kaprysia
04.08.04, 12:47
Właśnie skończyłam "Kalamburkę" i potwierdziło się moje zdanie na temat
starego Borejko. Od zawsze dziada nie znosiłam! Piedoła jakich mało,
sterroryzował mimo to całą gromadę, niegłupich teoretycznie, kobiet. Żona boi
się obciąć włosów, bo temu upierdliwcowi to nie pasuje, "dzięki" czemu tuż po
cztredziestce wygląda jak włąsna matka. Raz jeden się zbuntowała, zrobiła
twarzową fryzurkę i proszę, została miss juwenaliów:) Zaszczuł te biedne baby
antycznymi klasykami, wytresował je jak psy: rzuca cytat po łacinie, a one na
wyścigi zgadują, kto to powiedział, matkoboskoczęstochowsko. Mila Borejkowa
BOI SIĘ czytać przy nim kryminały, bo ją obśmiał i robi to, bidula, tylko na
łąwce w parku, pod pretekstem spacerów z wnukiem. Geeeeez! NA dodatek ten
idiota latami żył na koszt Gizeli, bo zarabiał jakieś śmieszne grosze,
zamiast wziąć sie do roboty, skoro już postanowił nacykać Mili aż cztery
córki. Mając mieszkanie 40 metrów kwadratowych! Oczywiście, nie okazał żadnej
wdzięczności, roz...dolił telewizor (kupiony przez Gizelę), bo mu nie
pasowało przemówienie Gomułki, a po latach dostał histerii na widok zmywarki
do naczyń (kupionej przez równie pierdołowatego Grzegorza), bo rzekomo
urządzenie to niszczy życie rodzinne (???). Rąk małżonki i córek zmywanie
talerzy po tym starym kabotynie oczywiście nie niszczy. CZy to dziadzisko
kiedykolwiek pomogło w domu - uprało coś, ugotowało, umyło? Nie. Nawet kiedy
żona trafiłą do szpitala nie kiwnął paluchem. Zaganiał nastoletnie córki do
garów i jeszcze kwękał, że mu nie smakuje. Oczywiście, jest świętojebliwy do
wymiotów, lata bez przerwy do kościoła, a na dodatek był internowany (ciekawe
za co? za piedzenie w krzesło chyba). Jedna z najobrzydliwszych postaci
literackich, jakie znam.
Uhhh, ale mnie wk... ten dziad!!!!!!!!!!!