Pozwolę się nie zgodzić z opiniamii "mordownia".
Kilka dni temu przyszedł w Narutowiczu na świat mój synek.
Poród rodzinny odbył się w wystarczająco wyposażonej sali, możliwość
korzystania z wanny (rewelacja - polecam).
Rodzinne porody - bezpłatnie.
Super położna (z dyżuru), która nie narzucała swych sposobów zachowywania się
w czasie skurczów itp. Była otwarta na moje prośby i sugestie. To mój 2. poród
i wiedziałam jak się zachowywać, a Ona wspierała moje "pomysły". Często
sprawdzała tętno Maluszka. Była tyle, ile Jej trzeba.
Lekarz często doglądał i zarządzał (kroplówka, rozkurczowe) - wszystko
profesjonalnie. Czułam się bezpiecznie.
Położnictwo: Takiego zaangażowania połoznych nie śmiałabym się nawet
spodziewać. Pomagają kamić i opiekować się maluszkami. ZAWSZE można było
liczyć na Ich pomoc, często doglądały do nas obserwując i oferując swą pomoc.
Pewnie, że ludzie są ludźmi i każdy ma swe preferencje co do typu zachowań
drugiej osoby. Były dziewczyny "pokrzywdzone", opowiadające o nieistotnych
pierdołach jak o dramacie. Kwestia oczekiwań, wyrozumiałości i chęci
współdziałania. Proponuję każdemu narzekającemy popracować za takie
wynagrodzenie - acz z o połowę mniejszym zaangażowaniem, a zobaczymy nagły
wzrost gospodarczy w naszym kraju.
Problemem jest natłok zainteresowanych porodem w tym szpitalu. Ja okurat
trafiłam na luźniejszą nockę.
Opieka pediatryczna: Fachowa pomoc lekarzy, dobre konsultanctwo położna -
pediatra. Bez zarzutu. No może jeden: za mało sprzętu do fototerapii, ale
położne miały dobry grafik i sprzęt wykorzystywały na maxa. Smiem wspomnieć,
że nie wszystkim mamom podobało się dostosowywanie do grafiku i bezkrytycznie
siały plotki, robiąc zamęt.
WADY: telewizory w salach (na monety), a raczej współleżące, które lubiły
poszum lecący z TV przez 12 gdz. na dobę. (nie muszę chyba tłumaczyć, że sen w
pierwszych dniach po porodzie to lekarstwo, a przecież trzeba sprostać nowym
wymaganiom, bo tam system rooming - in). Tak tu przeżyłam KOSZMAR!!! Niesety
były "nienegocjowalne" i potrzebna była prośba o interwencję z zewnątrz.
Marnie to wyszło, ale nastała upragniona cisza
Ale się rozpisałam... Uważam to jednak za swój obowiązek wobec tylu
zaangażowanych i ciężko pracujących osób za ... uśmiech. Często nawet nie...
Pozdrawiam wszystkie Oczekujące Mamy i życzę dobrych porodów i najmilszych
wspomnień z krakowskich szpitali
Renata mama Kasi i Szymka