katolickie.wychowanie
04.11.08, 10:50
Witam,
Jest taki temat, o którym nie mam z kim porozmawiać. Od kilku lat jestem
mężatką, wydawałoby się w szczęśliwym związku. Na codzień jesteśmy parą
kumpli, przyjaciół, dobrze się dogadujemy, mamy spore rono znajomych, chodzimy
po klubach itp. Normalni ludzie w okolicach 30-tki. Jednak w sypialni jest
coraz gorzej. Na początku wystarczał mi seks "klasyczny", bez udziwnień.
Jednak teraz, kiedy wdarła się nuda i rutyna, mam ochotę w łóżku
poeksperymentować, spełnić swoje fantazje.I tu pojawia się problem: nie mam
odwagi. Wstydzę się tego, że mogłabym przy mężu robić pewne rzeczy, być
wyuzdana, bez hamulców. A chciałabym. Dużo o tym czytałam, wiem że duże
znaczenie ma moje wychowanie, to że byłam chowana w katolickiej rodzinie, w
której każdy przejaw spontaniczności kwitowany był "karami boskimi", wstydem
itp. I teraz myślę, że to procentuje. Wyobrażam sobie, że po życiu na takich
harcach z własnym mężem (!) czeka mnie piekło itp. Wiem, że mój mąż chętnie by
przyjął wszelkie moje objawy otwartości, ale nie mogę się przełamać.
Zastanawiałam się, czy łatwiej byłoby mi z kochankiem, obcym mężczyzną... Może
i byłabym odważniejsza, ale nie chcę zdradzać. Kocham męża i to z nim chcę
mieć super seks.
Czy ktoś ma podobnie, lub miał i jak sobie z tym poradził? Muszę zmienić
podejście, tok myślenia, ale nie wiem jak.
Czy ktoś może mi doradzić?