Dodaj do ulubionych

Ciąża to nie choroba ale...

22.04.08, 18:01
ale objawy daje posobne do chorobowych:

1. Zwiększa się waga kobiety (płód+ wody płodowe, powiększona
macica+ biust - nagły przybór około 10 kg - to męczy,

2. Kobieta ma większą objętość krwi,a niższą hemoglobinę. Efektem
tego jest często uczucie osłabienia, omdlenia etc.

3. Serce też musi przepompowac tę większą ilość krwi. Krążeniowo
bywa bardzo różnie.
4. Bardziej obiciążone są nerki - filtrują też wszystko, co wytwarza
płód, mają więcej pracy. Kobieta miewa tzw "Zatrucie ciążowe", taka
jakby niewydolność nerek. Jest opuchnięta i lekko "podtruta".
Fatalnie to wpływa na samopoczucie.
5. Wątroba czasem nie daje rady.
6. W dość wczesnej ciąży miewa się mdłości - paskudne uczucie.
7. Ucisk na żołądek może powodować zgagę, na dół brzucha -
nieprzyjemne uczucie ciążenia.


Dziewczyny (i faceci!)
To wszystko, bywa,że wystepuje razem i powoduje,że kobieta naprawdę
czuje się ŻLE.

Warto pamięta ć jeszcze o jednej rzeczy - kiedy
tramwaj/autobus/metro szarpnie, można wpaść brzuchem na jakąś
metalową barierkę. Wody płodowe odchodzą i po ciąży.

Powiecie: niech jeździ taksówką. Nie każdego na to stać. Środki
komunikacji są dla wszystkich. Wystarczy po prostu usiąść, by
wszystko było OK.

Bądźmy dla siebie mili. Nie każdy jest taki przebojowy,ze poprosi o
miejsce. ZAWSZE ustępuję ciężarnym, starszym, ludziom z wózkami,z
małymi dziećmi (niech nie wybijają sobie zębów o rurki w tramwaju.
Co mi się stanie jak postoję?
Nic. Nawet, jak jestem zmęczona.
Pozdrawiam
R. (była ciężarna)
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 18:52
      cóż, ja też ustępuję ciężarnym, przepuszczam w kolejce do punktu pobrań, albo
      głośno mówię, że przecież przepuścimy panią w ciąży, wtedy ludziom głupio być
      nieczułymi chamami. Najgorzej jest jednak IMHO w sklepach, które mają niby kasy
      dla kobiet w ciąży, z małymi dziećmi, wózkami i dla inwalidów, ale jakoś ani
      KASJERKI, ani OCHRONA nie śpieszą się, by wydać wojnę innym klientom i
      przepuścić kobietę w ciąży, z wózkiem bądź inwalidę.

      Matka dwojga dzieci
      • zoofka Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 21:15
        wiecie co raz odpowiedziała mi starsza kobieta przy kasie w supermarkecie? stała
        przede mną, a za mną stanęła młoda kobieta w ciąży. Na moją propozycję, aby
        kobietę w ciąży przepuścić pierwszą odparła: "JA TEż KIEDYś BYłAM W CIążY!!!"...
        i foch.

        popieram apel: bądźmy ludźmi.
        pozdrawiam, mam nadzieję przyszła matka
        ------------------
        • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 21:21
          Ludzie są niesamowici...moja mama urodziła mnie, mając 21 lat.
          Ciąże znosiła fatalnie, mdlała na zajeciach na uczelni etc.
          Mówi,że w tramwaju NIKT jej nigdy nie ustąpił miejsca,a jeszcze
          słyszała przykre uwagi,że jaktaka młoda "se dziecko zrobi", to niech
          stoi, niech czuje jak to jest etc.
          Pasażerowie czuli autentyczną satysfakcję,że młoda ciężarna
          dziewczyna musi stać! tak jakby to byłą "kara" za zajcie w ciązę!
          • funny_game Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 21:27
            Będą starzy i niedołężni :( i nikt im nie ustąpi, bo "trzeba było z domu nie
            wychodzić", ech...
            I tak sobie nie przypomną, dlaczego i nie będą wiedzieli, że wraca do nich ich
            własne zachowanie.
        • bertrada Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 22:40
          Starsze panie to specyficzna grupa społeczna. Ich młode lata
          przypadały na okres wojenny lub okołowojenny. Były na okrągło w
          ciąży i nikogo to nie obchodziło. Nikt im nie ustąpił miejsca ani
          nie przepuścił w kolejce bo wszyscy byli w ciąży i nie dogadali się
          kto komu. Poza tym musiały z brzuchami pracowac w polu, jeździć z
          towarem po jarmarkach, uciekać przed wojskiem i robić wiele innych
          rzeczy. Jak sobie nie dawały rady to poraniały albo umierały i nikt
          się nie przejmował.
          Dlatego dla nich ciąza to nie powód do taryfy ulgowej i każdą prośbę
          o takową traktują jako kpinę i fanaberię.
          • zoofka Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:47
            a wiesz... nie zastanawiałam się nigdy nad tym w ten właśnie sposób. Myślę, że
            masz trochę racji
            • alpepe Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:58
              a ja wątpię, by ona miała rację, najgłośniej krzyczą osoby, których los nie dotknął.
    • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 21:31
      Mi kiedyś pewna nastolatka na prośbę (miłą, powiedzianą miłym głosem
      i z uśmiechem)odpowiedziała "Kiedy indziej sobie posiedzisz".
      Był to 9. miesiąc mojej ciąży,a tramwajem rzucało jak cholera.
      Do tej pory nie wiem, o co babie chodziło...
    • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 22:22
      No. Ja w życiu nie byłam w ciąży, a kiedyś, gdy tramwajem szarpnęło
      i wpadłam na barierkę poszły mi świeże szwy. Każdy coś ma, jak nie
      ciąża to inna depresja.
      Nie ustępuję miejsca w komunikacji miejskiej. Ja w ogóle nie próbuje
      siadać.
      • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 22:27
        eluch_a napisała:

        >> Nie ustępuję miejsca w komunikacji miejskiej. Ja w ogóle nie
        próbuje siadać.

        Też siadam , jak jest wolnych 3/4 miejsc. Po co się stresować i
        ciągle oglądać, czy nie trzeba wstać? :)
        Jak b ędę potrzebowała usiąść, to nie omieszkam tego zrobić.
        Chwilowo nie potrzebuję...choć jak jeździłamz małymi dziećmi, wiele
        razy prosiłam o miejsce - nie byłam w stanie utrzymać
        dwójki,skasować biletu, panować jeszcze nad ewentualnymi torbami czy
        plecakami. Małe dziecko, kiedy stoi ma buzię na poziomie pup
        współpasażerów, co w tłoku jest niekomfortowe. Ponadto jest obawa,że
        się zwyczajnie przewróci.
        • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 22.04.08, 22:33
          Otóż to. Też siadam, jeżeli jest cały tramwaj wolny.
          Przy czym, jeżeli źle się czuję, naprawdę siadam, zamiast wisieć na
          barierkach i słaniać się na nogach przy każdym skręcie. Moje
          chorowanie polega na tym, że przede wszystkim bardzo bolą mnie
          mięśnie: mam wrażenie, że nawet kości, paznokcie i włosy mnie bolą.
          Owszem, zdarza się to rzadko: 3 czy 4 razy do roku, ale za to jak
          intensywnie i w zasadzie w ciągu kilku minut potrafię z zupełnie
          normalnego stanu poczuć się bardzo źle.
    • liselle Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:16
      W zeszłe wakacje jechałam z koleżanką, która była w ciąży, tramwajem. Upolowałam
      jej miejsce siedzące (notabene, prawidłowo oznaczone naklejką). Koleżanka miała
      dość spory brzuszek, a w tramwaju był niemały ścisk. Przy hali Mirowskiej
      wsiadło kilka Pań w wieku podeszłym. No i się zaczęło. Jedna taka, po dwie
      wypchane siaty w każdej ręce, bach na tej mojej koleżance się pokładać. No więc
      ja przesunęłam się tak by jej to utrudnić. I naraz słyszę (chyba cały tramwaj
      slyszał)"proszę jak matka wychowała, miejsce dla inwalidów, a taka, o, siedzi."
      Koleżanka spłoszona spojrzała się na mnie, ale ja pokręciłam tylko głową, siedź.
      No to tamta dalej terkotała mi nad uchem w podobnym stylu. W końcu ja nie
      wytrzymałam i mówię do niej, że miła Pani koleżanka jest w zaawansowanej ciąży,
      dosć kiepsko ją znosi, a to miejsce jest również dla ciężarnych i matek z
      dziećmi. Na to ona we wrzaski, że ona to ma większe prawo, bo ona ledwo stoi, bo
      stara. Więc ja jej mówię, ze jak tak ledwo stoi to czemu takie siaty dźwiga? To
      ona na mnie z zębami (poparcie miała oczywiście w swoim przedziale wiekowym) ,
      że bezczelna gó..ara i tak dalej, że jak w ciąży to się w domu siedzi, a nie
      między ludzi pcha, że ona trzy ciąże donosiła i siedzieć nie musiała, że teraz
      to wszystko takie księżniczki i takie tam. O mój Boże, no to wtedy się
      wściekłam. Już dokładnie nie pamiętam, co jej powiedziałam, pamiętam tylko że
      baba jak stała tak się zamknęła. Ale od razu mówię, że wszystko było w
      cywilizowanym języku :)

      Koleżanka w ciąży mało sie nie popłakała. A ludzie w tramwaju podzielili się na
      dwa obozy :) Pro-babciowy i anty-babciowy :)

      No i tyle. Ja wiem, że starszym sie ustępuje, co zwykle czynię zarówno ja jak i
      moja koleżanka. Ale na wszystkie świętości, są sytuacje kiedy starszy powinien
      zrozumieć młodszego.
      • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:22
        A w takie pyskówy to nie ma w ogóle sensu się wdawać. Ty jej, że
        skoro ledwo stoi to po co siaty brała, a ona tobie, że jak w ciąży,
        to trzeba było taksówką tudzież samochodem jechać. I kto tu ma
        lepszy argumentum, trudno powiedzieć. W zasadzie ona starości nie
        zapobiegnie, a ciąży zapobiec można...
        W takich sytuacjach zakłada się słuchawki od mp3, lub ma chwilowy
        atak głuchoty i robisz swoje. Czyli siedzisz. Tak jak z moimi szwami
        było. Nie będę się przecież rozbierać w tramwaju i pokazywać, że mam
        świeże szwy na brzuchu i powinnam siedzieć.
        • liselle Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 17:09
          Po części masz rację. Ale szlak mnie trafia na takie zachowanie.

          Pewnie, że można zapobiec ciąży. Efekty już widać. Spadek populacji.

          Kiedyś, fakt, ludzie byli znacznie bardziej zahartowani. Ale takie były czasy.
          Wiek ma swoje prawa, nie przeczę, ale ciężarny człowiek też. Czasem warto
          uszanować. Poza tym, trajkotać to jak najbardziej, ale żeby broń Boże, poprosić
          o ustąpienie, to już nie.

          Kiedyś mi taka jedna (w średnim wieku, bazarówa z torbami w paski) powiedziała,
          ze ona sie nie urodziła żeby prosić. Przez 10 minut ryczałam ze śmiechu. :)
          • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 18:05
            Dotknęłaś tutaj sedna. Bo to nie jest kwestia ani ciąży, ani
            choroby, ani wieku. Naprawdę wszystko jest kwestią kultury. Co jakiś
            czas na forum pojawiają sie komentarze, że kobieta z dzieckiem ma
            pierszeństwo, że kobieta w ciąży, że ktoś tam jeszcze... Wiem z
            doświadczenia, że często bywa tak, że np. na PKP przy kasie
            wystarczy podejść i zapytać: Przepraszam, czy mogę kupić bilet przed
            panem/panią, bo mam pociąg za 2 minuty albo w kiosku: czy mogę wejść
            przed panem, ponieważ tramwaj jedzie, a ja chcę tylko bilet. I
            jasne, że czasami ktoś krzywo spojrzy, czy fuknie, że nie, sama też
            tego doświadczyłam, ale i tak słówka proszę, przepraszam i dziękuję
            działają cuda.
            Natomiast wybacz, ale to, że ja ustępuję komuś miejsca to też jest
            moja dobra wola i jeżeli nie wstaję, to niekoniecznie jestem
            niewychowana, ale czasami zwyczajnie nie mogę. Dzisiaj na przykład
            było duszno i źle się poczułam na przystanku - mimo że nie jestem
            stara i nie jestem w ciąży.

            Z drugiej strony, prawdą jest, że kiedyś było inaczej. Np. kiedy mam
            okres w pierwszy dzień dosłownie łażę po ścianach. Moja mama tego
            nie rozumie. Kiedy ona była w moim wieku i miała okres, popindalała
            na polu z całą rodziną i nic jej nie było.
      • polla.k Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:24
        liselle napisała:


        > wsiadło kilka Pań w wieku podeszłym. No i się zaczęło. Jedna taka, po dwie
        > wypchane siaty w każdej ręce, bach na tej mojej koleżance się pokładać. No więc
        > ja przesunęłam się tak by jej to utrudnić. I naraz słyszę (chyba cały tramwaj
        > slyszał)"proszę jak matka wychowała, miejsce dla inwalidów, a taka, o, siedzi."


        Kiedyś mój kolega, po podobnej akcji w tramwaju stwierdził, że Polska jest
        krajem agresywnych i sfrustrowanych emerytek - i z przykrością muszę się z nim
        zgodzić.
        • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 18:52
          Nie uogólniajmy. Kiedyś gdy wracałam tramwajem z siatami z Tesco
          jakaś miła starsza kobietka co prawda nie ustąpiła mi miejsca, bo i
          nie było takiej potrzeby, ale zaproponowała, że weźmie moje siatki
          na swoje kolana. Innym razem, gdy miałam grypę, gorączkę i jak ten
          kwit na paszę wracałam od lekarza, staruszka wstała i ustąpiła mi
          miejsca.
      • li_lah Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 21:06
        troje dzieci urodzila a nie ma jej kto tych siat przyniesc. no prosze.... poza
        tym jesli w ciazy ma sie siedziecw domu, to czemu starzy moga wychodzic? niech
        tez siedzą i nie zabierają miejsca mlodym przepracowanym zmeczonym ludziom w
        tramwajach., pozdrowienia dla babki z siatami
    • kama.net Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 13:29
      Młodych ma się zawsze za tytanów zdrowia a myślę że niejedna rześka babcia
      lepiej się czasami czuje niż ktoś młody, kogo np. akurat boli brzuch czy łapie i
      łamie go angina czy był 12h w pracy na nogach itp.
      • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 18:41
        kama.net napisała:

        > Młodych ma się zawsze za tytanów zdrowia a myślę że niejedna
        rześka babcia
        > lepiej się czasami czuje niż ktoś młody,

        Piszemy o ciężarnych.
        Usiłuję powiedzieć,że choć ciąża stanem fizjologicznym jest, daje
        nader przykre objawy i warto mieć odrobinę miłosierdzia dla
        ciężarnych.
    • menk.a Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 14:09
      Biorąc pod uwagę, że rozwijający się płód karmi się pokarmem
      czerpanym z członków matki (żywiciel) i nie daje nic w zamian,
      śmiało można to nazawać pasożytnictwem. A to z kolei jest choroba.;)
    • kruche_ciacho Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 18:26
      zawsze bylam bardzo aktywną osobą i kiedy zaszłam w ciążę
      pomyślalam: coż, to nie choroba - i smigałam dalej jak dawniej
      ustępując radośnie miejsca staruszkom w autobusach :)

      cały misterny plan poszedł w pi.....u z początkiem 8go miesiąca :)
      plus kilkanaście kilogramów, opuchnięte nogi, bolące podbrzusze
      kiedy łazisz, bolący kręgosłup.... a tu jak na złość nie wszystko
      mąż może załatwić i trzeba samemu stawić się w urzędzie,
      ubezpieczalni, u lekarza .....
      w autobusach ludzie odwracają głowę a ja nie umiem prosić :-)
      podczas całej ciązy raz mi się zdarzyło że ktoś ustapił mi miejsca,
      w reszcie wypadków z wielkim oburzeniem wpatrują się w mój brzuch
      ktorego już niestety ukryć nie dam rady

      mówiąc szczerze w takich sytuacjach to ja się czasem czuję wręcz
      winna że zaszłam w ciążę :-)
      • zonka77 Ten wątek 23.04.08, 21:50
        wraca mi wiarę w ludzi :)
        Naczytałam się ostatnio sporo o ciężarnych wykorzystujących swój stan, o
        dzieciach - potworach itp. A tu taka miła odmiana - apel "bądźmy dla siebie mili"
        Cudne - uśmiecham się od ucha do ucha i bardzo mi się to podoba! :)
    • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 23.04.08, 23:00
      "Ciąża to nie choroba", "ja to trójkę dzieci urodziłam i nic mi nie
      było", "moja babcia to w ciąży robiła w polu"...
      siostra mojej babci też w ciąży była i robiła w polu... i poroniła.
      Tak niefortunnie, że nie mogła mieć już dzieci (to była jej pierwsza
      ciąża)!
      Może nie każda kobieta w ciąży czuje się źle, tak jak nie każda
      umiera podczas porodu - ale niektóre umierły, niektóre czuły
      się źle, a niektóre poroniły... ja nie mam na tyle odwagi, by
      ryzykować ani swoją ani czyjąś ciążą. Lekarzem nie jestem, a nawet
      lekarz na oko nie oceni, która ciążą zdrowa, która zagrożona itp.

      Każdy z nas kiedyś był w brzuchu ciężarnej. Każdy kto nie ustępuje
      miejsca ciężarnej lub wygłasza teksty podobne do tych na początku
      mojego postu to poprostu cham i egoista - szczególnie, gdy motywuje
      to tekstem: ja też kiedyś byłam w ciąży, chora/y i nikt mi nie
      ustąpił - koniec kropka.
      • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 00:26
        Jedno mnie zastanawia - czym chamka a prostaczka, skoro w tramwaju
        siedze i czytam ksiązke i nie zwracam uwagi na nic ponad tekst [ w
        tym i ciężarne ] zatem, jeśli jakas o miejsce sama nie poprosi, to
        nie ustępuję [ bo jej nawet nie widzę ]?

        Wiesz, nie każdy ma obowiązek dbac o obcą kobiete i jej dziecko,
        uszanujmy ich i dajmy swiety spokoj, a nie od razu z buzią i
        obelgami.

        • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 00:27
          Ehh, zmeczenie daje sie we znaki - "nikt nie ma obowiązku dbac"
          winno być.
        • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 01:00
          raohszana napisała:

          > Jedno mnie zastanawia - czym chamka a prostaczka, skoro w tramwaju
          > siedze i czytam ksiązke i nie zwracam uwagi na nic ponad tekst [ w
          > tym i ciężarne ] zatem, jeśli jakas o miejsce sama nie poprosi, to
          > nie ustępuję [ bo jej nawet nie widzę ]?

          Czy ja o tym pisałam?

          > Wiesz, nie każdy ma obowiązek dbac o obcą kobiete i jej dziecko,
          > uszanujmy ich i dajmy swiety spokoj...

          A tu już dajesz wyraz swoim poglądom dość wyraźnie. Obyś nie
          potrzebowała nigdy pomocy obcych ludzi - tego ci życzę.

          Wiem, że nie każdy ma obowiązek pomagać innym/być kulturalnym itp
          ale ci co nie są moimi bohaterami nigdy nie będą.
        • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 07:20
          raohszana napisała:

          > Jedno mnie zastanawia - czym chamka a prostaczka, skoro w tramwaju
          > siedze i czytam ksiązke i nie zwracam uwagi na nic ponad tekst [ w
          > tym i ciężarne ]

          Moim zdaniem może nie chamka, ale nie zachowujesz norm
          społecznych .Tramwaj to miejsce publiczne, nie prywatna taksówka i
          powinno się zwracać uwagę na innych ludzi.
          Też czytamw tramwajach ale nie zaglębiam się tak w lektuze,żeby nie
          zauważyć niepełnosprawnego/starszego/ciężarnej.

          > Wiesz, nie każdy ma obowiązek dbac o obcą kobiete i jej dziecko,
          Nie każdy.
          Nie mówię w tym wątku o obowiązku.
          Proszę tylko o życzliwośc i odrobinę empatii.
          Powtarzam jeszcze raz NIE MUSISZ BYĆ ŻYCZLIWA.
          MOŻESZ MIEĆ INNYCH GDZIEŚ.
          Udanego dnia życzę:)
          R.
          • rosa_de_vratislavia errata: 24.04.08, 07:22
            rosa_de_vratislavia napisała:
            > Też czytamw tramwajach ale nie zaglębiam się tak w lektuze,

            Też czytam w tramwajach ale nie zaglębiam się tak w lekturze
          • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 10:53
            Aj moment z tymi normami społęcznymi i zwracaniem uwagi na ludzi -
            ludziom nie powinno sie swoim zachowaniem PRZESZKADZAĆ. Przestańmy
            rozciągac dobre wychowanie na zajmowanie się ludźmi. I jeśli ktos
            sie nie zajmuje, to juz nie zachowuje norm i w ogole i w szczegole i
            niekulturalny.

            W drugim watku ktos napisał dobrze - ustępowanie to dobra wola.
            Zresztą, robienie nagonki na nieustepujacych i rnazywanie chamami,
            prostakami, niewychowanymi i niekulturalnymi... jest chamskie,
            niekulturalne i z dobrym wychowaniem nie ma nic wspolnego, a raczej
            z narzucaniem własnej woli i wizji kultury i wychowania [ to akurat
            nie do Cię osobiscie, tak ogolem do ruzcajacych od razu niekulturą i
            takimi tam ]

            Również zyczę udanego dnia :)
            • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 11:38
              raohszana napisała:
              > Aj moment z tymi normami społęcznymi i zwracaniem uwagi na ludzi -
              > ludziom nie powinno sie swoim zachowaniem PRZESZKADZAĆ. Przestańmy
              > rozciągac dobre wychowanie na zajmowanie się ludźmi. I jeśli ktos
              > sie nie zajmuje, to juz nie zachowuje norm i w ogole i w szczegole
              i
              > niekulturalny.

              To przykre, że tak myślisz ale twoja sprawa.
              IMO nie masz racji. Kultura i dobre wychowanie polega właśnie na
              tym, żeby nie tylko nie przeszkadzać ale też ułatwaić życie innym w
              miarę możliwości.
              Nie sądzę żeby ktoś, kto zamyka innym drzwi przed nosem albo stoi i
              przygląda się jak ktos obok zbiera papiery z ziemi był nazywany
              kuluralnym i dobrze wychowanym! A przecież nie przeszkadza... ani
              nie pomaga!

              > W drugim watku ktos napisał dobrze - ustępowanie to dobra wola.

              No pewnie, że dobra wola - przecież nie ma nakazu prawnego.
              Każda uprzejmość wynka z dobrej woli i bezinteresowności.
              ... i właśnie w ten sposób odróżniasz uprzejmych ludzi o wysokiej
              kulturze osobistej od reszty!
              • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 12:30
                Stanie i przyglądanie sie, czyli popularne zachowanie zwane
                gapiostwem to insza inszość.
                Wiesz, ja znam stara, dobrą zasade - umiesz liczyć? Licz na siebie.
                I od razu bedzie mniej nagonki na chamow i prostakow, ktorzy sie
                nami nie zajmują.
            • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 11:49
              raohszana napisała:

              > Aj moment z tymi normami społęcznymi i zwracaniem uwagi na ludzi -
              > ludziom nie powinno sie swoim zachowaniem PRZESZKADZAĆ.

              Fakt, ustąpienie miejsca ciężarnej bardzo jej przeszkadza.

              > W drugim watku ktos napisał dobrze - ustępowanie to dobra wola.

              Tak. A ja w tym wątku namiawiam:
              Wykażmy się dobrą wolą, empatią i ruszmy tyłki!

              > Zresztą, robienie nagonki na nieustepujacych i rnazywanie chamami,
              > prostakami, niewychowanymi i niekulturalnymi... jest chamskie,

              Uważam,że nieustępujący miejsca
              chorym/słabym/niepełnosprawnym/ciężarnym SĄ CHAMSCY.
              Sądzę,że wiele osób się ze mna zgodzi.

              • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 12:28
                rosa_de_vratislavia napisała:

                > raohszana napisała:
                >
                > > Aj moment z tymi normami społęcznymi i zwracaniem uwagi na
                ludzi -
                > > ludziom nie powinno sie swoim zachowaniem PRZESZKADZAĆ.
                >
                > Fakt, ustąpienie miejsca ciężarnej bardzo jej przeszkadza. <
              • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 12:35
                Poza tym jeszcze inna sprawa - a jak wartosciujemy kto powinien
                siedziec, a kto nie? Czy babcia z chorym biodrem, ale dzisiaj
                czujaca sie lepiej ma ustepowac ciezarnej czy na odwrot? Skad
                domniemanie, ze wszyscy siedzacy akuratnie sa chamscy, a nie sami
                chorzy?
                Mowie - tabelke wartosciowania zrobmy.

                Albo po prostu zajmijmy sie sami soba i nie szkodźmy innym i nie
                wytaczajmy krycjaty.
                • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 13:47
                  Fajnie, że na kilkanaście miejsc siedziących w autobusie WSZYSTKIE
                  są akurat zajęte przez umierająco chore osoby. Naciągana teoria.

                  Wartościowanie? W mojej głowie wygląda tak - wsiada ciężarna, widzi
                  babcię z chorym biodrem, więc jej nie rusza, jeśli nie może stać
                  podchodzi do mnie (lub innej młodej osoby). Ja mam szpilki, torby
                  itp ale chora nie jestem, więc wstaję. Babci z biodrem, chłopakowi z
                  gipsem na nodze, pani z dzieckiem na ręku itd też ustąpię. A jak źle
                  się czuję (co bez przesady zdarza się raz do roku może) to odmawiam -
                  niech prosi inną osobę.
                  To naprawdę nie jest takie skomplikowane, trzeba tylko chcieć.

                  A co do mnie - ja liczę na siebie i może na jeszcze na swoich
                  bliskich ale i tak staram się czasem pomagać ludziom, których w
                  życiu już wiecej nie zobaczę. I dlatego wymagam od innych tego
                  samego - już taka jestem wymagająca - skoro ja mogę, to inni podobni
                  do mnie też mogą. Nie widzę problemu.I powtarzam mogą - nie muszą -
                  ale mam prawo myśleć o nich co chcę i oceniać to na swój sposób.

                  I jeszcze coś: skoro nie masz sobie nic do zarzucenia, to czemu w
                  ogóle obchodzi cię moje zdanie i to co myślę o takim zachowaniu?
                  • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 13:52
                    Tu się zgadzam, przepraszam, że się wtrącę ;) Jestem przeciwniczką
                    postawy roszczeniowej, jak napisałam poniżej, ale nie jest tak, że
                    ja się zawsze źle czuję, całe życie, bo pewnie oddałabym się do domu
                    opieki. A z drugiej strony korona mi z głowy nie spada, jeżeli jadę
                    na stojąco i przykładowo pomagam babce wnieść wózek do tramwaju.
                  • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 15:36
                    Z ciekawosci zwyklej mnie obchodzi - forum publiczne i dyskutowac
                    mozna na kazden temat i z kim sie chce, tak?

                    Wymagać to mozna li tylko i wyłacznie od siebie i wtedy jeszcze, gdy
                    ktos ma obowiązek - a my tu nie o obowiązku, a dobrej woli.
                    Dobra kobieto, nikt Ci prawa oceniania i myślenia nie odbiera, ino
                    inny punkt widzenia przedstawia i normalnie wdaje się w dyskusje,
                    wiec skad tu od razu takie kwakani, jakby Ci umysł naruszano?

                    A to, kto siedzi, czy umiera, czy nie - jego biznes i wiesz, ja nie
                    jestem az taka do przodu, zeby w zycie i odczucia i zachowanie tego
                    człowieka, skoro swoim zaniechaniem nikomu krzywdy bezposredniej nie
                    czyni ingerowac.
                    • raohszana Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 16:54
                      Przecinki mię uciekli i pewnikiem pojechali do parku - w tramwaju na
                      siedziskach zapewne przcinkowe tylki rozpierając ;)

                      A to, kto siedzi, czy umiera, czy nie - jego biznes i wiesz, ja nie
                      > jestem az taka do przodu, zeby w zycie i odczucia i zachowanie
                      tego
                      > człowieka, skoro swoim zaniechaniem nikomu krzywdy bezposredniej
                      nie
                      > czyni, ingerowac.
      • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 00:43
        Powiem jedno: wkurza mnie roszczeniowa postawa: mnie się należy!
        Niezależnie od tego, czy z założenia takiego wychodzi stara babcia,
        kobieta w ciąży, dres z Wildy czy pies z kotem. Jestem miła i
        uprzejma, w tramwajach najczęściej nie siadam, a jeżeli już, raczej
        ustępuję miejsca. "Raczej", ponieważ czynię wyjątek dla takiej
        właśnie postawy "Ustąp mi, bo mnie się należy". Wówczas, kiedy
        babcia stoi tuż nade mną i wali torebką po głowie, albo ciężarna
        trzyma parasolkę tak, żeby woda z niej kapała mi na głowę. Wtedy
        szlag mnie trafia i siedzę jak przyklejona.
        • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 00:55
          eluch_a napisała:

          > babcia stoi tuż nade mną i wali torebką po głowie, albo ciężarna
          > trzyma parasolkę tak, żeby woda z niej kapała mi na głowę. Wtedy
          > szlag mnie trafia i siedzę jak przyklejona.

          No i wybacz ale obie wtedy zachowujecie się równie głupio. A
          wystarczyłoby ludzkie: "może chce pani usiąść?"

          Wszyscy w tym wątku sugerowali, że ciężarne powinny same prosić, bo
          ktoś może nie zauważyć, może ona nie chce siedzieć itd ale znowu ty
          mówisz "postawa roszczeniowa" - nie znoszę! A czy nikomu nie
          przyszło do głowy, że sam może się spytać? Jeśli ona nie chce
          siedzieć, to podziękuje.
          Co do postawy roszczeniowej - ma wrażenie, że w obecnych czasach bez
          asertywności i żądania, tego co mi się należy, to bym nic nie
          dostała. Co innego, gdy żądania są nieuzasadnione ale jak kobieta w
          ciąży chce usiąść na moim miejscu to ja mogą nawet na ziemi sobie
          klapnąć, jeśli akurat jestem na totalnym kacu i ledwo żyję!
          • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 01:03
            Kompletnie inaczej reaguję na "Przepraszam bardzo, czy mogłaby
            pani...". Inaczej również reaguję, jeżeli owa osoba po prostu wsiada
            do tramwaju i staje obok mnie. Tak, wstaję i grzecznie
            mówię: "Proszę, niech pani usiądzie". Ale krew mnie zalewa, kiedy
            wsiada istota do tramwaju i taranuje wszystko, co stanie na jej
            drodze, a wierz mi, ten gatunek jest bardzo częsty i nie są to tylko
            stare babcie z siatami.
            Zresztą jak napisałam wyżej, ja raczej nie siadam w tramwajach.
            Czasami mi sie zdarza. Kiedy muszę. Kiedy miałam kiedyś prawie
            czterdzieści stopni gorączki i wracałam od lekarza. Albo gdy miałam
            zapalenie żył. Ostatnio jechałam w tramwaju na siedzeniu. Miałam
            świeże szwy na brzuchu. Raz jechałam na stojąco, gdy szarpnęło
            tramwajem, rozerwało szwy, bo tak się niefortunnie zatoczyłam.
            Później jechałam już siedząc i wierz mi, że czułam na sobie presję
            otoczenia. Ale ani nie będę się rozbierała i pokazywała, że mam
            świeże szwy na brzuchu, ani nie będę jechała siedząc na podłodze.
            • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 10:16
              eluch_a napisała:
              Raz jechałam na stojąco, gdy szarpnęło
              > tramwajem, rozerwało szwy, bo tak się niefortunnie zatoczyłam.
              > Później jechałam już siedząc i wierz mi, że czułam na sobie presję
              > otoczenia. Ale ani nie będę się rozbierała i pokazywała, że mam
              > świeże szwy na brzuchu, ani nie będę jechała siedząc na podłodze.

              W takiej sytuacji zupełnie nie powinnaś mieć żadnych wyrzutów
              sumienia i nie przejmować się żadną presją!
              Ja jak mogę - to zawsze ustępuję ale jak się źle czuję to siedzę i
              już. Rzadko się zdarza, aby w jednym autobusie jechała osoba ze
              złamaną nogą, ciężarna, babcie z laskami i ktoś z zabandażowaną
              głową. Zwykle w jednym autobusie jest tak naprawdę kilka osób, które
              MUSZĄ siedzieć, a miejsc kilkanaście.
              Nie powinnaś mieć oporów, by poprosić kogoś o ustąpienie miejsca i
              nie musisz mu przedstawaić karty choroby - powiedz, że słabo się
              czujesz. Większość ludzi poproszona osobiście nie będzie potrafiła
              odmówić. Jak siedzę (umierająca), a ktoś mi nad głową syczy to mam
              go gdzieś albo patrzę mu prosto w oczy - albo się peszy albo zaczyna
              swoją litanię - wtedy ja mówię: ustąpiłabym panu/pani miejsca ale
              bardzo źle się czuję i wolałabym siedzieć! - tak naprawdę do
              wygłoszenia tego tekstu doszło tylko raz (więcej nie było potrzeby)
              i zadziałał.
          • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 01:05
            Co innego stać obok, co innego włazić komuś na głowę.
            • justysialek Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 10:04
              Zgadzam się z tobą w tej kwestii.
              Pewnie, że nie każdą sytuację da się tak samo ocenić i nie zawsze
              można te same kryteria stosować.
        • rosa_de_vratislavia Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 07:28
          eluch_a napisała:

          czynię wyjątek dla takiej
          > właśnie postawy "Ustąp mi, bo mnie się należy". Wówczas, kiedy
          > babcia stoi tuż nade mną i wali torebką po głowie, albo ciężarna
          > trzyma parasolkę tak, żeby woda z niej kapała mi na głowę. Wtedy
          > szlag mnie trafia i siedzę jak przyklejona.

          Czyli odpłącasz chamstwem za coś, co Ci się wydaje chamstwem?
          Jak ta ciężarna z torbą i parasolem stoi w tłoku, usiłuje się
          jeszcze trzymać uchwytu i nie nadziać brzuchem na kasownik, to może
          nie zauważa,że kapie z jej parasola.
          Jakoś nie zdarzyło mi się,żeby ktoś SPECJALNIE na mnie kapał,
          popychał, stukał po głowie...
          ...zresztą ustępuję każdemu potrzebującemu miejsca, nawet jak nie
          prosi.
          Fajnie Ci tak siedzieć,jak ktoś potrzebujący nad Tobą stoi?
          Każesz go za coś?
          • eluch_a Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 13:35
            A widzisz, a mnie się zdarzyło, że pani "kapała" celowo. Nie chodzi
            mi broń Boże o sytuację, kiedy ktoś wpadnie na mnie niechcący, a
            takie rzeczy się zdarzają. Ostatnio facet w tramwaju podbił mi
            łokciem oko, tydzień miałam siniaka, ale wyobraź sobie, że
            powiedział "przepraszam" i nie wpadło mi do głowy, żeby mu oddać.
            Ale wówczas nie było tłoku, pani nie miała wielkiego brzucha i
            doskonale widziała, że na mnie kapie, a "przepraszam" nie cisnęło
            się na usta.
            Tak, jak poeta pisał, gwałt niech się gwałtem odciska ;) A poważnie
            mówiąc: ani nie demonizujmy babć z siatkami, ani nie kanonizujmy za
            życia ciężarnych. Moje siedzenie nie ma być dla nikogo karą. Wyżej
            pisałam, że siedzę, gdy muszę.
    • nekomimimode Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 00:43
      ja również zawsze ustępuję ciężarnym
    • thank_you Re: Ciąża to nie choroba ale... 24.04.08, 02:43
      To nie będzie o ciężarnych, ale o starszych ludziach.
      Jak miałam z 5 lat jechałam z mamą autobusem, siedziałyśmy na dwóch siedzeniach obok siebie. Nagle staje obok mnie babcia ze swoim wnuczkiem, na oko 10 lat. I ja mówię do mamy, że ustąpie miejsca tej pani. Mama z dumą w oczach zgadza się, więc wstaję i mówię - Proszę usiąść. Co na to rezolutna babcia? Usadza na moim miejscu swojego wnusia, żeby nóżki go nie rozbolały!!! Wkurzyłam się i powiedziałam temu chłopcu, że nie jemu ustępowałam miejsca i kazałam mu wstać:D Babcia spaliła się ze wstydu i odeszła od nas:D

      Jak jeździłam autobusami czy tramwajami, to zawsze ustępowałam starszym osobom, kobietom w ciąży, z dziećmi i takim, po których widać było, że się źle czują. W sumie nigdy nie spotkałam się z chamstwem, a może zbyt rzadko jeździłam środkami komunikacji miejskiej?;-)
    • speedymika tak dla odmiany :) 24.04.08, 09:25
      wczoraj naprawde milo mi sie zrobilo..
      pojechalam na pobranie krwi
      w Szpitalu Brodnowskim zawsze klebi sie tlum dziadkow, dosc agresywnie
      reagujacych na kazde pytanie "czy moge wejsc bez kolejki"... poniewaz nie lubie
      zaczynac dnia od awantury, ustawilam sie grzecznie w kolejce.. dziadki udawaly
      ze nie widza mojego mega brzucha (18 maja rodze), ale rejestratorka wylowila
      mnie wzrokiem, grzecznie poinformowala kolejkowiczow ze teraz ja zostane
      obsluzona, zabrala mi kurtke i plecak zebym sie z tym nie targala, i puscila
      swoim przejsciem do pani pobierajacej krew, tak zebym nie musiala przechodzic
      przez dziadkow i sluchac textow o tym jak to bezczelna ciezarna sie wp...
      (dziadki potrafia nie chciec przepuscic cukrzyka na tzw 'drugi cukier' - ktory
      musi byc po okreslonym czasie od posilku - chociaz cukrzyki maja jak byk
      uprawnienia do wejscia bez kolejki...)
      dodam ze wcale o takie wzgledy nie prosilam..

      naprawde mile zachowanie Pani z rejestracji :)
      szkoda ze tak samo nie zachowuja sie panie kasjerki w carefurze w kasach dla
      ciezarnych...
    • eluch_a A ja tak dla odmiany... 24.04.08, 16:03
      We niemal wszystkich powyższych postach zarysowało się takie coś:
      - dziadki i babcie są wstrętne, awanturują się i panoszą w kolejkach
      i komunikacji miejskiej,
      - kobiety w ciąży są biedne, bo nie umieją upomnieć się o swoje,
      więc stoją, źle się czując, dlatego, że nie chcą zaczynać awantury,
      - a osoby, które nie są ani dziadkami, ani kobietami w ciąży mają
      całkiem przesrane, bo w żadnych okolicznościach siadać nie powinny.

      Więc ja chciałabym prosić, żeby dostrzec w każdym, także w
      pasażerach bez ciąży, człowieka. Naprawdę, nie muszę być w ciąży,
      żeby móc sobie usiąść w tramwaju. Owszem, korona z głowy mi nie
      spadnie, jeżeli to zrobię, ale to jest miły gest z mojej strony, a
      nie ustawowy nakaz. Ale ja się dołączam do apelu autorki postu, żeby
      być miłym. Mam taki charakter, że lubię jak jest miło. Staram się
      więc być miła. I dla tych babci, na których psy wieszacie, też. Nie
      lubię wstrętnych, nachalnych bab, ale poza tym babcie lubię, może
      dlatego, że swoje wcześnie straciłam. Swoją drogą, dlaczego ktoś
      oczekuje miłego traktowania, jeżeli wiesza psy na starszych osobach
      i naśmiewa się z toreb z bazaru? Nie wszystkie starsze osoby są
      wstrętne i niemiłe, tak samo jak nie powinniśmy kanonizować kobiet w
      ciąży, bo też nie wszystkie są miłe i sympatyczne.
      Kiedyś wracałam pociagiem, na moście dworcowym był straszny tłum
      ludzi, miałam ciężką torbę i byłam zmęczona po podróży.
      Rzeczywiście, ludzie zaczęli się wpychać zewsząd do tramwaju. Była
      tam też kobieta z wózkiem, dzieckiem w wózku, siatami i jeszcze
      dwójką dzieci. Ludzie pomogli jej się wtaszczyć do środka, a ona
      jeszcze i tak ze trzy przystanki wygłaszała w "przestrzeń", że
      ludzie to takie bydło, a ona z wózkiem, a oni się pchają... i tak w
      kółko... Już chciałam jej powiedzieć, że nie jej jednej jest ciężko
      i niewygodnie. Tak, nie jestem ani stara, ani w ciąży, a też czasami
      jest mi ciężko i źle. Więc bądźmy mili dla siebie, niezależnie czy
      mamy brzuchy ciążowe, czy nie. To czy nam będzie przyjemnie na
      swiecie w dużej mierze zależy od nas. O!
      • kamyk-zielony Re: A ja tak dla odmiany... 24.04.08, 21:25
        Kiedyś w 7ym m-cu ciąży omal nie dostałam siatą od pewnej jegomościowej za to, że poprosiłam o przepuszczenie mnie do okienka na poczcie. Generalnie miejsca w tramwaju/autobusie ustępowały mi jedynie kobiety ok.30-40 lat, które uroki ciąży miały świeżo w pamięci, reakcje mężczyzn to w większości porażka czyt. brak jakiejkolwiek reakcji. Na szczęście w ciąży czułam się do końca na tyle dobrze i sprawnie, że nie musiałam siedzieć podczas jazdy, choć bywało ciężko:)
        Zawsze ustępuję miejsca ciężarnej, starszej osobie lub kobiecie z małym dzieckiem na ręku, żadne poświęcenie i bohaterstwo a jest jakby pogodniej:)
        • eluch_a Re: A ja tak dla odmiany... 25.04.08, 16:55
          I o to chodzi, żeby było pogodniej. Tylko też odpuśćmy. Żyjmy i
          dajmy żyć innym i czasami odpuśćmy, jeżeli ktoś burknie, warknie,
          jęknie... Nikt nie jest miły, sympatyczny i uczynny w każdej
          sekundzie swojego życia. Tylko niech to działa we wszystkie strony;
          nie: jestem w ciąży to mi ustąpcie, jestem stara, to mi ustąpcie,
          urwało mi nogi i ręce i głowę też, to mi ustąpcie.
        • agamadrid Re: A ja tak dla odmiany... 25.04.08, 22:44
          a ja nikomu nie ustepuje ani w ciazy ani starym ani z dziecmi na
          rekach czy pod pacha... mam wszystkie te baby głeboko gdzies...
          przynajmniej kiedys nie bede miala pretensji jak bede w podobnej
          sytuacji i tez mi nikt nie ustapi... czasy sie zmienily i trzeba
          liczyc tylko na siebie:P
      • liselle Re: A ja tak dla odmiany... 24.04.08, 23:06
        Ha, jeśli to wieszanie psów i naśmiewanie sie z toreb w paski było do mnie to
        spieszę z riposta:

        po pierwsze, nie wieszam psów na babciach ogólnie, tylko na pewnym typie owych,
        po drugie żadnego psa nie powiesiłam (lubię psy):)), tylko zareagowałam na sytuację
        po trzecie - jak ma silę taszczyć torby i trajkotać, to ma siłę by stać,
        po czwarte - pani z torbami w paski nie była babcią (miała z 50 lat), była
        gruba, śmierdziała i bez przerwy waliła mnie torba po głowie. Dlatego zwróciłam
        się do niej uprzejmie, by,jeśli chce usiąśc po prostu poprosiła. Na co ona mi z
        dictum, ze ona księżniczka, do proszenia się nie rodziła.:))
        po piąte - ja zawsze ustępuję paniom starszym, raz mnie nawet jedna opitoliła za
        uznanie jej za starą.
        po szóste - babcie mają to do siebie, że do wolnego miejsca lecą jak, nie
        przymierzając, sprinter najlepszy. no, a jak już nie zdążą jednak to dopiero
        wtedy nagle stają sie całkowicie zniedołężniałe :)

        Ot co:)
        • eluch_a Re: A ja tak dla odmiany... 24.04.08, 23:21
          A nie, to nie było do ciebie, to było tak ogólnie.
          Mnie chodzi tylko o to, że czasami na taką wredną babę też można
          spojrzeć jak na czyjąś mamę, babcię, żonę... tak bardziej po ludzku.
          Zobaczyć człowieka nawet w tym, kto wali cię torbą po głowie. Ja też
          nie zawsze jestem fear wobec wszystkich.
          • liselle Re: A ja tak dla odmiany... 25.04.08, 22:24
            Jasne :) Są jednak pewne granice. Nie jestem z rodzaju tych co to "jak Kuba Bogu
            tak Bóg Kubie", ale zastanawiam się czy nie zacząć kierować sie właśnie taką
            filozofią. Generalnie ludzie mają innych w głebokim poważaniu. Od czasu do czasu
            zdarzają się jednak miłe sytuacje. Właśnie dlatego się nie zmieniłam jeszcze :)
      • speedymika Re: A ja tak dla odmiany... 26.04.08, 10:09
        wiesz, dla mnie sa wstretne.. co miesiac robie tam wyniki, i bylam swiadkiem np.
        nie przepuszczenia chlopaka o dwoch kulach, z bandazami swiadczacymi ze jest
        chyba po jakims wypadku - tez na cukrzycowe pobranie krwi!!!! oczywiscie tez
        nikt z dziadkow nie kwapil sie ustapic mu krzeselka...
        wiem ze generalizuje i na pewno w kazdej takiej kolejce jest odsetek milych
        starszych osob, ale te wojujace z kazdym kto smie kwiestionowac ich
        pierwszenstwo do wszystkiego, sa niestety w znakomitej przewadze...do tego
        zakladanie z gory ze kazdy kto chce wejsc sie cos spytac NA PEWNO KLAMIE i
        OSZUKA idac na pobranie bez kolejki.. kiedys tlumaczylam sie chyba 5 osobom
        zanim weszlam spytac tylko czy jakies tam nietypowe badanie musze robic na czco...
        najlepsze ze te same osoby potem czesto spotykam w okolicznym TEsco i stanie w
        kilometrowej kolejce zeby kupic promocyjna make i oszczedzic 0.15 zl czy cos w
        tym stylu, jakos ich juz nie przerasta...
    • delikatesowa Re: Ciąża to nie choroba ale... 25.04.08, 22:14
      Kiedyś tez byłam świadkiem ciekawej sytuacji :)
      Siedziw tramwaju mloda dziewczyna, tak na oko: 25 lat.
      Babcia w tramwaju zaczęła wykład, że mloda siedzi i miejsca nie
      ustąpi, co to za kultura! Do tematu dołączyły się inne mohery.
      Dziewczyna wstaje.
      Okazuje się, że jest w zaawansowanej ciązy. I babcia, która zaczęła
      całą akcję powiedziala: Ojej, ale ja nie wiedzialam, ze pani jest
      przy nadziei.
      I cała ekipa moherów, która dopingowala bacię we wczesniejszym
      prawieniu morałów tej dziewczynie, przerzuciła się na tą babcię:) A
      miejsce zostało wolne.
      • czarnebzy83 Re: Ciąża to nie choroba ale... 25.04.08, 23:00
        widziałam podobną sytuacje: w tramwaju siedział młody chłopak, wyglądał na
        zdrowego i zaczął się wykład...w końcu wstał, okazało sie że nie ma nogi (kule
        trzymał w taki sposób, że nie było ich widać)..miejsce zostało puste).
        kiedyś moja przyjaciółka (ani stara ani w ciąży) bardzo źle się czuła i nie
        miała sił ustąpić nikomu miejsca, w końcu wkurzona ciągłymi komentarzami
        stojących w pobliżu starszych pań ustąpiła i straciła przytomność. nie wie jak
        długo tak leżała, ale jak się ocknęła to nasłuchała się jeszcze jaka to z niej
        narkomanka, bo skoro nie jest stara to na pewno jest w pełni zdrowa. sama
        miałam podobna sytuację tylko że omdlałam na przystanku, ktoś co prawda zapytał
        czy mi pomóc, ale mimo że poprosiłam o pomoc, komentarze że na pewno nic mi nie
        jest, że to na pewno alkohol albo narkotyki spowodowały że dłuższa chwilę
        leżałam na chodniku świdrowana zniesmaczonymi spojrzeniami, zanim doszłam do siebie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka