Witajcie,
Chciałam sie z wami podzielić moimi metodami na usypianie bo widzę, że jest
to jeden z większych problemów. Dodam, że nie czytałam, ani nie oglądałam tej
Tracy Hogg i metody są moje osobiste po różnych doświadczeniach.
Krzyś ma teraz prawie 3 mies, najgorzej usypiał jak miał 5,6 tyg. Po jakimś
czasie odkryłam, że muszę go nawet parę razy odbić bo właśnie to mu
przeszkadzało, więc po odbiciu kładę poziomo, czekam aż sie zacznie kręcić i
jakby przełykać, podnoszę czekam, odbija się, znowu kładę i jak wydaje mi się
że chyba już to wtedy go jeszcze trzymam trochę pionowo żeby mu się wszystko
ładnie ułożyło. Jak już to odkryłam to cała szczęśliwa zaczęła, dziecko
nosić, tulić, lulać żeby zasnął, oj bardzo to było ciężkie, co chwila płacz,
przeciąganie się, napinanie, no to ja go mocniej przytulałam (głupia) i
mocniej lulałam. Dziecko umęczone w końcu zasypiało. Któregoś dnia w ogóle
nie chciał zasnąć tylko wił sie na tych rękach (moich, męża i znów moich i
znów męża

), mówię do męża żeby go może położył na łóżku na chwilę.
Okazało się że krzys sie uspokoił, był tak zmordowany tym noszeniem, że zaraz
zasnął.
Na początku byłam bardzo zmęczona i bardzo chciałam żeby zasnął zaraz po
kąpaniu i karmieniu i chyba Krzys to wyczuwał bo był rozdrażniony i właśnie
nie chciał zasnąć. Pomyślałam jak nie chce spać to nie, nic na siłę. Teraz po
kąpaniu o 20, karmieniu i odbijaniu kładę go nie do łóżeczka tylko tak jak do
zabawy np na kocyku w dużym pokoju, troche się bawimy ale tak spokojnie i jak
zaczyna marudzić to juz wiem, że jest spiący, chwilkę go lulam na ręku i
odkładam do łóżeczka jak jest taki trzepnięty, kładę mu przy buzi pieluszkę,
głaszczę chwilkę i wychodze z pokoju. On sie kręci i albo zasypia już bez
podnoszenia albo zapłaka raz czy dwa, wtedy go podnoszę, na wszelki wypadek
pionowo ( bo zauważyłam że często nie mógł zasnąć bo musiał odbić), lulam
chwilkę i znowu odkładam. Zasypia codziennie ok. 21.30 i śpi do 3,4 a wczoraj
i dziś do 6.
Ważne spostrzeżenia:
1. jak nawet zasnął i nie wiadomo dlaczego po 15 min, czy pół godzinie sie
budzi z płaczem (takim mocnym nawet) to zawsze chodzi mu o odbicie, odbijamy
się i kotek od razu z powrotem usypia.
2. Jak sie męczył troche na początku w łóżeczku, tzn jęczał, przeciągał,
charczał to go nie brałam na ręce, dopiero jak na prawde zapłakał, że
potrzebuje pomocy. Okazało sie że właśnie w ten sposób nauczył sie zasypiać
sam. Nam sie wydaje, że dziecko jak zasypia to powinno zamknąć oczka i
cichutko zasnąć, a ono potrzebuje trochę nad tym popracować i niekoniecznie
trzeba mu w tym pomagać. (No chyba że bardzo płacze)
W razie co, piszcie do mnie z jakimś pytaniem, bo prawde mówiąc to chciałam
napisac więcej ale tak się rozpisałam że już troche zapomniałam

Pozdrawiamy gorąco wszystkie dzieciaczki i ich mamusie