Dodaj do ulubionych

Co My tu tak naprawde robimy?

05.03.02, 15:03
Tak Moi Drodzy,
Bo jak to wlasciwie jest. Czemu to przybywamy, po co
wlogowujemy sie na cale godziny?
W moim przypadku jest to przedewszystkim chec
wypelnienia pustki spowodowanej samotnoscia "czlowieka
w nowym miejscu". Jestem teraz za granica, w
akademickim miescie. W moim polskim miescie bylem
zawsze bardzo "socjalny". Wielce sobie cenilem to ze
funkcjonowalem w bardzo roznych srodowiskach. Od
naukowych, przez artystyczne do "meneli" w klimacie
"Taty Kazika" wlacznie. Ha tutaj tego nie mam. Mam
duza, ale bardzo "homogenna" grupe znajomych. Chocby z
powodu bariery jezykowej nie mam szans na wnikniecie w
tak roznorodne srodowiska. Wybralem ten czat (nigdy
wczesniej nie czatowalem) bo etykietka "gazety"
wydawala mi sie gwarancja spotkania ciekawych ludzi. No
i nie pomylilem sie. Powiem Wam ze bardzo lubie
siedziec sobie na "o wszystkim" czy 30+ i patrzec na
Was. Jak rodza sie czasem naprawde fajne dyskusje (moim
zdaniem jednak za zadko). Te zarty, ten refleks i
blyskotliwosc wielu osob. Sam nie wlaczam sie zbyt
czesto. Winna temu po czesci szyblosc lacza, ale takze
moja przekleta dysgrafia i dsleksja (nie lubie
uchodzzic za debila:). Lubie natomiast obserwowac na
FORUM w lekkim oslupieniu jakie Emocje tu sie generuja
czasami. Patrzec jak niektore Panie genialnie co dzien
modyfikuja lekko swoje nicki. Zadziwiac sie, ze mimo
calej anonimowoscie, ciezko jednak o szczere wypowiedzi
na "dole".
Moge zatem jednyk kliknieciem znalesc sie w grupie
fajnych ludzi, moge byc w miejscu gdzie wiele sie
dziej. Ot czasem wpadnie jakis debil z zwywyzywa
wszstkich. OPowie nie wywalajcie ich zbyt szybko, to
tez jest czesc zycia! ;) A w zycie sie tu chyba bawimy.
No wlasnie czy to jest zabawa?
Jednak zaryzykuje stwierdzenie, ze kazdy z nas, czegos
tu jednak szuka. Cos chce zalatwic. Sa tu i np. chore
osoby, i po rozwodach. Samotne i skrzywdzone. Bez pracy
i wkuzone na prace. Moznaby wymieniac bez liku. I chyba
jedna z podstawowych spraw jaka nas tu sciaga, jest to
ze mozemy tu uslyszec Mile Slowo. Slowo ktore rozjasnia
dzien. Rozwiewa chmurne mysli. Mozemy je uslyszec na
privie, mozemy je otrzymac na glownym kanale.
Cecha tego czatu jest (co chyba nietypowe) dosc wysoka
srednia wieku nas tu bedacych. Jednak z wiekiem juz
trudniej zdobywa sie nowe kontakty, buduje grupe
znajomych. Co mnie dziwi to ze moldzi tez tu sa :).
Jednak majac 20 lat to raczej powinno sie siedziec w
knajpach, szalec po dyskotekach, wisiec na telefoonie,
pic w klubach i na imprezach. No ale to czasy chyba
takie? Prawdaa?
Wrecz he urzyje slowa gornolotnego Wzruszajaca jest
swiadomosc, ze pod niektorymi bardzo "usmiechnietymi"
nickami, wesolymi i towarzyskimi, kryja sie czasemm
wielkie smutki, rozczarowania, a nawet tragedie.
Oczywiscie flirt jest kolejnym wspanialym tutaj
doswiadczeniem. Ot staja na przeciw siebie ludzie
odarci ze swej cielesnosci. Pozostaja slowa. Slowa, ale
tez i rytm ich pojawiania sie. To piekne jak mozna
zostac slowem otulonym, dotknietym, .... Mozna nim
tanczyc.
No ale temat flirtu, milosci i sexu byl tutaj juz
wielokrotnie poruszany, wiec tu nie ma powodu tego
walkowac ponownie.

Czesto spotykam tutaj "rzachniecia" ze czat dryfuje w
nieodpowiednia strone. Moze ja czegos niedoczytalem,
ale moze czas nadszedl juz wlasciwy, aby sporzadzic cos
w rodzaju manifestu? Cos co zostaloby wyslane na
wszelkie konta.
Tylko aby powiedziec jaki ten czat powinien byc,
powinno sie najpierw zastanowic po co tu jestesmy. Stad
to pytanie.

Moim idealem bylaby "atmosfera" w stylu "Przystanek
Allaska" albo cos w rodzaju milych krakowskich knajpek.
Takich jak Dym, Vis a Vis. Osobiscie uwazam, ze wcale
nie jestesmy tak daleko od tego idealu. Jest milo, nie
wiem natomiast czy mozna tu "na siebie liczyc". Czy
mozna dostac wsparcie w potrzebie. Sadze ze tak.
Tworzymy powoli jakas komune z chyba wszelkimi jej
przejawami. Wiec wzajemna pomoc tez tu powinna istniec.
Byla taka siec Frikonet chyba sie nazywala. Pierwsza
albo jedna z pierwszych w Polsce. To bylo wiele lat
temu. Grupa ludzi ktora stanowila trzon tej wspulnoty
to bylo kilkaset osob. Od lat juz ta ciec nie istnieje.
Ale moj kolega podajac haslo "frikonet" wielokrotnie
uzyskal wszelka pomoc od spotkanego w tych czy innych
okolicznosciach wspolnetowca.

Ha dziwnie mi ten post zdryfowal. Zostawie go takim.
Tak wiec postawilem dwoiste pytanie. Z jednej strony
taka socjologiczna sada, a z drugiej, moze to da cos
wiecej.

Podrawiam Wszystkich Was

Olo
PS. Przepraszam z bledy, sprawdzalem tekst 3 razy, ale
i tak napewno jest wiele wpadek, cuz.. dysgrafia :)
Obserwuj wątek
    • nonstop Re: Co My tu tak naprawde robimy? 05.03.02, 15:28
      olo,
      no mogę tylko tak:
      :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))

      pozdrawiam z daleka,
      nonstop

      P.S.
      "Forsan et haec olim meminisse iuvabit" olo!
      non
      • jakon Re: Co My tu tak naprawde robimy? 05.03.02, 16:07
        non dołączę siędo twojego uśmiechu :)))))))))))))))
        olo spoko z dysleksją :)
      • Gość: bystra Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.olawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 14:48
        oszukujemy samych siebie :-)
    • rachelka każde z nas robi coś dla siebie i dla innych 05.03.02, 16:23
      olo
      pozdrawiam z daleka
      rachelka
      ps.a jako prababcia biegła w psychologii sieci dodam, że prawda z Twych literek
      płynie
      • olomanolo Re: każde z nas robi coś dla siebie i dla innych 09.03.02, 16:10
        Zaszczyt to dla mnie wielki Rachelko :)
        Dzieki
        olo
    • Gość: pinokio- Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.dip.t-dialin.net 05.03.02, 19:37
      Olo...dziekuje za Twoj list, tyle w nim prawdy, tyle spokoju...
      pozdrawiam cichutko...
      • Gość: Maggie Re: POST ROKU Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 20:20
        Mianuje ten post

        POST ROKU :)))

        Prosze o nagrode i calusy i oklaski dla olomanolo.....

        to co napisales, jest cudowne i szczere - i brakuje tego na naszym forum...


        :) Madzia....
    • Gość: wisia Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: 217.97.175.* 05.03.02, 20:25
      Ja wyszłam z czatu, Ty przyszedłeś... Chyba będę żałować?
      • melancho Re: Co My tu tak naprawde robimy? 05.03.02, 21:09
        olo !
        miło , że też jesteś,
        ot co.
        Dziadek melancho
        • Gość: Mors Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.chello.pl 05.03.02, 22:35
          witam
          Olo jak to co robimy, ja przychodze posprzatac hi hi;-)
          Pozdrawiam
          Mors
    • Gość: F16 Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 23:45
      Olo! Po prostu brak mi słów; powiem Ci tylko jedno - Dziękuję:)))))))))
    • ewusik olo :)) 06.03.02, 10:54
      Piekne/cudomwne/madre slowa
      pozdr,
      ewelinka:)
    • Gość: hera Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 13:46
      hmm....mądrego to i dobrze posłuchać (poczytać)
      pozdrawiam gorąco
    • kate1 hmmmmm 06.03.02, 15:00
      "Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma.Ja tu siedzę z prawdziwą
      przyjemnością". ;)))
      • Gość: Aba_Jo Re: hmmmmm IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 21:25
        Witam Olo_manolo
        Tak arcyciekawy post, trafne spostrzezenia.
        Z TWoją dysgrafią :)) ..tak jakby prawie jej nie bylo wyłapałam ,po jednym
        czytaniu:) 1 ortograf( wspulnota) a jestem wyczulona .
        Tak Trzymaj olo-manolo.
        Pozdrawiam z daleka:)
        ABa_Jo.
        • Gość: Aba_Jo Re: hmmmmm IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 21:31
          Olomanolo,
          nie jestem zgryzliwa ,
          wziawszy jednak pod uwage ,ze nic nowego w temacie pochwały TWego postu nie da
          sie powiedizec ,mzoe na jedynie powielic ,a nie o to
          tu chodzi
          wdzielam sie za przemilczany temat TWej ortografii:).
          Naprawde mozesz spokojnie bywac na czacie .:)
          Pozdrawiam.
          szkoda ,ze nie było okazji sie poznac.
    • Gość: Maggie Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 00:30
      No tak...tak mnie wzruszyl ze kuna chyba pojade do niego w delegacje.. i
      osobiscie wrecze mu medal od czatownikow:))))))) no i dam buzi ofkors:))))

      sciskam
      Magdzia
      Szefini FC olomanolo
      • mount_godwin-austen Re: Co My tu tak naprawde robimy? 11.03.02, 15:56
        ladnie to napisales ale co z tego?
        to tak jak wypowiedzi przed wyborcze kazdy cos chce zmienic ale w gruncie
        rzeczy tak sie tego nie zmieni bo sie ludzie nie zmieniaja wchodza na czat w
        brudnych butach ::)))))))))))))))))))))))))
    • Gość: kruq Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: 10.202.4.* 07.03.02, 01:00
      i co ja robie tu... uuuuu...
      jestem tutaj w poszukiwaniu straconego czasu...
      pustki nie wypelniam... bo nauczylam sie z nia zyc...
      czasem tutaj jest kiepsko... a czasem mozna sie uplakac do lez...
      ale to, co mnie tutaj trzyma to ludzie...
      ';-) i zwierzeta... a czasem i potwory... hehehe
    • olomanolo Ludzie Kochani :) 07.03.02, 11:13
      Bardzo gleboko i z szczerze D Z I E K U J E
      za dotychczasowe wypowiedzi. Ale jednak sprobojcie cos
      powiedziec. Pierwsze skojazenie "o co tu jestem",
      zapewniam nie pisze rozprawy o tematyce "psychologia
      sieci" :))) czy cos takiego. Ale ot, moze Wam samym
      bedzie milo/smiesznie zajzec na tego posta po jakims
      czasie (jak sie dokopiecie:) i przeczytac Wasza reakcje.

      Serdecznie Pozdrawiam
      Olo
      • Gość: bigott Re: Ludzie Kochani :) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 11:37
        Chyle czola!
        Za szczerosc, otwartosc...
        a nade wszystko za odwage postawienia
        takiego tematu.

        Przepraszam, ze mnie tu jeszcze nie ma
        w szerszej formie ale dopiero co przeczytalem...
        a ze jestem w pracy, to bedziesz musial
        (a raczej mam nadzieje ze bedziesz chcial) poczekac.
        Jak wroce do pieleszy domowych, to moze niektore
        sprawy co mi po glowie po lekturze lataja,
        nabiora wiekszej oglady i stana sie
        bardziej czytelne i latwiejsze do wystukania.

        na teraz wiec tylko serdecznie dziekuje...

        bigot
      • rachelka ja sie zgadzam 11.03.02, 15:05
        olo,
        wiem, że nie piszesz żadnej rozprawy, a ta moja uwaga wynikała z szalonego
        skrótu myślowego, że to co my tu robimy jest opisywane w kategoriach
        zjawisk "itd. itp." i kazda z naszych motywacji została gdzieś zaklasyfikowana,
        wiem, zabrzmi to dziwnie, tak naukowo i drętwo, ale przyznam sie, że kiedy mnie
        sieć wciągnęła, postanowiłam sprawdzić co madrzy tego swiata na ten temat piszą
        i co tak własciwie ze mna sie dzieje i czego moge sie tu spodziewac; i pewnie z
        ta wiedzą czuje sie bezpieczniej, a tylko o to mi chodziło...
        więc temat teoretycznie zglębiłam, ale nadal jako ludzka czująca istota ulegam
        emocjom, wrazeniom, ponazywałam sobie to, czego tu szukam i co ja własciwie tu
        robię
        a post Twój wywarł na mnie wrazenie bo odwaznie i pieknie opisałeś to wszytsko,
        podzieliłes sie swoimi watpliwosciami, obawami i oczekiwaniami i uczuciami
        pozdrawiam
        rachelka
        ps.liczę na to , że kiedyś uda nam sie zaszyć na prv, choć wiem jak teraz
        jesteś oblegany
    • Gość: bystra Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.olawa.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 16:39
      oszukujemy samych siebie
      • Gość: Bellissi Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.zigzag.pl 07.03.02, 17:41
        czasami potrzebujemy przejrzeć się w własnych myślach....a czasami zaistniec
        dla kogoś..chociazby na chwilę...czasami porozmawiać z kims nie mając etykietki
        na czole"to ta ładna"...tutaj niczego nikomu nie musimy udawadniać...tyle
        chciałam wam powiedzieć...A tobie Olo_Manolo że znam twój ból bycia na
        obczyźnie, choć bariery językowej nie odczułam...na paryskim bruku..ale różnica
        wrażliwości jest wszędzie bolesnym doświadczeniem.....
        bellissima_Luiza_Sopot
    • Gość: bigott Każdy coś dla siebie szuka... IP: *.bielsko.msk.pl 07.03.02, 17:33
      Olo,
      trudno mi przejsc obojetnie obok
      zaproponowanego przez Ciebie tematu.
      Ciesze sie ze go podjales, dawno chcialem
      cos podobnego podrzucic, ale juz mi sprzykrzylo sie
      wieczne klasyfikowanie jako "smutas" czy tym podobne.

      Nie jest to temat, ktory budzi szczegolne
      zainteresowanie wsrod czatownikow. Wiem, bo czesto
      od tego zaczynalem privy. Brak odpowiedzi
      powodowal, ze posadzalem ludzi o brak refleksji...
      Teraz wiem, ze pytanie "dlaczego tu jestes?"
      jest chyba jednym z najbardziej intymnych,
      jakie mozna tu zadac. W wielu przypadkach
      marne nasze lacza sieciowe nie bylyby w stanie
      przeniesc tego wszystkiego, z czym ludzie
      tu przychodza i tu sie zgadzamy. Ale sa tez i inni...
      Troche trudno mi dorownac Ci szczeroscia,
      bo to jednak forum, ale ja w zaden sposob
      nie potrafie sie zaklasyfikowac do ktorejs
      z wyliczonych przez Ciebie grup.
      Nie przygnalo mnie tu zadne traumatyczne przezycie,
      zadne smutki, kleski czy wrecz tragedie; nigdy
      nie okreslilbym sie mianem czlowieka samotnego.
      Ja mam poprostu spory apetyt na ludzi,
      piekielnie lubie czytac czat, przy czym
      duzo rzadziej biore w nim udzial.
      (przy okazji, Ty robisz podobnie,
      ciekawe, czy z tych samych powodow?)
      Trzeba dodac, ze czat ma dla mnie co najmniej dwa oblicza.
      Pierwsze, to bardziej wierzchnie, poprzez ktore
      tak wiele osob bagatelizuje go, uwazajac
      za cos malo powaznego czy wrecz...
      Dla mnie to uczta swobodnego przeplywu mysli,
      czasami wrecz niesamowitych ciagow skojarzen.
      A juz niekiedy zupelnie zaskakujace poziomy
      porozumienia, po ktorych od razu mozna poznac,
      z jakim zaangazowaniem uczestnicy podchodza do pisania.
      Z ust mi wyjales przyklad finezji nick'owej osoby,
      ktora z cala pewnoscia obaj mamy na mysli.
      Wiele innych osob czyni rozne starania,
      ktore choc nie komentowane, a z cala pewnoscia zauwazane,
      wplywaja na ten ksztalt naszego pokoju,
      ktory Tobie i mnie tak odpowiada.

      Prozno by jednak oczekiwac, ze w tej warstwie
      pojawi sie temat powazny, chocby z powodu roznicy
      temperamentu czy podejscia do samej formy dyskusji.
      I nie uwazam, ze jest w tym cos zlego.
      Ot taka zabawa, mozna by rzec gra... wstepna, do priva.
      A privy...
      No coz, kazdy mysle czego innego sie spodziewa,
      i jak czytam na forum bardzo rozne pomysly realizuje.
      (ale z tymi "momentami" to nie umiem sobie wyobrazic :) )
      Szczerze mowiac do niedawna bylem w tym wzgledzie,
      delikatnie mowiac, sceptykiem.
      Anonimowosc, obdarcie z ciala jak to celnie okresliles,
      nie sprzyja szczerosci, zaufaniu... tak przynajmniej
      do niedawna myslalem.
      Teraz wiem, ze swiadomosc, ze jest ktos, kto czeka, wita,
      proponuje priva (dziewczyna-chlopakowi, dacie wiare!)
      pisze emalie itd. daje taki ladunek sily i checi do zycia.
      Oj, jakich to ja "glupot" juz nie narobilem o poranku,
      po wieczornych, energetyzujacych pogawedkach.
      I poczucie, ze mozna cos podobnego zaoferowac innej osobie...

      A pokoj nasz (30+) ma te specyfike, ze jest pelen tych,
      ktorych pierwsze oznaki "rozladowania baterii" zmuszaja
      do werifikacji tego, co do tej pory bylo takie oczywiste.
      W sadzie naszego zycia, po okresie burzliwej wegetacji,
      przyszla pora na korekty, z cieciami zbednych pedow,
      czasem calych konarow, nie zawsze zbednych...
      Mysle, ze sama swiadomosc, ze pewne mysli
      nie sa wlasciwe tylko nam juz daje spora ulge.

      I czasem tylko groteska pachnie w chwili,
      gdy piszac na privie o rzeczach, z ktorych
      nigdy nikomu nie zamierzalem sie zwiezac,
      musze - nagabywany - odpowiadac na ogolnym np.
      w sprawie orzechow kokosowych czy innych rownie
      waznych spraw.
      Wiec prosze, nie gniewajmy sie
      na siebie za ucieczki w krzaki.
      I szanujmy sie, bo czesto trudno nawet oszacowac
      z jakim zaangazowaniem mamy do czynienia
      z drugiej strony... niewazne czy na privie
      czy na ogolnym, i jaki temat na tapecie.
      I jeszcze jedna prosba, miejmy do siebie
      odrobine zaufania. Nie kazda nieporadnosc jezykowa,
      nie kazda ironia, (czasem zbyt ostra i niezbyt wyrafinowana),
      musi oznaczac atak na bastion naszej indywidualnosci.
      Dajmy sobie odrobine dystansu, a innym troche swobody.
      Czyz nie jest tak, ze najlepsze dialogi, dyskusje
      rodza sie w czasie sporow (bron boze klotni!)?

      Mam nadziej, ze nie zanudzilem...
      choc w zasadzie to powinienem miec nadzieje,
      ze wogole ktos dotarl do tego miejsca.
      A moze ktos mi sie pochwali tym szczytem cierpliwosci,
      przy kolejnej wizycie na 30+?

      w kazdym razie dziekuje
      bigott

      P.S. Uwaga warsztatowa: zawsze pisze dosc emocjonalnie,
      moze nielatwo do czytania, ale nigdy nie poprawiam,
      bo pewnie nic bym nie wyslal.
      Wiec jak jakis purysta jezykowy wspomni cos o bledach...
      • olomanolo Dzieki Bigocie 07.03.02, 18:43
        Cuz, piekna analiza.
        To byla prawdziwa przyjemnosc Ciebie czytac.
        Jak to przetrawie to Ci odpowiem, akapit po akapicie,
        bardzi ciekawe sprawy poruszyles. I duzo trafych
        spostrzezen.

        Sciskam Prawice
        Olo
      • kriek Re: Każdy coś dla siebie szuka... 07.03.02, 19:07
        apetyt na ludzi - genialnie powiedziane. Dzieki :-)) mam nadzieje ze nikt sie
        nie przyczepi ze jestesmy kanibale.
        Masz tez racje z tym podzialem na dwa rodzaje przezycia.
        Mam mnostwo ludzi wokol siebie w realu ale po pierwsze nigdy nie zaczne z nimi
        gadac o d... maryni bo sie wstydze - a czasami ma sie wlasnie ochote pobredzic
        o byle czym, tak dla samego kontaktu, pobawic sie z nonsensem.
        A sytuacja rozmowy na privie jest niepodobna do niczego innego, wiec warto
        odnalezc w sobie rozne stany i mysli, ktore inaczej by nie wyplynely na
        wierzch. Odkrylem na przyklad jak bardzo nacechowany potencjalnym erotyzmem
        jest kazdy moj kontakt z kobieta. W realu to sie gdzies samo chowa gleboko pod
        obrus :-))
        No i to cwiczenie refleksu w mowieniu i skojarzeniach. Czasami moja glowa
        dostaje niezlego speedu, lubie to.
        • olomanolo Re: Każdy coś dla siebie szuka... 09.03.02, 16:06
          Drogi Krieku

          Ha, jedno Ci tylko powiem.

          > Mam mnostwo ludzi wokol siebie w realu ale po pierwsze
          nigdy nie zaczne z nimi
          > gadac o d... maryni bo sie wstydze - a czasami ma sie
          wlasnie ochote pobredzic
          > o byle czym, tak dla samego kontaktu, pobawic sie z
          nonsensem.

          Ha, ale to jednak jest zle. Jesli nie masz takich ludzi w
          pracy to poszukaj ich gdzie indziej. Nie miec ludzi do
          pogadania o "dupie maryni", to oznaczy bycie bardzo
          samotnym. Czat moze to lagodzic ale nie moze zastapic
          prawdziwego kontaktu. Zerszta rozmawialem z osobami ktore
          byly na spotkaniach czatowiczow iii co sie okazuje. Hm w
          realu znacznie mniej ponoc elokwentni. A to zle, to
          bardzo zle. NO moze nie tragedia, ale wiesz co mam na
          mysli...

          Pozdrawiam
          Olo
          • kriek Re: Każdy coś dla siebie szuka... 10.03.02, 00:42
            przypuszczam ze w sumie mamy na mysli o samo, choc inaczej formulujemy. Dla mnie
            jest rownie oczywiste jak dla ciebie ze czat nie zastepuje prawdziwego kontaktu
            (chcialoby sie rzec - roznych form kontaktu), jest tylko kolejna forma.
            Moze zle sie wyrazilem w poprzednim poscie. O d... maryni rozmawiam tez ze
            znajomymi w pracy czy wlasna ukochana, zgoda. Ale takie swobodne przerzucanie sie
            slowami i zabawy w wieloznacznosci oraz czyste plecenie bzdur - to jest mozliwe
            chyba tylko za pomoca pisania i to najlepiej z ludzmi, z ktorymi nic innego cie
            nie laczy (zwlaszcza praca, wspolne zycie itp.).
            przyszlo mi do glowy jeszcze jedno. Chociaz mam wokol siebie dosc ludzi, ktorzy
            mi dobrze zycza (z wzajemnoscia) to niesamowite jest moc na czacie doswiadczac
            takiej elementarnej ludzkiej zyczliwosci i ciepla, chocby w postaci pozdrowien i
            usmiechow. Nie mozna tego przeceniac, to sa takie anonimowe "glaski" ktore nic
            nie kosztuja, ale jednak milo spojrzec, ze troche ludzi ma jednak w sobie
            sympatie dla bliznich. Tylko tyle i az tyle. Za to tez lubie czata.


            • Gość: olomanol Re: Każdy coś dla siebie szuka... IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 10.03.02, 01:59
              Oczywiscie ze Ciebie rozumiem.
              ALE hm moze mialem szczescie, ale bylem w takich
              grupach ludzie, gdzie dokladnie to co moisz bylo
              mozliwe. To byl zasadniczo obowiazujacy kanon.
              Surrealistyczne dialogi. Niezla wycwika. Oj trzeba bylo
              byc skoncentrowanym na maxa, zeby wszystko lapac :).
              Moze to roznica charakterow. Przy stukaniu, ja np.
              duuzo trace ;). Zbyt mnie samo pisanie zajmuje. Ha ot
              roznimy sie i tyle :).
              A ta ZYczliwosc. Taak, kurde, dla czego tak nie ma w
              realu?? :(. Czy to tak cholera trudno??

              Pozdrawiam (olo, niezalogowany tym razem:)
              • kriek Re: Każdy coś dla siebie szuka... 10.03.02, 03:06
                zyczliwosc w realu jest, tylko uwiklana w tyle cholernych kontekstow. a okienko
                czata to taka mala banieczka oddzielona ramkami od reszty - liczy sie tylko
                kontakt, czysty kontakt :-)
      • olomanolo Re: Każdy coś dla siebie szuka/WSPANIAL ANALIZA 09.03.02, 16:01
        Drogi Bigottcie

        Wspaniale uchwyciles te 2 warstwy czatu! Za zabawowa,
        "tokowanie" i priv. Ha le wydaje mi sie ze jest ich
        wiecej. Jesli chodzi o ogulny kanal, to jest kilka
        warstw. Powitania, zaryt itp, warstwa informacyjna (ktos
        komus cos przekazuje), ekspresyjna ("lalalalaal", "Zleee
        miii" itd, itp). To wszystko razem tworzy TEN zawrot
        glowy, ktory tak przyciaga :). Co wiecej czat ogolny jest
        rozny w roznych porach. Rano siedza glownie "biurowcy",
        wygarowicze i juz ci kompletnie uzaleznieni (ci siedza
        NON (bez aluzji;) STOP). Popoludniu wchodzi juz nieco
        inna grupa. A pozno w nocy, jest zupelnie inaczej. Ten
        poznonocny ogolny podoba mi sie najbardziej, aczkolwiek
        dotrwalem zaledwie 3 moze 4-krotnie :). Wtedy naprawde
        rozmawia sie na dole. Jest milo, nieco surrealistycznie,
        nostalgicznie.

        > Ja mam poprostu spory apetyt na ludzi,
        > piekielnie lubie czytac czat, przy czym
        > duzo rzadziej biore w nim udzial.
        > (przy okazji, Ty robisz podobnie,
        > ciekawe, czy z tych samych powodow?)

        Brawo :). Pieknie powiedziane. Apetyt na ludzi. He
        generalnie uwielbiam go ralizowac poprzez wyscie do
        knajpy. Hm, ale mam rodzine a jestem sam, a te wyjscia to
        roznie sie koncza czasem. Wiec wybralem czat :). CZAT
        JAKO PRORODZINNE MEDIUM :)))))) Ha ktoby przypuszczal.
        Co do niewlaczania sie w dol, to mowilem, niewiem
        dlaczego router wyborczej tak dyskredytuje zagranice, ale
        mam duze opoznienie, wiec nie moge wchodzic w tempo i
        blyszczec refleksem :(.


        > A pokoj nasz (30+) ma te specyfike, ze jest pelen tych,
        > ktorych pierwsze oznaki "rozladowania baterii" zmuszaja
        > do werifikacji tego, co do tej pory bylo takie oczywiste.

        Ha, a jednak mnie to czat Rozladowywuje baterie
        (prorodzinnie tez :))). Jednak zbyt duza liczba godzin
        powoduje stan pewnego otepienia. Jedna kumpela ktora
        kiedys miala "ostra chorobe czatowa" ;), pieknie mnie
        wyczula w trakcie rozmowy, nagle sie na mnie popatrzyla
        (prosto w oczy) i powiedziala "Oj ty caly czas stukasz w
        glowie, ale moze lepiej zacznij rozmawiac". No i od tej
        pory jednak dawkuje sobie to medium ;).


        Ot i tyle Dzieki za wypowiedz
        Pozdrawiam
        Olo
        • Gość: k-t Re: Każdy coś dla siebie szuka/WSPANIAL ANALIZA IP: 62.179.20.* 12.03.02, 08:40
          tokowanie to jest głuszca
    • Gość: bigott a w zasadzie, to chcialem... IP: *.bielsko.msk.pl 07.03.02, 17:44
      Tyle sie nastukalem wyzej, a w zasadzie to chcialem tylko powiedziec,
      ze dzieki czatowi grono osob, na ktorych mi zalezy wzroslo.
      A zyje nadzieja, ze i grupa tych, dla ktorych
      mam cos do zaoferowania i ktorzy tego oczekuja,
      tez nie zmalala...

      bigott
      • Gość: Gwiazda Re: a w zasadzie, to chcialem... IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 23:05
        Dzieki Bigot ze podeslales mi mysl poczytania tego tematu na forum.
        Mysle ze macie wiele racji, wasze przemyslenia daja do myslenia.
        Moje doswiadczenia z chat-em jak wiesz sa niewielkie, ale to sie pewnie zmieni.
        Dotychczas wpadalam na chwile i zawsze wydawalo mi sie ze jest beznadziejnie-
        mysle ze to byly niewlasciwe czaty.
        Bede teraz wpadac na ten czat poniewaz po dzisiejszym pobycie zmienilam zdanie
        o tej formie komunikacji(no jeszcze nie calkiem).
        Jeszcze raz dzieki za rozmowe.
        Pozdrawiam.Pa
        Gwiazda wieczoru (w Dniu Kobiet)

        • Gość: bigott Gwiazdo... IP: *.bielsko.msk.pl 10.03.02, 14:40
          Gwiazdko, dziekuje za rozmowe
          i z zaufanie, ze podarzylas za moja sugestia.
          Moze troche szerzej teraz bedziesz mogla
          na nas spojrzec.
          A do rozmowy mysle jeszcze bedziemy
          mieli okazje wrocic. Mam nadzieje

          bigott
          • Gość: Gwiazda Re: s@motnosc w sieci IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.03.02, 14:19
            Mysle ze znasz ksiazke lub jej fragmenty pt."S@motnosc w sieci" Janusz Leona
            Wisniewskiego. Na jej podstawie budowalam sobie opinie o internetowej
            komunikacji. Rowniez jak juz wspomnialam w oparciu o swoje niewielkie
            doswiadczenie czat-owe , raczej nie niebardzao pozytywne.
            Mysle ze komunikacja internetowa daje zupelnie nowe mozliwosci ale niesie tez
            wiele zagrozen.
            Obserwuje bardzo mlodych ludzi ktorzy spedzaja dlugie godziny w sieci i obawiam
            sie ze nie poznaja nigdy swiata takim jak my go znamy-troszke szkoda.
            Internet jest niestety bezpieczny tylko dla ludzi z ugruntowanym pogladem na
            swiat i o silnej konstrukcji psychicznej , dla innych moze byc ogromnym
            zagrozeniem ( potrz inne watki na forum o czat-ach).
            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: bigott Re: s@motnosc w sieci IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 08:30
              Gwiazdko,
              zabawne, że wspomniałaś akurat tę książkę,
              którka od kilku dni gości w moim domu.
              Nie mogę się jednak za nią zabrać, boję się
              że zacznę na czat patrzeć cudzymi oczyma,
              że zabierze mi ona moje na niego spojrzenie.
              A co do niebezpieczeństw...
              Znowu myślę, że masz rację. Jeżeli spotykają
              się dwie osoby li tylko dla świetnej zabawy słowem,
              igrania konwencją i zagłębianiem się w tematy wszelakie
              wszystko jest super. Jeżeli jednak jedna z nich
              nie zauważa w tym igraszki słownej, szukając czegoś więcej?
              Szuka w zdaniach, które w zamyśle miały być tylko
              okrągła frazą, odpowiedzi, rozwiązań.
              A na domiar jest w danym momencie w sytuacji,
              która zwykłą ludzką wrażliwość nieco większą czyni...
              Takie rozminięcie może być bolesne,
              choć pewnie winy niczejej znaleźć tu się nie da.
              pozdrawiam
              bigott
              • Gość: olomanolo Gwiazdko, Bigocie, Wszyscy :) IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 14.03.02, 15:42
                Gwiazdko Swiete slowa.
                Stad wyrazilem pewne zafrapowanie nad "Mlodymi
                uczestnikami". Z pokolenia, na pokolenie tracimy
                umiejetnosc porozumiewania sie. He kiedys Malzonka
                wydobyla z szafy listy niezyjacego juz jej dziadka do
                babci. Gruubo przedwojenne. On nie mial wyksztalcenia
                wyzszego. Ona tez. CO TO BYL ZA STYL. Jaka Precyzja,
                lekkosc. Z jaka KLASA podawana "zza mgielki"
                frywolnosc. He kto byl w harcerstwie tem pamieta MOMENT
                GAWEDY. He ja Krakus, sa w tym miescie miejsca gdzie
                POGAWEDZIC mozna. Sa tam odpowiedni ludzie. Ja tez to
                (mam nadzieje;) umiem. Ale do tego potrzeba sluchania.
                Dziesiatek, setek godzin sluchania. Siedzenia w grupie.
                Umiejetnosci czytana i nadawania MOWA CIALA. Tego w
                sieci NIE MA. TEGO MLODSI KOLEDZY tutaj NIE
                znajdziecie. A rozmowa z calym tancem gestow, kodem
                spojzen, jest czyms niepowtarzalnym i na okreslonym
                poziomie wysoce NIEtrywialnym. Nie mozna sie zamykac w
                NECIE, trzeba wychodzic w swiat. Mnie, Rachelki, Kate,
                Iskierki , Melancho, MBM, Bigotta i wieeelu wieeelu
                innych Net juz nie "przekreci". To dla Nas mila
                zabawa. Nowe medium, ktore fascynuje. Ale my weszlismy
                w nie Wpelni Uksztaltowani. ONO jest DODATKIEM, pewna
                nowa mozliwoscia.
                Zbyt wczesne wejscie moze (ale nie musi) ograniczyc.
                Odciac od reala. Ja np. nie mam komorki. Mialem krotko.
                Idea SMSu doprowadzila mnie do szalu. Ja nie chce tak
                komunikowac sie z ludzmi.
                Tu ponownie mozna dotrzec do sprawy "jeden czy wiele
                privow". Jak ktos chce sie przezucac "Grypsami", too
                taak, to mozna i 10 okienek miec. Jesli chce sie
                porozmawiac, tooo TYLKO JEDNO.
                Bo na privie mozna rozmawiac. Ha ta rozmowa ma pewne
                wlasciwoosci, przekraczajace real. Sami o tym wiecie.
                ILU Z WAS TU POWIEDZIALO RZECZY KTORYCH NIE TYLKO
                NIKOMU ALE I SAMI SOBIE NIE POWIEDZIELISCIE DO TEJ
                PORY??????????????????????????????????????????????

                A powiedzieliscie je Rozmowcy. Bo NIE mial oczu, bo byl
                zestawem czyrnych znaczkow.

                MOZE PO -TO- TU JESTESMY????????

                Tak wiec powiem, ze:
                Moze byc NET/Priv, he narzedziem wrecz SAMOPOZNANIA i
                naprawde nieskrempowanej ekspresji. ALe oczywiscie do
                tego potrzeba ODPOWIEDNIEGO rozmowcy. To sie nie na
                pierwszym i nie na piatym privie robi.
                SAMOTNOSC??? Zalezy, raz tak, a raz nieprawdopodobne
                zrozmienie. Ale do TEGO potrzeba DOJZALOSCI i SZCZESCIA
                znalezienia odpowiedniego rozmowcy :)

                I TEGO WAM ZYCZE KOCHANI :)

                Olo
    • Gość: znana ci Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.chello.pl 08.03.02, 10:09
      wywalam z siebie to co najlepsz/najgorsze zmieniam tożsamości uciekam od etyki
      (netyki) od wszystkiego czego nie lubię przekraczam cielesność czuję się
      samotny/a wśród rozszalałych emocji mogę być na zawołanie smutny/a wesoły/a
      wulgarn/a ... mogę być mężczyzną kobietą po przejściach stawiającym pierwsze
      kroki w życie mogę testować reakcje innych na moje "wypuszczane" próbnie w
      przestrzeń socjalną "ego" i patrzę czy je inni pokochają czy zlinczują bawię
      się niebezpiecznie ze sobą nakręcam się na jakiś stan i chcę zapaść w niego
      najgłębiej jak potrafię - taka piekna/bolesna eksploracja na maxa - o ile mam
      się odrobinę szczęścia - zadziwiam się - odbijam się w czystych emocjach - tyle
      oddaję/dostaję tyle że ojej - jeśli słowa przekształcają się w sensy po prostu -
      lubię te "noce bezkresne - niezmiennie białe -pijanego niesnem - jak rytuałem" -
      czasem taki emocjonalny onanizm - lub sypanie soli na bolące rany - ale co to
      za cena za INTENSYTNOŚĆ
      • olomanolo Oj Znam Ci Ja Ciebie :) 09.03.02, 16:07
        I ta Twoja Intensywnosc :)

        Olo
        • elka.od.smoka Re: Pozwole sobie tez cos dorzucic :-) 09.03.02, 17:55
          Olo przeczytalam wynurzenia twoje i bigotta i poki co jestem pod wrazeniem.
          musialam to wszystko sobie przetrawic na spokojnie, ale jednak postanowilam tez
          cos dorzucic. ale ostrzegam, jak ja sie rozpisze, to koniec :-)
          mysle, ze kazdy w innym celu przychodzi na czat. a przynajmniej kazdy z innego
          powodu zajrzal tu po raz pierwszy. ja po prostu wolalam zostac wieczorem w
          pracy niz isc do domu. wolalam pogadac z ludzmi, ktorzy mnie nie znaja niz z
          tymi, z ktorymi mieszkalam. po prostu sytuacja w moim mieszkanku byla,
          delikatnie mowiac, nieprzyjemna, a to za sprawa moich wspollokatorow. ale nie o
          tym chcialam tu opowiadac.
          weszlam na czat gazetowy, bo najszybciej chodzi :-). przynajmniej u mnie w
          pracy. nie mialam co robic z wieczorami, no wiec wchodzilam zeby pogadac z
          nieznajomymi o pierdolach, glupotach. wolalam posmiac sie z obcymi na czacie
          niz klocic sie ze wspollokatorami czy siedzec w swoim pokoju i ryczec do
          poduszki. ale po jakims czasie okazalo sie, ze to juz nie sa nieznajomi. nawet
          sama nie zauwazylam, kiedy to sie zmienilo. po prostu zaczelam tu przychodzic,
          zeby spotkac ludzi, ktorych polubilam. zwlaszcza jednego. pozniej przychodzilam
          glownie dlatego, zeby z nim porozmawiac. nie moglismy sie zbyt czesto spotykac,
          rozmowy telefoniczne kosztowalyby majatek, wiec pozostal nam czat.
          przychodzilam tu doslownie na wirtualne randki z literkami. dzieki tym literkom
          przestalam ryczec do poduszki. one pomogly mi przetrwac najwieksza tragedie
          mojego dotychczasowego zycia, ktora zdarzyla sie pod koniec ubieglego roku. to
          wlasnie dzieki tym literkom, do ktorych czesto sie nawet usmiechalam,
          pozostalam ta sama, radosna osoba, jaka bylam zanim zwalily mi sie na glowe
          problemy. gdyby nie czat i poznane tu osoby, zwlaszcza ta jedna, nie
          poradzilabym sobie sama z tym wszystkim.
          moze niektorym czat zrojnowal zycie, ale napewno nie mi. bardzo je odmienil,
          ale raczej na lepsze. tutaj mam znajomych, z ktorymi moge gadac godzinami, tu
          spotykam sie z moim ukochanym facetem, bo na codzien niestety nie mozemy
          spotykac sie w realu, tu moge sie posmiac i po prostu lubie tu przychodzic.
          teraz juz nie spedzam na czacie az tak wielu godzin jak na poczatku. przedtem
          potrafilam przegadac cala noc. teraz to sobie racjonuje :-), ale jest fajnie i
          wesolo. czasem nawet lepiej niz w realnym zyciu. jak cos mi sie nie podoba,
          moge jednym kliknieciem zmienic pokoj, czy wylaczyc kompa i mam spokoj. jak
          ktos mnie wkurzy, to moge poslac mu ignora i problem z glowy. czasem zaluje, ze
          w realnym zyciu nie da sie niektorych spraw zalatwic tak latwo. przydaloby sie
          czasem miec taki przycisk pod reka i poslac niejednemu ignora. ale sie nie da i
          trzeba sie z tym zmierzyc. najwazniejsze, zeby nie zatracic sie w tym wszystkim
          za bardzo i nie zaczac zyc zyciem wirtualnym zamiast realnym. to moze
          przysporzyc powaznych klopotow. na szczescie udaje mi sie oddzielac te sprawy.
          nie stracilam swoich realnych przyjaciol przez czat, bo czat nie jest dla mnie
          najwazniejszy. jednak lubie tu przychodzic i przychodze niemal codziennie.
          czasem nawet kilka razy dzienie. jednak nie ciagnie mnie tu nalog, ale chec
          porozmawiania z ludzmi, ktorych lubie. mam taka cicha nadzieje, ze w moim
          ulubionym pokoju sa tez ludzie, ktorzy chociaz troche polubili i mnie. moze nie
          wszyscy, bo ja w przeciwienstwie do ola, lubie sie wtracac do rozmow i wszedzie
          dorzucic swoje trzy grosze. pewnie nie wszystkim sie to podoba i moze sa osoby,
          ktore mnie za to nie lubia, ale co mi tam. taka juz jestem i tyle.
          mowisz olo, ze majac dwadziescia czy dwadziescia-pare lat powinno sie raczej
          siedziec w knajpach czy chodzic na dyskoteki. ja jestem troche za mloda do
          pokoju 30+, ale w swoim zyciu juz nachodzilam sie po dyskotekach i roznego
          rodzaju pubach czy barach. tak, tak kochani, bo ja jestem hm, rozrywkowa
          dziewczyna i mam troche zielono w glowie. jednak na dyskotece nie mozna poznac
          ciekawych ludzi. oczywiscie sa wyjatki i niech sie tu przypadkiem nikt nie
          obraza, ale jestem stara wyzeraczka i wiem co mowie. wiekszosc dyskotekowiczow
          to kolesie z wlosami na zel i plastikowe panienki. to nie dla mnie towarzystwo.
          tutaj spotkalam wielu ciekawych ludzi. nie ze wszystkimi kontynuuje znajomosc.
          z niektorymi rozmawialam tylko kilka razy, z inymi raz, a niektorych znam juz
          kilka miesiecy i coraz bardziej ich lubie. bywa roznie, ale to nie zmienia
          faktu, ze mozna tu spotkac najprzerozniejszych ludzi niemal z calego swiata.
          taka mieszanka wybuchowa.
          oj troche mi sie tego napisalo, chyba juz wystarczy :-) no wiec olo pytasz co
          ja tu robie? ja tu poznalam najkochanszego faceta na swiecie i wielu fajnych
          ludzi. to wszystko dzieki temu, ze zajrzalam na czat. przez przypadek wlasnie
          ten. ale w moim przypadku godziny spedzone na sleczeniu przed komputerem i
          wklepywaniu literek nie byly stracone.
          ok, a teraz koncze naprawde, bo za chwile napisze jeszcze raz tyle
          pozdrowionka od smoczastej elki :-)
          p.s. pewnie nasolilam pelno bykow, ale mam nadzieje, ze wybaczycie :-)
          pa
          • Gość: olomanol Czyli Elu Droga IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 10.03.02, 02:03
            Ha jestes bajkowym przykladem, co mozna na czacie
            uzyskac. Wspaniale wykozystalas To medium. He a to nie
            jest tak latwo. Prawdaa?? Moze ktos Twoja wypowiedz w
            jakies ksiazce o czacie wykozystac.
            He moze sami ja wlasnie piszemy??
            Brawo i bardzo sie ciesze.

            Dziekuje i Pozdrawiam

            Olo (niezalogowany :)
    • Gość: MBM Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: 149.156.26.* 10.03.02, 18:50
      Rzadko wypowiadam się na tym forum, drażni mnie to, że każdy zaczęty wątek
      schodzi po pewnym czasie na tematy personalne, nie mam poza tym potrzeby
      upubliczniania swoich przemysleń:)). Ten wątek jednak wydaje mi się ważny i na
      dodatek tak ładnie moderowany przez Ciebie olo!
      Można by dużo mówić o czacie jako zjawisku socjologicznym czy psychologicznym,
      ale do rzeczy!: Czemu ja przychodzę? Najpierw truizm zupełny - bo lubię. czemu
      lubię? Lubię rozmowę na ogólnym - taką szczegolna zabawę, odbijanie tej
      piłeczki, możliwość pogadania sobie głupio, albo mądrze zależnie od sytuacji,
      humoru i współrozmówców. Lubię też rozmowę na priv, to zupełnie inny rodzaj
      rozmowy - poznawanie kogoś inaczej niż w rzeczywistości. Gubimy ograniczenia
      świata realnego, docieramy tam, gdzie zwykle stoją najróżniejsze bariery.
      Dlatego privy traktuje poważnie. Ograniczam ich ilość, selekcjonuję - z
      szacunku dla siebie, rozmówcy, zasad i ideii:)) Nie rozumiem i nie uznaję
      rozmowy na podwójnych privach. Właśnie... rozmowy... Ja lubię rozmawiać, lubię
      posługiwać się słowem. No i jest jeszcze jedna przyczyna, nie mniej ważna niż
      poprzednie: przychodzę tu już na tyle długo, żę zdążyłam polubić wiele osób -
      przychodzę dla nich także, dla konkretnych ludzi i ich niniejszym pozdrawiam
      serdecznie, a także wszystkich, którzy tu się mądrze i sympatycznie
      wypowiedzieli i wypowiedzą:))
      Małgorzata BM

      PS, Po drodze zapomniałam wspomnieć o rozmowie z ludźmi, z którymi los by mnie
      nie zetknął raczej w rzeczywistości - to cenne doświadczenie. Zapomniałam
      wspomnieć o odpoczynku, którym jest dla mnie czat i o całej masie pomniejszych
      przyczyn:)), niech więc zostana te najważniejsze, bo boję się Was zanudzić
      śmiertelnie ( obawa śmiertelna i nuda też;)))
      Całuję
      • olomanolo Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Malgosiu :) 10.03.02, 21:53
        Malgosiu!
        Dziekuje, ze poruszylas ta sprawe. Ja tez nie uznaje
        "podwojnych" privow. He czesto ludzie sie na mnie o to
        obrazaja, a to powinien byc kanon. Nawet w knajpie do
        ktorej lubie czat przyrownywac, z reguly jest tak ze w
        duzej gupie osob rozmowy tocza sie w 4 oaczy. Co
        najwyzej jedna czy 2 osoby sie temu przysluchuja,
        czasem cos wtraca. Poprostu inaczej sie nie da.

        Dziekuje za cala wypowiedz :). Wielu z nas porusza
        podobne sprawy, lecz jednak kazdy odbiera to inaczej. W
        sumie turizm. Ale dobrze chyba o tym wiedziec. Bo to
        powinno rodzic szacunek i delikatnosc wobec
        wspoluczestkikow, o ktorej czasem sie tu zapomina. He
        te "szlachtowania" przez grupe jednej konkretnej osoby.
        Az zastanawialem sie nad osobnym postem na ten temat.

        Pozdrawiam Magosiu :) Mistrzyni Nasza :)

        Olo
        • Gość: bigott Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Malgosiu :) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 09:59
          Olo i Gosia,
          podpisuje sie wszystkimi konczynami...
          Jak mozna ROZMAWIAC z kilkoma osobami naraz,
          nie mowimy przeciez o przerzucaniu się wzajemnym
          zdawkowymi rownowaznikami.
          Kwestia szacunku, a jakze.
          I prosze mi tu, ewentualni oponenci, bez argumentow
          o podzielnosci uwagi itp. Tym mozna sie poslugiwac
          przy ogladaniu TV (picture in picture)
          ale nie w rozmowie.
          No chyba, ze roznimy sie w definicji slowa rozmowa...

          bigott
        • bigott Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Malgosiu :) 11.03.02, 10:00
          Olo i Gosia,
          podpisuje sie wszystkimi konczynami...
          Jak mozna ROZMAWIAC z kilkoma osobami naraz,
          nie mowimy przeciez o przerzucaniu się wzajemnym
          zdawkowymi rownowaznikami.
          Kwestia szacunku, a jakze.
          I prosze mi tu, ewentualni oponenci, bez argumentow
          o podzielnosci uwagi itp. Tym mozna sie poslugiwac
          przy ogladaniu TV (picture in picture)
          ale nie w rozmowie.
          No chyba, ze roznimy sie w definicji slowa rozmowa...

          bigott
          • melancho Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Malgosiu,Olo i.. 11.03.02, 15:05
            .......i bigocie drodzy moi !!

            Pozdrawiając Was serdecznie i zgadzjąc się (po pewnym namyśle i rachunku
            sumienia) co do zasady , pragnę się od Was dowiedzieć, czy istnieją wyjątki od
            przykaznia rozmawiaj tylko na jeden priv ??
            1) czy mozna sie odzywac na publu i czy tylko dzien dobry, czy tez np.
            prapradziadkiem realistą można pomiatać za nałożenie gaciowego kolorka (zrobił
            mi to łobuz wczoraj !)??
            2) czy istnieje mozliwosc wyjatkowego rozwawiania na dwa privy, gdy
            a) przyszedł ktoś z kim bardzo potrzebujemy pogadac , a on zbiera się odejść
            b) sprawa jest pilna, bądź ma charakter tzw krótkiej piłki ??
            Dziękując za uwagę proszę odpowiedź na w/w kwestie.
            Wasz Dziadek Melancho
            P.S. Olo, rozważam Twoja kandydaturę na mojego drugiego wnuka, pamietaj o tym
            że uwnuczyłem już iskierkę, więc towarzystwo miałbyś wspaniałe. Musisz mi tylko
            obiecać obronę mojej czci przed zakusami kwintumwiratu : prapradziadyga Real,
            wyrodna ma matka Rachelka, ciotuchna wodzuchna V2 no , Małgosię moja żonę
            pseudoślubną oraz siostrzeniece mą żółć miotajacą Wisię. Nie bój się
            młodzieńcze--siłą spokoju ich pokonamy ! Bigocie również uwnuczyc cię mogę
            musiałbyś się jednak wykazać podpaleniem plantacji żeń szenia prapradziadygi.
            Darz bór!
            • Gość: bigott Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Malgosiu,Olo i.. IP: *.bielsko.msk.pl 11.03.02, 21:56
              Ze znamienitego grona rodzinnego wnoszę,
              że uwnuczenie byłoby dla mnie nielada wyróznieniem.
              Nie wiem tylko czy sprostam wymaganiom...

              bigott
            • olomanolo Staje Jako i WacPan stejesz 12.03.02, 14:29
              Dziadku Drogi Dziadku :)

              > Dziękując za uwagę proszę odpowiedź na w/w kwestie.

              Wydaje mi sie ze Malgosia zamknela tu temat. Nie musze
              nic dodawac :).

              > P.S. Olo, rozważam Twoja kandydaturę na mojego drugiego
              wnuka, pamietaj o tym
              > że uwnuczyłem już iskierkę, więc towarzystwo miałbyś
              wspaniałe. Musisz mi tylko
              > obiecać obronę mojej czci przed zakusami kwintumwiratu
              : prapradziadyga Real,
              > wyrodna ma matka Rachelka, ciotuchna wodzuchna V2 no ,
              Małgosię moja żonę
              > pseudoślubną oraz siostrzeniece mą żółć miotajacą
              Wisię. Nie bój się
              > młodzieńcze--siłą spokoju ich pokonamy ! Bigocie
              również uwnuczyc cię mogę
              > musiałbyś się jednak wykazać podpaleniem plantacji żeń
              szenia prapradziadygi.
              > Darz bór!


              Drogi Dziadku. Zaszczyt to dla mnie tak wielki, ze az
              zaniepalczylem wczoraj i nie bylem wstanie natychmiast
              odpowiedziec. Ale "uwnuczenie" hmm... A nie daloby sie
              jakos bardziej naturalnie z Toba skoligacic. Taaka piekna
              wnusia jak iskiereczka, a i mamusia V2 nie licha :), o
              prababci nawet nie smiem wspomniec 8). Jakos tak bardziej
              naturalnie hm hm. Owszem nibym juz poslubion, ale zawsze
              mozna sie w Salt Lake City zalogowac czy cos takiego. :)
              Jesli Wacpanie ze tak powiem mieczem i kadziela nasze
              pokrewienstwo przypieczetowane bedzie, tedy staniesz Mi
              sie Dobrodzieju i Bratem i Ojcem i wszytkiem co
              najblizsze. Sluzyc Ci tedy wiernie jako ten pies, jako
              pohajec bede. Czci Waszej jako Dziada Pradziada strzec
              bede, tako na wszelkich rubierzach Naszej Umilowanej
              Rzeczypospolitej jako i poza nimi.
              Rozwaz tedy laskawie Moje tu staranie. A Weselicho tegiem
              wyprawim i jako Wielki Poeta radzi "Kochac sie bedziem"!!

              Unizony Sluga Jejmosc Pana

              Olomanliczewski
              Herbu .... (e nie powiem po sie wstydze:)))))


      • bigott Re: Co My tu tak naprawde robimy? 11.03.02, 09:52
        Gosiu,
        a gdzie ja, na boga, mogę Cię spotkać?

        bigott
        • melancho Re: Co My tu tak naprawde robimy?/Małgosia,Olo i.. 11.03.02, 15:09
    • Gość: MBM Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: 149.156.26.* 11.03.02, 18:25
      Moi drodzy:)) a więc niech będzie o privach:
      Rozmowa na dwóch privach, to nie rozmowa, najwyżej gadanie. Nigdy nie mam
      otwartych dwóch okienek. w końcu priv, to rzecz szczególna - dwie osoby
      poświęcaja sobie czas i uwagę. To wymaga wzajemnego szacunku (nie wspominam
      oczywiście o koniecznej sympatii). Czasem zdarzy się, że kiedy rozmawiam
      wejdzie na priv ktoś inny, ale wtedy mówię,,że jestem zajęta, jeśli nie
      respektuje tego, to już trudno.... Oczywiście, czasem zglądnie ktos znajomy na
      króciutkie przywitanie - to miłe i parę szybko zamienionych zdań to chyba nic
      złego... Po rozmówcy spodizewam się tego samego. Ufam zazwyczaj i nigdy nie
      sprawdzam, raz zdarzylo mi się nakryć kogoś przypadkiem na kłamstwie - to bylo
      dość bolesne, ale i zmieniło w pewien sposób moje nastawienie do tej osoby...
      Kiedy rozmawiam na priv, zazwyczaj nie śledzę ogolnego, wiem, że przez to
      czasem nie odpowiadam na powitania, ale wierzę, że Ci, którzy mnie znaja
      wybaczają:))! Jeśli natomiast rozmawiam na ogolnym, a ktoś nieznajomy wchodzi
      na priv bez zaproszenia - nie uważam, żebym była zobowiązana poświęcić mu całą
      swoją uwagę. No i jeszcze jedna zasada niezłomna - nie wchodzę nikomu na
      priv... (no dobrze to już przyznam się, że kilka razy ją złamałam, ale to dla
      dobrze znajomej osoby):)) Ale zapraszam :)), zapraszam serdecznie wszystkich
      miłych, mądrych i inteligentnych rozmówców: olo, bigott (no jak to gdzie?? na
      wszystkim:)), kriek, nie mówiąc o Tobie melancho, który na szczęście na moim
      priv bywasz:)))
      Pozdrawiam serdecznie,
      Małgorzata BM
      • Gość: bigott Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.bielsko.msk.pl 11.03.02, 21:59
        Gosiu,
        ja za swoj pokoik 30+ nosa nie wystawialem do tej pory,
        totez nie dziw sie memu brakowi rozeznania.
        Precuzujac miejsce swojego pobytu
        mialas baczenie, mam nadzieje, na moje gadulstwo?

        bigott
        • Gość: MBM Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: 149.156.26.* 12.03.02, 16:14
          Bigott:))
          gadulstwo - jeśli tylko miłe i nie puste - to nie jest zła cecha, zwłaszcza na
          czacie, gdzie słowa w cenie.
          Pozdrawiam i zapraszam na wycieczkę poza pokoik +30, gdzie nota bene również
          czasem bywam,
          Małgorzata
      • Gość: kriek Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.astercity.net 14.03.02, 11:44
        czy jest sens pisac, ze sie zgadzam? pewnie nie ma, wiec nie bede ;-))
        ale ta wymiana mysli uswiadomila mi, ze rozmowa na priv - prynajmniej dla mnie -
        powoduje znacznie wieksze skupienie mysli i empatii niz wiekszosc rozmow
        twarza-w-twarz... to pewnie przez brak na czacie tych wszystkich
        dodatkowych "kanalow kontaktu" jakie sa w zwyczajnym swiecie. nie ma sie tej
        pewnosci, ze rozmowca wie o co nam chodzi chocby po naszej minie czy oczach
        wbitych w podloge albo po nerwowym stukaniu zapalniczka o blat. Cala para idzie
        w te literki. Ech, oczywistosci gadam - chyba musialem rozgrzac palce przed
        wejsciem do pokoju :-))
        • olomanolo Kirku :) 14.03.02, 15:17
          Kirku, nic nie jest oczywiste :)

          Olo
          • paiha Jak milo... 22.07.02, 17:46
            czytac taka slow wymiane, chociaz pora roku od ich napisania juz sie
            zmienila, nie stracily nic z uroku swego:) Chyba jeszcze pokopie w
            archiwum:)
            Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich rozmowcow:)
            Paiha
            • bigott Re: Jak milo... 22.07.02, 21:29
              Droga Paiho,
              milo, ze czas poswiecilas, by odszukac,
              ale kto z nas jeszcze raz sie pod tym podpisze,
              po tej porze deszczowej (a raczej blotnej),
              jaka od tej pory przez to miejsce sie przewinela...

              b.
              • nonstop Re: Jak milo... 23.07.02, 09:42
                Mimo wszystko jednak się podpisuję :-)))
                Podśpiewując sobie "Choć burza huczy wokół nas..."
                :-)))
                Pozdrawiam,
                non
                • fred75 Re: ... 23.07.02, 11:59
                  ...śpiewć każdy może, trochę lepiej trochę gorzej...

                  :)))))) F.
              • paiha Bigocie... 23.07.02, 12:15
                ....Drogi:) Nasze mijanie w postawie wynika, jak mniemam niesmialo, z
                faktu, ze Ty ( w tym konkretnym przypadku) na ow watek i posty patrzysz w
                kontekscie ich doraznej obecnosci, dla mnie byly przede wszystkim
                przyjemna lektura niezaleznie od chwili, ktora je zrodzila:)

                I prosze o usmiech lub chociaz jego namiastke:), bo Twoje slowa w mgle
                tona, ktora nie przypomina niestety tej nadjeziornej przed switem
                zlapanej:). Nie zaluj czasu, ktorego juz nie ma, najwieksza cudownoscia
                zycia jest ruch, a zatem i ludzie, ktorych wczoraj jeszcze nie znalismy, a
                dzis nie wyobrazamy sobie dnia bez kontaktu z nimi:)
                Pozdrawiam najserdeczniej
                Paiha
                • paiha Przyznam sie:) 23.07.02, 12:26
                  Tak naprawde slow kilka skreslilam, by nie tylko dac wyraz radosci z
                  lektury, ale rowniez, by tym samym wydobyc go z "niebytu" i przed oczy
                  polozyc...na nic slow nowych mnozenie, kiedy juz raz cos i to dobrze
                  zostalo powiedziane..:)
                  Z usmiechem dla Nowego Dnia:)
                  Paiha
                • bigott Re: Bigocie... 24.07.02, 19:08
                  Droga Paiho,
                  jezeli dobrze poszukac, napewno znalazlby sie jakis jezyk,
                  w ktorym slowo radosny mialoby brzmienie zblizone do slowa "bigott" :)
                  Pocieszenie pod moim adresem? :) ale dziekuje, i te przyjmiemy...

                  Nie zal mi czasu minionego, a jedynie tego, ze w tym czasie mijajacym
                  nastepuja zdarzenia, ktore sa tak bolesnie bezpowrotne.
                  Z kazda chwila znika jakas porcja naszej blogiej nieswiadomosci, wiary,
                  naszej, mozna by rzec niewinnosci pewnej wrodzonej...

                  pozdrawiam radosnie
                  bigott

    • Gość: Czatowniczka Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.bojanowo.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 14:33
      Niezwykle mnie poruszył Twój post. Mam podobne odczucia.
      Długo szukałam "swojego" czatu. Kiedyś , przypadkowo weszłam na
      40+.............i już zostałam mu wierna. Dlaczego? Spotkałam tu ludzi, którzy
      mnie ujęli tym, że chcą rozmawiać, żartowć i bawić się słowami.Rozmawiamy , nie
      paplamy.Ale nie są to tylko rozmowy o niczym. Pamiętacie naszą rozmowę o grillu?
      Te wybuchy spontanicznej radości , te uśmiechy i śmiechy, życzliwe przymówki i
      żarciki. Bez nadmiernej czułostkowości i wylewności.
      Ale spotkałam też tam ludzi, którzy szukali życzliwego rozmówcy i słuchacza. Z
      poważnymi problemami. Takich , których przytłacza życie ,którzy nie mogą sobie
      poradzić z nagle powstałą pustką i samotnością. Wchodzimy na priv i toczy się
      rozmowa......rozmowa ludzi , którzy jakby znali się od dawna, jakby upłynęła
      chwila od rozstania. Szczera, potrzebna , chciana.Słowne przytulanie do serca
      przez człowieka , którego zna się tylko z nicka.
      I wiecie......tak bardzo potrzeba wszystkim akceptacji,zrozumienia. Ciszy
      czatowego ekranu , kiedy serce krzyczy.Mówi się do kogoś , kto słucha i może
      się mówić to, czego gdzie indziej nie wypowiedziałoby się ..ze strachu przed
      niezrozumieniem, lekceważeniem ,ironicznym zmrużeniem oczu.
      Wreszcie przychodzi ulga, wyrzucone słowa uleciały, emocje opadły - rozglądamy
      się i widzimy , że nie jesteśmy już sami. Próbujemy zblizyć się do
      rozmówcy......z rezerwą..........bo może on nie taki......
      _-Masz meila?
      -Dasz?
      -Może masz gg?
      Pierwsze rozmowy, listy.......
      Powstaje więż, taka, której się szukało.
      Jakie ma znaczenie to , że to świat wirtualny...ale to świat nam przyjazny.I
      wracamy na ten "nasz" czat ...i dziś, i jutro, i......
      I czujemy się chciani!
      Dlatego tu jesteśmy!
      • Gość: olomanolo Dynamika czatowego istnienia IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 23.07.02, 15:17
        Drodzy wspolrozmowcy, wszyscy ktorzy zabraliscie tutaj
        przed 4-ema miesiacami glos. Jesli stwierdzicie, ze to co
        napisaliscie nie jest juz aktulne, lub ze cos waznego
        mozecie dodac lub generalnie zmienilo sie wasze spojzenie
        na czat, to powiedzcie o tym.

        To moze byc ciekawa zabawa, porownac stara i nowa
        wypowiedz :).

        Mnie juz sie tam w glowie rodzi post, nowy, teraz
        zaledwie po 4 miesiacach (a jakoby lata minely:)) juz
        inaczej patrze. Spewnoscia w krotce sie tym z Wami podziele.

        Pozdrawiam!
        Olo

        PS. Paiho dziekuje :)
        PS2. Czatwoniczko, dziekuje za nowy mily wpis.
        • Gość: czatowniczka Re: Dynamika czatowego istnienia IP: *.bojanowo.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 15:53
          Z Tobą rozmawiać to przyjemność
        • bigott Dynamika... moze raczej zmiany poprostu :) 24.07.02, 09:47
          Olo,
          Widze, ze moje zdystansowanie sie do tego, co nas tu wiosna zajmowalo,
          zaintrygowalo Cie bardzo i chcesz temat rozwijac...
          Mam nadzieje, ze wiesz co robisz, szalenie ciekaw jestem Twojego
          nowego - jak wspomniales - spojrzenia.

          Co do przyczyn mojego z wiosennym klimatem rozejscia
          sygnalizowanego brakiem checi ponownego zlozenie podpisu
          pod tekstami, ktore nas tak zajmowaly...
          Przeczytalem kazda literke tego watku, by niczego
          pamiec nie zatarla, wrazenie trudne do zdefiniowania.

          Patrze na te slowa jak na zdjecie maturalne
          (chcialem w pierwszej chwili napisac slubne,
          ale skojarzenia niektorych moglyby zejsc w kierunku
          dalekim od mojego zamierzenia :)
          Widze na tym zdjeciu ludzi radosnych, otwartych, pelnych optymizmu,
          czyli jak to sie banalnie mowi "swiat nalezy do nich".
          Patrze na te rozpromienione buzie i ciagle jeszcze wiem,
          i to wiem doskonale, co powodowalo ten usmiech, optymizm,
          co dawalo te pewnosc...
          Zachowujac chronologie porownania fotki maturalnej,
          teraz jestem juz po studiach nie do konca wymarzonych,
          po pierwszych probach znalezienia pracy, wiekszosc nieudanych...
          Pewne zaszle okolicznosci, zmuszajace niektorych do spijania
          hektolitrow przeroznych napojow wyskokowych, dla mnie prawie_abstynenta
          sa jeszcze trudniejsze do przelkniecia (nomen omen).

          Szybko wyjasniam szerzej, zanim wyjde na pesymiste z tych czarnych...
          Oczywiscie znalazlem tu wszystko, o czym pisalem wiosna, ze szukam,
          wspanialych ludzi, ciekawe rozmowy, czytanie, czytanie, czytanie...
          Mam grono osob, z ktorymi uwielbiam spedzac tu czas
          (przy ktorych wiosenne dywagacje o podwojnych privach wydaja sie smieszne,
          rozmowy tak zajmujace, ze mozna nawet nie zauwazyc drugiego,
          wyskakujacego okienka), na widok ktorych usmiech pojawia sie na ustach.
          Osoby, kontakt z ktorymi dawno przekroczyl ramy czatu, moze dzieki temu
          zyskal ksztalt, ktory czyni go niewrazliwym na zmiany czatowego klimatu.
          Tyle, ze spotkalem sie tez z sytuacjami, ludzmi, zachowaniami,
          ktore dalekie byly od moich (oczywiscie wyidealizowanych) wyobrazen
          o tym miejscu, o tych ludziach, dalekie od moich oczekiwam...

          I tu mysle jest sedno sprawy: oczekiwania...
          Kazdy bedzie inaczej patrzyl na to miejsce, bo innych rzeczy oczekuje.
          Ja, z moja sklonnoscia do idealizowania, naditerpretacji w polaczeniu
          ze zdecydowanie nadmiernym pochylaniem sie nad slowami, stalem sie
          w miedzyczasie czatowym realista (realisto, przepraszam :)
          (swoja droga napiszcie, jezeli ktos kiedys, dzieki czatowi,
          popadnie w bigoterie :)
          A moze po prostu wrocilem na ziemie, slowom cudzym, usmiechom, obietnicom,
          nie przydaje nienaleznej im rangi, wagi...
          (bron boze zadnych skojarzen z zawodem milosnym czy chybionym romansem :)
          To wszystko oczywiscie moj problem, moje oczekiwania,
          moje nadinterpretacje, ale przeciez o swoich wlasnie
          wrazeniach mielismy tu pisac.

          Jedno mnie z wiosennymi wypowiedziami wiaze, znow siedze na czacie
          czesciej czytajac niz piszac, choc moze powody inne :)
          Zazdrosze natomiast Czatowniczce, ze watek ten dla niej tak nowy
          i ze tak bardzo identyfikuje sie z jego wiosennym optymizmem :)

          pozdrawiam wszystkich serdecznie,
          bigott_uziemiony_realnoscia_spojrzenia :))


          P.S.
          Mam nadzieje, ze moja opinia "kilera" watkow forumowych
          tym razem sie nie sprawdzi... zdarzalo sie juz, i nie umknelo
          to uwadze kilku osob, ze moje nudziarstwo zamykalo niektore
          dyskusje na forum, a byloby szkoda...
          • Gość: czatowniczka Re: Dynamika... moze raczej zmiany poprostu :) IP: *.bojanowo.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 10:57
            bigott napisał:

            > Olo,
            > Widze, ze moje zdystansowanie sie do tego, co nas tu wiosna zajmowalo,
            > zaintrygowalo Cie bardzo i chcesz temat rozwijac...
            > Mam nadzieje, ze wiesz co robisz, szalenie ciekaw jestem Twojego
            > nowego - jak wspomniales - spojrzenia.
            >
            > Co do przyczyn mojego z wiosennym klimatem rozejscia
            > sygnalizowanego brakiem checi ponownego zlozenie podpisu
            > pod tekstami, ktore nas tak zajmowaly...
            > Przeczytalem kazda literke tego watku, by niczego
            > pamiec nie zatarla, wrazenie trudne do zdefiniowania.
            >
            > Patrze na te slowa jak na zdjecie maturalne
            > (chcialem w pierwszej chwili napisac slubne,
            > ale skojarzenia niektorych moglyby zejsc w kierunku
            > dalekim od mojego zamierzenia :)
            > Widze na tym zdjeciu ludzi radosnych, otwartych, pelnych optymizmu,
            > czyli jak to sie banalnie mowi "swiat nalezy do nich".
            > Patrze na te rozpromienione buzie i ciagle jeszcze wiem,
            > i to wiem doskonale, co powodowalo ten usmiech, optymizm,
            > co dawalo te pewnosc...
            > Zachowujac chronologie porownania fotki maturalnej,
            > teraz jestem juz po studiach nie do konca wymarzonych,
            > po pierwszych probach znalezienia pracy, wiekszosc nieudanych...
            > Pewne zaszle okolicznosci, zmuszajace niektorych do spijania
            > hektolitrow przeroznych napojow wyskokowych, dla mnie prawie_abstynenta
            > sa jeszcze trudniejsze do przelkniecia (nomen omen).
            >
            > Szybko wyjasniam szerzej, zanim wyjde na pesymiste z tych czarnych...
            > Oczywiscie znalazlem tu wszystko, o czym pisalem wiosna, ze szukam,
            > wspanialych ludzi, ciekawe rozmowy, czytanie, czytanie, czytanie...
            > Mam grono osob, z ktorymi uwielbiam spedzac tu czas
            > (przy ktorych wiosenne dywagacje o podwojnych privach wydaja sie smieszne,
            > rozmowy tak zajmujace, ze mozna nawet nie zauwazyc drugiego,
            > wyskakujacego okienka), na widok ktorych usmiech pojawia sie na ustach.
            > Osoby, kontakt z ktorymi dawno przekroczyl ramy czatu, moze dzieki temu
            > zyskal ksztalt, ktory czyni go niewrazliwym na zmiany czatowego klimatu.
            > Tyle, ze spotkalem sie tez z sytuacjami, ludzmi, zachowaniami,
            > ktore dalekie byly od moich (oczywiscie wyidealizowanych) wyobrazen
            > o tym miejscu, o tych ludziach, dalekie od moich oczekiwam...
            >
            > I tu mysle jest sedno sprawy: oczekiwania...
            > Kazdy bedzie inaczej patrzyl na to miejsce, bo innych rzeczy oczekuje.
            > Ja, z moja sklonnoscia do idealizowania, naditerpretacji w polaczeniu
            > ze zdecydowanie nadmiernym pochylaniem sie nad slowami, stalem sie
            > w miedzyczasie czatowym realista (realisto, przepraszam :)
            > (swoja droga napiszcie, jezeli ktos kiedys, dzieki czatowi,
            > popadnie w bigoterie :)
            > A moze po prostu wrocilem na ziemie, slowom cudzym, usmiechom, obietnicom,
            > nie przydaje nienaleznej im rangi, wagi...
            > (bron boze zadnych skojarzen z zawodem milosnym czy chybionym romansem :)
            > To wszystko oczywiscie moj problem, moje oczekiwania,
            > moje nadinterpretacje, ale przeciez o swoich wlasnie
            > wrazeniach mielismy tu pisac.
            >
            > Jedno mnie z wiosennymi wypowiedziami wiaze, znow siedze na czacie
            > czesciej czytajac niz piszac, choc moze powody inne :)
            > Zazdrosze natomiast Czatowniczce, ze watek ten dla niej tak nowy
            > i ze tak bardzo identyfikuje sie z jego wiosennym optymizmem :)
            >
            > pozdrawiam wszystkich serdecznie,
            > bigott_uziemiony_realnoscia_spojrzenia :))
            >
            >
            > P.S.
            > Mam nadzieje, ze moja opinia "kilera" watkow forumowych
            > tym razem sie nie sprawdzi... zdarzalo sie juz, i nie umknelo
            > to uwadze kilku osob, ze moje nudziarstwo zamykalo niektore
            > dyskusje na forum, a byloby szkoda...
            Bigocie,
            Z zainteresowaniem przeczytałam twój post. Miło mi,że nazwałeś mnie "wiosenną
            optymistką".Jeszcze nikt nie określił tak ładnie mego odnoszenia się do zjawisk
            tego świata. Jednak wbrew pozorom, jakie mógł stworzyć mój komentarz na temat
            doznań czatowych, jestem realistką twardo stąpającą po realu. I nie mam
            złudzen, że świat przed i za szybką monitora jest inny, o czym starałam się
            powiedzieć. Ale to właśnie ta inność, ta irracjonalność sprawia, że tak bardzo
            się chce ,aby był prawdziwy. I to złudzenie - które zaczyna nas przenikać ,
            kiedy pochłonięci przez wyklikiwanie naszych przeżyć, że zostajemy sam na sam
            właśnie z nim i ogromnym pragnieniem poczucia bliskosci z tym człowiekiem , z
            tamtej strony szklanego ekranu monitora - daje nam przez chwilę ulgę w naszym
            emocjonalnym cierpieniu lub radości.
            A swoją drogą , Bigocie, dlaczego w realu tak trudno nawiązać taką więż.
            Przecież i tam, i tu - jesteśmy tymi samymi ludżmi. Co sprawia, że tutaj
            wypowiadamy się szczerze osobie , którą chcemy czuć jako najbliższą, a mając
            najbliższych w realu ..........z nimi rozmawiać nie potrafimy?Wiemy dobrze, bo
            nasza świadomość pewnych relacji miedzyludzkich jest nam znana i odpowiedz na
            postawione pytania wydaje się być prosta.Ale tak sobie myślę, czy nie za
            prosta? Czy nie należy przewartościować swoich wyobrażen o tam - i tu. Bo w
            gruncie rzeczy, każdy z nas jest taki sam.I nasz lęki są takie same!
            Czyż nie?


            • bigott Re: Dynamika... moze raczej zmiany poprostu :) 24.07.02, 18:57
              Czatowniczko,
              Ty to wiesz, jak zrobic komus przyjemnosc...
              "przeczytalam z zainteresowaniem" - czy mozna
              wyobrazic sobie lepszy komplement na forum :))

              A tak powaznie, mozna wiele roznych rzeczy powiedziec o czacie,
              ale nie moze to byc cos zlego, jezeli stymuluje tak powazne
              dywagacje na temat "tu" i "tam", tworzenia wiezi itp...
              Nie chcialbym pomniejszac ani Twojej wiosennosci, ani tym
              bardziej optymizmu, ale nie zgodze sie z Toba,
              ze tu jestesmy tacy sami jak w realu. I nie chodzi mi
              o banalne udawanie kogokolwiek, raczej o to, ze nasi
              rozmowcy nie sa w naszym mniemaniu tymi, jakimi sa w rzeczywistosci.
              Znamy ich ze slow tylko, budujemy wiec ich sobie na tej
              watlej podstawie w naszej wyobrazni, ich obraz jest
              po czesci tylko ich dzielem, reszta to nasze projekcje,
              potrzeby, pragnienia, pochopne wnioski, nadinterpretacje.
              I dziala to oczywiscie w dwie strony, tj. potrafimy przetworzyc
              biedna istote zarowno "in plus" jak i ukrzywdzic...
              Stad moze ta latwosc kontaktu, bo de facto jest to kontakt
              z naszym wyobrazeniem o rozmowcy, trzeba miec kiepska wyobraznie,
              by nie nadac mu cech, ktore beda nam odpowiadac :))
              Kazdy, kto szykowal sie do pierwszego od_czatowego spotkania
              w realu pamieta ten strach, przed czym... wiecie przeciez.
              Nie tyle, kogo spotkasz, ale czy sprostasz wizerunkowi :)

              A jak probujemy sie tu poznac lepiej, uzupelnic ten nasz
              o ludziach obrazek?
              Jak czesto etykietuje sie tu ludzi za kilka slow, ktorych
              sensu ani celu nikt nie docieka, jedynie pamieta sie, ze byly
              ostre (wylgarny gosc), pikantne (pewnie jakis zboczus),
              przeintelektualizowane (nudziarz), wtracenie
              o aproksymacji splajnami kubicznymi (no comments :).
              A przeciez jest tu naprawde sporo ludzi, ktorzy uzywaja slow
              z pelna ich swiadomoscia, dla ich tresci, czasem jej wbrew,
              dla rytmu, ich melodii, ksztaltu nawet czasem;
              bywa, ze jedynym celem jest prowokacja, by zmusic do
              odejscia od schematu, sztampy ocierajacej sie o banal.
              Kto gra w brydza ten wie, ze dwa trefl nie ma wiele
              z treflami wspolnego, i biada partnerowi, ktory ze slownikiem
              znaczenia slow bedzie poszukiwal...

              pozdrawiam serdecznie,
              bigott

              P.S.
              Czy ma ktos jakis prosty edytor tekstowy,
              w ktorym mozna ustawic z gory liczbe linii tekstu
              do wpisania? Naprawde moze Wam to pomoc :)
    • Gość: agata.barys@wp.pl Re: Co My tu tak naprawde robimy? IP: *.chelm.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 11:40
      W pełni sie z tobą zgadzam nieznany człowieku i sle gorące pozdrowienia,
      trzymaj sie cieplo i wiedz ze nie jestes odosobniony w poczuciu osamotnienia
      niestety jest nas sporo, takie jest zycie, pa.
    • ewka5 Re: Co My tu tak naprawde robimy? 02.08.02, 18:56
      Słucham i słucham wszystkiego, co tu opowiadacie... I zamyślam się. I dumam.
      Lubię zresztą. I w chęci dołączenia się, dopowiedzenia, choć niemal wszystko
      zostało już tu powiedziane, wklejam materiał, który powstał lata temu (i wolno
      mi to zrobić, bo mimo, że zapłacony, to jednak moją trwałą jest własnością), a
      który bardzo a’propos mi się wydaje, choć dość pokrętne to a’propos. Bo czat i
      –owanie to takie być, aczkolwiek i mieć się tu w pewnym sensie kłania, co do
      odczucia jest dla tych, którzy modem mają – hahaha. Serdeczności. ewka P.S.
      Przepraszam, ale długie to będzie, jest.


      Więcej i bardziej być niż mieć

      „Oświeceni wiedzą, że aby uczynić świat miejscem bezbolesnym, trzeba zmienić
      swe serce, nie świat” – twierdził Anthony de Mello.

      Akademia Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Wielka sala gimnastyczna z miejscami
      dla widzów. Większą część podłogi zajmuje mata. Ponad dwadzieścia rozgadanych
      osób – różnej płci i wieku, ubranych w białe kimona bądź dresy. Upychają
      ubrania w plecakach, ustawiają buty pod ławkami śmiejąc się i rozmawiając.
      Harmider.
      Nagle wszyscy klękają na macie z dłońmi na kolanach. Trwają w bezruchu i ciszy.
      Do sali wchodzi, bezgłośnie niczym Indianin od Karola May’a, bardzo wysoki
      szczupły mężczyzna. W progu zatrzymuje się i pochyla głowę w ukłonie. W białym
      kimonie i czarnych, szerokich spodniach kryjących bose stopy, zdaje się płynąć.
      Klęka naprzeciwko swoich uczniów. Skłania głowę dotykając czołem maty. Oni
      robią to samo.
      Rozpoczyna się trening. Grupa jest bardzo zróżnicowana. Są tacy, którzy ćwiczą
      kilka lat, kilka miesięcy i tacy, którzy znaleźli się tu dopiero drugi raz.
      Przychodzą z różnych względów: żeby schudnąć, być bardziej sprawnym, nauczyć
      się samoobrony. Kogoś namówiła koleżanka, ktoś był ciekawy, co tu się właściwie
      dzieje. Motywacja chyba nie ma znaczenia. Ważne, że chcą tu być. Tak układają
      swoje sprawy, aby wygospodarować dwa wieczory w tygodniu dla siebie.
      Aikido uczy, jak wygrać bez walki. Na macie i w życiu. Tu nie przychodzi się po
      gotową odpowiedź. Tu szuka się jej samemu. I znajduje. Tu jest tylko aikido.
      Pełne skupienie. Żadnych telefonów, faksów, sekretarek, interesów, dyskusji.
      Tylko nauczyciel, my, nasz partner i aikido. Tu i teraz, ale przeniesione na
      tam i później.
      Mariusz Siejek, licencjonowany trener aikido, nauczyciel. Sensei – jak nazywają
      go uczniowie, jest człowiekiem spokoju, ładu i harmonii. Wraz z jego
      pojawieniem się, zwykła sala gimnastyczna staje się dojo – miejscem dochodzenia
      do doskonałości. To wyczuwa się natychmiast. On sam trenuje dziesiąty rok. Po
      skończeniu studiów pracował w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Dziewcząt
      w Koronowie. Od kilku lat jest w Gdańsku, stworzył Trójmiejskie Centrum Aikido.
      Niedawno wrócił z Kalifornii z Berkeley Aikikai, gdzie ćwiczył przez ponad dwa
      miesiące pod okiem Nauczyciela Nauczycieli (Shihan) – Ichiro Shibata, jednego z
      największych, współcześnie żyjących, autorytetów w aikido.
      - W aikido uwiodła mnie odmienność ruchu. Dla mnie to forma ekspresji,
      wyrażania siebie, swoich emocji, osobowości. To przede wszystkim
      źródło siły i spokoju – mówi sensei.
      W każdym ruchu jest jakaś dramaturgia. Jest początek, środek i koniec. Dla
      mnie – tylko widza wydarzeń – wszystko wydaje się proste, naturalne, oczywiste.
      Każdy ruch jest płynny. Obserwowanie tego, co się tu dzieje, dostarcza przeżyć
      estetycznych. – Podstawą jest uzyskanie harmonii swojego ciała. I temu służą
      ćwiczenia, które uczniowie wykonują. Kolejny etap, to szukanie harmonii z
      partnerem. A reszta przyjdzie sama.
      Dotyk, cały czas dotyk i otwarte dłonie. Ludzie łakną dotyku i bliskości
      drugiego człowieka i boją się jednocześnie. tworzą zapory. A tu dotyk jest
      czymś na miejscu. Czymś oczywistym i naturalnym. Usuwa bariery, łagodzi opór
      gromadzony latami.
      - W aikido nie ma wrogów, twierdził mistrz Ueshiba, twórca tej sztuki.
      Aikido wymaga pokojowego nastawienia do ludzi, a nie dążenia do tego
      do tego, by być silnym po to tylko, żeby pokonać przeciwnika. A jeżeli
      zakładać, że istnieje ktoś do pokonania, to tym kimś na pewno nie jest
      drugi człowiek, lecz ja sam – ze swoimi słabościami, ułomnościami,
      lękami. Stąd wszelkie zawody są w aikido niedopuszczalne.
      - W każdym człowieku tkwią ogromne pokłady dobra. Trzeba tylko
      nauczyć się je wyzwalać – mówi, uśmiechając się, trener. Na pytanie, czy
      on sam żyje zgodnie z filozofią aikido odpowiada, ścierając otwartą
      dłonią kroplę potu płynącą po czole: - staram się... I nic już więcej nie
      mówi. Uważa, że nie należy określać, definiować, ubierać w słowa tego,
      co można zobaczyć, dotknąć i poczuć samemu.
      Niezależnie od tego, czy życie jest celem samym w sobie, czy tylko drogą do
      jakiegoś celu, którego nie znamy, każdy człowiek ma tu coś do załatwienia, ileś
      spełnień: kobieta – jako kobieta, matka, żona, kochanka i człowiek, mężczyzna –
      jako mężczyzna, ojciec, mąż, kochanek i człowiek. Kolejność dowolna. I
      zaspokajamy swoje potrzeby wynikające z konstrukcji fizycznej, z instynktu, i z
      konstrukcji psychicznej, z ducha. Wszystkiego mieć nie można – to rzecz chyba
      najbardziej oczywista na tym świecie. To, że nie ma sprawiedliwości (mimo, że
      usiłuje się nas wychować na tzw. sprawiedliwych ludzi), to też fakt. To rzecz
      wymyślona przez ludzi dla ludzi po to chyba, żeby mogło urodzić się następne
      pojęcie – nadzieja. Ten wytwór ludzkiej wyobraźni, powstały z potrzeby,
      niezbędny do życia, dający siłę, która pozwala przetrwać nawet wtedy, kiedy
      smutnej wegetacji towarzyszy tylko ból i strach. Nadzieja jest bardzo ważna dla
      każdego z nas. To ona pcha, każe iść do przodu niezależnie od tego, co za nami.
      Nadzieja na lepsze jutro, na lepszych nas, na stawanie się. Aikido. Więcej i
      bardziej być niż mieć...
      Ukłon. Koniec treningu. Wychodzą zlani potem, wracają do codziennych zajęć, do
      zarabiania pieniędzy, wynoszenia śmieci, egzaminów, płaczu dziecka w nocy. Ale
      są może bardziej cisi, spokojni, uładzeni, pogodzeni ze sobą i z naturą. Może
      przychodząc do dojo i ćwicząc aikido podpisali w pewnym momencie, mniej lub
      bardziej świadomie, ze sobą, z otoczeniem - pakt o nieagresji.
      Niepisaną zasadą ostatniego w sezonie treningu jest prawo zadawania
      nauczycielowi pytań. I uwierzcie mi – nikt nie pyta po co?
      Pewien człowiek, który był na treningu po raz pierwszy, ze zdziwieniem
      stwierdził: - Hm... To spotkanie ludzi usiłujących stać się lepszymi. To
      niezwykle w tych czasach. Teraz chce się mieć coraz więcej. Więcej pieniędzy,
      władzy, kobiet, miejsca, wody i powietrza. A tu, na kilkudziesięciu metrach
      kwadratowych starej, połatanej maty, ludzie chcą mieć więcej siebie. W ten
      sposób zdobywa się swoje miejsce na dziś i na jutro. I nie jest ważne, czy
      będzie to droga aikido czy hodowla rybek akwariowych. Nie jest to naprawdę
      ważne! Tylko że aikido ma w sobie nastrój i tę fascynującą mistykę Wschodu, ma
      swoje zasady, reguły i konwencje, coś, czego nie znajdzie się w akwarium ani w
      kolekcji puszek po piwie.
      W aikido istnieją trzy rodzaje zwycięstw: wygrać mimo przegranej, wygrać przed
      walką, wygrać bez walki. Ten ostatni rodzaj zwycięstwa, to cel dla ćwiczących.
      Dla nas? Może warto poszukać w sobie źródełka niematerii...
    • feministka0.75 Re: Co My tu tak naprawde robimy? 03.08.02, 20:38
      Nie czytałam wszystkich tutaj wpisujących się, zapewne odbiegam od tematu,ale...

      Jest tu w kawiarence pwien przystojniak, który od jakiegoś czasu nie bierze
      odemnie pieniążków - więc korzystam :-))) [jak wyjdzie na jaw, iż jestem
      starsza od niego o jakieś 8 lat to niechybnie mi się urwie...]

      pozdrawiam Fem3/4
      • pwrzes Re: Co My tu tak naprawde robimy? 03.08.02, 20:52
        Fem, jak mozesz tak go wykorzystywac ? :)))) Zbankrutuje przez ciebie :)))

        Mors

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka