mala200333 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 09.10.12, 00:33 Bądź przy mnie blisko bo wtedy nie jest mi zimno chłód wieje z przestrzeni kiedy myślę jaka ona duża i jaka ja to mi trzeba Twoich dwóch ramion zamkniętych dwóch promieni wszechświata. H.Poświatowska Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 11.10.12, 14:07 TAK MYŚLĘ Nikt nie zawiesił dla nas jemioły - może dlatego nie całowałeś Nie ważne jak bardzo miałeś głodne ręce -nie wyciągnąłeś nie dotykałeś Przestraszona byłam lada szelestem - nie wyszłam naprzeciw tobie I tak zakończyliśmy spotkanie pożegnalnym gestem -ledwie uśmiechem z daleka przesłanym sobie e.żukrowska Odpowiedz Link
rawik-is-me LUDWIK JERZY KERN 14.10.12, 05:10 LUDWIK JERZY KERN "W KAŻDĄ SOBOTĘ" Jeden fryzjer spod Zduńskiej Woli W każdą sobotę Jeże goli. Nawet niedrogo za to bierze, Więc chodzą do fryzjera jeże. Przychodzi jeż, Siada w fotelu: - Ogol mnie - mówi - przyjacielu. Wyglądam bowiem nie jak jeż, Ale jak zarośnięty zwierz. Więc goli fryzjer jak szalony. Za jeżem jeż, Za jeżem jeż, Za jeżem jeż wychodzi ogolony. I bardzo zadowolony. Czują się świetnie, Czują się młodo, Pachną cudownie kolońską wodą, A w domach cieszą się żony i dziatki "Ach,jaki tatuś dziś gładki!" Odpowiedz Link
rawik-is-me Kazimiera Iłłakowiczówna "Kot" 14.10.12, 05:11 Kot Kazimiera Iłłakowiczówna "Kot" Na małej wysepce, w oceanie dalekim, dalekim mieszka mądry biały kot, co się pokłócił z człowiekiem. Mewa mu śpiewa, a on w słońcu ziewa, morze mu szumi, a on wszystko rozumie. I wychodzi co dzień daleko nad wodę, po długim koralowym pomoście, patrzeć, wyczekiwać, czy nie jadą, nie płyną, nie lecą nieznajomi, wędrujący goście. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 14.10.12, 14:20 Leszek Aleksander Moczulski: Wiersze 2004-09-19 Boga nie widać Boga nie widać ale od słońca wschodu jesteśmy zaproszeni do Niego, do ogrodu. Boga nie widać dzień się układa różnie. By dostrzec Jego odbicie wystarczy twój i mój uśmiech. W niepewności tego ładu Choć śmierć ugodzi, dobrze żyć się godzi. Mocniejszego szukać gruntu, kiedy brak ratunku. Bo słońce powstawa, Bóg za darmo dawa. Za dobro dziękować, rozdawać, nie psować. W niepewności tego ładu Miłosierdzie głosić światu. Aż po tożsamość Nie spocznie pamięć, nie spocznie miłość. Tymi się staniesz Których skrzywdziłeś. My, chroniczni analfabeci Tylko Pan Bóg czyta nieczytelne życie - Koślawe - pięknieje, po łzach - dzień w zachwycie. Spokój południa Miód spokoju, płatki - ciszy, i woń domu. Na balkonie kwiat nas słyszy. Podpowiedzi Nakazuje roztropność Doradza cisza Ogarnia miłość Fresk o potędze powstania W Orvieto, fresk, Sąd Ostateczny - po łzach, po trudzie, po dróg rozstaju. W zapamiętaniu. Jak nieśli krzyż. Z taką potęgą też zmartwychwstają. Odpowiedz Link
seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 14.10.12, 16:22 Leszek Aleksander Moczulski: Wiersze . Strony zapisane dniami życia Kleks rozpaczy, że nie mogło być inaczej. Strona życia mglista, mglista. A łza czysta, i przejrzysta. Kto różę otwiera? Kto różę otwiera? barwi niebo zorzą, błysk kładzie na fali, mrok zanurza w morzu? Strzały dni co czarne. Bezsens głupio boli. Późno poznajemy Miłość. Czemu tak powoli? Prośba o wytrwanie Pokrzep nas, Panie, ożyw światło, wątpiącym ulgę daj w potrzebie - logiką uczyń przebaczenie w nas. Nie oddalaj nas od Siebie. Przeoczenia Choć przeoczone, nie jak potęgi, błahe, nieważne, Twoje też Panie, to też się składa na hymn do Ciebie zmysłów bezradnych podziękowanie. Z Leopolda Staffa Od pewnego czasu zanurzam się w ciszę jak w morze, roztapiam się w liściu, ginę jak wiatr, ginę jak poranne zorze. Dziś dzień ledwo zaczęty a już jest skończony. Ślad zaledwie widać. Jak kamyk co w wodę rzucony. Jeszcze kręgi rozciętej tym kamykiem wody. Lecz nad nami obłoki co idą bez zwłoki. Kto nie wierzy, ten nie wierzy Destylacja cierpienia - łzy w perły, rany w diament zmienia. Cios Cios zbije cię z nóg. Krzyż podniesie. Na Nim Bóg. Częściowo tylko widzimy Cokolwiek się staje to tylko częściowo. Częściowo widzimy, lustra odbijają twarze. Co częścią zaledwie, lecz kiedy się staje to dla nas jedyne, to dla nas na zawsze. Odpowiedz Link
rawik-is-me Krzysztof Jarzyński "Impresja" 17.10.12, 17:43 Krzysztof Jarzyński "Impresja" a kiedy w twym sercu zakwitnie maciejka niespodzianie się zjawię by pełną piersią z pełną piersią tak w-zdychać 1984r. Odpowiedz Link
jutta_t Władysław Andrzej Bobrzycki "Miłość ze snu" 30.10.12, 15:35 Władysław Andrzej Bobrzycki "Miłość ze snu" Minęliśmy się gdzieś w bramie czasu Ty i ja nawet nie ślepi Tyle, że los grający z uciechą w kości Rzuca inaczej niż byśmy pragnęli Kwiatów nazrywawszy na polu Takich zwykłych a jak pięknych Szukałem twojej sylwetki Spacerowałaś w innym czasie Przestrzeni Śmieję się nad swym losem potem Tylko w snach Tak właśnie w nich spotykamy siebie Istniejemy tak naprawdę Przecież czas nasz tak krótki I ktoś może powiedzieć, że nawet nas nie widział Znać nie miał zaszczytu Wierzę, że oboje istniejemy W tym innym świecie Nasza miłość zakwita wciąż od nowa Tak pięknie jak wiśniowy sad Odpowiedz Link
seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 31.10.12, 09:34 MOJE NIEBO Codziennie szukam się w tłumie Gdy błądzę do celu jak pijak I wiem, że bez Ciebie nie umiem Żyć bez tego, co mnie zabija. Ale dziękuję z całych sił Że przytrafiłaś się poecie Bo dałaś mi skrzydła bym się wzbił Lecz jakże bez nieba mam wzlecieć? Na kolanach przed Tobą więc stoję Wstać się boję i pójść w paszczę świata Bo mi zdaje się ukochana Że bez Ciebie i drogi Bóg zatarł. /Cezary Buszman/ Odpowiedz Link
mala200333 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:31 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • IV. Zbiory ten wielki dom jest za wielki dla mnie i dla mojej matki umierającej w łóżku po Argasińskiej dla książek upchanych w kilku pokojach i na strychu który też jest po kimś pewnie po Argasińskiej (wszędzie tu straszy) a w każdej książce znajduję stronę z pieczątką pozostawioną wszelako przez śmierć: oprócz pajęczyny w wilgotnym zakątku która też jest po kimś pewnie po Argasińskiej jest ten spis zagadnień na końcu nie przeczytanej książki VIII. Kółko zainteresowań jesień już Panie daleko stąd zostawiłem swoje dawne i niedawne ciało z którym się kiwam biegam w kółko po szkolnym boisku z którym się nawet dzisiaj własnoręcznie kiwam kiedy otwieram jedno wspomnienie po drugim bo nigdy dość wspomnień z pierwszej komunii na tyłach liceum (byliśmy właśnie po lekcji wuefu) nie pytaj mnie zatem o gmach szkoły i poszczególne izby pytaj o strach przed złamaniem zakazu i o woźnego który zaraz nadleciał XX. nie wolno stchórzyć kiedy wyjdzie na jaw odrobina ich bohaterstwa ale ją przechwycić jednym pocałunkiem oni natomiast odwzajemnią się połykiem jest ich co najmniej dwóch i obaj kręcą tyłkiem nic z tego panowie powiadam im przed budynkiem publicznej użyteczności nic z tego wracam do koszar w których się rządzi chorąży Derkowski Czesław Odpowiedz Link
mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:33 z tomu Przyczynek do nauki o nieistnieniu (2003) Eugeniusz Tkaczyszyn- Dycki XLVI. Wielokwiat moja matka nie rodziła mnie w ciemno dla miodu wielokwiatowego moje ty serduszko dla kadzi miodu która stała w sieni ale już nie stoi palce lizać na samo wspomnienie kadzi i tego co z niej ubyło nigdy się serdeńko nie dowiem choćbym dociekał z kim mam na pieńku i kto mnie wyruchał okradł znaczy się pomału pomaleńku XLVII. "nie śmiej się chodzą za mną skwarki jakby mnie matka rodziła w ciemno ciebie zresztą również mój okruszku skazując nas z góry na placuszki" moja matka nie rodziła mnie w ciemno dla miodu wielokwiatowego moje ty serduszko dla kadzi miodu która stała w sieni obok beczki z kapustą palce lizać serdeńko na samo wspomnienie kadzi i tego co ubyło z każdej beczułeczki gdy się nam narodził Kinek Dycki Odpowiedz Link
mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:34 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym języku znanym z niedoskonałości ale zanim opowiem ci o śmierci jak to już robiłem dla wielu przed tobą musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać moje imię po dzień w którym zacznie się ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś i wyzbyłeś raz na zawsze wtedy opowiem ci o śmierci wtedy opowiem ci głównie o sobie nie zaczynaj z nikim przyjaźni kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym języku znanym z niedoskonałości ale zanim opowiem ci o śmierci jak to już robiłem dla wielu przed tobą musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać moje imię po dzień w którym zacznie się ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś i wyzbyłeś raz na zawsze wtedy opowiem ci o śmierci wtedy opowiem ci głównie o sobie nie zaczynaj z nikim przyjaźni kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia Odpowiedz Link
mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:35 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLIV. Rekolekcje w 1988 roku otóż poezja przypomina ci klasztor ojców karmelitów bosych w Czernej czystość i łagodność młodzieńców którzy tu wstąpili by obmyć ciało z miłości własnej i z grzechu matki bo to grzech główny mieć matkę ziemską którą można wysławić jednym tchem i zgubić w tłumie niewiast co ciągnie do nieba zatem poezja przypomina ci klasztor ojców karmelitów w Czernej skoro karmi się tobą od początku twoich dni gdy byłeś jeszcze grzechem w postaci czystej i to zaledwie dotykanym przez sprośnych rodziców chrzestnych Odpowiedz Link
mala200333 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 12:44 z tomu Kamień pełen pokarmu (1999) I. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki moi przyjaciele Zbychu i Andrzej od dawien dawna piszą wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy Pana Boga który się do tych wierszy przykłada (i to jeszcze jak) moi przyjaciele Zbychu i Andrzej poprawiają skórę słońca księżyca i deszczu co się mieni na wiecznie niedoskonałym wężu w ich ustach którego im zazdroszczę przy pocałunku bo ich język znacznie więcej wypowiada aniżeli mój zawsze zaśliniony i zadowolony z siebie gdy go wpycham do nie swoich ust II. moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy Pana Boga który nie rymował ale świat stworzył ani trochę ułomny ani chybi ułomny jeżeli idzie o nas moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą wiersze poprawiają zatem i to jeszcze jak skórę słońca księżyca i deszczu która się mieni na wiecznie niedoskonałym wężu w ich ustach w ich ustach pod postacią pocałunku zamieszkał ów wąż co nas wnet gładko wyślizga Odpowiedz Link
black_jotka Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki • 01.11.12, 18:03 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki jesień już Panie daleko stąd zostawiłem swoje dawne i niedawne ciało jakie jeszcze oglądam kiedy otwieram jedną furtkę po drugiej bo nigdy dość wspomnień fotografii nie daj Bóg nikomu widoku dawnych i niedawnych ciał w jakich się spodziewam zobaczyć ciebie aniołku u progu pierwszej komunii świętej do której mam prawo podejść dlatego że jestem zdolny do grzechu wybieraj mój diabełku płeć IV. zatem wybieraj mój diabełku rodzaj perwersji czynnej biernej i nie pytaj o siedlisko duszy ani o siedlisko rozkoszy której nie znajdziesz w salonie masażu pytaj raczej o mnie i o moje siedzisko albowiem tylko mój punkt siedzenia może cię doprowadzić do punktu zbawienia liczy się ponadto nie tylko mój punkt siedzenia zbawienia ale i punkt szczytu wszystko razem wzięte daje nam gwarancję bytu Odpowiedz Link
black_jotka Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słowa aby 01.11.12, 17:47 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słowa abym kres nazwał umiejętnie kresem i w nim tańczył (żebym z radością zatoczył koła które będą kołami nicości i moimi kresami) i abym pojął abym szalony nie wybiegł z domu bo i dokąd zawiedzie mnie natchnienie jak nie do Pana Boga V. przychodzą do mnie ludzie których dzisiaj już nie ma (Jasiejo, Jasiunio i Jasieczko) pewnie dlatego spotykam się z nimi bo bez nich nie byłoby Dycia to fakt ogólnie znany choć z chorobą mojej matki nikt się nie równał nawet po denaturacie (nawet Grenio) toteż przychodzą do mnie ludzie bez których akurat byłbym nikim bracie i nie ma tu nic do rzeczy ów denaturat Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:07 ugeniusz Tkaczyszyn-Dycki CX. Waleta przez pięć kolejnych dni nie usłyszą o mnie albo będą mówić jako o umarłym i cieniem moim bawić się przy świecach przez pięć kolejnych dni będą opowiadać jak bardzo byłem nieprzystępny za życia i że broniłem się przed śmiercią w ciepłych ramionach starców z Farbiarskiej to będzie smutna opowieść o chłopcu ze skradzionym słonecznikiem i szesnastu tego dnia skradzionych książkach i o tym jak się ów chłopiec rozmiłował w słoneczniku gdy przyszła noc po swoje ziarno Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:15 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLV. moja siostra Wanda przynosi ze spaceru lilię a ja piszę wiersz o śmierci a ja znowu ten wiersz piszę od początku i nie umiem skończyć ani przerwać w połowie tak żeby się zachwiał jak lilia śmiertelnie kiedy szukam dla niej najodpowiedniejszego słowa zamiast garnuszka wody XLVI. lilia zepsuła się w garnuszku wody pytam się oczu co widziały i gdzie były lilia zepsuła się jakby zniechęcona po ludzku sobą pytam się swoich oczu gdzie sczerniały lilie za którymi poszłyby do grobu a one nie wiedzą i jak cudze na mnie patrzą więc znowu piszę ten stary wiersz o śmierci i wciąż jeszcze nie wiem od czego zacząć Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:16 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki mój przyjaciel jest martwy i z martwych nie wstanie zbyt żywy dotąd jego ciało jest w ziemi i jak ziemia gada ze mną o wszystkim i oddychamy znowu jak wtedy gdy otwieraliśmy swoje pragnienia nie wiedząc nic jeszcze o trumnach które przesuwaliśmy w snach o trumnach wiedzieliśmy tyle co ziemia w której myślimy nabrać ochoty na wszystko co się nam przyśni mój przyjaciel jest martwy i gada ze mną o tym co się dzieje aby mógł istnieć Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:17 Eugeniusz TKACZYSZYN-DYCKI Uwodziciel tu leż tu jest twoje miejsce i nie powiadaj że nikt cię nie chce to widać po ich zachowaniu że przedkładają cię choćby nad kamień i nad pestkę wiśni i nie powiadaj że nikt cię nie chce gdyż jesteś o wiele bardziej słodki aniżeli wiatr który sam siebie wyssie w polu w pochyleniu drzew w szeleście sam siebie wyssie z każdego źdźbła i z pestki wiśni i pod nogi rzuci papierek tu leż tu jest twoje miejsce to widać po tym jak na dno wdzięczysz się do lustra mój drogi Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:18 LXXXII. Manifestacja Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki na dziedzińcu uniwersyteckim mokną nikomu już niepotrzebne ulotki choć nie dalej jak godzinę temu studenci wznosili nieprzyjazne okrzyki albowiem państwo jest niefortunne i grzeszy czymś na kształt posłuchy mając tyle kości przodków i wiązkę kości profesorskich którzy również wznosili nieprzyjazne okrzyki kto wie czy nie najgłośniej albowiem nasze państwo jest sprzedajne mając tyle kości przodków a przede wszystkim wiązkę owych profesorskich które codziennie zabieram z wykładów i wyrzucam za siebie Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:19 Eugeniusz Tkaczyszyn - Dycki piasek to sypkie ssące usta śmierci ustom tym nie wymkniesz się choćbyś z deszczem spadał choćbyś z deszczem w głąb innych ust obsuwał się szczęśliwy że piasek nie istnieje powiadam wszakże piasek to usta śmierci nie zacieśnione na deszcz i kamień szczęśliwy kto uwierzy w piasek i usta napełnił swe a potem jeszcze raz zapragnął piasek to sypkie ssące usta śmierci które wciągają w drżenie martwych powiadam wszakże ani deszcz ani kamień nie spocząłby w nas wątpiących w samotność Odpowiedz Link
seremine Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 01.11.12, 20:30 Upał Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki płakaliśmy po osiemnastoletniej Bojarskiej nic nie rozumiejąc z jej osiemnastu lat pogrzebanych zbyt nagle żeby nie szukać winnych tej śmierci na pożółkłych fotografiach wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy iż stoimy na lubaczowskiej drodze by pochować Bojarską w skwarze popołudniowego słońca które wybiegło skądiś i położyło swoje ręce na otwartej trumience i bawiło się sobą w uśpionych włosach Helenki jakże wesoło bawiło się słoneczko w uśpionych włosach Helenki i zachęcało nas do wejrzenia w głąb siebie Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki I. daj mi słow 02.11.12, 21:07 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki "PIOSENKA O SYTUACJI BEZ WYJŚCIA" opowiem ci o śmierci w moim niedoskonałym języku znanym z niedoskonałości ale zanim opowiem ci o śmierci jak to już robiłem dla wielu przed tobą musisz mnie nazwać stosownie i zapamiętać moje imię po dzień w którym zacznie się ściemniać nad wszystkim czego się dotknąłeś i wyzbyłeś raz na zawsze wtedy opowiem ci o śmierci wtedy opowiem ci głównie o sobie nie zaczynaj z nikim przyjaźni kto nie umie dawać w sytuacji bez wyjścia Odpowiedz Link
seremine Ks. Piotr A. Faliński 02.11.12, 11:10 kręte alejki wiodące przez ziemię znaczone krzyżami poświata płomieni wypełnia ogrom ciemności i cisza zmieszana z zadumą otwiera jak klucz grobowe milczenie spotkanie dwóch światów, które są tak odległe jednak bliskie bo związane z człowiekiem to życie to jedność to zaduszki /Ks. Piotr A. Faliński/ Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 02.11.12, 21:09 Rewanż sentymentalny Julian Tuwim Rzecz między nami była cicha, Bez żadnych słów. Westchnąłem Panią, jak się wzdycha Gałęzią bzów. Spojrzała Pani tak promiennie, Że obiecuję najsolenniej: Gdy tylko ujrzę gałąź bzów, Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów... I to — znamiennie. Odpowiedz Link
mala200333 Kazimiera Iłłakowiczówna/ 04.11.12, 11:37 Modlitwa za wichry Zmiłuj się, Boże, nad wichrami ..... .... W jarzębinach jesień. .... Niechaj skrzydeł nie połamią. .... Nocą szron na murawie. Biegły lasem wichry ślepe, krew im po policzkach ciekła. Jeszcze jesień, jeszcze ciepło, szron znika zaraz o świcie. .... Tarninami i po lesie wichry się daremnie krwawią: łomot, chrzęst, i gwizd, i wycie cierniem, zboczem, konarami!....... .... W jarzębinach - jesień ... Zmiłuj się, Boże, nad wichrami. /Kazimiera Iłłakowiczówna/ Odpowiedz Link
mala200333 Kazimiera Iłłakowiczówna Nie będzie nigdy żyło mi 04.11.12, 11:40 Kazimiera Iłłakowiczówna Nie będzie nigdy żyło między nami: ani nie wzrośnie, ani się nie złamie. Kędyś wystrzeli ciepłem albo światłem, ale nie będzie między nami kwiatem. Nie będzie przenigdy łączyć nas ni dzielić, ani zasmucać, ani też weselić... Ani opuści nas - bo nie posiędzie! I - prócz w tym wierszu - wcale go nie będzie. Odpowiedz Link
seremine Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:01 Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna Mam mówiącego ptaka, mam gadającą wodę, mam starego czarodzieja i dam ci go potrzymać za brodę; mam węża, co się podnosi na ogonie wśród kwiatów w trawie, mam dwa uczone szerszenie, które mi sypiają w rękawie. Mam cudownego szpaka, mam żabę i żuka, i jeża, mam mądrą białą kawkę, puszysty kłębuszek pierza: przemówi do ciebie ptak mój, gdy się najmniej będziesz spodziewał, a smutny smok na podłodze nogi będzie ci łzami oblewał. Twój sen, najpierwszy na świecie, u mnie ma swoją ojczyznę, i u mnie mieszka radość, którąś ty wygnał w obczyznę, a jeśli do mnie przyjdziesz, zbrojne zmyliwszy straże, to własne twe śpiące serce w pudełku ci małym pokażę. Odpowiedz Link
seremine Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:04 Czarownica Kazimiera Iłłakowiczówna Mam mówiącego ptaka, mam gadającą wodę, mam starego czarodzieja i dam ci go potrzymać za brodę; mam węża, co się podnosi na ogonie wśród kwiatów w trawie, mam dwa uczone szerszenie, które mi sypiają w rękawie. Mam cudownego szpaka, mam żabę i żuka, i jeża, mam mądrą białą kawkę, puszysty kłębuszek pierza: przemówi do ciebie ptak mój, gdy się najmniej będziesz spodziewał, a smutny smok na podłodze nogi będzie ci łzami oblewał. Twój sen, najpierwszy na świecie, u mnie ma swoją ojczyznę, i u mnie mieszka radość, którąś ty wygnał w obczyznę, a jeśli do mnie przyjdziesz, zbrojne zmyliwszy straże, to własne twe śpiące serce w pudełku ci małym pokażę. Odpowiedz Link
seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:05 Co się stać musi Jeszcze się serce twe ku mnie nachyli, jeszcze będziemy ze sobą mówili o wielkim mieście leżącym na wodzie, gdzie pełne kwiatów czarne płyną łodzie, gdzie co wieczora słońce kryje głowę za niewidzialne lasy koralowe, gdzie, byle tylko trochę woda spadła, morskie na światło wychodzą dziwadła. Jeszcze będziemy w miesiącu jechali przy czarnych wiosłach po szumiącej fali gęstwią kanałów, pod zwodzone mosty, gdzie się jak węże czają wodorosty, i gdy nas pusta wesołość ogarnie, liczyć będziemy gwiazdy i latarnie, bo przy miesiącu i śród szybkiej jazdy nikt nie rozpozna promyka od gwiazdy. Jeszcze się we mnie miłość raz rozżarzy... Milczeć będziemy czasem twarz przy twarzy lub urywane prowadzić rozmowy, trwożnie od siebie odchylając głowy i bacząc pilnie, z tajnym tylko drżeniem, by się wejrzenie nie zbiegło z wejrzeniem, by z powitaniem albo też w podzięce dłużej się czasem nie zetknęły ręce. Jeszcze się płomień rozpali ostatni. Schwytani razem do śmiertelnej matni, złączeni - potem oddarci od siebie, w najgłębszym piekle, to w najwyższym niebie, miotani uczuć przeciwnych tysiącem, rażeni chłodem, paleni gorącem będziemy, nawet w najszczytniejszej chwili, jak potępieńcy do siebie tęsknili, na jednym stosie do krzyża przybici, wiecznie pragnący i nigdy nie syci! Odpowiedz Link
seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:06 Czerwona róża Kazimiera Iłłakowiczówna Nie wiemy — jak przemówić, spotkać się nie umiemy... O różo, różo czerwona, powiedz ukochanemu, żeś mię widziała tutaj od płaczu pobielałą, że życie — bardzo krótkie, niewiele go postało, że w nocy anioł mię budzi, jego imieniem wzywa... O różo, różo czerwona, powiedz mu — niech przybywa! Odpowiedz Link
seremine Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 12:08 Sam na sam Kazimiera Iłłakowiczówna Obejmij mnie, pokochaj... Jesteśmy sami, sami... ...Wicher przebiega po włosach, wicher potrząsa oknami... Ręce mam zimne, przybiegłam — jak liść — z pustego ogrodu do ciebie, do oczu twoich o barwie ciemnego miodu. Aż tutaj wieją wichury twardo splecione warkocze... ...Zamknij okno... Skończone zaklęcia i czary smocze: smok mój ułoży się kołem w dziwaczne snu arabeski, będzie różowy jak muszla lub — jeśli każesz — niebieski, w ogromne, płetwiaste łapy jak w wieka zamknie pogrzebne wszystko, co obok istnieje dalekie i niepotrzebne, wszystko, co dzwoni i szczęka, gwiżdże i brzęczy łańcuchem, wszystko, co nie jest liściem zziębniętym i wiatru podmuchem. Odpowiedz Link
seremine Chcę, abyś zginął przeze mnie Kazimiera Iłłakowicz 04.11.12, 12:10 Chcę, abyś zginął przeze mnie Kazimiera Iłłakowiczówna Chcę, abyś zginął przeze mnie, z mej ręki, od mojej zatrutej strzały, ażeby moje żałosne piosenki nad tobą martwym płakały. Chcę, byś umierał pobladły od męki pod różą w ogrodzie mleczną, ażeby struny u mojej luteńki spłynęły twą krwią serdeczną. Ach kiedyż zobaczę pod różą białą, gdy rano w mym oknie stanę, na wieki zimną twarz twoją zuchwałą i usta, usta kochane! Kiedyż, ach kiedyż niesforną twą głowę dłoń moja na popiół zetrze! Ach kiedyż skrzydła moje orłowe wzbiją się wolne w powietrze! Odpowiedz Link
seremine Re: Chcę, abyś zginął przeze mnie Kazimiera Iłłak 04.11.12, 12:11 Jesienny żart Klon krwawy i żółta lipa liście, listeczki sypią. Zrzuca je ptak lecący, strąca osa niechcący. Wiatrowi na płacz się zbiera, że liście się poniewiera; chodzi dołem i górą i zbiera je oburącz, i płacze nad nimi deszczem, po gałęziach je mokrych wiesza. Nic z tego ... Oczywiście. Potem mówią, że wiatr zrywa liście. /Kazimiera Iłłakowiczówna/ Odpowiedz Link
seremine Miłość Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:12 Miłość Kazimiera Iłłakowiczówna Była podobna do śmierci — w smaku słodka, żelazna w dotknięciu, mówiła słowa wolniutkie w półśnie, w drapieżnym ziewnięciu, była podobna do głębi przybrzeżnej w wartkim potoku, miała oczy ciemnym mułem nabiegłe, miała włosy z wonnego mroku. Trzymała mnie związaną za ręce, trzymała mnie przykutą za barki, zgasiła wszystkie myśli półszeptem, jak struchlałe pod czaszką ogarki i złożyła mi głowę — ciężką jak ołowiu złom — na kolanie, przysięgając, że nie pójdzie przenigdy, że od kolan już moich nie wstanie. Odpowiedz Link
seremine Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 12:14 Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna Zniknie nad brzegiem, ujdzie za skały Żagiel, w błękicie jak skrzydło — biały na rozpalonym zboczu rozścielę wiatr przedwieczorny pachnące ziele, niską buczyną, ostrym jałowcem wstrząśnie nad dzikim, górskim manowcem. Dom jest daleko, świat jest daleko, Za zapomnienia górą i rzeką: nic nam nie grozi, nikt o nas nie wie: ptak w migdałowym ukryty drzewie potrząsa skrzydłem i gwiżdże z cicha , Zdeptany piołun wonią oddycha. Połóż mi rękę pod senną głowę. Wczoraj — zginęło, dzisiaj — jest nowe, jutro — pod żaglem białym na głębi. Jesteśmy wolni, jesteśmy sami śród ziół pachnących, pod błękitami. Koniki polne w kamieniach dzwonią, Serce zamiera, jak ptak pod dłonią, Czas coraz pustą napełnia czaszę... Wczoraj — zginęło, dzisiaj jest nasze, a jutra nie chcę widzieć za mgłami oczy, zamknięte pocałunkami. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Błękitna chwila Kazimiera Iłłakowiczówna 04.11.12, 16:38 Kazimiera Iłłakowiczówna Nie mogę pisać wierszy, bo nie mam słów. Cisną się żale najszczersze na usta znów. Cisną się, piętrzą miłości najczerwieńsze, najtęższe wina. Najlżej by było, najprościej, żagle rozwinąć i pod chmurami gnać z prądem, co ziemię żłobi... A ja dokoła spoglądam, patrzę po sobie; majaczą mi się oczy szydercze i uśmiech, co schodzi w grób... I nie mogę pisać wierszy, bo nie mam słów. Odpowiedz Link
mala200333 Rzeka Ciemną klamrą, mostem, spięta rzeka ... 05.11.12, 07:57 Rzeka Ciemną klamrą, mostem, spięta rzeka od kamiennych brzegów ziarnek żwiru żebrze; czepia się i zapomina, czego chciała, i dźwiękając łzami, w świetle cała bieży dalej, gubiąc łzy w miesięcznym srebrze. Odpowiedz Link
dunant Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiersze~~~~~~~~~~~~~~~~ 04.11.12, 22:04 Wędrujący dzwon JOHANN WOLFGANG Był sobie wisus, mały smark, co w święta, przez swawole nie do kościoła, ale rad biegł na wagary w pole. Powiada matka: "Słyszysz ton? To - rozkaz... Radzęć szczerze: pójdź sam, inaczej - ruszy dzwon za tobą i - zabierze!" Pomyślał chłopak patrząc wzwyż: "Przecież on - tam, wśród belek!" A potem - w pole prędko hyc, choć winien być w kościele. Nie dźwięczy głos, nie woła już... "Kto by tam matce wierzył!" Ale - o zgrozo! - polem tuż dzwon kaczym chodem bieży. W bok balansuje, w tył i w przód; nieszczęsny urwis w strachu jak strzała mknie na przełaj, w bród, byle go dzwon nie nakrył. W wyścigu przecież górą był, bo lotem błyskawicy przeciąwszy pole - resztką sił znalazł się wśród kaplicy. I odtąd niedziel smyk i świąt pilnuje, pomny iście, że lepiej, by nań wołał dzwon, niż prosił osobiście. tłum. Kazimiera Iłłakowiczówna Odpowiedz Link
mala200333 ...Cinque - Anna Achmatowa .... 11.11.12, 09:00 Cinque Anna Achmatowa Sam wiesz przecież, że nie będę sławić Dnia spotkania, gorzkiego żałobnie. Co ci mam na pamiątkę zostawić? Może cień mój? A po cóż cień tobie? Dedykację spalonej dramy? Nawet popiół z niej się nie ostał. Albo może ten, co wyszedł z ramy, Noworoczny okrutny portret? Albo ledwie, ledwie dosłyszalne Podzwanianie węgli w okna smudze? Albo słowa niedopowiedziane Przez znajomych o miłości cudzej. Przełożyła Eugenia Siemaszkiewicz Odpowiedz Link
mala200333 Wyszłam żegnać go do....- Anna Achmatowa .... 11.11.12, 09:08 Wyszłam żegnać go do przedpokoju... Wyszłam żegnac go do przedpokoju, W złotym kurzu postałam chwilę. Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie, Uroczyście dzwony dzwoniły. Porzucona!... Jakie śmieszne słowo - Jakbym była kwiatem albo chustką... Ale oczy patrzą już surowo W pociemniałe, ogromne lustro. tł. Eugenia Siemaszkiewicz Odpowiedz Link
mala200333 Widzę, widzę łuk miesiąca....- Anna Achmatowa .. 11.11.12, 09:09 Widzę, widzę łuk miesiąca... Widzę, widzę łuk miesiąca Przez listowie gęstych rokit, Słyszę, słyszę stuk tętniący Nie podkutych dźwięcznych kopyt. Ach, i ciebie sen nie morzy, Przez rok mnie nie zapomniałeś, Przyzwyczaić się nie możesz, Żeby łóżko pustką wiało? Czy nie z tobą dyskurs toczę W chciwych ptaków ostrym tonie, Czyż nie w twoje patrzę oczy Z czystych, zmatowiałych stronic? Czemu się, jak rabuś, znowu Skradasz, krążysz niedaleko? Czy pamiętasz tę umowę: Na mnie żywą ciągle czekać? Już zasypiam. W duszne ciemnie Księżyc rzucił ostrze swoje. Znowu stukot. Ach, to we mnie Bije ciepłe serce moje. 1914 Odpowiedz Link
rawik-is-me Achmatowa 11.11.12, 10:38 Węglem zaznaczył na lewym boku... Węglem zaznaczył na lewym boku Miejsce, gdzie strzelać trzeba, Żeby wypuścić moją tęsknotę Jak ptaka w pustą noc nieba. Nie drgnie twa ręka, miły, wiem o tym, Krótkiej się męki spodziewam. Wyleci ptakiem moja tęsknota, Znów na gałązce zaśpiewa. By ten, co spokój ma w swoim domu, Przez okno się lekko wychylił: "Słów nie rozumiem, lecz głos znajomy" - I wzrok opuścił w tej chwili. 31 stycznia 1914 Petersburg Odpowiedz Link
rawik-is-me Tyle próśb zawsze ma ukochana ...Anna Achmatowa 11.11.12, 10:49 Tyle próśb zawsze ma ukochana Anna Achmatowa Tyle próśb zawsze ma ukochana, Porzucona próśb żadnych nie miewa... Jak to dobrze, że dzisiaj od rana Lekkim lodem mróz rzekę odziewa. Oto wstąpię — dopomóż mi, Chryste! — Na pokrowiec ten kruchy ogromnie, A ty moje przechować chciej listy, By nas mogli rozsądzić potomni, By jaśniejszy i bardziej wspaniały Blask otoczył w ich oczach twą postać. Czyliż mogą w biografii twej chwały Jakiekolwiek bądź braki pozostać? Nazbyt słodkie doczesne napoje, Nazbyt gęste miłosne są sieci... Niechże kiedyś z imieniem tem mojem W podręcznikach spotkają się dzieci. I tak smutną opowieść czytając, Niech uśmiechną się chytrze i łzawo. Mnie miłości i szczęścia nie dając, Nagródź w zamian choć gorzką tą sławą. Przełożył Leonard Podhorski-Okołów Odpowiedz Link
seremine Anna Achmatowa Wieczorem 11.11.12, 11:37 Anna Achmatowa Wieczorem Muzyka brzmiała w tym ogrodzie Boleścią tak niewysłowioną. I morza ostry zapach wionął Od ostryg na półmisku w lodzie. Rzekł: "Jestem zawsze wierny tobie!" I lekko dotknął mej sukienki. Jak te dotknięcia jego ręki Są do uścisków niepodobne. Tak ptaki głaszcze się lub koty, Tak patrzy się na woltyżerki. I drwiące świecą się iskierki Pod rzęs osłoną jasnozlotych. A rozpaczliwych skrzypiec głosy Dochodzą poprzez dym rozwiany: "Błogosławże szczęśliwe losy Za pierwsze sam na sam z kochanym." 1913, marzec. Odpowiedz Link
seremine Anna Achmatowa Wszetecznice z nas i pijacy... 11.11.12, 11:41 Anna Achmatowa Wszetecznice z nas i pijacy... Wszetecznice z nas i pijacy, Niewesoło czas tu spędzamy. A na ścianach kwiaty i ptaki Tęsknią za obłokami. Czarną fajkę pociągasz smutnie, Dziwnie dymek wije się nad nią. Dziś włożyłam najwęższą suknię, Aby smuklej wyglądać i ładniej. Okna są zabite na dobre: Czy tam mróz, czy burza, czy słota? Twoje oczy są tak podobne Do oczu ostrożnego kota. O, jak serce moje zamiera! Czyżby życie ze mnie uciekło? A tę, która tańczy teraz Niewątpliwie pochłonie piekło. przekład Zbigniew Dmitroca Odpowiedz Link
seremine Re: Anna Achmatowa Wszetecznice z nas i pijacy.. 11.11.12, 11:42 Anna Achmatowa Wszystko zrabowane, zaprzedane... Wszystko zrabowane, zaprzedane Skrzydło czarnej śmierci powiało, Wszystko glodną tęsknotą zżerane - Więc dlaczego tak nam pojaśniało? W dzień powiewy wieją wiśniowe Z niezwykłego lasu pod miastem, Nocą gwiazdozbiory błyszczą nowe W głębi niebios lipcowych, jasnych. I ta dziwność zbliża się do domów, Choć są nędzne i rozwalone - To nie znane nikomu, nikomu, Lecz od dawna przez nas upragnione. 1921 Odpowiedz Link