s.u.n.d.a.y
29.08.06, 15:26
Kilka dni temu kupiłam fajne, czarne spodnie. Ubrałam je RAZ! i okazało się,
że się mechacą i wycierają. Ponieważ zapłaciłam za nie dość dużo i wolałabym
nosić je trochę czasu (a nie, żeby zrobiła się z nich szmatka) poszłam z
paragonem do sklepu (sklep dość duży, ale nie sieciówka) żeby reklamować.
Pani sprzedająca powiedziała ( a raczej wykrzyczała) mi, że reklamacji nie
przyjmie. Spytałam dlaczego, na co ona pokazała mi kartkę z napisem ZWROTÓW
NIE MUSIMY PRZYJĄĆ i jakieś prawo, że sprzedawca nie ma takiego obowiązku.
Powiedziałam tej "uroczej" pani, że ja nie chcę zwrócić tylko reklamować. Po
wymianie zdań pani wezwała szefową, która rzekła, że przyjęcie tych spodni
jest jedynie jej dobrą wolą i nie ma takiego obowiązku.
Pytam więc Was (jako, że jesteście trochę doświadczone w reklamacjach): Czy
naprawdę to jest dobra wola sprzedawcy? Ja byłam pewna, że mają obowiązek. I
czy zwrot a reklamacja to to samo? Iść tam ponownie i walczyć o swoje czy
odpuścić :)?
Z góry dziękuję za odp.