Dodaj do ulubionych

chwila na rozrachunek z samym sobą, emigrancie...

IP: *.e-wro.net.pl 02.01.09, 11:12
kurs funta zrównał się z kursem euro. Polacy w Anglii są dowodem na
to, że emigrant to człowiek przegrany. Emigranci planowali, że
popracują kilka lat np. na zmywaku czy na linii produkcyjnej i kupią
sobie np. mieszkanie w Polsce.
Ciężka praca na obczyźnie i często życie w podłych warunkach jako
emigrant zarobkowy nie opłaciła się. Ceny domów i mieszkań w Polsce
od 2004 poszybowały o 100 a nawet 200% a zarobki polskiego emigranta
spadły, a właściwie kurs funta do złotówki spadł o prawie 50%.
Dadatkową ceną tułaczki po Europie za pracą jest brak więzów
rodzinnych oraz gigantyczna samotność. Wielu emigrantów cierpi teraz
na poważne schorzenia psychiczne, wielu wpadło w szpony alkoholizmu,
wielu popełniło samobójstwo. Emigranci którzy postawili na pobyt
stały też przegrali. Często zaciągali ogromne kredyty mieszkaniowe
na 20-30 lat. Teraz widzą jak wartość ich domów(a własciwie
wałasność banków) gwłatownie spada. Ciężko pracowali przez lata aby
spłacać kredyt, a teraz okazuję się , że muszą spłacić jeszcze
więcej niż na początku, albo co gorsze, tracą pracę a potem...
mieszkanie...
To jest chyba Apokalipsa! Gorzej być nie mogło!
Obserwuj wątek
    • real_mccoy Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 02.01.09, 11:21
      A co ciekawego we Wroclawiu?

      franek idzie w gore, a wartosc nieruchomosci w dol? Zdradze ci tajemnice - franek bedzie jeszcze drozszy - a dziupla udajaca apartament jeszcze tansza - wiesz jak jest - czlowiek ostrzezony na wpol ocalony;-)
    • Gość: 123 Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: *.zone5.bethere.co.uk 02.01.09, 11:38
      Jeszcze Cię chyba delira męczy po Sylwestrze, polecam rosół i kefir.
    • Gość: Logik Jasiu mój Ty ogierze :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.09, 11:47
      Ciężka praca na obczyźnie i często życie w podłych warunkach jako
      emigrant zarobkowy nie opłaciła się.
      migranci którzy postawili na pobyt
      stały też przegrali. Często zaciągali ogromne kredyty mieszkaniowe
      na 20-30 lat.
      ----

      No no, okazuje się że często żyją w podłych warunkach (pewnie m.in. dlatego, że
      żyją po 4 na pokój, prawda?:) )
      Jednocześnie okazuje się że innym ich problemem jest, że często są posiadaczami
      własnych przewartościowanych domów lub mieszkań i to od dłuższego czasu -skoro
      zdążyli na nich sporo stracić.

      Proszę - jedna bzdura at the time.

      Poza tym - nienajgorsza prowokacja. Zajęcie w sam raz na kolejny szaro-biały
      chłodny polski dzionek, choć Ci co ich stać wybrało by wspólnie spędzony czas z
      kolegami, narzeczoną, czy rodziną na nartach - ale wiadomo, nie dla psa kiełbasa.
      Podsumowując - myślę, że prowokacja się w miarę udała.
    • piesior666 Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 02.01.09, 12:35
      Gość portalu: Jaś nie-wędrowny napisał(a):

      > kurs funta zrównał się z kursem euro. Polacy w Anglii są dowodem
      na
      > to, że emigrant to człowiek przegrany. Emigranci planowali, że
      > popracują kilka lat np. na zmywaku czy na linii produkcyjnej i
      kupią
      > sobie np. mieszkanie w Polsce.
      > Ciężka praca na obczyźnie i często życie w podłych warunkach jako
      > emigrant zarobkowy nie opłaciła się. Ceny domów i mieszkań w
      Polsce
      > od 2004 poszybowały o 100 a nawet 200% a zarobki polskiego
      emigranta
      > spadły, a właściwie kurs funta do złotówki spadł o prawie 50%.
      > Dadatkową ceną tułaczki po Europie za pracą jest brak więzów
      > rodzinnych oraz gigantyczna samotność. Wielu emigrantów cierpi
      teraz
      > na poważne schorzenia psychiczne, wielu wpadło w szpony
      alkoholizmu,
      > wielu popełniło samobójstwo. Emigranci którzy postawili na pobyt
      > stały też przegrali. Często zaciągali ogromne kredyty mieszkaniowe
      > na 20-30 lat. Teraz widzą jak wartość ich domów(a własciwie
      > wałasność banków) gwłatownie spada. Ciężko pracowali przez lata
      aby
      > spłacać kredyt, a teraz okazuję się , że muszą spłacić jeszcze
      > więcej niż na początku, albo co gorsze, tracą pracę a potem...
      > mieszkanie...
      > To jest chyba Apokalipsa! Gorzej być nie mogło!
      To nie jest Apokalipsa,to Rzeznia,jak skur.... I co teraz ????
      • Gość: majkel Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: 89.100.41.* 02.01.09, 14:23
        >Ciężka praca na obczyźnie i często życie w podłych warunkach jako
        >emigrant zarobkowy nie opłaciła się.


        dzieki stary ze mi to uswiadomiles
        bede mial o czym rozmyslac znaczy o moim ciezkim nedznym losie emigranta w
        czasie lotu na kube na male wczasy
        • Gość: dankazaba Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: *.range86-136.btcentralplus.com 02.01.09, 15:02
          to było dobre - majkel,
          a ja wlasnie rezerwuje rodzinne wakacje - troche blizej bo
          portugalii. zbliżają sie ferie wiec synowi fundujemy pobyt w gorach
          na nartach i snowbordzie.
          zarezerwowalam rowniez lot dla rodicow bo stesknilam sie za nimi.
          nie przypuszczalabym ze mój żywot tutaj można nazwać aż tak podłym i
          gorszym niż w polsce. fakt - w polsce stac nas bylo na wakacyjny
          pobyt w dwuosobowym namiocie nad jeziorem, tutaj nie stac nas na
          takie fanaberie.
          ale z jednym się zgodzę - samotność tutaj bywa dokuczliwa, ale
          zawsze mozna sie czyms zająć.
          pozdrawiam i zycze szczęśliwszego nowego roku dla wszystkich
          emigrantow i tych ktorzy poprostu zazdroszczą emigrantom!!
          • robin32 Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 02.01.09, 16:03
            duzo w tym prawdy ale spoko tak zle to nie jest chyba ja tylko w
            jednej sprawie otoz z tymi samobojstwami to troche chyba na wyrost
            podane. byl niedawno na ten temat artykul i chyba tak wiele ich nie
            bylo a jesli juz to niekoniecznie z powodu ceny funta.
        • kaffelek Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 02.01.09, 16:10
          Gość portalu: majkel napisał(a):


          > dzieki stary ze mi to uswiadomiles
          > bede mial o czym rozmyslac znaczy o moim ciezkim nedznym losie emigranta w
          > czasie lotu na kube na male wczasy
          ======

          Miej trochę litości i nie dobijaj... Prawie każdy robi w tym czasie rachunek swoich osiągnięć, rozważając jednocześnie perspektywy na przyszłość...
          Czasem taka troska o innych jest jak zasłona dymna na własne problemy...
          • Gość: Katarakta6 Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: *.bmly.cable.ntl.com 02.01.09, 17:15
            Czy nic nie zmienilo sie na lepsze dla emigrantow od 2004? A moze niektorzy sie juz tak zasymilowali, ze nawet nie wiedza, ze sa emigrantami? Czy to sie komus przytrafilo? Czy to jest wogole mozliwe? Kiedys byla taka swietna dyskusja na Forum: do jakiej klasy nalezy emigrant, to bylo w 2005? Myslicie, ze to sie jakos poukladalo i teraz polski emigrant ma jakas klasowa przynaleznosc? Niektorzy przeciez niezle sie w Anglii dorobili, no ale co w przypadku powrotu? Polepszylo sie czy pogorszylo?
            • Gość: D Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: 155.136.80.* 02.01.09, 19:59
              W Weatherspoonie piwo spadlo do 99p.

              Wroce z pracy ,usiade przy stoliku i zrobie ten rachunek z samym
              soba.

              A jutro zatankuje benzyne po cenie takiej jak w Polsce albo i
              nizszej (97p).

              Nastepnie zakupy na caly tydzien za 50f (moja dniowka na czysto).

              A za 2 miesiace polece do Pragi na weekend za 50f bilety w dwie
              strony (dniowka) na zarcie,picie,spanie i zwiedzanie wydam ze 3 moje
              dniowki w pracy.

              Za 1400 pln zarobione w Polsce moglbym co najwyzej przejechac sie na
              deser do Karpacza i z powrotem.
              • arnigen Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 03.01.09, 01:24
                na forum londynek.net od 4 lat niejaki Gonzo z Wroclawia udowadnia, ze emigracja
                do UK to najglupszy pomysl, emigrant bedzie tylko na zmywaku, harowka, zero
                perspektyw, zostanie alkoholikiem, powiesi sie, rasisici go zabija, itd.
                popiera sie licznymi linkami w tej sprawie, skrzetnie pomijajac tego typu
                artykuly, ze Polak odniosl sukces, doszedl do czegos dobrego w UK

                Powie od siebie: przegranym to ja bylem w Polsce, studia skonczone i zero
                pracy, jedynie torche na czarno, fizol, gdzie nie mialem poszanowania.
                Pojechalem do UK z mysla ze do Polski nie wroce, bo i do czego, zaczynalem od
                tasmy produkcyjnej, z zamiarem ze to tylko tymczasowe, i zaraz zaczelem szukac
                lepszej pracy w zawodzie, po kliku miesiacach juz ja mialem, zostalem, jestem
                ceniony, dostalem awans, Anglicy mnie szanuja, zero problemow z wyplatami, robie
                co chce, stac mnie na to, wakacje na majorce to raptem 2 dniowki, w egipcie
                tygodniowka, jezdze gdzie chce, i gdzie lubie. Zakupy to wiele rzeczy kupuje
                taniej jak w Polsce, o wiele lepszej jakosci. W jakiejs innej Anglii jestem niz
                ta z opisow Gonza, Jasia, redaktorow polskich gazet bo takich rzeczy
                negatywnych co oni opisuja to nie moge znalezc. Jakie samobojstwa? Raptem kilku
                Polakow sie powiesilo, kilku, w Polsce wiecej sie wiesza, tak samo samotnosc? O
                czym ten czlowiek pisze? Mam mase znajomych z wielu krajow, i czasu brakuje zeby
                sie ze wszystkimi zobaczyc. co mnie ceny w Polsce obchodza? Jechalem po lepsze
                zycie i je, znalazlem kredytow nie bralem. W moim rozrachunku ze samym soba
                wyszlo ze najlepsza rzecz jaka w zyciu zrobilem to wyjazd z Polski do UK
                wlasnie, najlepiej takie rozrachunki wychodza mi na jakichs plazach, pod
                palmami, pije zimne piwko, i mysle sobie jak to kiedys w Polsce bylem
                bezrobotnym, jak marne grosze zarabialem jako fizol, na czarno, gdzie jeszcze i
                to ciezko bylo dostac a teraz za 2-3 dniowki mam fajne wakacje.
                Robie tez rozrachunek znajomych co to w Polsce zostali "bo w UK to tylko zmywak
                albo budowa" no to maja mniej niz 1000 pln na reke czy cos kolo tego, i slysza
                ze jak im sie nie podoba to nie ma problemu znalezc paru chetnych na ich
                miejsce. Dwoch znajomych wrocilo do Plski bo uslyszeli ze emigranci wracaja, bo
                funt nisko stoi, bo praca jest...jeden jest jzu z powrtoem w UK a drugi pewnie
                tez bedzie bo gada ze zaluje ze wrocil do Polski, bo juz uslyszal od pracodawcy
                ze powinien go po nogach calowac, ze wogole prace ma i jak sie nie podoba to
                jazda do UK.
                • Gość: Jaś nie-wędrowny Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: *.e-wro.net.pl 03.01.09, 10:53
                  boszeee..., jak emigracja potrafi ograniczyć człowieka!
                  Często człowiek na emigracji zmienia się w szczura. Chodzi o to aby
                  przeżyć i najeść się do syta.

                  Wszystko sprowadzone do ceny benzyny albo piwa. Gdzie taniej, gdzie
                  drożej. Gdzie więcej zaoszczędze. To jest główny wyznacznik sukcesu.

                  Zero poczucia przynależności, zero głębszych relacji z innymi,
                  wszystko tymczasowe i płytkie.
                  Jeżeli wyznacznik tego co masz w portfelu = szczęście, to pewnie w
                  takiej deszczowej Anglii każdy człowiek jest bardziej szczęśliwy niż
                  biedny człowiek ze słonecznych Wysp Cook'a.
                  • Gość: logik Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.09, 11:11
                    Gość portalu: Jaś nie-wędrowny napisał(a)

                    > boszeee..., jak emigracja potrafi ograniczyć człowieka!
                    > Wszystko sprowadzone do ceny benzyny albo piwa. Gdzie taniej, gdzie
                    > drożej. Gdzie więcej zaoszczędze. To jest główny wyznacznik sukcesu.

                    Gość portalu: Jaś nie-wędrowny również napisał(a)

                    >kurs funta zrównał się z kursem euro.
                    (...) Ceny domów i mieszkań w Polsce
                    od 2004 poszybowały o 100 a nawet 200% a zarobki polskiego emigranta
                    spadły, a właściwie kurs funta do złotówki spadł o prawie 50%. (...)
                    (...) Często zaciągali ogromne kredyty mieszkaniowe
                    na 20-30 lat. (...) wartość (...) domów(a własciwie
                    wałasność banków) gwłatownie spada.

                    Powyższe zestawienie bez komentarza :-)

                    Ale pomimo tego - jak już wspomniałem i co widać po ilości odpowiedzi - całkiem
                    niezła prowokacja.
                    • arnigen Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 03.01.09, 11:41
                      Ograniczyc? W jaki sposob?

                      W Uk wlasnie uwolnilem sie od polskich ograniczen, w Polsce biblioteka w moim
                      rodzinnym miesice dysponowala budzetem rocznym na zakup nowych ksiazek okolo 130
                      pln...co za to kupic mozna to chyba kazdy wie, i jeszcze radni chcieli
                      biblioteke zamknac, w UK w miescie gdzie mieszkam biblioteka miesci sie na 3 lub
                      4 pietrach, ksiazek z kazdej dziedziny setki, w ilus jezykach, nie tylko po
                      angielsku, po polsku tez troche jest, jak i po arabsku, chinsku, japonsku i
                      wielu innych jezykach, samouczki do nauki tych jezykow tez sa, przewodnikow
                      turystycznych cala masa, moge sobie czytac co chce, i ja jestem ograniczony?
                      z UK mam bezposrednie polaczenia lotnicze z calym swiatem, a z Polski to
                      najpierw sie do tego Heathrow w UK wybrac zeby gdzies dalej poleciec.

                      Anglia jest deszczowa? a to dobre, w poludniowych hrabstwach pada troche wiecej
                      niz w Polsce, az 690 mm na rok, a w Polsce chyba 610 mm, i ciagle sie
                      zastanawiam nad tymi water restrictions co to nakladaja co lato bo wody nie ma
                      za duzo - tak to Anglia jest deszczowa.

                      W Polsce sobie moglem pomarzyc o podrozach, o lepszym zyciu, pomarzyc jedynie, w
                      UK moge sobie marzenia realizowac, dobre zarobki mi to pozwalaja...w Polsce moi
                      znajomi w tym mym czasie jak wegetowali tak wegetuja, nie zrealizowali nic, bo z
                      wyplat im starcza jedynie na skromne zycie, mi w UK jeszcze sporo zostaje a
                      skromnie nie zyje, ja w pracy jestem ceniony, a w Polsce o ile juz te prace na
                      czarno mialem to poszanowania zadnego i moi znajomi i rodzina tak samo nie maja,
                      ci co w Polsce zostali...oni to oszczedzaja na wszystkim, chodza szukaja gdzie
                      taniej, to w Polsce w aptece ludzie pytaja sie ile lek kosztuje i ze smutkiem
                      odchodza z niewykupiona recepta bo im za drogo, ja w Uk ide do sklepy to nie
                      patrze na ceny, klade w koszyk co mi trzeba i do kasy, a w Polsce co widze?
                      znajomi gonia do biedronki bo tam pare groszy taniej, mieszkaja z rodzicami bo
                      sami by nie dali rady sie utrzymac, tak ich wyplata ogranicza, a ja mam zycie
                      takie jakie chcialem, ide do biblioteki, bire przewodniki lonelyplanet, czytam,
                      kupno biletu na weekend gdzies po europie, jeszcze jak jest w poniedzialem bank
                      holiday to pasuje, wziac jezcze jaki dzien wolny i poleciec, raptem pracuje na
                      to dzien, dwa, co to jest? poza europe to juz trzeba poplanowac

                      Liczy sie jakosc zycia, usmiechnieci ludzie na ulicy, nieznajomi mowia mi good
                      morning, pociagiem jade to tam jest czysto, nikt mnie nie zaczepil, a w Polsce
                      strach na dworzec pkp isc.

                      A Gonzo czy tam Jas niech sie ogranicza w swoim swiecie jak to w UK jest
                      niedobrze, jak tam Polakom zle, bija ich (a to we wroclawiu wlasnie murzyn
                      pochlastal nozem Polakow), a swoa wiedze bierze z "londynczykow". Sukcesem jest
                      to czego czlowiek w swoim zyciu doszedl, i ja w UK w 3 lata doszedlem daleko
                      wiecej jak w Polsce przez 7 lat, bo w Polsce do niczego nie doszedlem, bo nie
                      bylo jak a w UK szanse i to spore sa. Taki jest moj rozrachunek.
                  • kaffelek Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci 03.01.09, 14:17
                    Gość portalu: Jaś nie-wędrowny napisał(a):

                    > boszeee..., jak emigracja potrafi ograniczyć człowieka!
                    > Często człowiek na emigracji zmienia się w szczura. Chodzi o to aby
                    > przeżyć i najeść się do syta.
                    =====

                    Oczywiście, że nie.
                    Dochodzi jeszcze do tego odpowiedzialność za zapewnienie odpowiedniego poziomu życia Rodzinie, poczucie bezpieczeństwa, (materialnego, niestety), dla Rodziny i dla siebie na przyszłe lata i takie tam podobne "prymitywnie EGOnomiczne" chucie, o jakie nas, emigrantów oskarżasz.
                    Zważ tylko, że są to podstawowe cele w życiu człowieka aby miał poczucie spełnienia, osiagnięcia minimalnego (TAK!:MINIMALNEGO) celu w życiu:
                    NIE MARTWIĆ SIE O TO CO BĘDZIE JUTRO, LUB ZA TYDZIEŃ.

                    Wydaje mi się, że dostrzegam Twoje intencje... Emigranci zdradzili swój kraj urodzenia, kraj, w którym się wychowywali, dorastali, nabierali doświadczeń... Jednym zdaniem: brak poczucia patriotyzmu???
                    Wielkie i puste słowo: PATRIOTYZM...
                    Osobiście uważam, że nigdzie w Europie życie szarego obywatela nie jest tak uzależnione od polityki jak w Polsce...Chcemy czy nie chcemy, nasze życie codzienne zależy od osób, w większości z chorymi ambicjami, którzy nie potrafią, lub wręcz nie chcą stworzyć stabilizacji dla swojego pokarmu: nie dbają o pożywkę dzięki której IM jest wygodnie.
                    Efekty??? Takie są, jak obecnie. Każdy, kto ma w sobie jaja, (w przypadku kobiet-ikry), szuka korzystniejszego gruntu dla lepszego rozwoju swojego, i swojej rodziny...
                    A to, że na emigracji prawie każdy "skazany" jest na gromadzenie swoich oszczędności i wykorzystywanie ich dla przyjemności a nie dla konieczności...???
                    Ja też wolałem polecieć w ub.r.(2008) do Meksyku przez Paryż, gdzie spotkałem się z małżonką, która przyleciała tam z Polski,(oczywiście ze zwiedzaniem tegoż), niż penetrować polskie nadmorskie kurorty, także niedostepne dla mnie, gdy pracowałem w Polsce. Kosztowało mnie to na pewno więcej ale mam miłe wspomnienia, a nie gorycz że stać mnie jedynie na wypady sobotnio-niedzielne nad zalew Sulejowski, gdzie wędkowałem bez wykupienia karty wędkarskiej, (czyli - kłusowałem) ale to z konieczności, bo całoroczne opłaty za kartę wędkarską też były dla mnie za wysokie... hehehe...

                    ""jak emigracja potrafi ograniczyć człowieka!""
                    ... wręcz odwrotnie: daje duuuuuże mozliwości rozwoju, pozwala na wykorzystanie własnego potencjału, wzbogaca wiedzę ogólna i wrażliwość...
                    Inspirowany zwiedzaniem Ulster American Folk Park w okolicach Omagh,(Irl.Płn.), gdzie poznałem fragment historii Irlandii dotyczący emigracji, zainteresowałem sie historią Irlandii...
                    Przez pół roku poznałem ją równie dobrze jak historię Polski, którą wkładano mi do głowy przez lata, oczywiście ze wszystkimi kłamstwami (mam na mysli historie Polski)...
                    Więc nie pier...l głupot, bo rzeczywiście piep....sz jak przysłowiowy poturbowany Jasio...
                    Żyj sobie spokojnie i godnie w wybranym przez siebie miejscu i nie pluj na innych, bo Ci śliny zabraknie do jedzenia, (chyba wiesz, do czego ją mamy) i umrzesz z głodu....

                    Mimo wszystko z okazji wejścia w nowy, 2009 rok życzę Ci spełnienia planów i zamierzeń tak gdzie żyjesz. To, ze uda Ci sie to osiagnąć, na pewno nie będzie dla mnie powodem do frustracji, ze jako nieudacznik musiałem zmienić kraj, aby zmienic swoje zycie.
                  • Gość: bynioz Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci IP: 94.196.201.* 03.01.09, 17:02
                    teoretykowi widzę w głowie się nie miesci że wyjechali, nie chcą
                    wracać i na dodatek mówią że i im tam dobrze.... no ale
                    wytłumaczenie tego zjawiska - człowiek na emigracji zamienia się w
                    szczura, i nic mu do zycia oprócz żarcia nie potrzeba..... litości,
                    kompletny błazen

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka