
      i woń domu.
      Na balkonie kwiat nas słyszy.

      Podpowiedzi
      Nakazuje roztropność
      Doradza cisza
      Ogarnia miłość

      Fresk o potędze powstania
      W Orvieto, fresk, Sąd Ostateczny -
      po łzach, po trudzie, po dróg rozstaju.
      W zapamiętaniu. Jak nieśli krzyż.
      Z taką potęgą też zmartwychwstają.
    • seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 14.10.12, 16:22
      Leszek Aleksander Moczulski: Wiersze
      .
      Strony zapisane dniami życia
      Kleks rozpaczy,
      że nie mogło być inaczej.
      Strona życia mglista, mglista.
      A łza czysta,
      i przejrzysta.

      Kto różę otwiera?
      Kto różę otwiera?
      barwi niebo zorzą,
      błysk kładzie na fali,
      mrok zanurza w morzu?

      Strzały dni co czarne.
      Bezsens głupio boli.
      Późno poznajemy
      Miłość.
      Czemu tak powoli?

      Prośba o wytrwanie
      Pokrzep nas, Panie, ożyw światło,
      wątpiącym ulgę daj w potrzebie -
      logiką uczyń przebaczenie
      w nas. Nie oddalaj nas od Siebie.

      Przeoczenia
      Choć przeoczone, nie jak potęgi,
      błahe, nieważne, Twoje też Panie,
      to też się składa na hymn do Ciebie
      zmysłów bezradnych podziękowanie.

      Z Leopolda Staffa
      Od pewnego czasu zanurzam się w ciszę jak w morze,
      roztapiam się w liściu, ginę jak wiatr, ginę jak
      poranne zorze.
      Dziś dzień ledwo zaczęty a już jest skończony.
      Ślad zaledwie widać. Jak kamyk co w wodę rzucony.
      Jeszcze kręgi rozciętej tym kamykiem wody.
      Lecz nad nami obłoki co idą bez zwłoki.

      Kto nie wierzy, ten nie wierzy
      Destylacja cierpienia -
      łzy w perły, rany w diament zmienia.

      Cios
      Cios zbije cię z nóg.
      Krzyż podniesie. Na Nim Bóg.

      Częściowo tylko widzimy
      Cokolwiek się staje to tylko częściowo.
      Częściowo widzimy, lustra odbijają twarze.
      Co częścią zaledwie, lecz kiedy się staje
      to dla nas jedyne, to dla nas na zawsze.
    • rawik-is-me Krzysztof Jarzyński "Impresja" 17.10.12, 17:43
      Krzysztof Jarzyński "Impresja"

      a kiedy w twym sercu
      zakwitnie maciejka
      niespodzianie się zjawię
      by pełną piersią
      z pełną piersią
      tak w-zdychać

      1984r.
    • jutta_t Władysław Andrzej Bobrzycki "Miłość ze snu" 30.10.12, 15:35
      Władysław Andrzej Bobrzycki
      "Miłość ze snu"

      Minęliśmy się gdzieś w bramie czasu
      Ty i ja nawet nie ślepi
      Tyle, że los grający z uciechą w kości
      Rzuca inaczej niż byśmy pragnęli
      Kwiatów nazrywawszy na polu
      Takich zwykłych a jak pięknych
      Szukałem twojej sylwetki
      Spacerowałaś w innym czasie
      Przestrzeni
      Śmieję się nad swym losem potem
      Tylko w snach
      Tak właśnie w nich spotykamy siebie
      Istniejemy tak naprawdę
      Przecież czas nasz tak krótki
      I ktoś może powiedzieć, że nawet nas nie widział
      Znać nie miał zaszczytu
      Wierzę, że oboje istniejemy
      W tym innym świecie
      Nasza miłość zakwita wciąż od nowa
      Tak pięknie jak wiśniowy sad
    • seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 31.10.12, 09:34


      MOJE NIEBO

      Codziennie szukam się w tłumie
      Gdy błądzę do celu jak pijak
      I wiem, że bez Ciebie nie umiem
      Żyć bez tego, co mnie zabija.

      Ale dziękuję z całych sił
      Że przytrafiłaś się poecie
      Bo dałaś mi skrzydła bym się wzbił
      Lecz jakże bez nieba mam wzlecieć?

      Na kolanach przed Tobą więc stoję
      Wstać się boję i pójść w paszczę świata
      Bo mi zdaje się ukochana
      Że bez Ciebie i drogi Bóg zatarł.

      /Cezary Buszman/
    • mala200333 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:31
      Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki



      IV. Zbiory

      ten wielki dom jest za wielki

      dla mnie i dla mojej matki

      umierającej w łóżku po Argasińskiej

      dla książek upchanych w kilku



      pokojach i na strychu który też jest

      po kimś pewnie po Argasińskiej (wszędzie tu

      straszy) a w każdej książce znajduję

      stronę z pieczątką pozostawioną wszelako



      przez śmierć: oprócz pajęczyny w wilgotnym

      zakątku która też jest po kimś pewnie

      po Argasińskiej jest ten spis zagadnień

      na końcu nie przeczytanej książki

      VIII. Kółko zainteresowań

      jesień już Panie daleko stąd

      zostawiłem swoje dawne i niedawne

      ciało z którym się kiwam

      biegam w kółko po szkolnym boisku



      z którym się nawet dzisiaj własnoręcznie

      kiwam kiedy otwieram jedno wspomnienie

      po drugim bo nigdy dość wspomnień z pierwszej

      komunii na tyłach liceum (byliśmy właśnie



      po lekcji wuefu) nie pytaj mnie zatem

      o gmach szkoły i poszczególne izby

      pytaj o strach przed złamaniem zakazu

      i o woźnego który zaraz nadleciał



      XX.

      nie wolno stchórzyć kiedy wyjdzie

      na jaw odrobina ich bohaterstwa

      ale ją przechwycić jednym pocałunkiem

      oni natomiast odwzajemnią się połykiem



      jest ich co najmniej dwóch

      i obaj kręcą tyłkiem

      nic z tego panowie powiadam im przed budynkiem

      publicznej użyteczności nic z tego



      wracam do koszar w których się rządzi

      chorąży Derkowski Czesław
      • mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:33
        z tomu Przyczynek do nauki o nieistnieniu (2003)

        Eugeniusz Tkaczyszyn- Dycki

        XLVI. Wielokwiat

        moja matka nie rodziła mnie w ciemno
        dla miodu wielokwiatowego moje ty serduszko
        dla kadzi miodu która stała w sieni
        ale już nie stoi palce lizać na samo

        wspomnienie kadzi i tego co z niej ubyło
        nigdy się serdeńko nie dowiem choćbym
        dociekał z kim mam na pieńku i kto mnie wyruchał
        okradł znaczy się pomału pomaleńku


        XLVII.

        "nie śmiej się chodzą za mną skwarki
        jakby mnie matka rodziła w ciemno
        ciebie zresztą również mój okruszku
        skazując nas z góry na placuszki"

        moja matka nie rodziła mnie
        w ciemno dla miodu wielokwiatowego
        moje ty serduszko dla kadzi
        miodu która stała w sieni obok beczki

        z kapustą palce lizać serdeńko
        na samo wspomnienie kadzi i tego
        co ubyło z każdej beczułeczki
        gdy się nam narodził Kinek Dycki
        • mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:34
          Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
          PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA

          opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym
          języku znanym z niedoskonałości
          ale zanim opowiem ci o śmierci jak to
          już robiłem dla wielu przed tobą
          musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać
          moje imię po dzień w którym zacznie się
          ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś
          i wyzbyłeś raz na zawsze
          wtedy opowiem ci o śmierci
          wtedy opowiem ci głównie o sobie
          nie zaczynaj z nikim przyjaźni
          kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia

          PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA

          opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym
          języku znanym z niedoskonałości
          ale zanim opowiem ci o śmierci jak to
          już robiłem dla wielu przed tobą
          musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać
          moje imię po dzień w którym zacznie się
          ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś
          i wyzbyłeś raz na zawsze
          wtedy opowiem ci o śmierci
          wtedy opowiem ci głównie o sobie
          nie zaczynaj z nikim przyjaźni
          kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia
          • mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:35
            Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

            XLIV. Rekolekcje w 1988 roku

            otóż poezja przypomina ci klasztor ojców
            karmelitów bosych w Czernej
            czystość i łagodność młodzieńców którzy tu
            wstąpili by obmyć ciało

            z miłości własnej i z grzechu matki
            bo to grzech główny mieć matkę ziemską
            którą można wysławić jednym tchem
            i zgubić w tłumie niewiast co ciągnie do nieba

            zatem poezja przypomina ci klasztor ojców karmelitów
            w Czernej skoro karmi się tobą od początku twoich dni
            gdy byłeś jeszcze grzechem w postaci czystej i to
            zaledwie dotykanym przez sprośnych rodziców chrzestnych
            • mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:44
              z tomu Kamień pełen pokarmu (1999)

              I.
              Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

              moi przyjaciele Zbychu i Andrzej
              od dawien dawna piszą wiersze
              znowu więc nie zrozumieliśmy Pana Boga
              który się do tych wierszy przykłada

              (i to jeszcze jak) moi przyjaciele
              Zbychu i Andrzej poprawiają skórę słońca
              księżyca i deszczu co się mieni
              na wiecznie niedoskonałym wężu w ich

              ustach którego im zazdroszczę przy pocałunku
              bo ich język znacznie więcej wypowiada
              aniżeli mój zawsze zaśliniony i zadowolony
              z siebie gdy go wpycham do nie swoich ust


              II.

              moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą
              wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy
              Pana Boga który nie rymował ale świat
              stworzył ani trochę ułomny

              ani chybi ułomny jeżeli idzie o nas
              moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą
              wiersze poprawiają zatem i to
              jeszcze jak skórę słońca księżyca

              i deszczu która się mieni na wiecznie
              niedoskonałym wężu w ich ustach
              w ich ustach pod postacią pocałunku zamieszkał
              ów wąż co nas wnet gładko wyślizga
              • black_jotka Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 18:03
                Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

                jesień już Panie daleko stąd
                zostawiłem swoje dawne i niedawne
                ciało jakie jeszcze oglądam
                kiedy otwieram jedną furtkę po drugiej

                bo nigdy dość wspomnień fotografii
                nie daj Bóg nikomu widoku
                dawnych i niedawnych ciał w jakich się
                spodziewam zobaczyć ciebie aniołku

                u progu pierwszej komunii świętej
                do której mam prawo podejść
                dlatego że jestem zdolny do grzechu
                wybieraj mój diabełku płeć


                IV.

                zatem wybieraj mój diabełku rodzaj
                perwersji czynnej biernej i nie pytaj
                o siedlisko duszy ani o siedlisko
                rozkoszy której nie znajdziesz w salonie

                masażu pytaj raczej o mnie i o moje siedzisko
                albowiem tylko mój punkt siedzenia
                może cię doprowadzić do punktu zbawienia
                liczy się ponadto nie tylko mój punkt

                siedzenia zbawienia ale i punkt szczytu
                wszystko razem wzięte daje nam gwarancję bytu
    • black_jotka Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słowa aby 01.11.12, 17:47
      Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

      I.



      daj mi słowa abym kres

      nazwał umiejętnie kresem

      i w nim tańczył (żebym

      z radością zatoczył koła



      które będą kołami nicości

      i moimi kresami) i abym pojął

      abym szalony nie wybiegł

      z domu bo i dokąd zawiedzie mnie



      natchnienie jak nie do Pana Boga



      V.

      przychodzą do mnie ludzie których

      dzisiaj już nie ma (Jasiejo,

      Jasiunio i Jasieczko) pewnie dlatego

      spotykam się z nimi bo bez nich



      nie byłoby Dycia to fakt

      ogólnie znany choć z chorobą

      mojej matki nikt się

      nie równał nawet po denaturacie



      (nawet Grenio) toteż przychodzą

      do mnie ludzie bez których

      akurat byłbym nikim bracie i nie ma

      tu nic do rzeczy ów denaturat
      • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:07
        ugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

        CX. Waleta

        przez pięć kolejnych dni
        nie usłyszą o mnie albo będą mówić
        jako o umarłym i cieniem moim
        bawić się przy świecach

        przez pięć kolejnych dni będą opowiadać
        jak bardzo byłem nieprzystępny za życia
        i że broniłem się przed śmiercią w ciepłych
        ramionach starców z Farbiarskiej

        to będzie smutna opowieść o chłopcu
        ze skradzionym słonecznikiem i szesnastu
        tego dnia skradzionych książkach
        i o tym jak się ów chłopiec rozmiłował

        w słoneczniku gdy przyszła noc
        po swoje ziarno
        • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:15

          Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

          XLV.

          moja siostra Wanda przynosi ze spaceru lilię
          a ja piszę wiersz o śmierci
          a ja znowu ten wiersz piszę od początku
          i nie umiem skończyć

          ani przerwać w połowie tak żeby się zachwiał
          jak lilia śmiertelnie kiedy szukam dla niej
          najodpowiedniejszego słowa
          zamiast garnuszka wody


          XLVI.

          lilia zepsuła się w garnuszku wody
          pytam się oczu co widziały i gdzie były
          lilia zepsuła się jakby zniechęcona po ludzku sobą
          pytam się swoich oczu gdzie sczerniały

          lilie za którymi poszłyby do grobu
          a one nie wiedzą i jak cudze na mnie patrzą
          więc znowu piszę ten stary wiersz o śmierci
          i wciąż jeszcze nie wiem od czego zacząć
          • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:16
            Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

            mój przyjaciel jest martwy i z martwych
            nie wstanie zbyt żywy dotąd
            jego ciało jest w ziemi i jak ziemia
            gada ze mną o wszystkim

            i oddychamy znowu jak wtedy gdy otwieraliśmy
            swoje pragnienia nie wiedząc nic jeszcze
            o trumnach które przesuwaliśmy w snach
            o trumnach wiedzieliśmy tyle co ziemia

            w której myślimy nabrać ochoty
            na wszystko co się nam przyśni
            mój przyjaciel jest martwy i gada ze mną
            o tym co się dzieje aby mógł istnieć
            • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:17
              Eugeniusz TKACZYSZYN-DYCKI

              Uwodziciel

              tu leż tu jest twoje miejsce
              i nie powiadaj że nikt cię nie chce
              to widać po ich zachowaniu
              że przedkładają cię choćby nad kamień

              i nad pestkę wiśni i nie powiadaj że nikt cię
              nie chce gdyż jesteś o wiele bardziej
              słodki aniżeli wiatr który sam siebie wyssie
              w polu w pochyleniu drzew w szeleście

              sam siebie wyssie z każdego źdźbła i z pestki wiśni
              i pod nogi rzuci papierek tu leż tu jest
              twoje miejsce to widać po tym jak na dno
              wdzięczysz się do lustra mój drogi
              • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:18
                LXXXII. Manifestacja
                Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

                na dziedzińcu uniwersyteckim
                mokną nikomu już niepotrzebne ulotki
                choć nie dalej jak godzinę temu
                studenci wznosili nieprzyjazne okrzyki

                albowiem państwo jest niefortunne i grzeszy
                czymś na kształt posłuchy mając tyle
                kości przodków i wiązkę kości profesorskich
                którzy również wznosili nieprzyjazne okrzyki

                kto wie czy nie najgłośniej albowiem nasze państwo
                jest sprzedajne mając tyle kości przodków
                a przede wszystkim wiązkę owych profesorskich
                które codziennie zabieram z wykładów

                i wyrzucam za siebie
                • jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:19
                  Eugeniusz Tkaczyszyn - Dycki

                  piasek to sypkie ssące usta śmierci
                  ustom tym nie wymkniesz się choćbyś z deszczem spadał
                  choćbyś z deszczem w głąb innych ust
                  obsuwał się szczęśliwy że piasek nie istnieje

                  powiadam wszakże piasek to usta
                  śmierci nie zacieśnione na deszcz i kamień
                  szczęśliwy kto uwierzy w piasek i usta
                  napełnił swe a potem jeszcze raz zapragnął

                  piasek to sypkie ssące usta śmierci
                  które wciągają w drżenie martwych
                  powiadam wszakże ani deszcz ani kamień
                  nie spocząłby w nas wątpiących w samotność
                  • seremine Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:30
                    Upał

                    Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
                    płakaliśmy po osiemnastoletniej Bojarskiej
                    nic nie rozumiejąc z jej osiemnastu lat
                    pogrzebanych zbyt nagle żeby nie szukać winnych
                    tej śmierci na pożółkłych fotografiach

                    wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy iż stoimy
                    na lubaczowskiej drodze by pochować
                    Bojarską w skwarze popołudniowego słońca
                    które wybiegło skądiś i położyło swoje

                    ręce na otwartej trumience i bawiło się
                    sobą w uśpionych włosach Helenki
                    jakże wesoło bawiło się słoneczko w uśpionych włosach
                    Helenki i zachęcało nas do wejrzenia w głąb siebie
                    • samanta_ewa Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 02.11.12, 21:07
                      Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

                      "PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA"

                      opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym
                      języku znanym z niedoskonałości
                      ale zanim opowiem ci o śmierci jak to
                      już robiłem dla wielu przed tobą
                      musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać
                      moje imię po dzień w którym zacznie się
                      ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś
                      i wyzbyłeś raz na zawsze
                      wtedy opowiem ci o śmierci
                      wtedy opowiem ci głównie o sobie
                      nie zaczynaj z nikim przyjaźni
                      kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia
    • seremine Ks. Piotr A. Faliński 02.11.12, 11:10
      kręte alejki wiodące przez ziemię
      znaczone krzyżami
      poświata płomieni wypełnia

      ogrom ciemności
      i cisza zmieszana z zadumą
      otwiera jak klucz grobowe milczenie
      spotkanie dwóch światów,
      które są tak odległe
      jednak bliskie bo związane
      z człowiekiem
      to życie
      to jedność
      to zaduszki

      /Ks. Piotr A. Faliński/
    • samanta_ewa Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 02.11.12, 21:09
      Rewanż sentymentalny
      Julian Tuwim

      Rzecz między nami była cicha,

      Bez żadnych słów.

      Westchnąłem Panią, jak się wzdycha

      Gałęzią bzów.



      Spojrzała Pani tak promiennie,

      Że obiecuję najsolenniej:

      Gdy tylko ujrzę gałąź bzów,

      Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów...

      I to — znamiennie.
    • mala200333 Kazimiera Iłłakowiczówna/ 04.11.12, 11:37
      Modlitwa za wichry

      Zmiłuj się, Boże, nad wichrami .....

      .... W jarzębinach jesień.
      .... Niechaj skrzydeł nie połamią.
      .... Nocą szron na murawie.
      Biegły lasem wichry ślepe,
      krew im po policzkach ciekła.
      Jeszcze jesień, jeszcze ciepło,
      szron znika zaraz o świcie.
      .... Tarninami i po lesie
      wichry się daremnie krwawią:
      łomot, chrzęst, i gwizd, i wycie
      cierniem, zboczem, konarami!.......
      .... W jarzębinach - jesień ...
      Zmiłuj się, Boże, nad wichrami.

      /Kazimiera Iłłakowiczówna/
    • mala200333 Kazimiera Iłłakowiczówna Nie będzie nigdy żyło mi 04.11.12, 11:40
      Kazimiera Iłłakowiczówna
      Nie będzie nigdy żyło między nami:
      ani nie wzrośnie, ani się nie złamie.
      Kędyś wystrzeli ciepłem albo światłem,
      ale nie będzie między nami kwiatem.

      Nie będzie przenigdy łączyć nas ni dzielić,
      ani zasmucać, ani też weselić...
      Ani opuści nas - bo nie posiędzie!
      I - prócz w tym wierszu - wcale go nie będzie.
    • seremine Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:01
      Czarownica

      Kazimiera Iłłakowiczówna

      Mam mówiącego ptaka,
      mam gadającą wodę,
      mam starego czarodzieja
      i dam ci go potrzymać za brodę;

      mam węża, co się podnosi
      na ogonie wśród kwiatów w trawie,
      mam dwa uczone szerszenie,
      które mi sypiają w rękawie.

      Mam cudownego szpaka,
      mam żabę i żuka, i jeża,
      mam mądrą białą kawkę,
      puszysty kłębuszek pierza:

      przemówi do ciebie ptak mój,
      gdy się najmniej będziesz spodziewał,
      a smutny smok na podłodze
      nogi będzie ci łzami oblewał.

      Twój sen, najpierwszy na świecie,
      u mnie ma swoją ojczyznę,
      i u mnie mieszka radość,
      którąś ty wygnał w obczyznę,

      a jeśli do mnie przyjdziesz,
      zbrojne zmyliwszy straże,
      to własne twe śpiące serce
      w pudełku ci małym pokażę.
    • seremine Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:04
      Czarownica

      Kazimiera Iłłakowiczówna

      Mam mówiącego ptaka,
      mam gadającą wodę,
      mam starego czarodzieja
      i dam ci go potrzymać za brodę;

      mam węża, co się podnosi
      na ogonie wśród kwiatów w trawie,
      mam dwa uczone szerszenie,
      które mi sypiają w rękawie.

      Mam cudownego szpaka,
      mam żabę i żuka, i jeża,
      mam mądrą białą kawkę,
      puszysty kłębuszek pierza:

      przemówi do ciebie ptak mój,
      gdy się najmniej będziesz spodziewał,
      a smutny smok na podłodze
      nogi będzie ci łzami oblewał.

      Twój sen, najpierwszy na świecie,
      u mnie ma swoją ojczyznę,
      i u mnie mieszka radość,
      którąś ty wygnał w obczyznę,

      a jeśli do mnie przyjdziesz,
      zbrojne zmyliwszy straże,
      to własne twe śpiące serce
      w pudełku ci małym pokażę.
    • seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:05
      Co się stać musi

      Jeszcze się serce twe ku mnie nachyli,
      jeszcze będziemy ze sobą mówili
      o wielkim mieście leżącym na wodzie,
      gdzie pełne kwiatów czarne płyną łodzie,
      gdzie co wieczora słońce kryje głowę
      za niewidzialne lasy koralowe,
      gdzie, byle tylko trochę woda spadła,
      morskie na światło wychodzą dziwadła.

      Jeszcze będziemy w miesiącu jechali
      przy czarnych wiosłach po szumiącej fali
      gęstwią kanałów, pod zwodzone mosty,
      gdzie się jak węże czają wodorosty,
      i gdy nas pusta wesołość ogarnie,
      liczyć będziemy gwiazdy i latarnie,
      bo przy miesiącu i śród szybkiej jazdy
      nikt nie rozpozna promyka od gwiazdy.

      Jeszcze się we mnie miłość raz rozżarzy...
      Milczeć będziemy czasem twarz przy twarzy
      lub urywane prowadzić rozmowy,
      trwożnie od siebie odchylając głowy
      i bacząc pilnie, z tajnym tylko drżeniem,
      by się wejrzenie nie zbiegło z wejrzeniem,
      by z powitaniem albo też w podzięce
      dłużej się czasem nie zetknęły ręce.

      Jeszcze się płomień rozpali ostatni.
      Schwytani razem do śmiertelnej matni,
      złączeni - potem oddarci od siebie,
      w najgłębszym piekle, to w najwyższym niebie,
      miotani uczuć przeciwnych tysiącem,
      rażeni chłodem, paleni gorącem
      będziemy, nawet w najszczytniejszej chwili,
      jak potępieńcy do siebie tęsknili,
      na jednym stosie do krzyża przybici,
      wiecznie pragnący i nigdy nie syci!
      • seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:06
        Czerwona róża
        Kazimiera Iłłakowiczówna

        Nie wiemy — jak przemówić, spotkać się nie umiemy...

        O różo, różo czerwona, powiedz ukochanemu,

        żeś mię widziała tutaj od płaczu pobielałą,

        że życie — bardzo krótkie, niewiele go postało,

        że w nocy anioł mię budzi, jego imieniem wzywa...

        O różo, różo czerwona, powiedz mu — niech przybywa!
        • seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:08
          Sam na sam
          Kazimiera Iłłakowiczówna
          Obejmij mnie, pokochaj... Jesteśmy sami, sami...
          ...Wicher przebiega po włosach, wicher potrząsa oknami...
          Ręce mam zimne, przybiegłam — jak liść — z pustego ogrodu
          do ciebie, do oczu twoich o barwie ciemnego miodu.

          Aż tutaj wieją wichury twardo splecione warkocze...
          ...Zamknij okno... Skończone zaklęcia i czary smocze:
          smok mój ułoży się kołem w dziwaczne snu arabeski,
          będzie różowy jak muszla lub — jeśli każesz — niebieski,

          w ogromne, płetwiaste łapy jak w wieka zamknie pogrzebne
          wszystko, co obok istnieje dalekie i niepotrzebne,
          wszystko, co dzwoni i szczęka, gwiżdże i brzęczy łańcuchem,
          wszystko, co nie jest liściem zziębniętym i wiatru podmuchem.
    • seremine Chcę, abyś zginął przeze mnie Kazimiera Iłłakowicz 04.11.12, 12:10
      Chcę, abyś zginął przeze mnie
      Kazimiera Iłłakowiczówna

      Chcę, abyś zginął przeze mnie, z mej ręki,

      od mojej zatrutej strzały,

      ażeby moje żałosne piosenki

      nad tobą martwym płakały.



      Chcę, byś umierał pobladły od męki

      pod różą w ogrodzie mleczną,

      ażeby struny u mojej luteńki

      spłynęły twą krwią serdeczną.



      Ach kiedyż zobaczę pod różą białą,

      gdy rano w mym oknie stanę,

      na wieki zimną twarz twoją zuchwałą

      i usta, usta kochane!



      Kiedyż, ach kiedyż niesforną twą głowę

      dłoń moja na popiół zetrze!

      Ach kiedyż skrzydła moje orłowe

      wzbiją się wolne w powietrze!
      • seremine Re: Chcę, abyś zginął przeze mnie Kazimiera Iłłak 04.11.12, 12:11
        Jesienny żart
        Klon krwawy i żółta lipa
        liście, listeczki sypią.
        Zrzuca je ptak lecący,
        strąca osa niechcący.
        Wiatrowi na płacz się zbiera,
        że liście się poniewiera;
        chodzi dołem i górą
        i zbiera je oburącz,
        i płacze nad nimi deszczem,
        po gałęziach je mokrych wiesza.
        Nic z tego ... Oczywiście.
        Potem mówią, że wiatr zrywa liście.

        /Kazimiera Iłłakowiczówna/
        • seremine Miłość Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:12
          Miłość
          Kazimiera Iłłakowiczówna
          Była podobna do śmierci — w smaku słodka, żelazna w dotknięciu,
          mówiła słowa wolniutkie w półśnie, w drapieżnym ziewnięciu,
          była podobna do głębi przybrzeżnej w wartkim potoku,
          miała oczy ciemnym mułem nabiegłe, miała włosy z wonnego mroku.
          Trzymała mnie związaną za ręce, trzymała mnie przykutą za barki,
          zgasiła wszystkie myśli półszeptem, jak struchlałe pod czaszką
          ogarki
          i złożyła mi głowę — ciężką jak ołowiu złom — na kolanie,
          przysięgając, że nie pójdzie przenigdy, że od kolan już moich nie wstanie.
    • seremine Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:14
      Błękitna chwila
      Kazimiera Iłłakowiczówna

      Zniknie nad brzegiem, ujdzie za skały

      Żagiel, w błękicie jak skrzydło — biały

      na rozpalonym zboczu rozścielę

      wiatr przedwieczorny pachnące ziele,

      niską buczyną, ostrym jałowcem

      wstrząśnie nad dzikim, górskim manowcem.



      Dom jest daleko, świat jest daleko,

      Za zapomnienia górą i rzeką:

      nic nam nie grozi, nikt o nas nie wie:

      ptak w migdałowym ukryty drzewie

      potrząsa skrzydłem i gwiżdże z cicha ,

      Zdeptany piołun wonią oddycha.



      Połóż mi rękę pod senną głowę.

      Wczoraj — zginęło, dzisiaj — jest nowe,

      jutro — pod żaglem białym na głębi.

      Jesteśmy wolni, jesteśmy sami

      śród ziół pachnących, pod błękitami.



      Koniki polne w kamieniach dzwonią,

      Serce zamiera, jak ptak pod dłonią,

      Czas coraz pustą napełnia czaszę...

      Wczoraj — zginęło, dzisiaj jest nasze,

      a jutra nie chcę widzieć za mgłami

      oczy, zamknięte pocałunkami.
      • jutta_t Re: Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 14:44
        Piekne wiersze
        • black_jotka Re: Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 16:38
          Kazimiera Iłłakowiczówna

          Nie mogę pisać wierszy,
          bo nie mam słów.
          Cisną się żale najszczersze
          na usta znów.
          Cisną się, piętrzą miłości
          najczerwieńsze, najtęższe wina.
          Najlżej by było, najprościej,
          żagle rozwinąć
          i pod chmurami gnać z prądem,
          co ziemię żłobi...
          A ja dokoła spoglądam,
          patrzę po sobie;
          majaczą mi się oczy szydercze
          i uśmiech, co schodzi w grób...
          I nie mogę pisać wierszy,
          bo nie mam słów.
          • mala200333 Rzeka Ciemną klamrą, mostem, spięta rzeka ... 05.11.12, 07:57
            Rzeka

            Ciemną klamrą, mostem, spięta rzeka
            od kamiennych brzegów ziarnek żwiru żebrze;
            czepia się i zapomina, czego chciała,
            i dźwiękając łzami, w świetle cała
            bieży dalej, gubiąc łzy w miesięcznym srebrze.
    • dunant Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 22:04
      Wędrujący dzwon JOHANN WOLFGANG
      Był sobie wisus, mały smark,
      co w święta, przez swawole
      nie do kościoła, ale rad
      biegł na wagary w pole.
      Powiada matka: "Słyszysz ton?
      To - rozkaz... Radzęć szczerze:
      pójdź sam, inaczej - ruszy dzwon
      za tobą i - zabierze!"
      Pomyślał chłopak patrząc wzwyż:
      "Przecież on - tam, wśród belek!"
      A potem - w pole prędko hyc,
      choć winien być w kościele.
      Nie dźwięczy głos, nie woła już...
      "Kto by tam matce wierzył!"
      Ale - o zgrozo! - polem tuż
      dzwon kaczym chodem bieży.
      W bok balansuje, w tył i w przód;
      nieszczęsny urwis w strachu
      jak strzała mknie na przełaj, w bród,
      byle go dzwon nie nakrył.
      W wyścigu przecież górą był,
      bo lotem błyskawicy
      przeciąwszy pole - resztką sił
      znalazł się wśród kaplicy.
      I odtąd niedziel smyk i świąt
      pilnuje, pomny iście,
      że lepiej, by nań wołał dzwon,
      niż prosił osobiście.
      tłum. Kazimiera Iłłakowiczówna
    • mala200333 ...Cinque - Anna Achmatowa .... 11.11.12, 09:00
      Cinque
      Anna Achmatowa

      Sam wiesz przecież, że nie będę sławić

      Dnia spotkania, gorzkiego żałobnie.

      Co ci mam na pamiątkę zostawić?

      Może cień mój? A po cóż cień tobie?

      Dedykację spalonej dramy?

      Nawet popiół z niej się nie ostał.

      Albo może ten, co wyszedł z ramy,

      Noworoczny okrutny portret?

      Albo ledwie, ledwie dosłyszalne

      Podzwanianie węgli w okna smudze?

      Albo słowa niedopowiedziane

      Przez znajomych o miłości cudzej.

      Przełożyła
      Eugenia Siemaszkiewicz
      • mala200333 Wyszłam żegnać go do....- Anna Achmatowa .... 11.11.12, 09:08
        Wyszłam żegnać go do przedpokoju...

        Wyszłam żegnac go do przedpokoju,
        W złotym kurzu postałam chwilę.
        Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
        Uroczyście dzwony dzwoniły.

        Porzucona!... Jakie śmieszne słowo -
        Jakbym była kwiatem albo chustką...
        Ale oczy patrzą już surowo
        W pociemniałe, ogromne lustro.



        tł. Eugenia Siemaszkiewicz
        • mala200333 Widzę, widzę łuk miesiąca....- Anna Achmatowa .. 11.11.12, 09:09
          Widzę, widzę łuk miesiąca...


          Widzę, widzę łuk miesiąca

          Przez listowie gęstych rokit,

          Słyszę, słyszę stuk tętniący

          Nie podkutych dźwięcznych kopyt.



          Ach, i ciebie sen nie morzy,

          Przez rok mnie nie zapomniałeś,

          Przyzwyczaić się nie możesz,

          Żeby łóżko pustką wiało?



          Czy nie z tobą dyskurs toczę

          W chciwych ptaków ostrym tonie,

          Czyż nie w twoje patrzę oczy

          Z czystych, zmatowiałych stronic?



          Czemu się, jak rabuś, znowu

          Skradasz, krążysz niedaleko?

          Czy pamiętasz tę umowę:

          Na mnie żywą ciągle czekać?



          Już zasypiam. W duszne ciemnie

          Księżyc rzucił ostrze swoje.

          Znowu stukot. Ach, to we mnie

          Bije ciepłe serce moje.



          1914
    • rawik-is-me Achmatowa 11.11.12, 10:38
      Węglem zaznaczył na lewym boku...




      Węglem zaznaczył na lewym boku

      Miejsce, gdzie strzelać trzeba,

      Żeby wypuścić moją tęsknotę

      Jak ptaka w pustą noc nieba.



      Nie drgnie twa ręka, miły, wiem o tym,

      Krótkiej się męki spodziewam.

      Wyleci ptakiem moja tęsknota,

      Znów na gałązce zaśpiewa.



      By ten, co spokój ma w swoim domu,

      Przez okno się lekko wychylił:

      "Słów nie rozumiem, lecz głos znajomy" -

      I wzrok opuścił w tej chwili.





      31 stycznia 1914

      Petersburg
    • rawik-is-me Tyle próśb zawsze ma ukochana ...Anna Achmatowa 11.11.12, 10:49
      Tyle próśb zawsze ma ukochana
      Anna Achmatowa

      Tyle próśb zawsze ma ukochana,

      Porzucona próśb żadnych nie miewa...

      Jak to dobrze, że dzisiaj od rana

      Lekkim lodem mróz rzekę odziewa.



      Oto wstąpię — dopomóż mi, Chryste! —

      Na pokrowiec ten kruchy ogromnie,

      A ty moje przechować chciej listy,

      By nas mogli rozsądzić potomni,



      By jaśniejszy i bardziej wspaniały

      Blask otoczył w ich oczach twą postać.

      Czyliż mogą w biografii twej chwały

      Jakiekolwiek bądź braki pozostać?



      Nazbyt słodkie doczesne napoje,

      Nazbyt gęste miłosne są sieci...

      Niechże kiedyś z imieniem tem mojem

      W podręcznikach spotkają się dzieci.



      I tak smutną opowieść czytając,

      Niech uśmiechną się chytrze i łzawo.

      Mnie miłości i szczęścia nie dając,

      Nagródź w zamian choć gorzką tą sławą.

      Przełożył
      Leonard Podhorski-Okołów
    • seremine Anna Achmatowa Wieczorem 11.11.12, 11:37
      Anna Achmatowa

      Wieczorem


      Muzyka brzmiała w tym ogrodzie

      Boleścią tak niewysłowioną.

      I morza ostry zapach wionął

      Od ostryg na półmisku w lodzie.



      Rzekł: "Jestem zawsze wierny tobie!"

      I lekko dotknął mej sukienki.

      Jak te dotknięcia jego ręki

      Są do uścisków niepodobne.



      Tak ptaki głaszcze się lub koty,

      Tak patrzy się na woltyżerki.

      I drwiące świecą się iskierki

      Pod rzęs osłoną jasnozlotych.



      A rozpaczliwych skrzypiec głosy

      Dochodzą poprzez dym rozwiany:

      "Błogosławże szczęśliwe losy

      Za pierwsze sam na sam z kochanym."



      1913, marzec.
    • seremine Anna Achmatowa Wszetecznice z nas i pijacy... 11.11.12, 11:41
      Anna Achmatowa

      Wszetecznice z nas i pijacy...




      Wszetecznice z nas i pijacy,
      Niewesoło czas tu spędzamy.
      A na ścianach kwiaty i ptaki
      Tęsknią za obłokami.

      Czarną fajkę pociągasz smutnie,
      Dziwnie dymek wije się nad nią.
      Dziś włożyłam najwęższą suknię,
      Aby smuklej wyglądać i ładniej.

      Okna są zabite na dobre:
      Czy tam mróz, czy burza, czy słota?
      Twoje oczy są tak podobne
      Do oczu ostrożnego kota.

      O, jak serce moje zamiera!
      Czyżby życie ze mnie uciekło?
      A tę, która tańczy teraz
      Niewątpliwie pochłonie piekło.



      przekład Zbigniew Dmitroca
      • seremine Re: Anna Achmatowa Wszetecznice z nas i pijacy.. 11.11.12, 11:42
        Anna Achmatowa

        Wszystko zrabowane, zaprzedane...


        Wszystko zrabowane, zaprzedane

        Skrzydło czarnej śmierci powiało,

        Wszystko glodną tęsknotą zżerane -

        Więc dlaczego tak nam pojaśniało?



        W dzień powiewy wieją wiśniowe

        Z niezwykłego lasu pod miastem,

        Nocą gwiazdozbiory błyszczą nowe

        W głębi niebios lipcowych, jasnych.



        I ta dziwność zbliża się do domów,

        Choć są nędzne i rozwalone -

        To nie znane nikomu, nikomu,

        Lecz od dawna przez nas upragnione.



        1921

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka