Dodaj do ulubionych

Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje

20.06.06, 23:48
Miałam dzisiaj przyjemność załatwieć sprawę w urzędzie i wiecie co, dawno
mnie takie. kur..two nie spotkało.
Jako kobieta ciężarna, zapakowałam synka do samochodu zawiozłam do mamy,
potem myk na spotkanie odnośnie wykonywanej pracy, potem zakupy w markecie,
zakupy na bazarku, wtachanie w kilku rzutach zakupów do domu ( po schodach na
wysokie piętro)żeby sie nie rozpuściły w tym upale, potem myk do fotografa,
myk do bankomatu i spowrotem do fotografa i w końcu do urzędu. Do kazdego
miejsca przemieszczałam się samochodem bez klimatyzacji i często w korkach...
dopadłam urząd a tam... numerki do kolejki... do złożenia wniosku o prawo
jazdy ( wymiana ustawowa). Tyle, ze numerków nie było... Pytam grzecznie
urzędniczki w klimatyzowanym pokoju, czy przyjmie wniosek bez numerku. Babsko
jak na mnie z gębą nie wyjedzie...., ze aż mnie zatkało. Nie pozostałam
dłużna, bo i z upału i ze zmęczenia i że co to, zeby babsko na mnie mordę
darło bo śmiałam o coś zapytać. Babsko nieco stonowało, ale i tak wyszło na
to, ze bez numerka sprawy nie załtwię, albo będę musiała poczekać kilka
godzin az załatwi numerki a i wtedy nie wiadomo. Wyszłam z urzędu, wsiadłam
do samochodu, ale jeszcze mną telepało.... Chwile potem o mało nie
rozjechałam matki z wózkiem na pasach... przez to pieprz...ne babko, które
się na mnie wyżyło.
Obserwuj wątek
    • koala500 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 20.06.06, 23:57
      Dla mnie to ty jestes jakaś dziwna. Kobieta wq urzędzie miała cię obsłużyć
      przed osobami posiadającymi numerki, bo wcześniej robiłaś zakupy i to cię
      zmęczyło? Miała sie tego domyślić? A inne osoby- te z numerkami-miały cie
      przepuscic tylko dlatego że nie masz klimy w samochodzie? Wszyscy maja kupe
      czasu i kochają stać w kolejkach w urzędach , bo ty przecież musisz być
      obłuzona natychmiast, prawda?
      A potem jedziesz jak wariatka i jeszcze winę za to zwalasz na urzędniczkę. A
      gdybyś naprawdę skrzywdziła tę kobietę z dzieckiem to nie miałabys wyrzutów
      sumienia, bo to przecież nie twoja wina tylko urzędniczki, prawda?
      BLEEEE, ŻENADA
      • edycia274 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 00:02
        W niektórych urzędach sa napisy " kobiety w ciązy i z dziecmi do lat 3
        obsługujemy bez kolejki" i wydaje mi się iz autrka wątku dlatego zapytała. Ja
        kiedys będąc w urzędzie gdzie był taki napis, stałam w długiej kolejce z
        płaczącym dzieckiem i pytając sie ludzisków czy mnie przepuszcza słyszałam
        NIE!!!,dopiero urzędniczka mnie zawołała. Nie oburzaj sie na autorke, zapytała
        a tamta nie musiała drzeć pyska
    • pasikonik10 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 00:01

      chyba raczej chodzilo autorce o zwyczajne ludzkie podejscie do kobiety w
      widocznej ciązy...

      Ja ostatnio chcialam przepuścić dziewczynę w ciązy - na oko7 mc w urzędzie
      paszportowym (duchota jak nie wiem, tłum ludzi, nawet miejsca siedzącego nikt
      jej nie ustąpił) to na mnie tak naskoczyli ze szkoda gadac...
    • mynia0 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 00:10
      masz prawo do kulturalnej obsługi w urzędzie. wszystko jedno, czy jesteś w
      ciaży, czy nie. jesteś za miękka. ja poszłabym do zwierzchnika babsztyla.

      co prawda, ponoć przepisy dot. obsługi cieżarnych i matek zostały zniesione,
      ale w wielu urzędach pracują ludzie normalni. a nawet jak są nienormalni, ja
      zawsze korzystałam z tego prawa - nikt nigdy nie powiedział mi, że go nie ma /
      wyczytałam tu, na forum/.

      spróbuj skorzystać z obsługi poza kolejnością. nie przejmuj się ludzkimi
      spojrzeniami, a w razie kłopotów - leć do przełożonego tych miłych pań. niech
      Ci pokaże przepis, który znosi urawnienia cieżarnych. jestem pewna, że jeśli
      nawet on jest, żaden urzędnik nie będzie w stanie go podać.
    • mika_p Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 00:57
      O wymianie ustawowej wiedziałaś od dawna, od paru lat co najmniej. Trudno było
      się domyśleć, że w ostatniej chwili będą kolejki? W życiu nie byłaś w urzędzie
      i nie wiesz, ze w takiej sytuacji idzie się jak najwczesniej, a nie pod koniec
      dnia pracy urzędu?

      Sorry, nie wierzę, że baba sie na ciebie wydarła po tym, jak spytałas
      grzecznie. Po twoim stylu i opisie wnioskuję, że ty pierwsza rozpoczełas
      awanturę.
      • aleksandrynka Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 09:17
        Sorry, nie wierzę, że baba sie na ciebie wydarła po tym, jak spytałas
        > grzecznie.
        nie wiem, dlaczego by w to nie uwierzyć, ludzie są przeróżni, w urzędach i nie
        w urzędach

        Po twoim stylu i opisie wnioskuję, że ty pierwsza rozpoczełas
        > awanturę.

        wiesz, ja myślę, że styl i opis jest akurat konsekwencją tej sytuacji.
      • niusianiusia Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 09:20
        Wierz mi kobieto, ze zapytałam miło i z uśmiechem , poprzedzajac moje pytanie
        słowem "przepraszam".... Zawsze w urzędach udaje mi się w ten sposób wszystkie
        sprawy załatwić. To była pierwsza taka sytuacja... od niepamiętnych czasów.
        • mika_p Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 21:57
          Wierz mi, kobieto, że "przepraszam" też można powiedzieć opryskliwie i
          niegrzecznie, a jeżeli byłas taka zmęczona jak opisałas na początku i popadłas
          w taką histerię że o mało kogoś nie przejechałaś, to uśmiech i miły ton wydaje
          mi się wątpliwy.
          Mam kilkuletnie doświadczenie z drugiej, nieklienckiej, strony.
    • dorianne.gray Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 01:14
      Od ładnych paru lat wszędzie trąbią o konieczności wymiana prawa jazdy - do 30
      czerwca 2006 roku. A Ty się za to zabierasz 20 czerwca 2006 roku... Kolejki
      chyba były do przewidzenia, co nie? smile
      Nic dziwnego, że Ci nerwy puściły, jeszcze po takim dniu wink
      • bella41 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 03:39
        ale po co numerek, zeby pokazac pani wniosek i zeby sprawdzila, czy poprawnie
        uzupelniony-toz to kilka sekund na lebka, z poprawkami pare minut dluzej
        mieszkam w stanach, tu w urzedzie komunikacji codziennie sprawy zalatwiaja
        setki ludzi, nigdy nie spotkalam sie z niezyczliwoscia, czasem czekalam/bo duzo
        ludzi/, ale nikt mi nigdy nie powiedzial, ze nie zostane obsluzona
    • edytkus skok w bok czyli nie na temat 21.06.06, 04:09
      o co chodzi z wymiana prawa jazdy? ja zobilam swoje nascie lat temu, nie bedzie wazne? a jesli straci
      waznosc to co? moge wymienic czy musze na nowo zdawac egzamin?
      • ivon.marti Re: skok w bok czyli nie na temat 21.06.06, 08:02
        Ze starego prawa jazdy można korzystać do końca czerwca.Po tym terminie w razie
        kontroli drogowej mandat w wysokości 1 000 zł i chyba jakieś punkty karne (ale
        tego nie jestem pewna).
        • roxanna1336 Re: skok w bok czyli nie na temat 21.06.06, 08:07
          u nas mozna dokumenty i wniosek przesłąc poczta , i pisemnie zawiadamijaja kiedy odbiór dokumentu .Wiem , bo brat niedawno tak robil .
          • beata985 Re: skok w bok czyli nie na temat 21.06.06, 08:45
            roxanna1336 napisała:

            > u nas mozna dokumenty i wniosek przesłąc poczta , i pisemnie zawiadamijaja
            kied
            > y odbiór dokumentu .Wiem , bo brat niedawno tak robil .

            odbiór dokumentu można sprawdzić w necie na stronie wytwórni pap.wart.
            a sprawa z numerkami chora.taki ważny numerek zeby obsłuzonym zostać.Chory
            urząd jak wszystko w tym panstwie.
            ja odebrałam prawko tydzien temu bez kolejek bez łaski,że mnie ktoś obsłuży tak
            samo było z przyjęciem wniosku
            Ajedyne co mnie wku..ło to to,że państwo narzuca wymianę dokumentu i jeszcze
            każe sobie za to płacić
            >
            • ulau Re: skok w bok czyli nie na temat 21.06.06, 08:53
              Zmobilizowalyście mnie dziewczęta, ide złozyć wniosek, który od kilku miesięcy
              zalega w szufladzie smile

              A tak na marginesie, mam wrażenie, że gdyby w moim mieście wystartowała tak
              jakaś urzedniczka do kogoś i trafiło to wyżej, to prezydent by sie nie
              patyczkował - przeniesienie do innego działu to byłaby najlżejsza kara, ale i
              najmniej prawdopodobna, prędzej baba by wyleciała. Taki typ, choć akurat go nie
              lubie wink

              Może brakować numerków, urzędnicy też ludzie, też mogą być zmęczeni pracą i
              upalem, ale kurcze, wszystko można powiedzieć grzecznie.

              Też pracuję w miejscu, gdzie przychodzą naprawdę róóóżni ludzie z róóóóżnymi
              sprawami (choć nie jestem urzędnikiem) i takie potraktowanie kogokolwiek jest
              absolutnie niedopuszczalne.

              Pozdrawiam.
    • magdalenkaaa78 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 08:07
      Niestety ( albo stety, zalezy, z ktorej strony patrzeć ) przepis dotyczący
      obsługi poza kolejnością kobiet w ciąży i rodziców z dziećmi do lat trzech
      został ZNIESIONY i proszę nie mówić, że tak nie jest, tylko przeczytać ustawę.
      Po jej nowelizacji ów zapis po porstu się nie pojawił i tyle. Efekt - z Poczt
      zginęły kartki o obsłudze poza kolejnością.
      IMHO katrka czy jej brak nic nie zmienia - wszystko zależy od ludzi, na których
      trafiasz. Przykro mi, że trafiłaś na tak "sympatyczną" urzędniczkę - może miała
      okres, może mąż ją rzucił a może to stara panna co to nie ma pojęcia, że
      kobieta w ciąży męczy się szybciej niż "normalny" człowiek. Prawda jest taka,
      że jak sobie sama czegoś nie wywalczysz, nie pojdziesz, nie zapytasz, to nikt
      sam z własnej inicjatywy ( przypadki ludzkiego zachowania to ewenement zatem
      potraktujmy je jako marginalne i potwierdziajace raczej regułę )do Ciebie nie
      wyjdzie.
      • 2006m1 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 08:55
        KIedys taki watek zalozylam"a oto polska wlasnie"i to jest wlasnie przyklad tej
        oto polski.
        Idealny kraj, a jaka ludzka zyczliwosc! hoho!
      • laminja Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 09:33
        To chyba powinnyśmy w tej sprawie interweniować u ministrów z najbardziej
        prorodzinnego rządu wink Ze szczególnym naciskiem na Ministra Giertycha big_grin
    • kawka74 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 09:05
      Ciąża ciążą, ale skąd ona mogła wiedzieć, że przed urzędem byłaś jeszcze w stu
      innych miejscach i że jesteś bardzo zmęczona? Zresztą Ty byłaś zmęczona, ale
      ona pewnie też, bo wszyscy na gwałt wymieniają prawo jazdy, tak, jakby
      wcześniej nie wiedzieli, że trzeba. Także spokojnie, luzik, i Ciebie, i ją
      można rozgrzeszyć, upał każdemu daje się we znaki wink
      • mama.tadka Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 09:16
        Pai w urzędzie może i byla zmęczona (ma prawo), ale byla W PRACY i dlatego
        powinna obslużyć KLIENTKĘ uprzejmie.

        A klientka ma prawo wymienic dokument do 30 czerwca, wiec nie wiem, po co te
        uwagi, ze mogla wcześniej. Moze i mogla, ale nie chciala wcześniej wydawać
        pieniedzy? Ja też bym się nie wyrywala do uszczuplenia konta.
        • kawka74 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 10:01
          > uwagi, ze mogla wcześniej. Moze i mogla, ale nie chciala wcześniej wydawać
          > pieniedzy? Ja też bym się nie wyrywala do uszczuplenia konta.
          Tak na logikę - i tak je trzeba wydać smile Poza tym wiadomo, że jeśli się chce w
          spokoju załatwić sprawę, to trzeba to zrobić w miarę wcześnie, bo każdy chyba
          jest świadom, że takich "odkładaczy" jest od cholery i trochę i będzie tłok, i
          problemy, których można sobie oszczędzić.
          Ale wracając do meritum - pani urzędniczka powinna była być uprzejma, ale
          rozumiem, dlaczego jej puściły nerwy.
          • niusianiusia Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 12:08
            > Ale wracając do meritum - pani urzędniczka powinna była być uprzejma, ale
            > rozumiem, dlaczego jej puściły nerwy.

            ... ja niestety nie rozumiem, ale skoro niektóre mamy rozumieją, to nie dziwię
            się, że jest w naszych urzędach tak jak jest. Moim zdaniem w d... się wielu
            osobom poprzewracało, które pracują na państwowych posadach...
            Gdybyby mi puściły nerwy na moją klientkę, to pewno poza jej zleceniem,
            straciłabym kilka innych... ot róznica
            • mama.tadka Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 12:14
              Może i te pieniadze trzeba wydać, ale lepiej później niz wcześniej smile Ja zawsze
              lecę do urzędu z PIT-em w ostatni dzień, bo wcześniej nie mam ochoty placić. I
              mam do tego prawo.

              A urzędnik powinien być uprzejmy i tyle. Nie ma mowy o żadnym puszczaniu nerwów
              w pracy. Mnie sie to nie zdarza i od innych też tego oczekuję.
              • kawka74 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 13:47
                Oczywiście, że masz prawo, tylko że wtedy to trzeba cicho siedzieć wink
                Tak, wiem, że urzędnik powinien być uprzejmy. Wszyscy powinni być uprzejmi.
                Wszyscy. smile
            • kawka74 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 13:44
              > > Ale wracając do meritum - pani urzędniczka powinna była być uprzejma, ale
              >
              > > rozumiem, dlaczego jej puściły nerwy.
              >
              > ... ja niestety nie rozumiem, ale skoro niektóre mamy rozumieją, to nie
              dziwię
              > się, że jest w naszych urzędach tak jak jest.
              Jak Boga kocham, jeszcze nigdy nie udało mi się trafić na nieprzyjemnego
              urzędnika. Ja rozumiem i Ciebie, że miałaś dość, i ją. I co w tym złego? Mam
              wieszać na niej psy? Albo na Tobie? Chyba nie o to chodzi.

              Moim zdaniem w d... się wielu
              > osobom poprzewracało, które pracują na państwowych posadach...
              Ja też pracuję na państwowej, ale mam wszystko na miejscu smile

              > Gdybyby mi puściły nerwy na moją klientkę, to pewno poza jej zleceniem,
              > straciłabym kilka innych... ot róznica
              No, racja.
    • isma Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 09:12
      Co do numerkow. Bywa tak, ze w urzedzie jest system elektronicznej rejestracji
      petentow, sluzacy m.in. temu, zeby urzednicy nie przyjmowali znajomych poza
      kolejnoscia. I wtedy nie ma zmiluj sie, jesli numerka nie ma, sprawy sie nie
      zalatwia.
      O wymianie praw jazdy wiadomo od dawna, przepis o pozakolejkowym traktownaiu
      ciezarnych nie obowiazuje.
      Jedyne, co w tej sprawie jest nie tak, to owo wydarcie sie urzedniczki -
      niestety, w tym zawodzie zelazne nerwy to rzecz podstawowa.
    • niusianiusia sprostowanie... 21.06.06, 09:18
      Nawet przez myśl mi nie przeszło, ze miałabym być obsłużona poza kolejnością.
      Nie spodziewałam się, ze nie będzie kolejki, bo wiem, że zaraz koniec
      wymiany.Zapytałam tylko czy pani przyjmnie wniosek jeśli nie ma już numerków i
      czy ma sens stanie w kolejce, i co robić jeśli nie ma numerków......taki sens
      miało moje pytanie. Bo niby urząd otwarty do 19, godzina 15....???? a nic nie
      wiadomo. Cały wstęp był być może niepotrzebny. Byłam zmęczona podejrzewam , ze
      nie mniej niż ta pani siedzaca w klimatyzowanym urzędzie...

      Prawo jazdy pradopodbnie bym wymieniła wcześniej, gdyby nie nieprzyjazne schody
      w urzędzie i brak windy.. j akoś nie pomyśleli o matkach z wózkami nie mówiąc o
      niepełnosprawnych

      Odnośnie wcześniejszej wymiany... rzeczywiscie mogłam to zrobić, tylko, ze
      brakowało
      • niusianiusia Re: sprostowanie... 21.06.06, 09:29
        czasu.... nie było to logistycznie proste
      • malila Re: sprostowanie... 21.06.06, 09:59
        Dobrze, że napisałaś to sprostowanie, bo już się zaczynałam zastanawiać, czy to
        mnie upał zaszkodziłwink IMO z Twojego pierwszego postu jasno wynika, że nie
        chodziło o obsługę poza kolejnością, tylko o zachowanie urzędniczki, która
        zamiast uprzejmie odpowiedzieć na uprzejmie zadane pytanie, zachowała się tak,
        jakbyś była intruzem na jej prywatnym folwarku.
    • alfama_1 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 10:34
      Rozumiem Twoje zdenerwowanie, mogę sobie wyobrazić jaka byłaś nieprzytomna ze
      zmęczenia.
      Poza tym, że miałaś prawo do normalnej (a nie chamskiej) obsługi w urzędzie to
      moim zdaniem jeszcze powinnaś mieć prawo do obsługi poza kolejnością. Zmiana
      ustawy to głupota. Prawo powinno dawać przywileje grupom słabszym, a są nimi z
      pewnością w takim przypadku kobiety w ciąży, z małymi dziećmi.
    • begonia4 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 11:07
      Biedna Dziewczyna - tyle spraw musiała załatwić tego jednego właśnie, upalnego
      dnia jeżdżąc NIEKLIMATYZOWANYM samochodem,po tylu schodach wchodzić i to w
      dodatku z urosniętym brzuszkiem - a ta wstrętna urzędniczka
      (nie - kobieta i nie - matka)siedząca w KLIMATYZOWANYM pomieszczeniu śmiała na
      nią głos podnieść! Że numerków nie ma? I że nie przyjnie bez numerka? Co za
      kraj, doprawdy?!
      • alfama_1 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 11:14
        begonia4 napisała:

        > Biedna Dziewczyna - tyle spraw musiała załatwić tego jednego właśnie,
        upalnego
        > dnia jeżdżąc NIEKLIMATYZOWANYM samochodem,po tylu schodach wchodzić i to w
        > dodatku z urosniętym brzuszkiem

        Właśnie, biedna. Dlatego powinna zostać ubsłużona poza kolejnością...

        ta wstrętna urzędniczka
        > (nie - kobieta i nie - matka)siedząca w KLIMATYZOWANYM pomieszczeniu śmiała
        na
        > nią głos podnieść!

        ...a wstrętna urzędniczka powinna dostać conajmniej pouczenie od szefa(owej).
        • mama.tadka Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 12:17
          Zasada jest prosta: w pracy NIE podnosimy glosu.
          Wszystko można powiedzieć uprzejmie. Można również odmówić uprzejmie.

          Tego powinnyśmy wszystkie żądać i oczekiwać, a nie usprawiedliwiać takie
          zachowanie.
      • nanuk24 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 06:37
        gdybys potrafila czytac ze zrozumieniem, to bys zauwazyla, ze autorce nie
        chodzilo o obsluge bez kolejki lecz o odpowiedz na pytanie, ktore zadala.
        A pytanie bylo niewinne, bo zapytala co ma zrobic w sytuacji, kiedy numerkow
        zabraklo. Proste?
    • niusianiusia Wyjaśnienie 21.06.06, 12:17
      ... cóż, ponieważ nie daję łatwo za wygraną, wieczorem odebrałam synka,
      zawiozłam do domu i o 18.30 stawiłam się znowu w urzędzie, z nadzieja, że może
      będą obsługiwać tych bez numerków. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało
      się, ze są nowe numerki. Była też inna zmiana urzędników. Poczekałam 15 minut i
      złożyłam wniosek bez problemu. Przesympatyczny pan z drugiej strony okienka
      sprawdził mój wniosek i bez problemu wskazał miejsca do poprawy. Ludzie
      czekający w kolejce miło ze sobą rozmawiali i nawzajem pomagali wypełniać
      wnioski. Mój numerek był jednym z ostatnich jakie udało się oderwać. Kolejne
      nieliczne osoby, które pojawiły się i nie miały szczęscia oderwać numerka miło
      zostały poinformowane, ze zostaną obsłużone.
      Ten sam urząd, kilka godzin później, tylko inni ludzie...- wydział praw jazdy
      Warszawa Mokotów ul.Wiktorska.
      Uwaga na grubą farbowaną na czarno babę około 35 lat, która tam pracuje.

      ...a tą biedną mamę, którą wystraszyłam na pasach hamując z piskiem opon, mogę
      tylko tytaj bardzo przeprosić za zaistniałą sytuację...
      • malomi Re: Wyjaśnienie 21.06.06, 12:43
        A ja dwa dni temu zostałam bardzo mile zaskoczona przez panią w Urzędzie na
        Bemowie. Zgapiłam się z tym prawem jazdy, no i poszłam stać w długiej kolejce.
        Oczywiście z wMłodym w wózku, bo nie miałam go gdzie zostawić. I jakie było
        moje zdziwienie, kiedy miła pani poprosiła mnie bez kolejki do okienka. Póxniej
        też poprosiła panią w widocznej ciąży. Niestety odbiło sie to tylko na niej,bo
        ludzie zaczęli wszczynać awanture. Znalazła się pani w niewidocznej jeszcze
        ciąży i pan z 7 latkiem, który też chciał koniecznie bez kolejki.
    • adsa_21 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 21.06.06, 13:14
      a nie moglas sobie rozlozyc tych wszystkich sprawunkow na kilka dni? wtedy bys
      nie latala jak kot z pecherzem co dla kobiety w ciazy jest niewskazane.
      ja nie znalazlam sie nigdy w takiej sytuacji. Panie w urzedzie zawsze odnosily
      sie do mnie z sympatia i nie bylo mowy o zadnych pyskowkach.
      • bella41 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 05:47
        a gdyby nawet sobie rozlozyla sprawunki na kilka dni, to pani w okienku bylaby
        milsza?
    • melka_x Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 10:11
      Nie bardzo Was rozumiem.

      Po pierwsze fakt, że urzędniczka się wydarła jest skandalem. Urzędniczka
      dostaje pensje z podatków, w związku z czym załatawiający różne sprawy to nie
      petenci, ale klienci. Można odmówić, ale chyba można to zrobić uprzejmie?

      Po drugie nie rozumiem dlaczego by kobiety w ciąży nie przepuścić. Ja
      przepuszczam. Jedna osoba wielkiej różnicy mi nie zrobi, a wiem, że ciężarna ma
      prawo czuć się gorzej niż ja.

      Po trzecie system wydawania numerków w urzędach jest zdegenerowany. Niedawno
      byłam w swoim. Godzina 11, a numerków nie ma. Pytam dlaczego. No bo niby
      urzędnicy nie wiedzą, czy zdążą wszystkich obsłużyć. O 11-tej? Ile numerków
      trzeba by wydać do tej pory, żeby nie wiedzieć czy się zdąży? Mówią, że może
      jednak jeszcze będą wydawać numerki, więc do automatu z numerkami długi ogonek.
      Kolejka do numerków? To może numerki do numerków?big_grinDD Poszłam do naczelnika. I
      okazało się, że po jego interwencji wydano następne numerki. Opowiadanie, że
      nie wiadomo czy zdążą okazało się wierutną bzdurą, bo kiedy do okienka
      podszedł ktoś z numerkiem 295 zaczęto wydawać numerki od 300. No chyba nikt
      zdrowy na umyśle nie zakładał, że skoro o 11-tej jest jeszcze 5 osoby to nie
      wiadomo czy się wyrobią do 16-tej. Lekceważenie ludzi i tyle.

      Czemu tyle w Was nieżyczliwości?
      • kawka74 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 11:14
        Absolutnie nie mam nic przeciwko przepuszczaniu w kolejce kobiet w ciąży,
        uważam, że ustawa nie jest istotna w tym przypadku, wystarczy odrobina empatii
        i wyobraźni, żeby pojąć, że dziewczyna w widocznej, zaawansowanej ciąży może
        czuć się źle nawet jeśli dopiero co wyszła z domu.
        Jeśli chodzi o wydarcie się urzędniczki, zawsze jestem w takich ocenach
        ostrożna, bo nie znam sprawy, nie byłam świadkiem, a często w takich
        przypadkach podniesienie głosu odczuwa się jak dziki ryk, zwłaszcza jeśli się
        jest zmęczonym i wszystko drażni.
        Być może faktycznie było tak, że dziewczyna tylko się zapytała, a pani
        wyskoczyła z mordą ni z tego, ni z owego, co jest absolutnie naganne
        (aczkolwiek, jak pisałam wcześniej, jestem w stanie pojąć, dlaczego).
    • mieszkowamama Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 10:36
      Niestety, w Wydziale Komunikacji nie załatwisz nic bez numerka. Ja jutro staję
      w kolejkę o 5:00, żeby wyszarpać jakiś numerek. Poza tym... same jesteśmy sobie
      winne, trzeba było to załatwić wcześniej, a nie na ostatnią chwilę uncertain
      • chloe30 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 10:38
        Mieszkowamamo, ja tez jutro walczę!
        Mówisz, że aż tak źle??
        Chciałam iśc na 7 rano, kurka wodna...
        Ależ głupie jesteśmy, żeby tak późno to załatwiać!

        PS: idź na priv po południu big_grinD
        • mieszkowamama Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 11:03
          Chloe, słuchaj. Jeśli nie jeździsz samochodem tak non stop, to możesz zaczekać.
          Wtedy pójdziesz na początku lipca. Nie ma w związku z tym żadnych (podobno)
          konsekwencji). Kumpel wymienił 3 miechy po terminie i nic. Gorzej, jak jeździsz
          i policja Cię zatrzyma, wtedy... ratuj się kto może wink
          Także, jeśli ktoś może, to niech poczeka aż się zluźni.
          U nas numerki wydają od 7:15, ale o tej porze, podobno, nie ma u nas czego
          szukać uncertain
          Głupie my... jak cholera.
          • chloe30 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 11:09
            No niestety jeżdżę co tydzień-dwa do domu - 100km w jedna stronę. Umarłabym ze
            strachu po drodze, także musze to załatwic jutro. Ponoć zaświadczenie że
            czekasz na nowe honorują, bo czeka sie miesiąc więc i tak nie
            zdążymy...głupie...tongue_outP
            • mieszkowamama Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 12:21
              Chodzi o to, aby złożyć wniosek do końca czerwca, na nowe i tak czekasz
              miesiąc, więc nie ma problemu.
              Także powodzenia wink
              • chloe30 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 12:32
                mieszkowamama napisała:

                >
                > Także powodzenia wink
                >
                I Tobie też big_grinDD
      • niusianiusia Ursynów - wydział komunikacji - brak kolejek 22.06.06, 21:36
        Byłam dzisiaj koło 13 na Ursynowie, ( pewno pomyślicie,że coś ze mną nie tak,
        ze odwiedzam wszystkie Warszawskie urzędy komunikacji - hehehe) sala
        klimatyzowana, numerków dużo a wnioski o prawa jazdy przyjmowali bez kolejki.
        Załatwiałam tam inną sprawę ale po moich perypetiach na Mokotowie, zwróciłam na
        o specjalnie uwagę.
    • karamancza Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 12:01
      "Uprzejmość w urzędzie"? A gdzie u nas w polsce cos takiego mozna spotkac?
      • niusianiusia Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 21:38
        dzisiaj na Ursynowie, pani była bardzo sympatyczna ...
      • kasik751 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 22:13
        "Uprzejmość w urzędzie"? A gdzie u nas w polsce cos takiego mozna spotkac?

        Owszem mozna i to czesto. I widze wyraznie, ze na przestrzeni lat atmosfera w
        urzedach znacznie sie poprawila.
        Jest taki urzad miejski w pewnym miescie, do ktorego wchodzi sie przez internet
        np. do wydzialu komunikacji. Wypelnia sie odpowiedni formularz podajac wszelkie
        potrzebne dane i wysyla. Nastepnego dnia dzwoni na podany nr (komorkowy, a
        jakze) przemila pani i pyta na kiedy mam ochote sie umowic i podaje terminy
        jakimi dysponuje. Wybieram dzien, wybieram godzine. Po kilku dniach zmieniam
        plany. Dzwonie wiec do pani, ze mnie nie bedzie, a pani nadal przemila
        proponuje inny dzien. Pasuje, przychodze, przypominam - wydzial komunikacji,
        dziki tlum itd. 8 stanowisk, maszyna do numerkow zepsuta, ludzie stercza od
        wschodu slonca i dra sie na siebie kto jest za kim i kto wlasnie wyszedl, ale
        zaraz przyjdzie tylko, ze to nie on. Ja przemykam sie przez tlum i kieruje do
        wyznaczonego stanowiska o ustalonej godzinie, a tam pani na mnie juz czeka.
        Tlum dostaje szalu, ze jak to!!! smile)))
        Pani rzuca cos tlumowi w mojej obronie i z usmiechem obsluguje mnie pol
        godziny. Sprawa sie przeciaga, wiec pani pyta grzecznie czy moge wypelnic cos
        tam na boku i jej podrzucic, bo teraz kolej nastepnej osoby, ktora jest
        przeciez umowiona tak jak ja. Z usmiechem odpieram, ze oczywiscie i
        przepuszczam pana. Zmienialam dowod rejestracyjny - spokojnie, o czasie, bez
        zastrzezen. W Polsce.
    • mamaani3 Re: Uprzejmość w urzędzie...i konsekwencje 22.06.06, 23:00
      Nie rozumiem dlaczego spora część osób próbuje usprawiedliwić urzędniczkę?
      Nie powinna się tak zachować i kropka. Część z foruowiczek ma chyba problemy z
      rozumieniem tekstu. Dziewczyna zapytała przecież grzecznie czy może załatwić
      sprawę bez numerka i powinna dostać grzeczną odpowiedź, nie chciała się przecież
      wepchnąć bez kolejki.
      Sama ostatnio załatwiam wiele spraw w różnych urzędach (zaczynamy budować dom) i
      zazwyczaj wszyscy są mili i pomocni. Ale musiał się trafić jeden wyjątek w
      osobie pani z US, która miała wystawić zaświadczenia o dochodach do kredytu.
      Łaskę mi zrobiła, że poinforowała mnie jaki wniosek wypełnić i ile zapłacić,
      naburmuszona do granic, i zdziwiona że przychodzi taka i śmie pytać. A to
      przecież jej obowiązki.
      A ja na koniec z uśmiechem podziękowałam jej za miłą obsługę, Potraficie sobie
      wyobrazić jej minę? Dla tego widoku warto było trzymać nerwy na wodzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka