Dodaj do ulubionych

ogród ekologiczny?

30.01.05, 10:15
Może znacie przepisy na ekologiczne prowadzenie ogrodu?

Mam na myśli stosowanie naturalnych metod zwalczania robali i tym podobne.
Słyszałam, że napar z pokrzywy jest dobry na mszyce, czy to prawda?
A może byłoby coś na choroby grzybowe? (to zmora mojego ogrodu, niestety)
A czy to prawda, że w gospodarstwach ekologicznych nie stosuje się oprysków
drzew, pozostawiając je, by "przechorowały" i nabyły odporności?

Nam w zeszłym roku pochorowały się brzoskwinie, ale ponieważ nikt nie miał
czasu na opryski, to tak stały, zgubiły chore liście i już na jesieni odrosły
im nowe. JUż zimą wpadła mi w ręce książka, z której wywnioskowałam, że to
była choroba wirusowa, nieuleczalna i trzeba takie drzewko wykopać z
korzeniami i spalić. Ale czy na pewno trzeba stosować tak drastyczne
metody????
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: ogród ekologiczny? 31.01.05, 09:42
      Poszukaj na forum pisałem już o tym kilka razy. Wbrew temu co piszą, ogród
      ekologiczny to nie opryskiwanie roślin wyciągiem z pokrzyw, bo chyba nikt z
      tych mądrali nie widział jak przyroda opryskuje się takimi wyciągami. Ogród
      ekologiczny zgodnie ze znaczeniem tego słowa (zwykle nie znanego mądralom
      dziennikarzom) to zachowanie równowagi i nie niszczenie zależności pomiędzy
      wszystkimi organizmami żywymi na danym terenie oraz ich relacjami z tym co
      nazywamy przyrodą nieożywiona. Z godnie z tym żaden ogród nie jest ekologiczny,
      bo posadziliśmy go my, wyrywając na ten cel kawałek naturalnego o biotopu na
      którym od tysięcy lat trwały naturalne powiązania miedzy wszystkimi
      występującymi tam organizmami. Nasz dobór roślin nie jest zgodny z naturalnymi
      powiązaniami, lecz z wymogami naszego gustu i dekoracyjną funkcją ogrodu. Jak
      pisałem w swojej książce o ogrodach, funkcja ta jest podstawnym kryterium
      tworzenia ogrodu i jest zawsze w opozycji do tego co nazywamy powiązaniami
      naturalnymi. Można oczywiście urządzić ogród tak, aby przenieść na jego teren
      naturalne powiązania z danej okolicy, ale niestety nie będzie on estetyczny,
      gdyż w przyrodzie takie kryterium nie istnieje. A dla tych co bardziej
      krewkich, nie atakuję tu w żaden sposób tworzenia ogrodów innych niż te o
      nasadzeniach opartych na naturalnych powiązaniach. Jeśli chcecie wiedzieć to
      uważam, że pomijając ekologię i inne pierdoły gazetowe, ogród ma funkcje
      estetyczno - ozdobna i to jest jego funkcja podstawowa! Jedyne co możemy zrobić
      to tak go pielęgnować i urządzić aby jak najwięcej roślin i zwierząt z
      otaczającej ogród okolicy znalazło w nim jak najlepsze warunki rozwoju.
      Co do zwalczania szkodników i chorób to zwalczmy je metodami naturalnymi czyli
      biologicznymi. Jednak nie można ich nazwać ekologicznymi gdyż oprysk z Basudinu
      tak samo wykańcza pożyteczne (z naszego punktu widzenia) owady drapieżne jak i
      oprysk z wyciągu z chryzantem. Należy wiec stworzyć taki ogród (utopia) na
      którym występuje równowaga pomiędzy wszystkimi istniejącymi tam organizmami,
      ale ja tego nie potrafił bym nawet w 60% zrealizować! I otwarcie się do tego
      przyznaję. Bo zdaję sobie sprawę jak skomplikowane sa to powiązania i jak nie w
      pełni jeszcze poznane.
      A i jeszcze jedno! Ekologia nie zna słowa szkodniki, chwasty itp. to anty –
      ekologia. Jeśli ktoś pisze ze ekologiczne jest opryskiwanie drzew pyretrynami
      to powinien przeczytać ile na drzewie jest innych owadów niż mszyca które
      kojfną szybciej niż to co opryskujemy. Dupki z gazet nigdy nie piszą o tym że
      na drzewie czy ziemi jest tak samo jak na afrykańskiej sawannie. Za stadami
      (cholernie licznymi) roślinożerców podążają stada (jakże nieliczne)
      drapieżników. Jeśli teraz teoretycznie wyobrazimy sobie, że opryskamy to
      wszystko preparatem antyssaczym to co ma największą szansę przeżycia –
      roślinożercy (czyli w ogrodzie to co nazywamy szkodnikami!!!!!!!), populacja
      tych co żrą roślinożerców nie odrodzi się wcale lub po cholernie długim czasie.
      Wynika to z matematycznej statystyki, ale jaki dziennikarz o tym pamięta???
      Czyli po takim zabiegu roślinożercy prze cholernie długi czas będą pozbawieni
      wrogów naturalnych!!!!!!! W to im graj, tyle ze jak to przetransponujecie na
      ogród to wtedy może zdacie sobie sprawę, że nie wygląda to wesoło. Dlatego do
      ogrodu należy sprowadzić i nie niszczyć jak największa ilość pożytecznych
      owadów. Ja doliczyłem się 350 gatunków – to takie minimum. Teraz drodzy
      forumowicze wypiszcie mi te które znacie. Widzę to czarno bo w gazetach o
      zielonych stronach nie pisali ci co się na tym znają, tylko ci co są znajomymi
      redaktórki której tyłek wchłonął już krzesło. Skąd wiec możecie się o nich
      dowiedzieć???????
      No i tera najważniejsze! Z punktu widzenia przyrody i ekologicznych powiązań w
      niej występujących, komary mają tak samo ważne miejsce w przyrodzie jak
      pszczoły, a ich brak wywołuje tak samo poważne, choć inne skutki, zachwiania
      równowagi w danym miejscu jak brak pszczół. Jeśli wiec chcecie mieć ogród
      naprawdę ekologiczny to musicie pogodzić się z wieloma zjawiskami występującymi
      w otaczającej nas przyrodzie, gdzie człowiek jest jednym z wielu jej elementów.
      Nie biadolić że coś tam obgryzło jeden listek, nie nawozić jak opętani roślin -
      bo w gazetkach są same reklamy nawozów co to uczynią ogród najśliczniejszym -
      a nikt nie pisze za ich stosowanie to najpoważniejsza przyczyna chorób takich
      jak mączniak, czy nadmiernego rozmnażania się mszyc. A jeśli już coś tworzymy
      według własnego widzimisię to jest to tylko gazetowa ekologia ta, co pierdzieli
      o ekologicznych siłowniach wiatrowych. Ja uwielbiam prawdę i nienawidzę fałszu,
      choćby nawet był on wykorzystywany w szlachetnych intencjach.
      Jurek
      P.S
      Możecie na mnie słać joby jak największe, urodziłem się w tym kraju i jestem na
      to wyjątkowo uodporniony. Zaś na forum będę pisał to co wiem i to co piszą, ci
      którzy na temat powiązań występujących w przyrodzie, obojętnie jak je nazwiemy,
      piszą prawdę opartą o najnowsze i nie naciągane badania. Zaś tych napalonych na
      polską naukę odsyłam do muzeum w Pałacu Kultury – są tam dinozaury – pokazane
      tak jak było to przedstawiane 70 lat temu. O tym kto to firmuje przeczytacie
      już na miejscu.
      • jacekp11 Re: ogród ekologiczny? 31.01.05, 13:36
        "Ogród ekologiczny" to oczywiście pojęcie czysto umowne stworzone na potrzeby
        ogrodników.W moim odczuciu ogród taki posiada niekoszony trawnik z koniczyną i
        mleczami lub wręcz łąkę kwietną,w przeciwieństwie do równiutko
        skoszonego 'angielskiego" trawnika otoczonego szpalerem tui.
        Pamiętam dyskusję która toczyła się przez kilka lub kilkanaście numerów na
        łamach nieistniejącego już czasopisma "Akwarium" pt."Równowaga biologiczna w
        akwarium".Przeciwnicy równowagi biologicznej w akwarium mieli argumenty nie do
        obalenia -akwarium nie jest środowiskiem które można pozostawić własnemu
        losowi.Trzeba dostarczać pokarm z zewnątrz,trzeba usuwać martwe ryby i rośliny
        itd.Uważam jednak,ze w akwarium jest się w stanie stowrzyc coś na kształt
        równowagi biologicznej.To samo można zastosować w odniesieniu do ogrodu poprzez
        nieusuwanie pedantyczne chwastów,ograniczanie w stosowaniu nawozów,środków
        ochrony roślin,nieingerowanie nadmierne w życie ogrodu itp.
        • 1szylider Re: ogród ekologiczny? 06.02.05, 00:17
          jacekp11 napisał:

          > "Ogród ekologiczny" to oczywiście pojęcie czysto umowne stworzone na potrzeby
          > ogrodników.W moim odczuciu ogród taki posiada niekoszony trawnik z koniczyną
          i
          > mleczami lub wręcz łąkę kwietną,w przeciwieństwie do równiutko
          > skoszonego 'angielskiego" trawnika otoczonego szpalerem tui.
          > Pamiętam dyskusję która toczyła się przez kilka lub kilkanaście numerów na
          > łamach nieistniejącego już czasopisma "Akwarium" pt."Równowaga biologiczna w
          > akwarium".Przeciwnicy równowagi biologicznej w akwarium mieli argumenty nie
          do
          > obalenia -akwarium nie jest środowiskiem które można pozostawić własnemu
          > losowi.Trzeba dostarczać pokarm z zewnątrz,trzeba usuwać martwe ryby i
          rośliny
          > itd.Uważam jednak,ze w akwarium jest się w stanie stowrzyc coś na kształt
          > równowagi biologicznej.To samo można zastosować w odniesieniu do ogrodu
          poprzez
          >
          > nieusuwanie pedantyczne chwastów,ograniczanie w stosowaniu nawozów,środków
          > ochrony roślin,nieingerowanie nadmierne w życie ogrodu itp.


          Witam!

          Ja bym to ujął tak: niech rośliny zgromadzone w moim ogrodzie żyja na
          wolności...

          Zreszta była równiez tutaj dyskusja o sadzawkach i okazalo sie, ze można
          zachować w niej jakąs równowage bez ciagłego chemizowania wody.

          Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
          Pozdrawiam i zapraszam!
          gg 172 85 85
      • 1szylider Brawo Jurek! 06.02.05, 00:13
        Witam!

        To własnie dlatego kiedyś, gdy nazwałes mnie ekologiem, to zapytałem czy chcesz
        mnie obrazić:)))

        Wielokrotnie tez pisałem tu jak poprawiła mi sie zdrowotnośc roślin, gdy
        przstałem sie przejmować mszycami i polubilem tez inne robactwo.

        Ja oczywiście nawoże swoje rosliny, ale głownie butwina leśna ( przeważają u
        mnie iglaste i wrzosowate...

        KOmpost robie gdy mi sie chce i mam nadmiar opadłych lisci, chwastów, trawy lub
        podobnego materialu jak kora, trociny, chrust, jedlina,torf...

        I raczej sciólkuje nimi otoczenie roslin niz robie pryzmy kompostowe.

        Bo któż widział gdzies w naturze kompostownie?

        Ale wartwy sciólki, to zapewne kazdy z Was...
        Co więcej myślę, ze wartswa ściólki lepiej fermentuje niz pryzma kompostowa, bo
        ma lepszy dostep powietrza opadów, lepiej tez pewnie jest infekowana tym
        bogactwem pozytecznych mikrobów...

        Przecież najbardziej produktywne gleby to polesne lub postepowe, równiez
        bagienne, torfowe...

        Samą pielęgnącje drzew ograniczam do podrzesywania, gdy przeszkadzaja mi jakieś
        gałezie i do obsypywania ich ściołką.

        Z nawozów stosuje, jednak zwykłe rolnicze jak superfosfat, siarczan amonu, a z
        braku i wysokiej ceny potasowych uzywam najzwyklejszego popiołu drzewnego.

        Z mineralów daje magnez w postaci tlenku, magnezyt palony.

        Pozatem nie wapnuje, nie daje obornika, bo nie tylko cuchnie, drogi, trudny do
        pozyskania, ale wcale nie taki bezpieczny w uzyciu nie tylko dla roślin ale i
        dla człowieka...


        A w ogóle to ja uważam, ze ogród powinien byc biotopem, ale oczywiście innym
        niz naturalne, bo jakie łagi czy lasy mamy, wiec to nie jest sztuka.

        Moim wyobrazeniom najblizsze sa ogrody agielskie lub japonskie, czyli
        nasladowanie natury i harmonijne kombinowanie elementów w niej występujacych,
        oczywiście moga to być również egzoty...

        Np taki ogródek kaktusowy powinien przypominać np mexykańska pustynie, gdyby to
        sie mogło udać w naszym klimacie...


        Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
        Pozdrawiam i zapraszam!
        gg 172 85 85
      • kamimarek Re: ogród ekologiczny? 10.02.05, 11:32
        Nie byłem na tym forum przez kilka lat. Obecnie przeczytałem Pana artykuł,
        który jest bardzo interesujący i pokazuje to co jest bardzo logiczne, a o czym
        nie pamiętamy, ale co mnie zbulwersowało to Pana język. Nie wiem jaka jest
        przyczyna dodawania do artykułu pewnych słów, które mi na przykład
        przeszkadzają. Z wyrazami szacunku M. K.
        • ignorant11 Re: ogród ekologiczny? 12.02.05, 03:55
          kamimarek napisał:

          > Nie byłem na tym forum przez kilka lat. Obecnie przeczytałem Pana artykuł,
          > który jest bardzo interesujący i pokazuje to co jest bardzo logiczne, a o
          czym
          > nie pamiętamy, ale co mnie zbulwersowało to Pana język. Nie wiem jaka jest
          > przyczyna dodawania do artykułu pewnych słów, które mi na przykład
          > przeszkadzają. Z wyrazami szacunku M. K.

          Sława!

          A ja lubie, gdy autor pokazuje emocje, bo widać wtedy, że żyje problemem...

          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
      • tram_ktos Re: ogród ekologiczny? 25.04.05, 16:54
        Bardzo mi się podoba to, co Pan napisał.

        Pozdrawiam
    • nnike Uprawy bez szkodników. 31.01.05, 15:00
      Powymądrzam się trochę... i mam nadzieję, że Jerzy mi wybaczy (wszak jest
      odporny ;)), a może coś dopowie, albo poprawi?

      Dawno temu, gdy jeszcze tylko marzyłam o własnym ogrodzie, namiętnie
      wsłuchiwałam się we wszelkie audycje na tematy ogrodnicze i ważniejsze rzeczy
      zapisywałam. Teraz mam już ten swój ogródek i dobre rady będą jak znalazł :)

      1) AKSAMITKA - sadzić w rzędach do gruntu lub szklarni. Chroni MARCHEW i
      POMIDORY przed mączlikiem, mszycami itp., wabiąc do siebie wydzieliną z korzeni
      szkodniki, które giną z głodu.

      2) KOPEREK - chroni KAPUSTĘ, SAŁATĘ, MARCHEW, FASOLĘ i JARMUŻ, przed
      bielinkiem, mszycami. Sadzić między rzędami lub bezpośrednio obok.

      Mszyce można opryskiwać WYCIĄGIEM Z KOPRU: 1 kg koperku na 10 l wody.

      3) CEBULA zwalcza szarą pleśń, np. na TRUSKAWKACH. Sadzić obok cebulę lub dymkę.

      TRUSKAWKI można pryskać WYCIĄGIEM Z CEBULI: 50 g łusek zalać 10 l wody. Po 24
      godzinach opryskać truskawki. Stosować co najmniej 3 razy w odstępach 1
      tygodnia.
      Ten sam wyciąg stosujemy przeciw MSZYCOM:
      zapobiegawczo opryskiwać SAŁATĘ 2x co 7 dni, gdy już żerują, 2x co 5 dni.

      4) KĘDZIERZAWOŚĆ BRZOSKWIŃ. Zapobiegamy, opryskując WYCIĄGIEM ZE SKRZYPU:

      150 g suszonego skrzypu zalać 10 l wody, odczekać 2-3 dni. Opryskiwać drzewko
      co 3 dni, 8 razy, w lutym i marcu, gdy temp. powietrza ma przynajmniej 5 st.C

      CEBULA Z MARCHWIĄ, posadzone razem, chronią się nawzajem przed szkodnikami :)

      5) CHOROBY GRZYBOWE, NORNICE:

      WYCIĄG Z CZOSNKU: 5 dkg czosnku (solidna główka) na 10 l wody.
      Ząbki wygnieść do ciepłej wody i po 24 godz. jest gotowy do użycia.
      Do oprysków przecedzić, dodać 1/3 obj. mleka lub kroplę Ludwika, dla lepszej
      przyczepności. Pryskać z wierzchu i od spodu, a całość, wraz z wytłoczkami, lać
      do ziemi pod rośliny.

      P.S. Co na to krety???

      6) MSZYCE.

      Wywar z POKRZYWY: 25 dkg suszonej pokrzywy, 5 l wody, gotować 1 godz.
      Przecedzić i zimnym wywarem pryskać rośliny porażone mszycami, co 2-3 dni, aż
      do skutku.

      7) CHOROBY GRZYBOWE roślin domowych:

      50 g łusek cebuli zalać 1 l wrzącej wody i zostawić na kilkanaście godzin.
      Zabieg pryskania powtórzyć 2-3 krotnie, dodając dla przyczepności kroplę np.
      Ludwika.

      8) ZIEMIÓRKA w glebie (te wstrętne muszki):

      50 g tytoniu z papierosa (trzeba by zważyć :)) zalać 1 l ciepłej wody, nie
      gotować. Odstawić na kilkanaście godzin. Podlewać co 5 dni.



      • poppy3 Re: Uprawy bez szkodników. 31.01.05, 15:56
        Nnike, właśnie o czymś takim myślałam ;-)

        A od Pana Jerzego to mi się dostało... ale swoją drogą, jeśli Pana książka
        napisana jest takim soczystym językiem, to ja chcę ją mieć!
        • venus22 Re: Uprawy bez szkodników. 12.02.05, 20:50
          ja tez na poczatku bylam zbulwersowana "jezykiem Jerzego", teraz widze ze
          niepotrzebnie :)
          nie raz juz biedny pan Jurek za ten jezyk oberwal..

          do jezyka Jerzego trzeba sie przyzwyczaic, i juz!
          :)

          Venus
          • jacekp11 Re: Uprawy bez szkodników. 12.02.05, 22:09
            A mnie od początku jak tylko wszedłem na to forum nie zrażał język
            P.Jerzego,choć sam nie wypowiadam się w takim stylu /przynajmniej na forum/ bo
            to dyskusja publiczna i niewiadomo kto to będzie czytał.Taki język eksperta
            odbieram po prostu jako przejaw osobowości,charakteru czy coś w tym rodzaju.
            A na pewno nie mówię tego,żeby się PJurkowi przypodobać bo i po co.
            • ignorant11 Re: Uprawy bez szkodników. 12.02.05, 22:24
              jacekp11 napisał:

              > A mnie od początku jak tylko wszedłem na to forum nie zrażał język
              > P.Jerzego,choć sam nie wypowiadam się w takim stylu /przynajmniej na forum/
              bo
              > to dyskusja publiczna i niewiadomo kto to będzie czytał.Taki język eksperta
              > odbieram po prostu jako przejaw osobowości,charakteru czy coś w tym rodzaju.
              > A na pewno nie mówię tego,żeby się PJurkowi przypodobać bo i po co.

              Sława!

              Tak, choć czasem moze to byc odbierane jak agresywne zarozumialstwo, to jednak
              dobrze jest gdy ktos z pasja broni swoich pogladów.

              Dla temperatury dyskusji robi to bardzo dobrze, choc rodzi niebezpieczenstwo
              wygenerowania kłotni-pyskówki, w której już nikt nie pamieta o meritum sprawy,
              ale jedynie chce dokopac adwersarzowi.

              Pozdrawiam i zapraszam na:
              Forum Słowiańskie
              • nnike Jerzy jest pożyteczny! ;) 25.04.05, 14:13
                Taa, zwłaszcza gdy tyle czasu piszemy o Jerzym, nie zmieniając tytułu wątku :D:D

                Jerzy - pozdrowienia serdeczne! :)
      • pimpusia77 Re: Uprawy bez szkodników. 25.04.05, 12:14
        Co do tych wyciagów z czosnku, tytoniu i cebuli: czy one nie szkodzą roslinom?
        Czy na przykład dla jednej rośliny podane przez ciebie proporcje będą ok, a dla
        innej będzie to za duże stężenie i może zaszkodzić?
        • nnike Re: Uprawy bez szkodników. 25.04.05, 14:16
          Nie szkodzą.
          Szkodzą robactwu :)
          Np. gdy masz np. ziemiórki w doniczce, co objawia się latającymi, up*dliwymi
          muszkami, powtykaj w ziemię pokrojony ząbek czosnku i po robalach ;)
    • ignorant11 Jeszcze o wypowiedzi Jurka 26.04.05, 00:54
      Sława!

      To prawda, że ogrody maja funkcje uzytkowo-ozdobna.

      Ale ona wcale nie musi byc w rażacej sprzecznosci z ekologia rozumiana nie jako
      glupawa i jednak niebezpieczna ideologia...

      Ale jako dązenie do równowagi harmonii.

      Przeciez sztuczne nasadzenia jakim sa ogrody wcale nie musza byc od sasa do
      lasa, ale powinny uwzgledniac warunki klimatyczne, glebowe...

      Sposoby nawożenia.

      Ja nawoże głownie butwina lesna i kompostami z liści chrustu, kory, odpadków
      ogrodowych jak chwasty popiól itp.

      Zasilanie butwina lesna stouje teraz w mniejszym stopniu gdyz materialu
      organicznego ma dosc sporo z moich drzew, ale nadal uważam,że warto przynosić
      butwine ze względu na wielkie bogactwo biologiczne, którego dnie dostarczy
      żaden kompost ani obornik...


      Oczywiscie musże to wzbogacać fosfor i azot, którego najlepszymi źródłami sa
      siarczan amonu i superfosfat, ktory dodatkowo zawierają siarke oraz zapobiegaja
      wypłukiwaniu azotu.

      Jestem przeciwnikiem stosowania tzw nawozów naturalnych w postaci obornika, w
      którym boje się pasozytów i tęzca, a pozate to dosc mocno smierdzi:)))

      Iluz to spotyka sie zwolenników ekologii, ktorzy prykaja rośliny jakimis
      wywarami z cebuli, a jednocześnie wygrabiaja każdy listek opadly z drzew,
      wyrywaja kazdy chwaścik...

      Ja wiem, że takie rosliny jak jerzyna, trzcinnik, mlecz, pokrzywa sa dosć
      uciązliwe w ogrodzie, wiec oczywiście tepie je, ale nie wyrywam tylko punktowo
      pryskam roudupem, przez co ginie ona i dodatkow nwozi mi glebe.

      Robie tak głownie z lenistwa i wzgfledów prajtycznych, bo gdy ktos wie czym
      jest pielenie cięzkiej gliny zwalowej/iłu to przyjmie to ze zroumieniem...

      Ale ja pokrzywe zastepuje jasnota, która ma te sama fukcje przyrodzniczą a w
      ogrodzie jest bardziej pożadana i w moim zalożeniu ma wypeirac niechcianą
      pokrzywe...


      W ogóle głowne nawożenie robie w sposób bardzo prosty: po porstu pomiatam
      opadłe liście pod wieksze krzwe lub drzewa, one sobie spokojnie gnija i nawoża
      w sposób naturalny jak w lesie ( czy ktos widzial kompostownik w lesie?)

      Jednak ma kompostownik na terenie plantacji choinkowej pod daglezja wywalam
      chwasty zbędna jedline liście oraz odpadki kuchenne, które przysypuje dowolnym
      materialem: trocinami, kora, liscmi...

      Ptaki i inne zwierzeta.

      Ni mam budek legowych i karmie ptaków, głownie z tego powdu, że chyba jednak
      ptaki wija sobie gniazda tam gdzie chca: jalowcach, w świerku kłującym, w
      cisach...

      A budki? Może maja one znaczenie dla dziuplaków, ale jakoś nie mam zacięcia do
      ich zalozenia.

      Nie ma oczka wodnego, a mysle, żę przyda mi się wiecej żab pozatem jako poidlo
      dla wielu zwierząt...


      Jeszcze o opryskach.

      Opryskuje glownie nawozami jak mocznik oraz florowit, mysle że one nie powinny
      zaszkodzic ani mnie ani jakimkolwiek zwierzetom...

      Inne opryki uważam za niestoswne głownie z tego względu, że w ogrodzie mamy
      duzo rozmaitych roslin, wiec trudno o zachowanie bezpieczenstwa dla ludzi i
      zwierzat

      Zamiast dokarmiania ptaków ścigam rozne krzewy i zostawiam rosliny/drzewa,
      które moga byc ich pokarmem jak róza, głog, czereśnia dzika...

      Gdy wysieje mi sie np orzech wloski lub leszczyna to wysadzam go pośród świerków


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka