Dodaj do ulubionych

Urodziłam w Narutowiczu - Kraków

14.05.05, 19:15
Pozwolę się nie zgodzić z opiniamii "mordownia".
Kilka dni temu przyszedł w Narutowiczu na świat mój synek.

Poród rodzinny odbył się w wystarczająco wyposażonej sali, możliwość
korzystania z wanny (rewelacja - polecam).
Rodzinne porody - bezpłatnie.

Super położna (z dyżuru), która nie narzucała swych sposobów zachowywania się
w czasie skurczów itp. Była otwarta na moje prośby i sugestie. To mój 2. poród
i wiedziałam jak się zachowywać, a Ona wspierała moje "pomysły". Często
sprawdzała tętno Maluszka. Była tyle, ile Jej trzeba.

Lekarz często doglądał i zarządzał (kroplówka, rozkurczowe) - wszystko
profesjonalnie. Czułam się bezpiecznie.

Położnictwo: Takiego zaangażowania połoznych nie śmiałabym się nawet
spodziewać. Pomagają kamić i opiekować się maluszkami. ZAWSZE można było
liczyć na Ich pomoc, często doglądały do nas obserwując i oferując swą pomoc.
Pewnie, że ludzie są ludźmi i każdy ma swe preferencje co do typu zachowań
drugiej osoby. Były dziewczyny "pokrzywdzone", opowiadające o nieistotnych
pierdołach jak o dramacie. Kwestia oczekiwań, wyrozumiałości i chęci
współdziałania. Proponuję każdemu narzekającemy popracować za takie
wynagrodzenie - acz z o połowę mniejszym zaangażowaniem, a zobaczymy nagły
wzrost gospodarczy w naszym kraju.

Problemem jest natłok zainteresowanych porodem w tym szpitalu. Ja okurat
trafiłam na luźniejszą nockę.

Opieka pediatryczna: Fachowa pomoc lekarzy, dobre konsultanctwo położna -
pediatra. Bez zarzutu. No może jeden: za mało sprzętu do fototerapii, ale
położne miały dobry grafik i sprzęt wykorzystywały na maxa. Smiem wspomnieć,
że nie wszystkim mamom podobało się dostosowywanie do grafiku i bezkrytycznie
siały plotki, robiąc zamęt.

WADY: telewizory w salach (na monety), a raczej współleżące, które lubiły
poszum lecący z TV przez 12 gdz. na dobę. (nie muszę chyba tłumaczyć, że sen w
pierwszych dniach po porodzie to lekarstwo, a przecież trzeba sprostać nowym
wymaganiom, bo tam system rooming - in). Tak tu przeżyłam KOSZMAR!!! Niesety
były "nienegocjowalne" i potrzebna była prośba o interwencję z zewnątrz.
Marnie to wyszło, ale nastała upragniona cisza smile

Ale się rozpisałam... Uważam to jednak za swój obowiązek wobec tylu
zaangażowanych i ciężko pracujących osób za ... uśmiech. Często nawet nie...

Pozdrawiam wszystkie Oczekujące Mamy i życzę dobrych porodów i najmilszych
wspomnień z krakowskich szpitali

Renata mama Kasi i Szymka
Obserwuj wątek
    • ingga Re: Urodziłam w Narutowiczu - Kraków 14.05.05, 21:34
      Ja jednak nadal twierdzę, że to mordownia.
      ;-(

      Za rodzinny płaciłam 250 zł w zeszłym roku, chyba że coś się zmieniło.

      Opieka pielęgniarek i lekarzy pozostawiała wiele do życzenia.

      Teelewizorów na monety nie było, chyba że w lepszych salach za zakrętem, do
      których mimo opłaconego rodzinnego, lekarza i położnej nie trafiłam. wink
      • renata.s Re: Urodziłam w Narutowiczu - Kraków 15.05.05, 10:47
        Od 1. maja 2005 roku porody rodzinne są bezpłatne.
    • indiaaa Re: Urodziłam w Narutowiczu - Kraków 14.05.05, 21:37
      Ja już pisałam w osobnym wątku, ale również jestem zachwycona porodem w
      Narutowiczu, zgadzam się w 100% z Renata tyle że ja nie miałam problemów z
      telewizorem bo go w sali nie miałam a tak to wszystko było tak jak należy.
      • 3porzeczki Re: Urodziłam w Narutowiczu - Kraków 17.05.05, 00:23
        Rzeczywiście telewizor w szpitalu, zwłaszcza po porodzie to jest rzecz
        najważniejsza na świecie. Ja miło wspominam z Narutowicza pana dr pediatrę,
        bardzo fachowy, ale niestety nie pamiętam nazwiska. Płaciłam za poród rodzinny
        500 zł (4,5 roku temu) -ale to się zmienia, ale w dobrym na szczęście kierunku.
        W każdym szpitalu będą "dobre" i "złe" przypadki. Ja tym razem zamierzam rodizć
        na Ujastku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka