Dodaj do ulubionych

Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu

03.10.05, 13:29
witam,
1-go października byłam ze swoim chłopakiem w Schronisku dla bezdomnych
zwierząt w Sosnowcu - pojechalismy tam by zawieść kotkom jedzenie - pare lat
temu wzieliśmy z tego schroniska kotki więc jak możemy to chcielismy akurat
temu schronisku pomóc - my mieszkamy w K-owie...
Daliśmy jedzenie, zaproponowalismy jednorazową pomoc - chcielismy posprzątać u
kotków itp... Pan - pracownik -stwierdził, że koty mają sie dobrze, że nie
trzeba sprzątać, bo od tego są pracownicy... Fakt - u kotów nie było bardzooo
brudno ale porządek by nie zaszkodził zwłaszcza, że chcielismy go zrobić...
Straszne jednak było to że koty w tym schronisku w wiekszości są bardzo chore,
małe kocieta z zaawansowanym kocim katarem - niektóre nie leczone stracą
oczka...no i wszystkie razem...
Najgorsze było to, że wsród tych kotów jest piekny czarny kociak - ok roku
który umiera - leżał w brudnej kuwecie i ledwie sie ruszał - zgłosiłam ten
fakt u pracownika ale powiedział, że vet bedzie w poniedziałek dopiero -
zaproponowałam, że wezmiemy kotka do lekarza i przywieziemy z powrotem ale
potrzebowalismy jakiejś klatki - pan nie zgodził sie nam pożyczyć klatki....
a my nie mielismy nic...Zaproponowałam wiec by zadzwonił po weta my opłącimy
wizyte ale też miał pewne obiekcje...kot wiec sie męczy - nie wiem czy dożyje
do poniedziałku -wątpie... W podobnym stanie jest jeszcze jeden kotek - może
nieco lepszym niż ten umierający ale jak nie bedzie pomocy to też umrze
Dyrektora schroniska nie było - mogę sie z nim dopiero skontaktować we wtorek...
Schronisko nie chce wolontariuszy - jak stwierdził dzisiaj ten pracownik -a
nie ma kto np przemywać kotkom oczu, opatrywać rany itp lekarz jest podobno 2
razy w tygodniu a oprócz kotów jest mnostwo piesków wiec na pewno nie daje
rady ze wszystkim...
smutna historia
pozytywne jest to, że mimo wszystko są ludzie którzy takimi zwierzątkami sie
zajmują, na pewno pracownicy staraja sie jak mogą...
lepiej by było gdyby dyrekcja i weterynarz zadecydowali by izolować chore
zwierzątka i je leczyć, bo generalnie warunki w jakich żyją tam zwierzęta nie
są aż takie złe - duże boksy dla psów, koty mają osobny domek z mini ogródkiem
ale co z tego jak sie spora ich część męczy...
nie wiem co można zrobić by lepiej tam było a przede wszystkim je leczono -
czemu nie akceptują wolontariuszy którzy by pomagali zwierzakom, czemu nie
odrobaczają kotów - nie wiem jak psy ale tak mi dzisiaj powiedział ten pan, że
nie odrobaczają kotków, pewnie też nie szczepią... zaproponowaliśmy kupno
tabletek odrobaczajacych mają sie z nami skontaktować
są tam piekne zwierzątka i szkoda ich wiec może ktoś wie jak pomóc...

przeniosłam ten wątek z forum Koty
Obserwuj wątek
    • Gość: miki Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: 81.210.89.* 03.10.05, 15:52
      no smutne jest to co piszesz....
      mam nadzieje ze uda ci sie skontaktowac z dyrekcja ktora podejmie jakies kroki w
      tej sprawie
      i jeszcze jedno - gratuluje ci tej bezinteresownosci, checi zrobienia czegos nie
      dla pieniedzy a dla samej siebie - tego nam wielu (mnie rowniez) brakuje.
      Pozdrawiam
      • maxnl Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu 03.10.05, 17:21
        Dzwoncie, ale tam jest taki burdel ze i tak to oleja.Wkleilem link

        www.mzuk-sosnowiec.neostrada.pl/index.html
      • Gość: kn Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.pl / *.crowley.pl 04.10.05, 17:11
        są porządni ludzie na tym świecie! pozdrawiam Ciebie i Twojego chłopaka!
        • Gość: monikawanda Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.05, 08:32
          Wrażliwość na krzywdę zwierząt przekłada się bezpośrednio na wrażliwość w
          stosunku do ludzi!
          Najwidoczniej ptacownicy schroniska traktują swoje zajęcie jako konieczność,a
          tacy nie powinni zajmować się zwierzetami!!Pomimo ogólnego braku pieniędzy
          można bardzo wiele zrobić dla poprawienia warunków w jakich są te
          zwierzaki.Jedynym powodem niechęci do wolontariuszy jest pewnie to, ze zbyt
          dużo osób będzie wiedziała o faktycznym stanie tej placówki i bedzie mogła
          zobaczyc pracę jej załogi.Poza tym są ustawy prawne dotyczace opieki nad
          zwierzątami- moze powinno sie zainteresować tym odpowiedzialne instytucje?
          Pozdrawiam serdecznie wrażliwych ,młodych ludzi,którzy zainteresowali sie tą
          sprawą!
    • Gość: kn Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.pl / *.crowley.pl 05.10.05, 12:03
      skontaktuje się z 2 serwisami miejskimi w sosnowcu
      sosnowiec.info
      sosnowiec.info.pl
      • ameli133 Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu 05.10.05, 23:44
        Witam,
        poinformowałam o sytuacji w schronisku Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami i
        Stowarzyszenie Empatia - może to coś pomoże -mam taką nadzieje - skontaktuje sie
        też z włądzami Sosnowca - nie kontaktowałam sie z dyrekcja schroniska gdyż jeśli
        nic do tej pory nie zrobili to pewnie nic nie zrobią a mogą zamiast leczyć
        zwierzęta po prostu je uśpić... i zatuszować sprawe
        dziekuje za wszystkie odpowiedzi na moj post
        prosze Wszystkich by przestrzegali ludzi ktorzy chcą oddać zwierzaki do tego
        schroniska by próbowali oddać je znajomym, poprzez ogłoszenia jesli sami nie są
        w stanie zapewnić im opieki
        jak bede miała jakieś informacje to z całą pewnością napisze
        pozdrawiam

        • Gość: Mara Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.softpro2.pl 07.10.05, 08:17
          To schronisko w Sosnowcu w ogóle jest jakieś podejrzane - też wiele razy
          pytałam czy nie chcą wolontariuszy i : nie chcą, nie potrzebują. Ludzie z
          sosnowieckiego TOZu jak już muszą oddać zwierzę do schroniska to starają się
          wybrać inne. Poza tym słyszałam też od osób z TOZu, że koty są tam usypiane już
          po 7 dniach a psy trochę później. Czy w tym schronisku nie ma ani jednej osoby,
          która lubi zwierzęta, wszyscy to przypadkowi pracownicy, którzydzięn w dzień
          się męczą za marne grosze? A swoją drogą to pracownicy TOZu niewiele mogą,
          zwłaszcza, że jest to grupka osób w starszym głównie wieku, którzy ledwo kilka
          groszy od miasta wyciągają, wciąż musza prosić straż miejską o pomoc o telefony
          do TOZu się urywają jakby oni niewiadomo jaką moc sprawczą mieli.
          • maxnl Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu 07.10.05, 12:08
            Ale o czym tu w ogole mowic. Weterynarz ktory opiekuje sie schroniskiem a ile
            sie orientuje ma biuro w Egzotarium pracowal przez wiekszosc swojego zycia w
            ubojni wiec dla niego uspjenie to zwykla formalnosc, ze nie wspomne juz o
            corocznym zabijaniu owcy wrzosowki z parku na Kazimierzu gorniczym na
            zakrapiane gorzala murzyn-party dla pracownikow MZUK. Szkoda slow i najgorsze
            jest to ze kazdy ma to gleboko w d...
            • ameli133 Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu 09.10.05, 11:38
              Smutne co piszesz o tym schronisku i ich weterynarzu....ale taka jest prawda
              Jak TOZ nie zainterweniuje to moze Empatia
              poinformowalam tez Urzad Mista Sosnowca ale jakos watpie by ich to zainteresowalo
              jak bedze miala akas odpowiedź to dam znac a jak nie to napisze jeszcze raz
              pozdrawiam
    • barthez_06 Wygląda że to schronisko to raczej umieralnia 11.10.05, 14:00
      ...dla zwierząt. Dobrze że mój kot nie potrafi korzystać z internetu bo padł
      by na zawał. A tak wogóle to kto sprawuje kontrolę na schroniskiem. I co to
      znaczy że nie chcą wolontariuszy. Czyżby mieli zobaczyć coś czego nie
      powinni?!!! Na całym świecie (zwłaszca w Stanach) korzysta się z wolontariuszy.
      U nas jest to jeszcze mało popularne a tu proszę ONI NIE CHCĄ czyżby mieli się
      za dobrze
      • kiloff Re: Wygląda że to schronisko to raczej umieralnia 12.10.05, 01:57
        Pani Barbara Jadrych, kierowniczka schroniska to moja sąsiadka :-)
        • Gość: wrobcio27 Re: Wygląda że to schronisko to raczej umieralnia IP: *.ame.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 19:18
          Obecnie jestem mieszkańcem Katowic, ale wcześniej mieszkałem w
          Sosnowcu.Słyszałem kilka złych opini na temat tego schroniska. Też mam
          zwierzątko a konkretnie psa. Jest kochany i nie wiem co bym począł na widok
          tych biednych zwierząt. Jestem za czuły na takie obrazy. Chętnie bym się
          udzielił w tym "apelu", jeśli tylko się da. Ttak jak większość twierdzę że
          temat bezdomnych zwierząt jest niestety zawsze na szarym końcu miejskich
          wydatków.
      • ameli133 Re: Wygląda że to schronisko to raczej umieralnia 13.10.05, 23:54
        Witam,
        dostalam list z Empatii, ze przekazali sprawe do jakiejs pani Katarzyny z
        Empatii z Bytomia, ktora ma zając sie sprawą schroniska w Sosnowcu - jak bede
        cos wiedziala to napisze
        a wolontariuszy pewnie nie potrzebuja dlatego, ze pracowali by lepiej niz
        etatowi pracownicy - no i moze ktos by wreszcie pomyslal o ich zwolnieniu....
        pozdrawiam i prosze przekazujcie znajomym ktorym wpadnie pomysl oddania swojego
        zwierzaka do tego schroniska o sytuacji jaka w nim panuje
        pozdrawiam
        • Gość: Monikawanda Re: Wygląda że to schronisko to raczej umieralnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.05, 10:08
          mam nadzieję,ze sprawa nie utknie w gąszczu urzędniczych papierów.Jeśli tak by
          się stało,poproszę o adres tej instytucji i obiecuję dreczyc ich do skutku.
    • Gość: sywii Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: 193.151.48.* 19.10.05, 11:21
      3 dni temu koleżanka wzieła malutkiego 1 miesiecznego kotka z tego schroniska i
      byl tak chudy ze nie bylo co poglaskac po 2 dniach zmarł sam weterynaz
      powiedzial ze juz nie ma ratunku dla tego kotka a taki śliczny teraz ma innego
      ale juz nie ze schroniska.
    • Gość: Marek Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.chello.pl 21.10.05, 00:35
      a może by tak np. TVN zainteresowac tym tematem i zgłosić do Uwagi ?
      • ameli133 Jest szansa na poprawe sytuacji w schronisku 25.10.05, 18:06
        Witam,
        wyslalm zapytanie do Pani ktora zajmuje sie sprawą schroniska w Sosnowcu i taka
        dostałam odpowiedź:
        "Oczywiście ze zajełam się tą sprawą.Obecnie nawet z panią inspektor z Tozu
        staramy sie coś z tym zrobić.Być może zajmie sie tym pan(prosi o
        anonomowosć),który stoi dużo wyżej niz my w sprawach dotyczących zaniedbaniu i
        znęcaniu sie nad zwierzetamiJak będe coś wiecej wiedzieć napiszę napewno"
        pozdrawiam
        • pierozek_monika Re: Jest szansa na poprawe sytuacji w schronisku 26.10.05, 09:41
          ameli, podziwiam Cię za wolę niesienia pomocy i upór.
          Pozdrawiam
          • ankawt Re: Jest szansa na poprawe sytuacji w schronisku 03.11.05, 14:56
            kiedyś pojechałyśmy z siostą i rodzicami do tego schroniska po pieska.
            chcieliśmy szczeniaka, więc nie zaglądaliśmy tam gdzie sa psy w klatkach tylko
            pani zajmujaca sie przygotowywaniem jedzenia pokazała nam pieski w "kuchni".
            była tam suka ze swoim potomstwem i jeden piesek z "innej" rodzinki. wybrałysmy
            tego samotnego pieska, bo bardzo nam było żal, gdyż on wogóle nic chyba nie
            jadł, bo tamte go nie dopuszczały do miski. rozmawialiśmy z ta pania, ale ona
            nie widziała w tym nic złego, mówiła że nie ma czasu zajmowac sie takimi
            sprawami. z tamtej wizyty zapamiętałam tylko ooookkkkrrrropny smród dochodzący z
            garów gdzie było jedzenie dla psów i jeszcze gorszy smród z klatek psów.
            piesek o imeniu Ciaputek (bo taki był nieporadny i malutki) żył u nas 2,5 roku.
            na początku nie jadł normalnie tylko przy zgaszonym świetle "porywał" kuleczki
            karmy i uciekał pod stół. długo nie mógł sie nauczyc czystości i nagminnie sikał
            w domu. bał sie prawie wszystkiego (upuszczonego tależa, klaśnięcia a przede
            wszystkim dzwonka do drzwi- reagował ucieczka i oddaniem moczu ). Żywot
            zakończył niespodziewanie: biegał dość daleko ode mnie po ulicy i nagle zaczął
            szczekać wilczur od sąsiadów- Ciaputek padł na ziemię jak rażony piorunem. zanim
            zawieźliśmy go do weterynarza, zdechł. prawdopodobnie na atak serca.
            kolejny raz pojechałam tam już sama rok temu. chciałam przygarnąć jakiegoś
            kotka. niestety nie udało mi sie wogóle z nikim porozmawiac, wszystko było
            pozamykane, tylko psy szczekały jak oszalałe na mój widok. kilka psów chodzxiło
            luzem po ulicy. nikt się nie zainteresował, moje wołanie tylko wzbudzało hałas
            ze strony zwierząt. pukałam do dawnej "kuchni", ale tam był tylko zamknięty
            jakiś duży pies. nic nie załatwiłam.
            ogólnie wrażenie jest okropne. chciałam adoptowac zwierzę a tam nikt nie był tym
            zainteresowany. ciekawe ile osób juz odjechało stamtąd z kwitkiem?
            • pierozek_monika Re: Jest szansa na poprawe sytuacji w schronisku 03.11.05, 15:13
              natomiast nie zostali odprawieni z kwitkiem dwaj niedorozwinięci, psychicznie
              chorzy bracia - sąsiedzi moich rodziców. Wydano im psa, którego oni potem
              ukatrupili po pijanemu :((((
    • Gość: myszak Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 21:00
      W końcu ktoś się zainteresował tym schroniskiem. To jest umieralnia, a nie
      schronisko !!! W pażdzierniku wzięłam stamtąd 2 kociaki. Mniejszy umarł po
      tygodniu na panleukopenię, drugi ledwo się wykaraskał z tej choroby.
      Rozmawiałam z weterynarzem, który leczył moje koty- stwierdził, że z 5
      kociaków, które trafiły do niego z tego schroniska, przeżył tylko 1. Koty nie
      przechodzą kwarantanny, nie są szczepione i odrobaczane. Weterynarz dzwonił do
      schroniska, ale kierownik stwierdził, że zależy mu na tym, żeby wydać jak
      najwięcej sztuk i kwarantanna nie jest potrzebna!
    • Gość: skandal Kotki umierają a schronisku na adopcjach niezależy IP: *.devs.futuro.pl 18.04.06, 10:35
      www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23770
      Wiecie że od niedawna trzeba mieć zezwolenie na adopcję zwierzęcia? Na szczęście
      tylko w naszym sosnowieckim schronisku......
      • Gość: madzia18sosnowiec Re: Kotki umierają a schronisku na adopcjach niez IP: *.opticom.pl 18.04.06, 10:52
        kochani zapraszam was do poczytania tego wątku, szczegółnie strona 27 powinna
        was zainetersować, po skrócie...
        w schronisku była suka która miała miec szczeniaki, szczeniaki miały byc
        zabrane przez dorotke (anioła naszego) która przyjechala po nie specjalnie z
        niemiec i wracała do siebie do domu w polsce ( w międzyczasie sie okazało juz
        pod koniec, ze w schronisku są trzy suki, jedna oddana faktycznie przez kogos i
        dwie które okazały sie mariami bądz wiatropylne ) i miała zabrać wsyztskie
        sunieczki z wtedy jeszcze nie urodzonymi szczeniątkami, zaaopiekować sie nimi i
        znalesc im domek...
        dalsza czesc spotkania jest opisana na stronie 27 przez edytke...
        pozdrawiam ciepło i liczę na waszą pomoc forumowicze, nie zostawimy tak tej
        sprawy!
        • Gość: Mara Re: Kotki umierają a schronisku na adopcjach niez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 16:05
          przeczytałam cały wątek, szok tzn. jest tak jak myslałam - tragicznie nie tylko
          w schronisku ale i w TOZie. Rozumiem, że na dogo nawet pisać otwarcie nie można
          bo ktoś niepowołany może to przeczytać.
          • Gość: madzia18sosnowiec Re: Kotki umierają a schronisku na adopcjach niez IP: *.opticom.pl 20.04.06, 15:14
            na wszelki wypadek nie pisac, dla bezpieczenstwa, jak sie wszystko ułozy to
            opiszemy :)
    • magamma Re: Umierający kotek w schronisku w Sosnowcu 08.06.06, 23:25
      heja!
      schronisko w sosnowcu jest wlasnoscia miasta. Wiadome jest skad sa srodki na
      utrzymywanie tego miejsca. Tak wiec uwazam, ze pan dyrektor nie ma prawa
      odmawiac jakiej kolwiek pomocy, ktora tylko moze poprawic i tak juz
      beznadziejna sytuacje tych biednych zwierzat. Dziwne... i bedzie to
      sprawdzone!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka