Dodaj do ulubionych

Jan Masiel - eurodeputowany z Siemiatycz

24.06.04, 09:06
W cyklu "Chłopcy z mojego podwórka" prezentuję sylwetkę Jasia Masiela, mojego
kolegi z równoległej klasy w liceum, deputowanego do Parlamentu
Europejskiego. Kandydował z listy Samoobrony w Wielkopolsce. Otrzymał 24 202
głosy. Brawo!!!

Jan Masiel - absolwent KUL i Uniwersytetu Katolickiego w Louvain-la-Neuve w
Belgii. Posiada certyfikat psychoterapii psychoanalitycznej CFCP w Brukseli i
status tłumacza przysięgłego w sądzie I instancji w Brukseli. Zajmuje się
doradztwem w zakresie zakładania polskich firm za granicą. Jako wolontariusz
pracował w ośrodkach dla chorych psychicznie i upośledzonych. Charytatywnie
współprcował z belgijskim ośrodkiem rządowym oraz Radą Polonii w Belgii. Ma
41 lat.

(Rzeczpospolita, 16 czerwca 2004 r., Nasi reprezentanci w Strasburgu)
Obserwuj wątek
    • h.olender jak Lepper potasował kandydatów 02.07.04, 08:50
      Znalezione w sieci:

      Jan Masiel z Siemiatycz otwiera listę kandydatów Samoobrony do Parlamentu
      Europejskiego w województwie ... wielkopolskim. Na Podlasiu listę otwiera
      Bolesław Borys Borysiuk, mieszkaniec Warszawy, zaś Tadeusz Gan z Białegostoku
      jest dopiero trzeci. Dotychczas działacze podlaskiej Samoobrony nie chwalili
      się, że człowiek z Siemiatycz otwiera listę wyborczą w Wielkopolsce.

      Kandydturę Masiela nagłośnił Jan Deręgowski, przewodniczący Samoobrony w
      Poznaniu. Deręgowski na wielkopolskiej liście kandydatów do Parlamentu
      Europejskiego znalazł się dopiero na 10. miejscu. Skrytykował umieszczenie na
      dwóch pierwszych miejscach listy działaczy partii spoza województwa. Deręgowski
      ujawnił podczas konferencji prasowej, że kolejność na liście wyborczej
      ustalał "marszałek Lepper".
      Na pierwszym miejscu listy jest Jan Masiel z województwa podlaskiego, na
      drugim - Tadeusz Romanowicz z mazowieckiego. "Głosujcie na swego: Jana
      Deręgowskiego, człowieka prawego. Dlaczego? Bo w pierwszej dwójce brak swego!" -
      napisał kandydat w swojej ulotce wyborczej.
      Pytany, czy nie boi się konsekwencji za krytykowanie kierownictwa Samoobrony,
      odparł: "Idę na pewne ryzyko. Liczę się nawet z wykluczeniem z partii."
      Genowefa Wiśniowska przyznała, że Masiel pochodzi z Siemiatycz.
      - Świadomie tak potasowaliśmy kandydatów - mówi posłanka Wiśniowska, szefowa
      podlaskiej Samoobrony i zaufana współpracownica Leppera.
      - Dlaczego? Na razie nie mogę tego ujawnić. Ale pan Masiel jest dobrym
      kandydatem. Często przebywa w Brukseli, prowadzi tam jakieś interesy.

      Mikołaj Gawryluk, szef Samoobrony w powiecie siemiatyckim, od
      dziennikarza "Kuriera Porannego" dowiedział się, że Jan Masiel kandyduje z
      Wielkopolski i w dodatku z listy Samoobrony. Był zaskoczony.
      - Z Wielkopolski? Co pan powie? - dziwił się Gawryluk. - On miał przecież
      kandydować z listy Razem dla Przyszłości. Jego koledzy zaczęli nawet zbierać
      podpisy.
      Gawryluk przyznaje, że Masiel urodził się i wychował w Siemiatyczach i - jak
      wielu mieszkańców miasteczka - wyjechł do Brukseli. Podkreśla jednak, że lider
      wielkopolskiej listy jest wykształconym człowiekiem.
      - On skończył kilka fakultetów - opowiada Gawryluk. - Teraz mieszka w Brukseli.
      Prowadzi tam jakieś szkoły językowe, wykłada na uczelniach. Z tego co wiem, to
      kilka razy był nawet tłumaczem Aleksandra Kwaśniewskiego, jak prezydent
      przyjeżdżał do Brukseli.

      Województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie tworzą jeden okręg wyborczy.
      Podobnie jak Wielkopolanie, mieszkańcy Podlasia mogą powiedzieć o liście
      Samoobrony, że "w pierwszej dwójce brak swego". Listę wyborczą otwiera na
      Podlasiu i Mazurach Bolesław Borys Borysiuk, doradca Andrzeja Leppera, a w
      przeszłości sekretarz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Borysiuk
      uchodzi za twórcę prorosyjskiej polityki Leppera. Drugi jest Grzegorz Majchrzak
      z Mrągowa, a trzeci Tomasz Gan, wiceprzewodniczący podlaskiej Samoobrony.
      - Pana dr Borysiuka celowo zrobiliśmy liderem listy. jest człowiekiem bardzo
      kompetentnym w sprawach wschodnich - mówi Genowefa Wiśniowska.

      www.wirtualny.bialystok.pl/_archiwum/?popen=news&&id_art=879
      • h.olender Re: jak Lepper potasował kandydatów 08.07.04, 09:02
        Przegrani kandydaci Samoobrony czują się oszukani. Płacili za dobre miejsca na
        listach. Wierzyli, że nawet jeśli nie zdobędą mandatu, dostaną pracę w biurach
        zwycięskich kolegów. A w najbliższych wyborach do parlamentu partia na nich
        postawi. Tymczasem posad jest niewiele, pieniędzy ani podpisanych in blanco
        weksli nie mogą odzyskać, a nowe wybory to nowe wydatki.

        W Samoobronie wrze. Dziesiątki osób już widziało siebie na korytarzach
        europejskiego gmachu w Strasburgu - a skończyło się tylko na sześciu mandatach.
        W dodatku notowania partii Andrzeja Leppera spadają i to, co wydawało się
        pewne, czyli fotele w polskim parlamencie na otarcie łez - też się oddalają. W
        tej sytuacji, jak można było przewidzieć, przegrani zaczynają zadawać
        kłopotliwe pytania. Głównie o pieniądze (...)

        - Każdy z nas zapłacił za miejsce na liście od kilkunastu do kilkudziesięciu
        tysięcy złotych. Oczekujemy, że nasze pieniądze jakoś nam się zwrócą - mówi
        jeden z przegranych (...)

        Wielu kandydatów, by zpłacić za dobre miejsce na liście, zaciągało kredyty.
        Jeden z nich, który, tak jak większość, boi się ujawnić nazwiska, zaciągnął
        kredyt na 40 tys. zł.

        Pierwsze miejsce i mandat deputowanego z mazowieckiej listy zdobył adwokat
        Marek Czarnecki (...)
        - Czarnecki wydał na wybory ze 400 tysięcy złotych, jak nie więcej. A samo
        miejsce na liście kosztowało go 200 tysięcy złotych - przekonuje inny kandydat

        (Rzeczpospolita, 2 lipca 2004 r., Rozliczenia po euforii)

        P.S. Ciekawe, ile za pierwsze miejsce na liście wielkopolskiej zapłacił Janek
        Masiel? 200 czy może "tylko" 100 tysięcy złotych :-)
        W jego przypadku przynajmniej jest gwarancja, że ta inwestycja się zwróci.
    • h.olender ile zapłacił Janek Masiel? 15.07.04, 08:42
      Rzczpospolita, 26 kwietnia 2004 r., Cennik Samoobrony

      W sobotę w Częstochowie Samoobrona rozpoczęła kampanię wyborczą do Parlamentu
      Europejskiego. W kuluarach aż huczało. Kandydaci, którzy widzieli się pierwszy
      raz, wypytywali, kto ile wpłaci pieniędzy na komitet wyborczy Samoobrony. Od
      tego będzie zależało miejsce na liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
      Ustalono cennik: pierwsze miejsce na liście kandydatów, na przykład z okręgu
      mazowieckiego, kosztuje 200 tys. zł, trzecie - 60 tys. zł, a szóste - 20 tys.

      - Pan marszałek Lepper bardzo dobrze to wymyślił - mówi kandydat z
      warszawskiego okręgu. - Dał nam szansę, abyśmy zadeklarowali wyższe kwoty na
      komitet wyborczy i poprawili swoją lokatę na listach. To nic innego jak
      licytacja. Ko da więcej, zasiądzie w Parlamencie Europejskim.

      - Jeden pan zapowiedział, że zapisze na rzecz komitetu swoje mieszkanie warte
      pięćdziesiąt tysięcy - relacjonuje kandydatka. - A koleżanka spod Ciechanowa za
      trzecie miejsce na liście mazowieckiej przekaże swoje gospodarstwo. Ktoś inny
      zadeklarował działki pod Warszawą. Ja wpłacę pieniądze, ale wtedy, gdy znajdę
      swoje nazwisko odpowiednio wysoko na liście wyborczej.

      A jeśli okaże się, że kandydat nie został wybrany do Parlamentu Europejskiego,
      to co się stanie z pieniędzmi i dobrami przekazanymi na rzecz komitetu
      Samoobrony?
      - Forsa i mieszkania przepadają. Nasze ryzyko. Aby je zmniejszyć, muszę
      dopożyczyć pieniędzy, aby poprawić swoją lokatę na liście. Bardzo chcę być
      parlamentarzystą Europy - mówi kandydat.
      Może też tak być, że kwota dziś wystarczająca na trzecie miejsce, za kilka dni
      okaże się za mała.
      - Kto da więcej, zwycięży.
    • h.olender eurowybory w Siemiatyczach 20.07.04, 13:36
      Ulotki na klatkach schodowych, zaklejone słupy ogłoszeniowe oraz porozrzucane
      plakaty kandydatów na chodnikach i ulicach - to finał kampanii wyborczej do
      Parlamentu Europejskiego w Siemiatyczach.
      - Zawsze jest tak, że nie ma komu sprzątać tego bałaganu. Przed wyborami każde
      wolne miejsce zostaje zaklejone przez komitety wyborcze. Politycy powinni sami
      po sobie sprzątać - powiedziała kilkudziesięcioletnia mieszkanka Siemiatycz.
      W Siemiatyczach najwięcej plakatów kandydatów na parlamentarzystów umieściła
      Platforma Obywatelska.
      - Zgodnie z ordynacją wyborczą każda partia jest zobowiązana do tego, aby po
      wyborach usunąć na własny rachunek plakaty informacyjne. My nie możemy kosztem
      podatników tego robić - powiedział Stanisław Waldemar Fleks, zastępca
      burmistrza Siemiatycz.
      - Zazwyczaj jest tak, że plakaty są rozwieszane w miejscach dozwolonych. Chodzi
      o punkty wyznaczone w mieście. Usuwaniem plakatów zajmują się firmy
      odpowiadające za te miejsca. W większości są zaklejane przez inne - powiedział
      Filip Tagil z Biura Regionu Podlaskiego Platformy Obywatelskiej w Białymstoku.
      W praktyce okazuje się jednak, że plakatów na słupach ogłoszeniowych jest tak
      wiele, że niektóre z nich odpadają, zaśmiecając miasto.
      Na terenie Siemiatycz jednostką powołaną do oczyszczania miasta jest
      Przedsiębiorstwo Komunalne, które na polecenie Urzędu Miasta dokonuje
      porządkowania ulic.
      - Odkąd pamiętam, żadna partia nigdy się do nas nie zwróciła z prośbą, aby
      zrobić porządek z plakatami i ulotkami po wyborach. Gdyby zlecili nam takie
      prace, to byśmy je wykonali odpłatnie. Te plakaty zginą śmiercią naturalną,
      tzn. odpadną i gdzieś się tam zawieruszą - powiedziała Grażyna Walendziuk,
      pracownik administracyjny Zakładu Oczyszczania i Transportu w Przedsiębiorstwie
      Komunalnym w Siemiatyczach.

      (Gazeta Współczesna, 14 czerwca 2004 r., Papieru nie żałowali)
      • h.olender w Siemiatyczach wygrały LPR i Samoobrona 29.07.04, 12:44
        Kandydatów z list Ligi Polskich Rodzin oraz Samoobrony najczęściej wybierali
        mieszkańcy powiatu siemiatyckiego. W wyborach do Parlamentu Europejskiego
        udział wzięło 13,04 procent uprawnionych. W samych Siemiatyczach głosy oddało
        17,2 procent spośród 12 tysięcy uprawnionych mieszkańców.
        - Siemiatyczanie najczęściej głosowali na Ligę Polskich Rodzin. Najwięcej
        głosów spośród kandydatów zdobyła Anna Buryło z SDPL, która jest rodowitą
        siemiatyczanką - powiedziała sekretarz Siemiatycz Elżbieta Rakszawa.
        Do głosowania poszli głównie ludzie starsi, którzy cenią sobie wartości
        narodowe i rodzinne.
        Najniższą frekwencję zanotowano w gminie Siemiatycze. Tam do urn wyborczych
        poszło tylko 10,04 procent mieszkańców.
        - Rolnicy nie poszli na wybory, ponieważ panuje wśród nich opinia, że nie będą
        głosować na ludzi, którzy będą pobierać ogromne pieniądze - powiedziała Helena
        Raszkiewicz, sekretarz gminy Siemiatycze.
        Największą frekwencję wyborczą zanotowano w Drohiczynie. Tam zagłosowało 22,5
        procent mieszkańców. Najczęściej wybierali oni Piotra Zarembę oraz Bolesława
        Borysiuka z Samoobrony.
        - W Milejczycach frekwencja była podobna jak w całym kraju i wyniosła 19,28
        procent. Zwyciężyli kandydaci Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wyborcy mieli
        kłopot z kartami do głosowania - były za duże - powiedziała Jadwiga Miłkowska,
        sekretarz gminy Milejczyce.
        W gminie Mielnik zwyciężyła Samoobrona. Najwięcej osób głosowało na Bolesława
        Borysiuka. Frekwencja wyniosła około 18 procent. Na drugim miejscu znalazł się
        kandydat LPR Bogusław Rogalski.
        Wyborcy w powiecie siemiatyckim mieli spory kłopot z wyborem kandydatów,
        ponieważ na kartach do głosowania znajdowało się aż 138 nazwisk. Większość z
        nich to ooby wcześniej nieznane głosującym.
        - Wyborcy często sugerowali się samymi nazwiskami. Tak się działo np. z
        kandydatem Piotrem Zarembą z LPR-u. Wójt gminy Siemiatycze również nosi
        nazwisko Zaremba i część wyborców miała wrażenie, że to może rodzina. Podobnie
        było z kandydatem Samoobrony Bolesławem Borysiukiem. Jest to bardzo znane
        nazwisko na naszym terenie - powiedziała Raszkiewicz.

        (Gazeta Współczesna, 16 czerwca 2004 r.)
    • h.olender kto zna tego Masiela albo slyszal o jego szkole? 08.10.04, 17:04
      Sadzac po dyskusji pod tym tytulem na forum Belgia - Polska, Janek Masiel nie
      jest Polonii belgijskiej w ogole znany :-) Dobrze, ze przynajmniej poznali sie
      na nim wyborcy w Wielkopolsce ;-)

      Polecam uwadze zwlaszcza wypowiedz Boe_:
      "Raz o nim pisza, ze to przedsiebiorca, raz ze jezykoznawca, w tym opisie Agi
      jest jeszcze psycholog, tlumacz, psychiatra-amator i znajomy belgijskich
      politykow (?)...
      Murarz-ciastkarz-akrobata, taka wybitna jednostka i nikt o nim nie slyszal???
      Ech, tylko Lepper sie na nim poznal! ;-)"

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=104328&w=13444883&v=2&s=0

      P.S.
      Wiadomosc z pierwszej reki - pierwsze miejsce na wielkopolskiej liscie
      wyborczej Samoobrony do Parlamentu Europejskiego kosztowalo "zaledwie" 100
      tysiecy zlotych ;-) A za miejsca 4-10 to juz w ogole nie trzeba bylo placic :-)

      Oberammergau, Bawaria, Niemcy, 8 pazdziernika 2004 r.
      • h.olender kto zna tego Masiela albo slyszal o jego szkole? 08.10.04, 17:10
        Podaje jeszcze raz adres watku na forum Belgia - Polska:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=13444883&v=2&s=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka