Dodaj do ulubionych

Artykul ks. Bartnika ocenzurowany

IP: *.sympatico.ca 30.08.04, 19:55
Zamiescilam czesc artykulu ksiedza Bartnika z niedzielnego Naszego Dziennika
o Polsce bez gospodarza. Za moment wypowiedzial(a) sie wenus99 (czy to ty,
giwi?). Wiadomosc byla tylko dla mnie bo natychmiast wsio zniknelo.
Szczerze mowiac - nie dziwie sie. Chodzi o miejsce pracy czyli o pieniadze
m.innymi. Nie dziwi mnie takie dzialanie GW. To konsekwencja przyjetej
drogi. Wspolczuje.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15342219
Artykul ks. Bartnika - link: www.naszdziennik.pl/index.php?
typ=my&dat=20040828&id=my11.txt

Pazdrawliaju, towariszczi michnikowcy.
Obserwuj wątek
    • venus99 Re: Artykul ks. Bartnika ocenzurowany 30.08.04, 19:59
      Balszoje spasiba!
      a co z kolacją?
      nie mam nic wspólnego ze sniknięciem tych księżowskich bredni i nie jestem Giwi.
      • Gość: Anna Kozlowska Kolacja IP: *.sympatico.ca 31.08.04, 03:44
        Maz na odwykowce. Dzieci tez. Poza tym wtedy byla pora przed obiadem. Ale
        obiadu tez nie bylo bo baba czepila sie ciekawszych tematow (nie tylko GW jest
        na swiecie)a potem poszla zarabiac dolary. Wrocila i zobaczyla, ze cos zostalo
        z tego co wczesniej napackala. Ksiadz Bartnik nie musi sie podobac ale nalezy
        go czytac zeby orientowac sie w myslach innych. Ja czytam co sie da i na ile
        mi czas pozwala. Kazdy ma go za malo wiec i tak wszystkich rozumow nie
        pozjadam - bez nerwow. Artykuly ksiedza Bartnika czytam z uwaga bo wiele spraw
        doczesnych widzi podobnie do mnie co mi bardzo sie podoba. W sprawy bardziej
        duchowe nie wnikam ani sie nie wypowiadam bom niegodna i nie znam sie. Co nie
        znaczy, ze nie chcialabym pojac i wejsc glebiej. Troche probuje ale nadal
        jestem ciemna.

        Porownujac myslicieli o charakterystycznej czerwieni mieniacej sie barwami jak
        kameleon z tymi po przeciwnej, wysmiewanej stronie, obstaje przy ksiedzu
        Bartniku. Ten przynajmniej ma ludzka twarz i wierze, ze ma dobre, czyste
        intencje w stosunku do swoich bliznich. Nie kazdy musi myslec to samo. Jest
        to nie mozliwe. Mamy wolna wole i mozemy sie nia kierowac w wyborach. Ja
        wybieram to, co mi blizsze. Nie moge byc fanka czerwono-rozowo-lsniacych
        mieniacych sie tecza skorumpowanych i zepsutych do cna indywiduow. Czytajac
        teksty madrych ludzi troche sie podciagamy. To dlugi proces, bez konca.
        Umieramy durni lub z reka w nocniku mimo pobranych nauk.

        Na kolacje zaplanowalam cottage cheese cream czyli twarozek, na to plasterki
        surowych pieczarek i cebula. Plus chleb zytni z portugalskiej piekarni. Nie
        cierpie puchatego. Na zapitke herbata zielona wybuchowa czyli gunpowder rodem
        z Chin. Czerwona rasa swiat zalewa zgodnie z przepowiedniami.

        Czytajcie Nasz Dziennik i Nasza Polske, czytajcie GW i Trybune. Czytajcie co
        sie da i porownujcie. I przekonujcie do swoich racji. Swoich, nie obiegowych
        ani nakazanych, poprawnych politycznie. Wtedy ze sredniej cos sie da wykroic.
        I moze zacznie byc normalniej.
    • leszek.sopot Pani Aniu 30.08.04, 20:11
      Przeczytalem poczatek tego tekstu i po kilku zdaniach zorientowalem sie, ze
      autor tego tekstu zyje chyba na innej planecie niz ja. Byc moze trzeba zyc na
      wsi, moze na tzw. scianie wschodniej by wczuc sie w i uwierzyc, ze ten opis
      jest prawdziwy.
      Ks. prof. Bartnik napisal:
      "Tak! Otóż i nam dziś w sumie ziemia polska "ziele płaczu'" rodzi. A myśmy tak
      pragnęli gospodarnej i wolnej, marzyliśmy o atmosferze domu polskiego i
      zaczynaliśmy śpiewać kołysanki przy nowych narodzinach Niepodległej. A dziś
      jakiś czarownik odmienia ją w jakąś postać szarą i straszącą. Nie ma w niej
      sprawiedliwości, prawa, ładu, porządku gospodarczego, społecznego,
      politycznego, kulturalnego i moralnego i nie ma radości dla jej uczciwych
      dzieci. Zburzone zostały dawne polskie obyczaje, przemijają dni poczucia
      naszego samowładztwa i poczucia bezpieczeństwa dla katolików. Budzimy się jakby
      w obcym kraju. Nie ma też dróg dobrych i spokojnych, nie ma domów życia dla
      nas, nie ma bezpieczeństwa ziemi polskiej i nikt już nie strzeże dzieci
      polskich przed wrogami. Na żyznych polach naszych, choćby na ścianie
      wschodniej, rośnie tylko trawa i chwasty i cała ziemia społeczno-polityczna
      tylko "ziele płaczu" naszym dzieciom rodzi. Poniżona jest godność Polski,
      rozwalone są nasze gospodarstwa, niepewna jest uprawa i hodowla, ręce polskie
      są bez pracy".

      Z pewnoscia ksiadz profesor jest duzo starszy ode mnie i zebral w czasie swego
      zycia wiecej doswiadczen. Jednak ja, jak na razie, wiekszosc swego zycia
      przezylem w PRL. To przeciez w czasie PRL zniszczono polskie gospodarstwa. Juz
      w latach 70 i 80 pustoszaly cale wsie na Warmi i Mazurach - ludzie wyjezdzali
      do Niemiec a ich ziemie zamienialy sie w ugory. To samo dzialo sie na tzw.
      scianie wschodniej (nie mam niestety tekstu nieodzalowanego Kusmierka, ktory
      mial pisal wspaniale reportaze z tzw. Polski B - byloby to najlepsze swiadectwo
      tamtych czasow). To nie ostatnie 15 lat sprowadzily biede na polska wies. Te
      biede sprowadzil tam komunizm. Moze nie tylko komunizm. W Polsce miedzywojennej
      wies w bylym zaborze rosyjskim i austryjackim byla w katastrofalnym polozeniu.
      Dobrze na wsi powodzilo sie jedynie posiadaczom ziemskim. Wsrod chlopstwa
      panowal analfabetyzm i glod. Troche lepiej bylo na Pomorzu i w Wielkopolsce,
      ale i tu mieso przewaznie jadlo sie tylko raz w tygodniu - w niedziele.

      Ten tekst, ten opis Polski jest tak nieprawdziwy i niesprawiedliwy, ze nie
      bylem w stanie przeczytac go do konca...

      Pozdrawiam
      • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: Pani Aniu 30.08.04, 20:43
        róznica polegała na tym ze wtedy z mazurskich wsi wyganiano zgermanizowanych
        Mazurów a poza tym powiedz to mieszkańcowi PGRów że teraz jest lepiej...zresztą
        w 1989 roku poniżej poziomu ubóstwa żyło 6% obywateli a teraz jakieś 26-30%!! a
        58% żyje poniżem minimum socjalnego!
    • Gość: Krzys Re: Artykul ks. Bartnika ocenzurowany IP: *.sympatico.ca 30.08.04, 21:02



      Obecna sytuacja Polski, zwłaszcza po wejściu do UE, przypomina sytuację
      pradawnego sumeryjskiego Ur (z którego wyszedł Abraham), które padło w 1955 r.
      przed Chrystusem pod naporem barbarzyńskich plemion semickich Iszbierry, a
      ostatni król Sumeru Ibbisin został pojmany i w pętach wzięty do niewoli.
      Upadkowi "pomogli" oczywiście sami obywatele Ur: namiestnicy, kapłani, wojsko,
      pisarze, kupcy, budowniczy i wszyscy ludzie interesu, którzy przeszli na stronę
      wroga. Rzecz ciekawa, niedawno odkryto tabliczkę ze skargą owego króla na los
      miasta - państwa Ur - i oto elegia ta sprzed niespełna czterech tysięcy lat
      zdaje się mówić coś i o nas.

      I polska ziemia
      "ziele płaczu" rodzi
      Wichura wściekła, aby czas odmienić
      I praw porządek zniszczyć, przebudziła orkan -
      By zburzyć sumeryjskie dawne obyczaje,
      By dni dobrego władztwa przeminęły,
      By w gruzach legły miasta i Sumeru domy.
      Opustoszały stajnie i zagrody,
      Nie stoją już w oborach tłuste krowy
      I owce w swych zagrodach się nie mnożą.
      Kanały niosą tylko gorzką wodę,
      Na dobrych polach tylko trawa rośnie,
      Stepowa ziemia "ziele płaczu" rodzi.
      Matka nie może dzieciom dać opieki
      I ojciec żony swej nie wzywa po imieniu (...).
      Do kolan niewiasty nie przybiegają dzieci
      I mamka kołysanek im nie śpiewa.
      Sponiewierany został tron Sumeru,
      Wyroków sprawiedliwych już nie słychać,
      Władztwo z kraju wywleczono
      W kraj obcy - jemy pokłon trzeba składać.
      "Skarga Ibbisina", za Marianem Bielickim.

      Tak! Otóż i nam dziś w sumie ziemia polska "ziele płaczu'" rodzi. A myśmy tak
      pragnęli gospodarnej i wolnej, marzyliśmy o atmosferze domu polskiego i
      zaczynaliśmy śpiewać kołysanki przy nowych narodzinach Niepodległej. A dziś
      jakiś czarownik odmienia ją w jakąś postać szarą i straszącą. Nie ma w niej
      sprawiedliwości, prawa, ładu, porządku gospodarczego, społecznego,
      politycznego, kulturalnego i moralnego i nie ma radości dla jej uczciwych
      dzieci. Zburzone zostały dawne polskie obyczaje, przemijają dni poczucia
      naszego samowładztwa i poczucia bezpieczeństwa dla katolików. Budzimy się jakby
      w obcym kraju. Nie ma też dróg dobrych i spokojnych, nie ma domów życia dla
      nas, nie ma bezpieczeństwa ziemi polskiej i nikt już nie strzeże dzieci
      polskich przed wrogami. Na żyznych polach naszych, choćby na ścianie
      wschodniej, rośnie tylko trawa i chwasty i cała ziemia społeczno-polityczna
      tylko "ziele płaczu" naszym dzieciom rodzi. Poniżona jest godność Polski,
      rozwalone są nasze gospodarstwa, niepewna jest uprawa i hodowla, ręce polskie
      są bez pracy. Tylko gdy idziesz, od czasu do czasu pysznią się butnie jakieś
      wille i śmigają luksusowe auta, które jakby nie wyrosły z naszej ziemi prawa.
      Dom, który się nazywa Polska, nadal nie ma jakby gospodarza. Elementy, które
      dostały się do jakichś form władzy, tylko za łby się wodzą, walczą tylko o
      swoje, nie o dobro wspólne. Mierzwi ich lud prosty, zwłaszcza rolnicy polscy,
      których z całą pasją chcą rozdeptać, jak w procesie iławskim, a którzy przecież
      w pierwszym rzędzie są gospodarzami naszej polskiej ziemi. Nadal tyle
      przekrętów w państwie, manipulacji, oszustw na każdym kroku, korupcji i
      zwykłego złodziejstwa. Wszystko to staje się jakby prawem życia w Polsce. Paweł
      Klebenikow określił to "bratnie" zjawisko w Rosji jako "kleptokrację",
      czyli "rządy złodziei" i, oczywiście, został skrycie zamordowany. Jak to zło
      nie znosi, gdy się je złem nazywa! Wszędzie oszuści w życiu publicznym siebie
      nawzajem pod niebiosy wynoszą, jako współczesnych Prometeuszy przyszłości. Jak
      to przeżyć? Największe spustoszenie duchowe, moralne, kulturalne, umysłowe i
      gospodarcze robi ateizm. To są jego owoce. Tylko władze tego nie widzą. W
      ateistycznej Rosji w samym tylko roku 2003 było ponad pięć tysięcy zabójstw na
      zlecenie: morduje się konkurencję, dziennikarzy, duchownych, polityków,
      przeciwników partyjnych. Tak to rodzi się nowa era: liberalizmu.
      Marksim, ateizm, a głównie pseudoliberalizm, rozbiły całkowicie pojęcie
      wspólnoty człowieka z człowiekiem. Zdawało się im, że wyrzuciły do kosza
      tylko "stare" pojęcie Boga. W ślad za tym niszczone są wszelkie wartości
      wyższe, jak prawda, dobro, piękno, sprawiedliwość, wolność, twórczość, miłość
      społeczna, pracowitość, a na ich miejsce propaguje się zakłamanie, korupcję,
      rozpustę, lenistwo, używanie, nurzanie się w błocie jako symbol nowej kultury.
      Nadal celowo rozbijane są rodziny, zabijane są dzieci poczęte, wyśmiewane są na
      różne sposoby małżeństwa, propagowana jest prostytucja, zohydzane jest życie
      rodzinne, etyczne, zdyscyplinowane i odpowiedzialne. Ku temu dążą nawet
      niektóre akty ustawodawcze, no i cała propaganda jakichś kryjących się "duchów
      nowości i postępu". Ciągle brakuje podstawowych uregulowań prawnych, zresztą
      każde prawo można u nas ominąć, zwłaszcza gdy się ma władzę. Sądy nie do końca
      są sprawiedliwe, ściągają przeważnie słabych i biednych, a wielkich złodziei
      dopiero wtedy, gdy należą oni do przegranej partii. Prawo jest traktowane jako
      środek urządzenia się i ochrony przed odpowiedzialnością. Instytucje prawne nie
      mogą strzec prawa wystarczająco dobrze, bo albo pracują tam byli komuniści,
      albo są powiązane z władzą polityczną, albo bywają sterroryzowane przez gangi i
      mafie, albo są zaplątane w gęstwinę sprzecznego prawodawstwa. Towarzystwa
      ubezpieczeniowe oszukują na potęgę, ich klienci jeszcze bardziej, "banki"
      argentyńskie buszują sobie swobodnie i nikt nie może tego wszystkiego ukrócić,
      bo władza państwowa - zgodnie z ideologią zachodnią - "musi powoli zanikać i
      dawać miejsce wolności". Różnego rodzaju kontrole są u nas tylko z tradycji lub
      dla zabawy. W sprawach poważniejszych nie są prawie nigdy skuteczne. W wielkich
      przedsiębiorstwach kontrolerzy potrafią siedzieć całymi latami,
      tacy "koloniści", a w małych przedsiębiorstwach, nawet kilkuosobowych, mogą
      siedzieć i sześć miesięcy w roku - trzeba ich żywić, bawić, marnować czas, a
      nawet i pilnować, by czegoś nie skombinowali. W roku 2003 NIK wykryła w
      budżecie państwowym nieprawidłowości na 4 miliardy 300 milionów złotych, ale
      Sejm spokojnie przyjął sprawozdanie rządu, żądając odnalezienia tylko 300 mln.
      Słowem, w Polsce nie ma gospodarza. I to idzie po myśli konstruktorów "nowego
      społeczeństwa".

      • Gość: Krzys Re: Artykul ks. Bartnika ocenzurowany c.d I IP: *.sympatico.ca 30.08.04, 21:04
        Ale za to jest walka
        W Polsce nie ma gospodarza, ale za to postępuje potworne zwalczanie struktur
        państwa i klasycznych tkanek społecznych. Chyba sam diabeł podszepnął ideologom
        europejskim program niszczenia dotychczasowych tkanek organizmu społecznego. A
        mianowicie wychowawców tradycyjnych przedstawia się dzieciom i młodzieży jako
        przeważnie zboczeńców, rodziców jako okrutników i gwałtowników, duchownych jako
        oszustów moralnych i religijnych, lekarzy jako potencjalnych zabójców,
        policjantów jako częstych kryptomorderców, nauczycieli jako tępych tyranów
        młodzieży, robotników jako patentowanych leniwców i kombinatorów, a rolników,
        zwłaszcza jeśli ratują się przed śmiercią protestami na drogach, jako
        idiotycznych "rozbójników drogowych". Na domiar złego, większość tych, którzy
        naszprycowali się narkotykami nowej ideologii i którzy nas tak barwnie
        odmalowują, jest przecież Polakami i całkowitymi "niewiniątkami", a nawet
        stróżami nowej moralności. No i władzom naszym raczej się to wszystko podoba,
        nawet tym i owym kościelnym. Polsko, gdzie jest Twój gospodarz?
        Zastanawia szczególnie ostatnio większy atak na służbę zdrowia i na lekarzy.
        Wszędzie na świecie narastają trudności z ubezpieczeniem lekarskim, ale nasze
        ogromne trudności przedstawia się nie jako winę władz, lecz jako winę samej
        służby zdrowia, w tym głównie lekarzy i... pielęgniarek. Przedstawia się ich
        jako pracujących tylko dla pieniędzy, jako ludzi bez zmysłu społecznego i bez
        serca i nagłaśnia się na cały świat złe przypadki. Mówi się aluzyjnie, że np.
        niedawno w Italii pięć tysięcy lekarzy dało się przekupić producentom leków,
        żeby przepisywali ich drogie i złe lekarstwa. Sugeruje się przez to, że i wielu
        naszych lekarzy jest w zmowie z producentami leków i działa na szkodę naszych
        ubogich i emerytów. Jest to chyba na ironię, bo lekarze przeciętnie bardzo
        słabo zarabiają, a bardzo ofiarnie pracują. Tymczasem ogólnie lekarze polscy,
        głównie wierzący, ale nie tylko, to są wspaniali społecznicy, wyrośli z naszej
        wielkiej tradycji humanistycznej i nadzwyczaj zdolni, zwłaszcza w diagnostyce.
        Przede wszystkim są bardzo przyjaźni chorym. Ci, którzy pracują za granicą,
        robią furorę. Jednak w tym ogólnym w UE ataku na lekarzy zdaje się być co
        innego na rzeczy. Najwyraźniej chodzi o to, żeby w "nowym społeczeństwie"
        utrudnić dostęp do leczenia ubogim, bezdomnym, bezrobotnym i ogólnej masie
        ludzkiej. Stratedzy nowej Europy wybrzydzają, że za dużo jest ludności na
        drodze do raju.
        Podobnie pewne czynniki, jeśli w ogóle nie oszalały, to naigrywają się z
        polskich pielęgniarek. Mianowicie zachęcają je niemal do wyjazdu do pracy w
        Ameryce, która chciałaby przyjąć i pół miliona pielęgniarek z Polski. Nic im to
        nie przeszkadza, że w takiej sytuacji byłyby one traktowane jako towar, a nie
        ludzie mający życie rodzinne. Nie mówimy już o tym, że jak pokazuje częsta
        praktyka, nasze pielęgniarki miałyby służyć w Ameryce nie tylko w szpitalach.
        Okazuje się, że i u nas w Polsce brakuje pielęgniarek, ale żaden minister nie
        podniesie im pensji ponad 700 zł, chociaż ma pieniądze na refundację środków
        antykoncepcyjnych, poronnych, na propagandę antynatalistyczną, no i na tzw.
        aborcję. Trzeba pamiętać, że cała ideologia unijna jest chora na brak
        człowieczeństwa. I oto dlaczego już i w Polsce do władz nie dopuszcza się
        katolików.

        Przypływ agresji przeciw katolicyzmowi
        Wzbiera znowu fala antykościelna. Wszystko "humanistycznie". Teraz na ołtarzu
        ma stać "bogini Europa". Prezydent Chirac powiedział, że dla Kościoła
        katolickiego będzie lepiej, gdy nie będzie miał praw publicznych w całości
        Europy, bo wtedy będzie mógł wykazać się czystością ewangeliczną. Fajnie
        powiedział. Podobnie mówią i nasi "reformatorzy katolicyzmu polskiego",
        zwłaszcza judeochrześcijanie. Toteż twierdzą, że Kościół ma się u nas jak
        najlepiej pod każdym względem. Kiedy legendarna Anna Walentynowicz na tle
        umyślnej nagonki na księdza prałata Henryka Jankowskiego i kościelną
        kolebkę "Solidarności" wypowiedziała się w TV, że "wzbiera nowa fala
        antykościelna w Polsce" (zob. M. Rutkowska, J. Jaskólska, ks. Z. Peszkowski),
        to ktoś z TV powiedział, że "nie ma na to dowodów". Tak! Dla perwersji
        bolszewickiej nawet Katyń nie jest dowodem zbrodni przeciw Polsce.
        Światowe ośrodki antykatolickie, finansowane przez specjalny kapitał,
        podstępnie zniszczyły kolejno Kościół katolicki w Holandii, Belgii, Irlandii,
        Austrii, teraz przystępują do tego "postępowego" dzieła w Słowenii, na Słowacji
        i na Litwie, a przede wszystkim w Polsce, na Kościół, który wydał Prymasa
        Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła II. Przy tym jednym chodzi o całkowite
        rozbicie Kościoła, drugim o jego "przeformowanie" na modłę liberalną. Jedni i
        drudzy przyjęli taktykę chwalenia publicznie Jana Pawła II, ale w gruncie
        rzeczy chcą wykorzystać jego słabnięcie na zdrowiu. Grupa zaś judeochrześcijan
        chce go nakłaniać do abdykacji, głównie z powodu głoszenia
        przezeń "konserwatywnej etyki małżeńskiej i seksualnej".
        Na zachodzie ma miejsce pewne wewnętrzne słabnięcie Kościoła, ale teraz się
        okazuje także, jaką potężną i destrukcyjną siłę mają wrogie media, opanowane
        przez czynniki "niezależne", tzn. ateistyczne. Kiedy byłem z delegacją
        ekumeniczną w 1974 r. w Amsterdamie w Holandii, to duchowni się chwalili, że
        Holender jest z natury chrześcijański. Tymczasem dziś już w samym Amsterdamie
        jest wystawionych do sprzedaży 70 kościołów katolickich i wiele z nich nabywają
        muzułmanie. Ci zaś nie poddają się agitacjom antyreligijnym, gdyż dla nich jest
        oczywiste, że prowadzą je Żydzi, ich wrogowie.
        Receptura lasowania Kościoła jest wszędzie ta sama, może tylko w Polsce tempo
        jest ostrożniejsze, choć równie bandyckie. Są więc ciągłe zakusy pozbawienia
        Kościoła funduszów, zwłaszcza na działalność publiczną i charytatywną (by nie
        miał wpływu), jednocześnie ogłaszanie rzekomych bogactw Kościoła i duchownych w
        kraju nędzy, przedstawianie fałszywych sondaży o słabej
        religijności "oświeconych" Polaków, o braku wiary w dogmaty u ogółu,
        o "nierozumnej" religijności "ciemnego ludu" i stała teza, że Radia Maryja
        słuchają tylko starzy, niewykształceni i ciemniacy. Merytorycznie atakuje się
        całą etykę ewangeliczną, przede wszystkim jednak szóste przykazanie, czystość
        seksualną, celibat, śluby, wstrzemięźliwość seksualną, opanowywanie
        namiętności, ascezę itp. Nie mówię już o stałej demoralizacji dzieci i
        młodzieży pod tym względem. Jednocześnie z drugiej strony rozpowszechnia się
        twierdzenia, że katolicy, zwłaszcza duchowni głoszący etykę ewangeliczną, są
        całkowitymi kłamcami, bo skrycie uprawiają pedofilię, homoseksualizm, wielką
        rozpustę i wszelkie zwyrodnienia. A świeckim narzucają w tym względzie
        nieludzkie zakazy. Wymownym przykładem jest masowe rozpowszechnianie
        przez "Gazetę Wyborczą" 1 czerwca br. książki Żyda włoskiego Umberto Eco
        pt. "Imię Róży", gdzie jest fabuła z tezą, że zakony katolickie były
        siedliskami zwyrodnień seksualnych i zbrodni. Tu dopiero rozumiemy, dlaczego i
        nasi drapieżnicy wołają, by duchowni "przyznali się" do takich różnych
        grzechów, co będzie świadczyło o mocy Kościoła i ich "cnocie". Jest to
        oczywiście logika perfidii. Media publiczne i niektóre środki pseudokatolickie
        są ściśle wprzęgnięte w rozbijanie duchowieństwa, niższego i wyższego. Forsuje
        się wszędzie osoby popierające przejście Kościoła na pozycje liberalne,
        przeciwne linii Prymasa Wyszyńskiego, a odsuwa się w cień duchownych w pełni
        prawowiernych i czujących Ojczyznę. Ogólnie zauważany jest fakt, że media
        publiczne chcą uśmiercić milczeniem księdza arcybiskupa Józefa Michalika,
        przewodniczącego Episkopatu Polski, ponieważ prowadzi politykę klasyczną, nie
        rozwala Kościoła i nie odrywa go od prostego ludu i od Narodu. Analogicznie
        zaczynają się ścierać dwa typy duszpasterzy, już nawet w seminariach
        duchownych: typ Prymasa Wyszyńskiego
        • Gość: Krzys Re: Artykul ks. Bartnika ocenzurowany c.d II IP: *.sympatico.ca 30.08.04, 21:06
          Kto u nas rządzi?
          Jest naprawdę zagadką, kto rządzi Polską. Nie cały Naród, bo w większości nie
          chodzi o żadne wybory, resztę dodają komputery, a głosujący katolicy wybierają
          sobie swoich nieprzyjaciół. Nie rządzą wybrani, bo są bardzo rozbici, a i
          maszynka wyborcza robi jakieś sztuczki, np. Unia Wolności nie osiąga progu
          wyborczego, a jej poszczególni członkowie zazwyczaj wygrywają. Kto więc rządzi?
          Nie parlament w całości, bo nie ma realnej większości i zresztą rząd w
          najważniejszych sprawach go nie słucha, np. w sprawie uwłaszczenia Polaków, w
          sprawie konstytucji europejskiej, itd. Nie SLD, nie SdPl, bo cieszą się tylko
          kilkoma procentami poparcia, choć chcą je zwiększyć przez popieranie ustaw o
          dopuszczalności zabijania dzieci poczętych i przez patologiczne ataki na
          katolików. Nie PO, bo to rezerwa Unii Wolności, która przecież bez tego
          przebrania nie przekracza progu wyborczego. Jeszcze nie Samoobrona ani LPR czy
          PiS, bo przez prezydenta, premiera i media publiczne są ciągle atakowane niemal
          jako przestępcze. Wreszcie nie rząd, bo nie ma prawdziwego poparcia w Sejmie i
          zresztą musi ciągle wymieniać ministrów, bo okazują się niekompetentni. No i
          nie prezydent, bo nie mamy ustroju prezydenckiego.
          I tak trzeba by pytać dalej, kto u nas rządzi. Może jakaś mniejszość w wyrazie
          antypolskim z pomocą instancji międzynarodowych? A może jawni i ukryci
          oligarchowie, jak kiedyś rody magnackie, które podzieliły między siebie Polskę?
          A może koncerny, koterie, kliki, loże międzynarodowe, obce wywiady? Kto rządzi,
          kiedy jakieś grupy brutalnie niszczą polskość, rozkradają gospodarkę, szkalują
          Kościół, rozwijają kulturę ateistyczną i wszystkim nam przedstawiają zdrajców
          jako idealnych bohaterów? Taką podłość obrazuje dobrze przyznanie najwyższego
          odznaczenia - Orderu Orła Białego - gen. Aleksandrowi Suworowowi, który zgniótł
          Powstanie Kościuszkowskie i 26 października 1794 r. urządził rzeź ludności
          cywilnej na Pradze, za to, że broniła Polski (J.R. Nowak). Podobną wymowę ma
          fakt, że na pogrzebie obrońcy Polski przed piekłem atomowym, płk. Ryszarda
          Kuklińskiego, nie było przedstawicieli rządu, który bywa na pogrzebach
          wszystkich komunistów. Może rząd reprezentuje ciągle "starszego brata"?
          Mówi się, że czwartą władzą są media. Jest w tym dużo prawdy, tylko że za
          mediami stoją żywi ludzie, przeważnie ukrywający się przed publicznością i
          przed Narodem. A kto ich w "demokracji" wybiera? I całe nieszczęście, że Polska
          w wydaniu naszych mediów publicznych to jakby jakiś kraj na Marsie. Nie ma
          swojego Narodu, nie ma swojej kultury, swojej ziemi, swojej historii, nie ma
          swojej inteligencji, nie ma Kościoła polskiego. Polska to taki marsjański kraj -
          nie ma świata robotniczego, nie ma ludu wiejskiego, nie ma ludzi normalnych, a
          jedynie jakieś postacie zboczone lub sztuczne. Polska nie miała sąsiadów, nie
          miała przyjaciół ani wrogów, nie było rozbiorów ani okupacji niemieckiej, ani
          sowieckiej. Nikt z Polaków nie zginął w czasie wojny, a tylko szukali, jakby
          zamordować Żydów. To jest w sumie jakaś straszna paranoja! Dlaczego nie ma
          odpowiednich decyzji co do nieszczęsnych mediów publicznych?
          Potwierdza się chyba na przykładzie Polski zdanie św. Augustyna, że "państwa
          bez sprawiedliwości są bandami rozbójników" ("De civitate Dei"). W Polsce tyle
          jest nieprawidłowości, błędów i złych rzeczy i nikt ich nie naprawia. Dlaczego?

          Czy nie na szkodę Polski?
          Nasze ważne czynniki społeczne i polityczne, jak najpierw służyły ateistycznemu
          socjalizmowi, tak dziś ochoczo służą bezbożnej ideologii zachodniej. W
          rezultacie nadal realizują potworny ustrój gospodarczy i społeczno-polityczny.
          Już nie sposób pisać ciągle o rozkradaniu majątku narodowego, co w krajach
          postkomunistycznych jest "normalką". Jeszcze gorsze, że przyjmuje się coraz
          bardziej główna teza nowej ideologii, a mianowicie, że człowiekiem w pełnym
          znaczeniu jest tylko człowiek bogaty, dobrze usytuowany, zdrowy, sprawny
          fizycznie i pozbawiony sumienia religijnego. Inni się nie liczą. I tak na
          skutek błędów gospodarczych i politycznych mamy ponad trzy miliony bezrobotnych
          i około trzech milionów zatrudnionych nie w pełni, przy tym cztery i pół
          miliona osób żyje w skrajnym ubóstwie. I nikt temu nie zaradza, wszyscy czekają
          na "cud europejski". A tymczasem prezes PKN Orlen dostawał - jak sam mówi - 200
          tys. zł miesięcznej pensji, nie licząc premii, trzynastki i różnych
          okazjonalnych dodatków. No i z poparciem władzy podpisał tajny aneks, na mocy
          którego po opuszczeniu stanowiska ma otrzymać 6,2 ml zł skromnej odprawy za
          nieco ponad rok prezesowania ("Gazeta Wyborcza" 16.08.2004 r.).
          Ciągle nasze władze wydają się czymś spętane: widzą, że nasz udział w napaści
          na Irak był następstwem oszustwa wywiadu amerykańskiego, a ponadto Polska ma
          same straty materialne i moralne, ale idą w zaparte i głoszą, że pełnią świętą
          misję. Skąd ten karygodny upór, w dodatku wbrew całemu Narodowi Polskiemu?
          Przecież syjoniści amerykańscy (patrz: I.C. Pogonowski) chcą wzniecić wojnę
          między islamem a chrześcijaństwem i dlatego choćby ich wojska mordują w Iraku
          kogo popadnie, stosując metody premiera izraelskiego, i szykują się nawet na
          święty dla muzułmanów meczet Alego, wciągając w to i żołnierzy polskich. Po co
          tam Polacy? Za pieniądze? Jako wojsko najemne? Podobnie, dlaczego dali się
          komuś nająć do dostarczenia fałszywych dowodów na rzecz rzekomego posiadania
          przez Irak broni masowego rażenia, pokazując rolandy i rakiety z rzekomym
          sarinem, przez co ośmieszyli się tylko przed wojskowymi amerykańskimi i przed
          całym światem? Komu miało pomóc to nasze oszustwo? I wreszcie oszukuje się nas
          nadal w sprawie samolotów F-16, co do offsetu, lud polski puka się w czoło, a
          władze głoszą ogromny sukces.
          Nowa ideologia europejska jest nie mniej utopijna niż marksistowska. Nasi
          rządcy i ideologowie uwierzyli m.in. we wszechmoc prywatyzacji. Toteż trzeba
          się nam modlić gorąco, żeby w Polsce nie sprywatyzowano powietrza, wód i dróg.
          Co ubożsi nie będą mogli się opłacić i poumierają. Jest też zbyt dużo
          ochraniania oligarchów w tej ochronie praw autorskich. Po prostu niech firmy
          taniej produkują, to piractwo nikomu nie będzie się opłacało. Tylko czekać, jak
          zażądają od katolików płacenia za korzystanie publiczne z Biblii i liturgii.
          Nikt z oficjeli nadal nie odpowiada za zło wyrządzone polskim robotnikom i
          polskiej wsi. Nie ściga się wielkich złodziei, lecz ściga się prostego Polaka,
          który chce po prostu żyć. Jest w tym jakaś wściekłość na robotników i chłopów.
          Skąd się ona bierze? Pamiętamy choćby, jak ojciec Rydzyk bronił zakładu Tormięs
          w Toruniu. Ile było w odpowiedzi wściekłości mediów na ojca! Dziś jednak
          okazuje się, że zakonnik miał rację, szwindle wyszły na jaw. Kto teraz zapłaci
          oszukanym robotnikom? Media? Władze? Przecież popierały przekręt. Takich spraw
          są tysiące, już nie wracając do Stoczni Gdańskiej...
          A kto odpowiedział za mylne informacje o rynku pracy dla Polaków w Wielkiej
          Brytanii i za entuzjastyczną zachętę do wyjazdu? Dziś tysiące Polaków tułają
          się po miastach Anglii w postaci żebraków i kloszardów. Nikt nie odpowiada za
          to? Wolny rynek pracy? A może by tak zrobić "wolny rynek władzy"?!
          Z Niemiec płyną setki tysięcy ton odpadów, żeby uczynić Polskę śmietniskiem
          Europy. W "Dzienniku Ustaw" ze stycznia jest zamieszczone oficjalne zezwolenie
          na wwóz 100 tys. ton starych akumulatorów. Kto na to zezwala? Bruksela? A kto
          bierze za to pieniądze?
          Polskie czynniki polityczne przed naszym wejściem do UE nie zabezpieczyły
          należycie polskiej własności i uparcie twierdziły na najwyższych szczeblach, że
          nie będzie pozwów niemieckich o zwrot mienia. Tymczasem dziś cała chadecja
          niemiecka nawołuje do występowania z roszczeniami i do województwa opolskiego
          wpłynęło już ponad 100 pozwów. Nikt za tę sytuację prawną nie odpowiada? Nasi
          politycy, którzy tę sprawę zle
          • Gość: Krzys Re: Artykul ks. Bartnika ocenzurowany c.d III IP: *.sympatico.ca 30.08.04, 21:13
            pozwów. Nikt za tę sytuację prawną nie odpowiada? Nasi politycy, którzy tę
            sprawę zlekceważyli, powinni być zdjęci ze wszystkich stanowisk. Nie ma władzy?
            Wielu naiwniaków zaczęło już przedstawiać wszystkich Niemców jako "świętych
            Bonifacych", do rany przyłóż, ich okrucieństwo z czasów wojny to był "wojenny
            epizod". Proszę zajrzeć do wspomnień pewnego żołdaka, który tłumił Powstanie
            Warszawskie, jak z kolegami dotarli do pewnej piwnicy z dziećmi polskimi,
            dzieci podnosiły ręce na znak poddania, a oni je zabijali wszystkie kolbami
            karabinów, aż krew tryskała po ścianach (zob. "Duży Format" - "Gazeta
            Wyborcza", 23.08.2004 r.) Do dziś ten "bohater niemiecki" nie ma skrupułów. Jak
            my nie jesteśmy święci, tak i z Niemców nie róbmy żywych świętych. Trzeba
            chrześcijańskiego realizmu. Ludzie lubią się łudzić, że każda wojna jest już
            ostatnia. Ale przyszłość może jeszcze przynieść nowe zło.
            Wielu dziennikarzy mówiło z wyniosłością, że nieważne, kto jest właścicielem
            prasy, ważne, żeby prasa wychodziła i opłacała się. Tymczasem niemiecki koncern
            Polskapress w Łodzi już nie chce drukować czasopism, które mówią pozytywnie o
            historii Polski (zob. "Aspekt Polski", 9/2004 nr 6, s. 1). Kto odpowiada za
            sprzedaż prasy polskiej wrogom Polski? Nikt? Samo się stało?
            Są i mniejsze sprawy, ale też hańbiące. Polskim ekspedientkom szwajcarskiej
            firmy Tally Weijl, mającej kilkanaście salonów w Polsce, nakazano nosić
            koszulki z obraźliwym napisem "Bitch". One to nosiły i rzekomo nikt nie
            rozumiał, co to znaczy. Po interwencji zmieniono napis na "Sale" - "wyprzedaż",
            ale w podtekście może to znaczyć tyle samo, co "do wynajęcia" - w wiadomym
            sensie. I nikt za to nie odpowiada? Jesteśmy kolonią afrykańską?
            W rezultacie, kiedy rządzący u nas za nic nie odpowiadają i nie idą z Narodem,
            a jedynie korzystają z władzy, to należy zrobić natychmiast nowe wybory na
            wszystkich szczeblach albo stworzyć jakąś legalną dyktaturę, która przecięłaby
            zdecydowanie wszystkie złe związki władzy z niesuwerennością i niekompetencją.
            Na koniec chcę poprzeć inicjatywę mojego brata Józefa, jezuity, oraz całej
            właściwej społeczności, żeby nowym duchowym herbem Warszawy - stolicy, uczynić
            wizerunek Matki Bożej Łaskawej i jej dać Order Virtuti Militari, nie zaś tworom
            mitologicznym.
            ks. prof. Czesław S. Bartnik
            • leje-sie O Q! 30.08.04, 21:36
              Zatkalo mnie.

              Jest taki termin medyczny (podaje go w tlumaczeniu na jezyk ojczysty, by nie
              razic prawdziwychpolakow moja rzekoma erudycja) - sraczka slowna.

              Dotknietemu tym schorzeniem czlowiekowi wylewaja sie z ust strumienie
              bezsensownej swady, wszystko sie ze wszystkim kojarzy. Niczym w jakim upiornym
              wariancie Kodu Da Vinci, a zadziwiony sluchacz czuje sie jakby go porwali
              kosmici.

              Bywa nieszkodliwa. W stanach ostrych podaje sie pacjentowi srodki uspokajajace.

              A tutaj prosze - publikuja. I ludzie te produkcje czytaja. I pieniadze placa.

              Trudno wybrac mi najsoczystszy cytat tyle tutaj perelek stylu i intelektu. Ale
              osobistym faworytem jest cudenko zamykajace tekst:

              "Na koniec chcę poprzeć inicjatywę mojego brata Józefa, jezuity, oraz całej
              właściwej społeczności, żeby nowym duchowym herbem Warszawy - stolicy, uczynić
              wizerunek Matki Bożej Łaskawej i jej dać Order Virtuti Militari, nie zaś tworom
              mitologicznym".

              Jedyne pocieszajece w tym wszystkim jest to, ze obaj bracia celibat slubowali i
              rozmnazac sie nie beda, tym samym konczac ten slepy tor genetyczny. Choc kto to
              wie na pewno?
    • Gość: Andrzej Nie dziw się, kobieto IP: *.chello.pl 30.08.04, 21:32
      Ja już dawno nauczyłem się czytać GW tak, jak kiedyś czytało się Trybunę Ludu.
      A może ja już mam taką naturę, że jak Michnik się z kogoś naśmiewa albo kogoś
      opluwa (pozbywając się nadmiaru piany na ustach), to ja natychmiast do tego
      kogoś zaczynam nabierać sympatii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka