palnick1
09.10.07, 12:09
Profesor Bartoszewski nigdy nie był postacią z mojej bajki, jednak
darzyłem go pewną umiarkowaną sympatią. Nie podobało mi się poparcie
udzielone przez profesora partii PO i późniejszy podpis pod listem
ministrów spraw zagranicznych, jednak uważałem, że Lech Kaczyński
popełnia błąd, lekceważąc Bartoszewskiego i rezygnując z jego głosu
doradczego.
Gdy mówił, że warto być przyzwoitym, byłem gotów podpisać się pod
tymi słowami. Liczyłem też, ze może – jako autorytet dla wielu osób –
swoim mówieniem o przyzwoitości zdziała coś dobrego. Naiwny byłem.
Dziś profesor Bartoszewski ponownie wszystko to przekreślił. Zamiast
stosowania przyzwoitości zaproponował krzyk i stek wyzwisk.