wielkipolskislask
18.06.05, 22:16
Wielki Ślązak opisuje Ślązaków jako naród hipokrytów i alkoholkiów, a niemiecki Śląsk był nikczemny czyżby ostateczny cioś dla pruskiej legendy;)
''W "Cholonku" jest Pan dla Ślązaków bezlitosny. Opisał ich Pan jako hipokrytów, nałogowych alkoholików.
- Bo tacy właśnie byli. Zalewali się bimbrem, płodzili nieślubne dzieci, a potem szli do kościoła i wszystko było w porządku. Mój przyjaciel pisarz Horst Bienek opisywał Śląsk z zupełnie innej perspektywy - z punktu widzenia małego mieszczanina, który wychowywał się w cywilizowanej rodzinie. On, gdy dorósł, zrozumiał to, co dla mnie było jasne, gdy byłem małym chłopcem: że Śląsk był nikczemny, ale przez to barwny i piękny.
Jak zareagowali na "Cholonka" wysiedleni ze Śląska Niemcy?
- Byli wściekli. Za książkę zmieszali mnie z błotem. Twierdzili, że wszystko było na odwrót, że Śląsk był rajem na ziemi - i byłby, gdyby im go nie odebrano. Nie przejmowałem się tym.
Miał Pan polskich kolegów?
- Nie. Rodzice izolowali mnie od Polaków. Chodziło o bezpieczeństwo rodziny. Gdybym, nie daj Boże, nauczył się mówić po polsku i ktoś doniósłby o tym na gestapo, wtedy jako Polaków wysłano by nas do obozu koncentracyjnego.
Ślązacy w latach 30. popierali nazistów?
- Niestety. Bardzo wielu gorliwie popierało Hitlera i nowe porządki. Jeden z moich nauczycieli powiedział na przykład podczas wojny, że zostanę zagazowany, bo jestem zbyt cherlawy. Inni chowali głowę w piasek, usiłowali jakoś przeczekać, przeżyć. Oporu nie było. Ślązacy zresztą nigdy nie protestowali przeciwko władzy. Nawet mój ojciec usiłował się wkręcić do nazistów. Został nawet członkiem SA. Dostał mundur, pałkę, ale po tygodniu został biedak wyrzucony z organizacji. Nie mam pojęcia za co. W domu to był temat tabu. Pewno jak zwykle ojciec przesadził z piciem.''