Dodaj do ulubionych

Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko

04.08.04, 12:47
Właśnie skończyłam "Kalamburkę" i potwierdziło się moje zdanie na temat
starego Borejko. Od zawsze dziada nie znosiłam! Piedoła jakich mało,
sterroryzował mimo to całą gromadę, niegłupich teoretycznie, kobiet. Żona boi
się obciąć włosów, bo temu upierdliwcowi to nie pasuje, "dzięki" czemu tuż po
cztredziestce wygląda jak włąsna matka. Raz jeden się zbuntowała, zrobiła
twarzową fryzurkę i proszę, została miss juwenaliów:) Zaszczuł te biedne baby
antycznymi klasykami, wytresował je jak psy: rzuca cytat po łacinie, a one na
wyścigi zgadują, kto to powiedział, matkoboskoczęstochowsko. Mila Borejkowa
BOI SIĘ czytać przy nim kryminały, bo ją obśmiał i robi to, bidula, tylko na
łąwce w parku, pod pretekstem spacerów z wnukiem. Geeeeez! NA dodatek ten
idiota latami żył na koszt Gizeli, bo zarabiał jakieś śmieszne grosze,
zamiast wziąć sie do roboty, skoro już postanowił nacykać Mili aż cztery
córki. Mając mieszkanie 40 metrów kwadratowych! Oczywiście, nie okazał żadnej
wdzięczności, roz...dolił telewizor (kupiony przez Gizelę), bo mu nie
pasowało przemówienie Gomułki, a po latach dostał histerii na widok zmywarki
do naczyń (kupionej przez równie pierdołowatego Grzegorza), bo rzekomo
urządzenie to niszczy życie rodzinne (???). Rąk małżonki i córek zmywanie
talerzy po tym starym kabotynie oczywiście nie niszczy. CZy to dziadzisko
kiedykolwiek pomogło w domu - uprało coś, ugotowało, umyło? Nie. Nawet kiedy
żona trafiłą do szpitala nie kiwnął paluchem. Zaganiał nastoletnie córki do
garów i jeszcze kwękał, że mu nie smakuje. Oczywiście, jest świętojebliwy do
wymiotów, lata bez przerwy do kościoła, a na dodatek był internowany (ciekawe
za co? za piedzenie w krzesło chyba). Jedna z najobrzydliwszych postaci
literackich, jakie znam.
Uhhh, ale mnie wk... ten dziad!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Nobulshit Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 04.08.04, 14:29
      Och! Przepiękna charakterystyka, gorąco popieram!
      (Ale pewnie oberwie Ci się od innych)

      Podobają mi się tylko "wczesne" części Jeżycjady.
      A gdzieś od "Opium w rosole" robi się bogoojczyźniano, świąto..bliwie
      i prorodzinnie do obrzydzenia. A na dobitkę fałszywie. Tacy wszyscy
      troskliwi, dobrzy i kochający, a nikt nie zauważył, że Patrycja ma kłopoty
      ze sobą i zawali maturę. (nie pamiętam, w której to części)
      W pewnym momencie przestałam czytać ten cykl.
      • kaprysia Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 04.08.04, 14:39
        Aha, ten zakuty łeb nie zauważył, że małżonka, z którą od czterdziestu lat
        mieszka w mikroskopijnym pokoiku, jest znaną i uznaną dramatopisarką!
        • isa.dora Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 08:27
          Kaprysio, powiedz jeszcze, co myślisz o Robrojku? Ale nie o tym dawnym,
          z ”Kwiatu kalafiora”, ale obecnym, podstarzałym i zakochanym w Natalii?
          • Gość: noida Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 12:23
            Do samego Robrojka w sumie nic nie mam. Ale dlaczego kazali Natalii za niego
            wyjść?!?
            Swoją drogą Natalia to chyba jedna z niewielu postaci u Musierowicz, która nie
            wyszła za mąż za swoją pierwszą miłość z liceum. Ale tak czy inaczej ja jestem
            fanką Bratka i uważam, że Natalia za niego powinna się była wydać...
            • pieranka Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 13:06
              ja też ja też! (jestem fanką Bratka)
              ale dlaczego zaraz wydać za mąż?
              • noida Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 17:21
                A nie pobrali się w Kalamburce właśnie? Przecież Natalia z jakims rudzielcem
                szła do ołtarza?
                • staua Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 18:19
                  Tak, oczywiscie Natalia wyszla za Robrojka i maja dwoch synkow, Szymona i
                  Andrzeja (Jezyk Trolli)
                  Bratka lubilam, choc charakter ma jak moj maz, trudno by z nim Natalii bylo, z
                  Robrojkiem na pewno lepiej, bo taki odpowiedzialny, poswiecajacy sie itd.
                  • noida Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 06.08.04, 16:33
                    Eee, wszyscy się tak nad tą Natalią trzęsą, a przecież ona nie jest jakaś
                    niewydarzona, tylko nie lubi być ograniczana. A tu się okazuje, że nagle Bratek
                    ją ogranicza a Robrojek nie. Niby z jakiej racji, skoro nad Bellą się trzęsie
                    jak kwoka nad jajkami? Bratek to był mężczyzna z krwi i kości, a że Robrojek
                    zawsze miał upodobanie do dziwaczek i poetek, to jeszcze nie znaczy, że musiał
                    dostać Natalię... Ech... ja bym tam ją jednak za Bratka wydała... No, ale
                    niestety nie ja piszę Jeżycjadę.
    • ryza_malpa1 Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 04.08.04, 21:52
      Hy hy :D

      Cała jeżycjada jest w konwencji nieco bajkowej.
      W realnym świecie taki Ignacy zginąłby wśród TAKICH kobiet ( Z TAKICH kobiet
      wyłączam Gabrysie, o której z opisów dowiadujemy się, ze jest bardzo dzielna -
      jednak jakos to ona najbardziej w życiu kweka i płacze - wiemy, wiemy - życie
      jej nie oszczędza ...)
      • noida Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 04.08.04, 22:53
        Hihi :-) A ja dziś zaczęłam czytać Kalamburkę i porzuciłam po 30 stronach, bo
        była nudna i mnie denerwowała... A u Ignacego najbardziej mnie chyba denerwują
        te cytaty... No i to, że nie lubi "jak Mili nie ma w domu bo mu się wydaje, że
        coś potwornego się musiało stać", co jasno określa, gdzie według niego jest
        miejsce kobiety w rodzinie.
        Ale tak generalnie to może nie rozwijajmy tego wątku, bo i tak już wszystkich
        obgadaliśmy doszczętnie w kilku poprzednich... W sumie bez sensu jeszcze raz to
        samo wałkować.
    • Gość: kropcia Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 04.08.04, 23:36
      A ja kocham Ignacego. Jako prawdziwyc czlowiek z krwi i kosci moglby faktycznie
      byc meczacy, ale jako postac literacka jest po prostu rozczulajacy. Ale kazdy
      ma prawo do wlasnego zdania.
      • Gość: Myszor Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 10:34
        Ktos musi być pierdołą :D Ale on jest taka kochaną pierdołą.
    • Gość: ZNAWCA [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 00:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • myshen82 Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 11:23
      kaprysia, dzieki!!!dawno sie tak nie ubawilam! gratuluję trafnych spostrzezen:)))
    • klymenystra Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 18:38
      :D
      w sumie sie zgadzam. lubilam go w poprzednich czesciach, ale z tomu na tom
      stawal sie coraz gorszy. grr.
      musierowicz w ogole tworzy dziwne meskie postacie.. poza bratkiem i dambo (i
      przez jakis czas florkiem-dopoki nie zrobil sie sloooooooodki i
      czaruuuuuujacyyy :/) wszycy sa jak budyn z soczkiem cytujac patrycje bodajze
      albo jacys niepociumani :/
      • staua Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 18:56
        Ja mysle, ze bracia Lelujkowie jeszcze sa fajni! I Maciek Ogorzalka...
        Nie jest tak zle!
        • klymenystra Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 05.08.04, 22:37
          hihi ale to juz raczej tez karykatury mezczyzn- tyle ze w inna
          strone :))))))))))))))))))))))))
    • Gość: krecik Re: Ignac Borejko - najmilszy dziadzia pod słońcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 21:20
      koniec i kropka.
    • goha29 Uuu! 08.08.04, 00:19
      Ostatnia część, jaką przeczytałam, to było "Opium w rosole". Potem dorosłam...
      I widzę z postów, że dobrze zrobiłam.
    • Gość: Nowy porządek!!! Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: 195.136.148.* 09.08.04, 20:58
      Ignac Borejsza to archetyp - antycypacja posła Ligi Polskich Rodzin.

      Posunięta do skrajności poza ultrakonserwatysty to efekt kompleksu Edypa -
      ojciec starego Borejszego należał do KPP i PPR, ciotka do Kom. Partii Zach.
      Białorusi. Zamiast pracować, zajmował się (w swym mniemaniu) WALKĄ Z KOMUNĄ -
      czyli nie robił nic, co mogłoby się komunisto m podobać. ALe też robił nic
      takiego, co by się mogło nie podobać. Internowanie to kaczka dziennikarska na
      użytek "Wyborczej" - nabzdrurzył tak samego Michnika, ktory przyszedł
      przeprowadzić z nim wywiad. Mila Borejkowa boi się czytać kryminały! Ale nie
      tylko dzirewczęta są pod kontrolą. Chłopców sprawdza, czy trzymają rączki na
      kołdrze. Zgodnie z tradycją bliskowschodnią uważał, że kobieta powinna zajmować
      się domem, sam nie pomagał. Dewocja posunięta do granic możliwości to cecha
      charakteryzująca przedew szystkim neofitów (Borejsza był przechrztą*) - dzięki
      czemu dostał order od samego ojca Dyrektora Radia Maryja o. Rydzyka** z okazji
      40-lecia zanudzania rodziny swoimi dyrdymałami



      * Dane tajne kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW
      (nr arch. 1/6526/1 - data archiwacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 -
      data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa).
      ** Prawdziwe nazwisko nie ustalone, sprawa w toku. W 1984 przebywał w NRF i
      dlatego brak go w kartotece.
      • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 09.08.04, 22:05

        hihihihihihi
    • Gość: Biała_kotka Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.04, 22:26
      A mi pasują te "karykatury mężczyzn". Może z wyjątkiem Ignacego (którego lubię
      jako postać książkową, natomiast z żywym bym nie wytrzymała).
      • kaprysia Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 10.08.04, 14:20
        Ha, bałam się, że fani Jeżycjady mnie zjedzą, a tu proszę:))) NAdmieniam, że
        lubię ten cykl, jako nastolatka się nim zaczytywałam, a teraz czytam sobie
        tomy, na które się "nie załapałam".
        Inni faceci z Jezycjady też się są specjalnie w moim guście (za wyjątkiem
        Pyziaczka, którego lubiłam i nie mogę pani Musierowicz darować, co z niego
        zrobiła, wrrrr!!!). Rozlaźli, w typie ogniskowo-gitarowym, rozdeptanych
        kamaszach i flanelowych koszulach w kratę. Najbardziej chyba lubię Bobcia-
        Baltonę-Floriana:)
        • ryza_malpa1 Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 10.08.04, 20:46
          A mnie sie podoba Cyryjek z "Noelki" - no kurcze, pedantyzmem i pierogami
          przypomina mi jednego znajomego :)
    • kawka74 Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 12.08.04, 16:21
      zachwycająca charakterystyka :)) przyznam, że Kaprysia zwróciła moją uwagę na kilka rzeczy, które do tej pory umykały moim oczom, aczkolwiek Ignacego lubiłam i lubię nadal
      • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 12.08.04, 22:03
        Ja tam lubie Ignacego, bo ma wady, takie wlasnie, jak kaprysia napisala.
        Wole go od swietej Gabryjeli matki Polki idealnej zony i znakomitego naukowca.
        Jedna uwaga-trzymajmy sie faktow- Ignacy ani jego rodzina nigdy nie byli na
        utrzymaniu Gizeli,aczkolwiek w wielu sprawach im pomogla.
        Ponadto nigdzie nie jest napisane, ze Ignacy nic nie wie na temat tworczosci
        zony.
        Pozdrawiam
    • slotna Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 14.08.04, 20:34
      Z jednej strony sie zgadzam... a z drugiej go lubie;) nie wiem dlaczego, bo
      racje masz absolutna;)
      Co do facetow w Jezycjadzie, to do gustu przypadli mi:
      - Baltona
      - Dambo
      - Filip Bratek

      Nie znosze za to Przeszczepa i Fryderyka Schoppe. To juz nawet Pawelka
      Nowackiego wole;)
      • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 15.08.04, 13:02

        A, jeszcze- nie jest prawda jakoby zabranial zonie scinac wlosy.
        Ze starcia w Kalamburce zwyciesko wyszla MIla- Ignacy musial ja przeprosic i
        juz nigdy nie kwestionowal jej decyzji.To, ze wygladala, jak wygladala wynikalo
        z braku zainteresowania ta sfera zycia, widoczne przed narzeczenstwem jeszcze-
        zarzucala to jej Monika.Ona wolala czas i energie przeznaczac na cos innego.
        Nikt kobit nie zmuszal, zeby odgadywaly cytaty, byl to rodzaj rodzinnej
        zabawy, wiec nie wiem dlaczego jest przypisywany despotyzmowi pana domu.
        Co do kwestii, ze mogl zarabiac lepiej, skoro mial duza rodzine, to sie zgadzam-
        wielokrotnie czytamy, ze znal kilka jezykow, a prywatne lekcje w czasach komuny
        to byla zyla zlota.I robilby to, co lubil.Za malo byl trzymany za buzie przez
        MIle, ktora wolala meczyc sie, niz narzucac cos mezowi.
        Pozatym cwaniaczek byl w kwestiach zwalalnia obowiazkow domowych- wiedzial,
        jak ciezko jest cokolwiek nabyc, bo stal w kolejkach i czasem cos tak kupowal,
        ale przed Fela udawal glupiego.
        Pozdrawiam
        Pozdrawiam
        • Gość: jj Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: 195.245.213.* 15.08.04, 16:20
          Po pierwsze Ignacy jednak jakieś tam rzeczy robił- bodajże w Kwiecie kalafiora
          wraca z kolejki, w której stał z Patrycją. Po drugie w domu Borejków
          zdecydowanie rządzi Mila aczkolwiek rzeczywiście Ignacemu moze się wydawać, że
          on jest najważniejszy. Świadczy to tylko o talentach dyplomatycznych Mili. Po
          trzecie jako postać literacka Borejko jest uroczy. Żywego bym chyba
          zamordowała. Nie wyobrażam sobie obsługiwać faceta albo byc z jakaś taka
          bezradną memeją
    • Gość: amrita Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: 195.69.80.* 21.08.04, 21:00
      moi ulubieni mężczyźni w Jeżycjadzie to bracia Lisieccy,
      prawdziwe, z życia wzięte chłopaki,

      widać żę autorka miała dobry/dobre pierwowzory :)
      • Gość: Czesia Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.pl 29.08.04, 19:45
        Mnie też ten stary dziad Borejko wkurwia na maxa, egoistyczny, leniwy ,
        niezaradny kompletnie typ. Współczuję Mili,że z nim tyle lat wytrzymała, Gizelę
        podziwiam za cierpliwość do zięcia, nie dość że sam nie umiał sobie w zyciu
        poradzić to jeszcze wszelkie na wszelkie próby pomocy z jej strony reagował
        złością i niezadowoleniem. Poza tym jakbym miała męża coby mi zamiast czekolady
        dla dzieci kupował sobie przekłady Plutarcha to bym go normalnie wypier... z
        chałupy. Tam jeszcze dwóch dziadów jest wkurwiających- ten profesor Dmuchawiec
        kolejny rozlazły świętojebliwy opozycjonista- co to jak mu w Pulpecji wnuczka
        zaczęła rodzić, to zamiast debil zadzwonić po pogotowie miotał się bez celu po
        chałupie i woźny Bronisław Jankowiak, który wpieprza się wszystkim we wszystko
        nie patrząc czy wypada czy nie.
        A bracia Lisieccy są the best !
        • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 29.08.04, 21:06
          Podobala Ci sie Kalamburka ?
          Szukam osob, ktorym sie podoba, a jak na razie tylko narzekania czytam.
          Zgadzam sie, ze u MM faceci baardzo literaccy sa (zeby nie napisac- nie z tej
          ziemi).
          Lisieccy to samo zycie.
          Typa podobnego do Grzesia znam osobiscie.Z Kalamburki podobal mi sie pan
          Rudzik-
          podejrzewam jakis pierwowzor bo znam podobnych z opowiadan dziadka.
          Ale tak na maxa to mnie dopiero Bernard wkurza-co za lebiega natretna !
          Pozdrawiam
          • kaprysia Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 30.08.04, 12:35
            Mnie się Kalamburka podobała - szczególnie na tle nieudanych ostatnich tomów
            Jeżycjady typu Trolla czy Laura i Tygrys. Oczywiście jest tam mnóstwo
            niekonsekwencji - przede wszystkim sama postać Gizeli deus ex machina, która
            była wspomniana poprzednio JEDEN raz jednym zdaniem ( jak to cwana baba
            oszukała Borejków przy zamianie mieszkania:/ ), co jest kompletnym
            nieporozumieniem biorąc pod uwagę jej rolę w życiu Mili. Poza tym ksiązka była
            ciekawym odetchnięciem od nudzących już mnie letko perypetii kolejnych
            Borejkówien (według motywu: poznaje chłopaka - małe nieporozumienia - big love -
            ślub - dzieci - żyli długo i szczęśliwie, chociaz biednie jak myszy
            kościelne). Szkoda, ze w innych tomach Mila jest taka bezbarwna i stłamszona
            przez dziada Borejko:) podobał mi się też chwyt Musierowiczowej, czyli to
            cofanie się w czasie:)
            • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 30.08.04, 15:11

              No wlasnie, dzieki Kalamburce postac Mili nabiera kolorow, a i Ignacego
              lepiej rozumiemy.Podobaja mi sie postaci drugoplanowe, wspomniany pan Rudzik,
              matka braci Borejkow, ciekawy jest tez niedopowiadany watek rodziny Moniki
              (matka pewna, ze ojciec nie zyje wiaze sie z kims innym i mamy material na
              inna powiesc).
              Gizela rzeczywiscie wprowadzona zbyt obcesowo, ale jest postacia dobrze
              zarysowana.
              Historia z punktu widzenia codziennych klopotow i przygod.
              Wreszcie dowiedzialam sie, dlaczego Borejkowny nie maja zadnych dziadkow-
              nurtowalo mnie to od Kwiatu Kalafiora. Sama mialam dlugo komplet dziadkow i w
              glowie mi sie nie moglo pomiescic, ze w sytuacji kryzysowej nie zjawia sie
              zadna babcia!
              No i sporo humoru, choc stonowanego- najbardziej rozbawila mnie scena spowiedzi
              Gizeli oraz styl podrywu lunatyka Ignacego :-)
              Pozdrawiam- ciesze sie, ze w moich sympatiach nie jestem osamotniona.

              • Gość: Potworek Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 22:54
                Przedewszystkim - szczerze się uśmiałam czytając większość postów. To jest po
                prostu śmieszne!
                Ignac Borejko jest dla mnie naprawdę fascunującą i uroczą postacią - a
                przedwszystkim symbolem - symbolem ludzi których już nie ma, albo których
                niestety nie miałam okazji spotkać. Ile w nim poświęcenia! Poświęcenia
                literaturze którą nie tylko kochał i podziwiał, ale przedewszystkim należycie
                doceniał i szanował. Teraz, gdy widze, jak książki są sprzedawane na
                makulature - te piękne i wartościowe dzieła i widzę jak głupie,
                puste "pamiętniczki" są czytane przez absolutnie wszystkich - widze jak bardzo
                brakuje na świecie takich ludzi jak Ignacy Borejko.
                A przedewszystkim to bardzo jest widoczne gdy czytam niektóre z waszych postów.
                Przedewszystkim - mnóstwo wulgaryzmów. Czy nie lepiej używać pięnego języka
                łacińskiego i mądrych sentncji niż co drugie słowo wypowiadać: "k..." "w..."
                (nie będę tu ich cytować)? Dla mnie dużo, dużo lepiej. I czyta się lepiej -
                odrazu się wie, że ma się styczność z ludźmi kulturalnymi.
                I co rzucacie się tak na to, że Ignacy Borejko żył tylko przez pomoc finansową
                Gizeli?
                Nawet jeśli tak było (ja tego nie zauważyłam) to co z tego? Czy wy nie
                będziecie wspierać finansowo rodziny w przyszłości? Będziecie pozwalać, żeby
                żyła w biedzie?
                A nadodatek - Mila była szczęśliwa, takim stanem rzeczy jaki jest.
                Niejednokrotnie było to podkreślane. I co tak się użalacie nad nią?
                A przedewszystkim - jedna osoba stwierdziła, że "niestety to nie ona pisze
                jeżycjadę" A ja na to: bardzo dobrze, że nie piszesz, za pszeproszeniem. Bo jak
                wy byście pisali, pewnie książki były pewne zła i ninawiści do świata, pełno
                takich typów jak bracia Lisiecy i kończyłyby się okropnie - smutno i źle. A ja
                w tym świecie pełnym zła i przemocy, szukam ucieczki do świata, w którym
                wszystko się kończy dobrze - bo dzięki temu, zyskuję nadzieję, że i w moim
                życiu, wszstko się skończy dobrze.
                Zyskuje nadzieję i to, że z chęcią zrywam się z łóżka rano, bo wiem po co to
                robie.
                • Gość: kasza Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.cable.ubr03.harb.blueyonder.co.uk 18.09.04, 00:52
                  o boze czyzby anetka?????
                • Gość: baba Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.acn.waw.pl 18.09.04, 11:37

                  No wlasnie za te milosc do wartosci duchowych lubie Ignacego, aczkolwiek nie
                  twierdze, zebym z nim wytrzymala :-)
                  i skad ten pomysl, ze on utrzymywala sie dzieki pomocy Gizeli ???
                  Przeciez zarabial na rodzine, pracowal na 2 etaty od samego poczatku ! Pomoc w
                  zalatwieniu wiekszego mieszkania i kupno drogiego leku nie jest utrzymywaniem
                  rodziny !
                  Nie robcie z niego pasozyta spolecznego, co to dzieci narobil, a inni im jesc daja.
                  Pozdrawiam
                  • klymenystra Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko 18.09.04, 18:18
                    to bylo wiele razy podkreslane- jest bardzo dobry jako postac literacka. ale
                    gdyby zyl naprawde- bylby nie do zniesienia. dlatego takich ludzi nie ma.
                    jezycjada to basn, w basni wszystko jest mozliwe.
                    • Gość: Jamnik Re: Ignac Borejko - obrzydliwe dziadzisko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 10:36
                      No, właśnie. Dzięki, Kaprysia. Jako postać dodaje powieści kolorytu. Ale w
                      realu?!
                      Ten "męczeński kaszelek" powłóczącego kapciami taty Borejko... Te jego zbolałym
                      głosem zadawane pytania, co się stało (cytuję z pamięci, "tonem człowieka
                      wystawianego przez los na nieustanne próby" czy jakoś tak)... narzekania, po
                      jakie licho wlec się nad morze, skoro we własnym poznańskim fotelu jest tak
                      wygodnie...

                      Ale przy tym wszystkim, ja nie wytrzymałabym w realu ani chwili także z dzielną
                      mamą Borejko i jej równie dzielną najstarszą córką. Klepanie po ramieniu,
                      cudowne rady, by wziąć się w garść! To ich ciągłe "powinnaś" i "musisz"!

                      Nie dziwię się, że Tygrys, dziecko z krwi i kości, w ostatnim tomie, w wieku
                      już przedmaturalnym nadal odnosi się do matki z najwyższą niechęcią, nawet "nie
                      bardzo lubi na nią patrzeć".

                      Przemiana stosunku do matki zachodzi w Tygrysie dopiero po ujrzeniu
                      zdeformowanego Pyziaka, z kwadratową twarzą i kwadratową siostrą u boku.

                      Pozdrawiam.

                      (a tak w ogóle to od ponad 20 lat nie rozstaję się z Jeżycjadą)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka