blekitna26
30.09.06, 21:38
------------------------------------------------------------------------------
--
Mam 25 lat jestem atrakcyjna kobietka, inteligentna, ukonczona renomowana
uczelnia w Polsce, mam prace, znajomych, jestem pozytywnie nastawiona…do
swiata. Nie mam większych problemow,,,
Spotykam wielu mężczyzn codziennie i czuje ze większość z nich z chęcią by
mnie skonsumowala…Ale wszystko zaczyna mnie już przytłaczać. Wciąż szukam
tego jedynego, który mnie porwie i…
Jestem wybredna ale wyznaje zasade nie mieć żeby mieć, ale mieć i być
szczesliwym.
Ostatnio doznalam zauroczenia od pierwszego wejrzenia. Było wspaniale, ze
wzajemnością i skończyło się dość szybko. Skończyło się bo mezczyzna
traktowal mnie dziwnie, bo <dluuga histora trwajaca miesiąc>
Wczoraj natomiast poznalam mezczyznę na imprezie. Spodobal mi się. Było
milo, przemilo, rozmawialiśmy. Doszlo nawet do pocalunków w tancu potem
znowu rozmowy On mowil ze podobam mu się, wystawial komplementy i wydawacby
się moglo ze chce czegos ode mnie i …nic! nawet nie wziąl mojego telefonu.
Czulam jego zainteresowanie!!! I co??? Wiem tez ze nie miał dziewczyny bo był
znajomym moich znajomych. Wiec w czym tkwil problem żeby nie mogl
kontynuowac chociażby znajomości ze mna następnego dnia??? Żenująco smieszna
sytuacja… może banalna. Pytam …dlaczego??? pytam dlaczego???
Zaczynam nie rozumiec…mężczyzn i moich relacji z nimi .wciąz mi się nie
udaje.za każdym razem klapa i nie wiem dlaczego!!! Czy tylko dlatego ze mam
pecha/???i trafiam zawsze na jakis dziwologow??? Chciałabym po prostu być być
z meczyzna. Nie zalezy mi od razu na jakims slubie, dzieciach. Nie chce robic
nic na sile. Ale.. zalamana jestem
…. Nie widzę żebym robila cos zle…nie widzę.!!!i nie wydaje mnie się ze tak
jest.
DLACZEGO?