Dodaj do ulubionych

Randka z krakowskim centusiem

24.01.06, 19:02
Hmm

W sumie niedawno koleżanka z Wrocławia powiedziała mi ciekawą rzecz po tym jak
byliśmy w kinie. Otóż po raz pierwszy jej się zdarzyło ze zaprosił ja
mężczyzna i zapłacił jedynie za siebie.

Zrobiła sonde wśród koleżanek z uczelni (kierunek wyjątkowo babski) i wyszło
na jaw, ze mężczyźni w Krakowie wogóle nie mają zwyczaju płacić za kobiety
kiedy je zapraszają gdziekolwiek. Centusie jedne

Bez względu na konsekwencję moge się przyznać, ze jestem właśnie owym z kina i
rzeczywiście jak dotąd przy wyprawie do kina czy na piwko z równieśniczką
jakoś nigdy nie myślałem o tym aby płacić również za nią.

Zrobiłem więc sonde wśród znajomych (roczniki 78-83) - i oto okazało się, ze
mężczyżni z tego miasta uważają takie zachowanie za naturalne. Czytaj: nikt
nie myśli płacić za towarzyszkę.

Przyjezdne dziewczyny sa w lekkim szoku - nam znowuż wydaje sie to naturalne .
Przypuszczam ze spotkam się z jakims atakiem i oskarżeniami o brak kultury ale
powiem szczerze, ze wypływa ten rodzaj zachowania z nas w jakis naturalny
sposób. Po prostu chytruski z nas wrodzone centusie ;-)

Ciekawe co o tym myślićie - spotkałyście się z czymś takim w Krakowie ?
Obserwuj wątek
    • kiciunia_kicia Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:05

      Hmm..Może to jakiś objaw równouprawnienia..?

      No,ale dziwne,dziwne..

      Tutaj,na zachodzie jest zupełnie inaczej;)
      • khaki3 Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:07
        Na wschodzie tez jest inaczej.Jesli facet zaprasza na spotkanie to on placi za
        dziewczyne,choc ja wyznaje zasade skladania sie.I nie wazne czy zjadlam salatke
        i wypilam soczek a facet zjadl polowe zapasow restauracji placimy po rowno za
        rachunek.
      • piekielnica1 Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 19:44
        Tak, nawet w Szkocj jest inaczej, bo Szkoci zostali wypędzeni z Krakowa za
        rozrzutność
    • sumire Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:09
      Nie. Z wyjątkiem jednego mojego kumpla, który od 30 lat niezmiennie nie ma kasy :)
      Naprawdę nigdy nie byłam w Kraku na randce, podczas której musiałabym płacić za swoje piwo. A byłam na wielu :)
      • edwarddyp Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:18
        czyli to jednak nie zasada

        widac żyje w specyficznym kręgu towarzyskim

        ale to dziwne bo nieznane mi koleznaki z roku poteirdzają regułę
    • vandikia Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:21
      nie lubie osadzac ludzi na podstawie stereotypow, czy tez 1 osoby, ale moj
      zwiazek z rasowym krakowiakiem zakonczyl sie rzeczywiscie klapa. Zal mu bylo
      isc do kina, na piwo, gdziekolwiek - bo liczyla sie kasa. I to nie byla
      oszczednosc, ale sknerstwo, bo kase mial. Nie chodzilo, zeby placil za mnie,
      ale za siebie. W koncu znudzilo mi sie proszenie go o cokolwiek ;/
      • edwarddyp Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:22
        hehe

        rzeczywiście rasowiec medalowy

        • khaki3 Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:23
          Nie tylko Krakusy tak maja:) To powinno pocieszyc autora watku:)
          • edwarddyp Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 19:24
            ja się nie martwię tylko ciekawię

            bo to specyficzne

            • escobar74 Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 20:55
              reasumujac krakusy to przydupasy ale cieszcie sie dziewczeta ze macie jeszcze
              prawdziwych facetow w warszawie(mam siebie na mysli).
              • lyv Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 21:47
                Niniejszym dementuję plotkę - mm męza z Krakowa (rocznik 78 )i nigdy przed
                ślubem ( po też nie :-) )nie było takiej sytuacji ,zeby płacił tylko za
                siebie ,wręcz przeciwnie ;zawsze miał "gest" i nie przyszłoby mi na myśl
                określać go centusiem . Myśle ze to sterotyp typu "blondynki to głuputkie
                stworzonka" itp.
              • asiulka81 Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 16:09
                escobar74 napisał:

                > reasumujac krakusy to przydupasy ale cieszcie sie dziewczeta ze macie jeszcze
                > prawdziwych facetow w warszawie(mam siebie na mysli).



                pierdzielisz ciotuszko :)
      • 1978agnieszka Zgadzam sie!!! 27.01.06, 22:19
        Zgadzam sie z Toba;)Tez spotykalam sie kiedys z mezczyzna z Krakowa, i niestety
        po 4 miesiacach juz nie wytrzymalam i podziekowalam mu.Pan mial dobra pozycje
        zawodowa, podobno lubil podroze -pisze podobno, gdyz nigdy mnie nie zabral poza
        Krakow(ja jestem spoza tego miasta, dojezdzalam na randki;))), a jak mial zamiar
        to jechal na lysych oponach w zimie bo na nowe bylo szkoda pieniedzy, wiec nie
        ryzykowalam wiecej;)Szkoda mowic,a na koniec okazalo sie, ze jest chamem gdy
        podziekowalam za ten zwiazek w sposob kulturalny...mam zle doswiadczenia z
        Panami z Krakowa.Moja kumpela ma meza z Krakowa i straszny "bufon"z
        niego(przeraszam za wyrazenie)Innych anow ozdrawiam cieplusio;))
    • vaporetto Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 21:49
      To ja nie wiem, skąd Ty te znajome bierzesz, albo skąd one tych facetów raczej :) Całe życie spędziłam w Krakowie i nigdy, przenigdy mi się to nie zdarzyło- jesteśmy tu raczej staroświeccy i zauważam tendencję raczej odwrotną: jedyny raz, kiedy znalazłam się w takiej sytuacji, to z panem niekrakowskim :)
    • his_girl Re: Randka z krakowskim centusiem 24.01.06, 23:25
      Kiedy oboje są studentami, dziewczyna nie powinna oczekiwać, że chłopak za nią
      zapłaci...
      Ale kiedy on pracuje, sytuacja nieco się zmienia...(ale moją opinią się nie
      przejmuj-ja jestem ze "starego" pokolenia ;) )
      • 1991an Re: Randka z krakowskim centusiem 25.01.06, 10:45
        Bzdura, mieszkam w Krakowie, mój mąż to rodowity krakus i w życiu z niczym
        takim się nie spotkałam
        • carmen_80 Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 11:43
          Toż to szkalowanie dobrego imienia krakowskich "chłopców",
          bo to jest oczywiście straszna bzdura...;)
          Mieszkam w Krakowie od urodzenia i na niejednej randce już byłam,
          więc wiem co mówię...
          Jakieś dziwne te koleżanki, albo koledzy autorki wątku...;)
    • hermenegildaa Re: Randka z krakowskim centusiem 26.01.06, 14:20
      O przepraszam- mieszkam w krakowie całe życie, z krakowianami sie spotykam i
      nigdy nie spotkałam sie z sytuacja zeby facet płacił tylko za siebie gdy mnie
      zaprosił. więc bez takiego generalizowania prosze:P na jakiś felerny model
      koleżanka trafiła..ale taki sie wszedzie moze znaleźć;)
      Kraków pozdrawia:)
    • ame_liee Re: Randka z krakowskim centusiem 26.01.06, 16:23
      hmm..mi wydaje sie to całkiem naturalne,bo lubie sama płacić za siebie i to od pierwszego spotkanie.Po prostu tak stawiam sprawe i tyle.żeby nie było niedomówień moge nawet sama zarezerwowac bilety czy podejść do baru wtedy nie ma niezrecznej sytuacji i namawian faceta 'ah nie daj spokóuj'.nie wyobrażam sobie zeby facet miał płacić za wszystkie moje zachcianki..ale jak mi czasem kupi ptysia to też jest dobrze:) z kolei mam koleżanki które lubią być 'obkupywane' i to łącznie z ciuszkami jakie sobie aktualnie zażyczą;)
      • kol.3 Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 08:57
        Krakowscy centusie nie płacą nawet dla siebie. Ostatnio byłam w grupie osób z
        różnych miast w restauracji. Każdy płacił za siebie. Krakowski centuś nie
        zostawił całej należności za siebie, uciekł.
    • mynia_pynia Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 09:51
      Ostatnio byłyśmy z koleżankami w knajpce (wrocław - my z wrocławia) i
      przysiedło się do nas 2 facetów, okazało się że z Krakowa, byłyśmy w lekkim
      szoku bo odrazu zapytali się co pijemy, rozmowa była bardzo miła i sympatyczna.
      No ale czas naglił i musiałyśmy "wiać" do domu. Pożegnałyśmy się ładnie, jeden
      z kolegów odprowadził moją kumpele do domu.
      I na drugi dzień koleżanka opowiada że zaczął się wpychać jej na chate, ona
      delikatnie mu walneła drzwiami na dowidzenia i później dostaje smas od niego że
      niby taka wyluzowana a jak co do czego to dowidzenia.
      Kumpela leje do tej pory że facet myślał że jak postawi jej 2 drinki to będzie
      miał tanią kurwe na noc.
      Ehhhh ... jak pozory mogą zwieść,a tacy kulturalni byli ;)
    • maretina Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 12:08
      jesli ktos zaprasza powinien zaplacic, chyba, ze wczesniej sie umowi inaczej.
      jesli jest para, to moga sie dzielic wydatkami...nie wyobrazam sobie sytuacji,
      ze zapraszam kogos na kawe i potem mu mowie: a teraz zaplac za siebie.
    • zanilk Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 12:38
      owszem.jak idę z kolegą to nawet bym nie wpadła na pomysł,ażeby on miał za mnie
      płacić.właściwie...wypelńmy ten nawyk płacenia za kobietę,bo nieco mnie
      drażni,gdy mówię:ja zapłacę,a ktoś mi mówi,że "nie,nie,ja płacę".
      • burza4 Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 12:56
        zanilk napisała:

        > owszem.jak idę z kolegą to nawet bym nie wpadła na pomysł,ażeby on miał za
        mnie > płacić.właściwie...wypelńmy ten nawyk płacenia za kobietę,bo nieco mnie
        > drażni,gdy mówię:ja zapłacę,a ktoś mi mówi,że "nie,nie,ja płacę".

        a czemu niby wypleniać jeden z niewielu przywilejów kobiety? zaraz zacznie się
        wyplenianie innych tradycji: przepuszczania w drzwiach czy niesienia ciężkich
        siatek. Facet nie pogrąży się finansowo wydając 15 zł na wybrankę serca.

        mi nie przyszłoby do głowy że mam zapłacić skoro zostałam konkretnie przez
        kogoś zaproszona. Chyba, że jest to niezobowiązująca inicjatywa ogólno-
        towarzyska typu "idę do kina/piwo, kto chętny?"
        • zanilk Re: Randka z krakowskim centusiem 27.01.06, 12:59
          Boże,toż to bulwers jak widzę.cóż,powiem tak:co kto lubi.mi osobiście nie jest
          potrzebne przepuszczanie mnie w drzwiach,otwieranie ich,czy płacenie za
          mnie.nie mówię też,że facet się obciąży finansowo przez to 15 zł,ale po prostu
          nie lubię sytuacji,gdy ktoś mnie wyręcza finansowo.
          • aureliana Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 07:51
            jesli zostalas ZAPROSZONA to osoba zapraszajaca przeciez placi. u mnie nawet nie
            ma znaczenia plec, jesli mowie do kolezanki 'zapraszam na kawe' to nie powiem
            jej potem, zeby za siebie placila.
        • dunia77 Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 02:34
          Jeszcze moge zrozumiec, ze facet placi za kobiete na randce, ale kiedy idzie
          sie po prostu na piwo czy do kina z kumplem ?!
          • kasztanowy Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 15:43
            Mieszkam w Krakowie juz prawie 15 lat i zdazylo mi sie spotkac nie raz z
            dziewczyna, kobieta - niekoniecznie od razu wybranka serca. Jesli juz "ona"
            zaprasza to co innego ale sam czuje sie niezrecznie kiedy "ona" usiluje
            zaplacic za swoja/nasza czesc. A im bardziej nalega zeby zaplacic tym (a jest
            przy tym mila) tym bardziej proponuje ze dzisiaj ja, a przy nastepnej okazji
            jak bedziesz miala czas i ochote - spotkamy sie jeszcze raz na "jej konto".

            Co innego jednak jesli spotykam sie z dziewczyna ktora wychodzi z zalozenia ze
            jestem za wszystko odpowiedzialny. Wrecz - chce sie ze mna spotkac, opowiada o
            zakupach w centrum handlowym jednoczesnie sugerujac ze wlasnie nie ma przy
            sobie ani grosza, narzekajac na sknerowatych facetow (sic!). Spotykam sie raz,
            dwa, gora trzy i na kazde nastepne zaproszenie jakos nie mam ochoty nawet
            odpowiadac.

            Czy to jest dziwne?

            ps - odsetek takich kobiet jest jednak niewielki ;)
    • r3003 Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 18:24
      Małopolskie skąpstwo jest szeroko znane w naszym kraju, jednak jestem je w
      stanie akceptować (z delikatnym uśmieszkiem), jednak skąpstwo wielkopolskie to
      jest dopiero coś!!! Wiem coś o tym, bo mam żonkę z Wielkopolski. Jeszcze jako
      jej chłopak nie żałowałem dla niej kasy na nic. Jak szliśmy do knajpy, to ona
      zawsze starała się wybrać coś najtańszego i była oburzona, że zamawiam coś
      droższego i lepszego (a i tak ja za to płaciłem, bo nigdy bym nie pozwolił aby
      było inaczej). Zresztą najczęściej powtarzanym przez nią słowem było "ale
      drogo". Pikanterii dodaje fakt, że ona jest z bardzo bogatej rodziny. Jak
      jeździłem do niej w czasach narzeczeństwa, to wybierała jakiś pub, bo w tym
      pubie piwo jest tańsze 50 gr niż w innym. Trochę mnie to śmieszyło, ale zaczęło
      denerwować jak w sklepie potrafiła wykłócać się o 2 grosze reszty. Dodam, że
      jesteśmy małżeństwem poznańsko-warszawskim, więc czasami jest naprawdę ciężko
      obu stronom.
      • mona88 Re: Randka z krakowskim centusiem 28.01.06, 18:26
        krakusy zawsze miały węża w kieszeni
        • kasztanowy Re: Randka z krakowskim centusiem 29.01.06, 11:22
          to ja jeszcze raz z pytaniem kilka postow wyzej:
          gdzie jest granica miedzy centusiowaniem a nachalna pewnoscia dziewczyny ze jej
          sie wszystko nalezy? moze byc w krakowie i nie tylko. hm?
    • beatka5 Re: Randka z krakowskim centusiem 29.01.06, 13:08
      Cóz większej bredni nie słyszałam. To nie zależy od miasta tylko od osoby. A to
      już wybór dziewczyny skoro takiego dokonała. Nie spotkałam się nigdy z tym o
      czym tu napisano a mieszkam od zawsze w Krakowie. Pozdrawiam.
    • dj80 Re: Randka z krakowskim centusiem 29.01.06, 21:01
      Chciałyście równouprawnienia, to macie ;-)

      Pozdr
      DJ
    • przemkowa.b Re: Randka z krakowskim centusiem 29.01.06, 21:08
      jako krakowianka nie potwierdzam tego, natomiast kazali mi płacić za siebie
      koledzy z Warszawy, Poznania, Śląska i Rzeszowa, którzy mnie zapraszali...:)
      • kalina81 Re: Randka z krakowskim centusiem 29.01.06, 22:49
        Ja nie chciałam! nigdy! Jestem kobietą i chcę byc przepuszczana w drzwiach, chcę
        by za mnie płacono w restauracjach, kawiarniach, dykotekoach itd. Tak zostałam
        wychowana i w życiu nie umówiłabym się drugi raz, jeśli musiałabym za siebie
        zapłacić, po tym jak zostąłam ZAPROSZONA gdziekolwiek.
    • dorotka03 Re: Randka z krakowskim centusiem 30.01.06, 13:28
      podpisuje sie pod tymi wpisami. Sama się przekonalam na własnej skórze,że
      mężczyźni z Krakowa mają węża w kieszeni.
      Pan z Krakowa zaprosil mnie parę razy na piwko i po mile spędzonym czasie jak
      przyszło do zaplacenia rachunku musiałam połowę zaplacić ( czytaj zapłacilam za
      siebie)
    • tzrybka Re: Randka z krakowskim centusiem 30.01.06, 23:52
      ja mieszkam w Krakowie jakies 5 lat i przyznam, ze czasem sama wole zaplacic,
      zeby sie potem taki nie przyczepial do mnie, chociaz kiedys mialam dziwna akcje:
      facet po wspolnych kliku spotkaniach powiedzial mi, ze nie jest akcja
      charytatywna, szkoda tylko, ze zapomnial, ze placilam zawsze za siebie [czasem
      to naprawde uper sprawa, uwierzcie mi] pozegnalam sie z nim bez zadnego
      tlumaczenia
      ale spotkalam sie pare razy z facetami, Krakusami z dziada,pradziada i bylo
      fantastycznie, czulam sie jak dama, wlasciwie wiem, ze zrobilambym im
      przykrosc, gdybym chciala za siebie placic. nadal jestesmy w donrych
      kontaktach, teraz juz kumplowskich i jesli sie spotykamy to plaimy na pol,
      ewentualnie raz ja raz ktos:)
      bo trzeba miec umiar we wszystkim :) ale wyciaganie faceta na zakupy, zeby
      pokazal na co go stac- wybaczcie, to mi zakrawa na szukanie naiwnego sponsora.
      odrobina poszanowania siebie i innych przydalaby sie kazdemu
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka