Witam wszystkich!
Bardzo dawno nie pisałam na forum, bo przez wiele miesięcy miałam święty
spokój z alergiami u córki. Albo tak mi się wydawało... Ustąpiły wszystkie
zmiany skórne i tajemnicze wysypki, których nie mogłam powiązać z żadnymi
pokarmami już dawno temu. Na dzień dzisiejszy mała je po prostu wszystko
włącznie z minimalnymi ilościami czekolady, nabiałem pod każdą postacią (z
wyjątkiem mleka krowiego w czystej postaci). Skóra jest idealna.
Historia wygląda tak. Po powrocie z wakacji nad morzem w lipcu, pod koniec
lipca zaczęły się ataki kichania. Wyglądało to tak, że mniej więcej raz na
tydzień dzieciak w ciągu godziny potrafił kichnąć 40 razy, katar jej się lał
z nosa. Po godzinie lub półtorej wszystko przechodziło jak ręką odjął. Po
kilku dniach znowu. Trwało to mniej więcej półtora miesiąca i pojawił się
kaszel. Suchy. Wyglądało to tak, jakby się mała czymś krztusiła (ślina?).
Kaszel pojawiał się sporadycznie o róznych porach dnia i nocy. Osłuchowo nic
się nie działo. Po mniej więcej dwóch tygodniach kaszel zmienił się w mokry i
odrywający + katar. Na zalecenie pediatry - Eurespal i Ambrosol. Gdy kaszel
ustąpił, przebiła się pierwsza górna trójka. Następnie był tydzień spokoju i
historia powtórzyła się on nowa. Przebiła się dolna trójka. Znów chwila
spokoju, następnie po raz kolejny kichanie i kaszel najpierw suchy i duszący,
a potem mokry - druga górna trójka. Dodam, że przy ataku kichania mała
mówiła "Boli nosek, boli oczko". Kły, z tego co wiem mają nerwowe powiązania
ze wszystkim dookola głowy - nosem, uszami, oczami. Rzecz jasna, gdy tylko
kaszel się zwiększał, biegłam do pediatry - osłuchowo nigdy nic nie wyszło,
było na wszelki wypadek robione rtg, też nie wykazało zmian. Żadna z
pediatrzyc nic nie wspomniała nawet o alergii. Jedna wręcz wyraźnie
stwierdziła, że to wszystko od zębów. Trzecia trójka przebiła się dokladnie
dwa tygodnie temu, została jeszcze czwarta - dolna. Oczywiście przez ostatnie
dwa tygodnie był nadal kaszel i kichanie, ale sporadycznie. Dziś rano kaszel
zrobił się już trochę mokry. Po południu wezwała mnie opiekunka, że mała
strasznie kaszle, wymiotuje, ma gorączkę. Pojechałam do nieznanej lekarki w
prywatnej przychodni, która stwierdziła osłuchowo obturacyjne zapalenie
oskrzeli, przepisała antybiotyk i leki wziewne (Berodual i Flixotide),
Zyrtec, Flegaminę. Do tego lekarka stwierdziła, że to alergiczne i że fakt
wystąpienia zapalenia oskrzeli tylko to potwierdza. Kazała mi wyrzucić z domu
kota (dodam, że kot jest od "zawsze" i nigdy wcześniej nie było problemów,
nie zauważyłam, żeby ataki kichania czy kasztu były intensywniejsze przy
bliższym przebywaniu z kotem - u opiekunki nie ma żadnych kotów, a mała u
niej tak samo miała ataki kichania czy kaszlu). Ponadto lekarka była
absolutnie głucha na moją opowieść o zębach, stwierdziła po prostu, że według
niej to niemożliwe.
Dla ścisłości dodam jeszcze, że Karolina bardzo późno ząbkowała, pierwsza
jedynka wyrżnęła się po ukończeniu 12 miesięcy i też przy niej było zapalenie
oskrzeli - równo rok temu. Potem każdy ząb to były drobne lub gorsze
infekcje, z nadreaktywnością oskrzelową, leczoną wziewami włącznie. Alergolog-
pulmunolog, u której byłam jakiś czas temu, nic nie stwierdziła, ani się nie
przejęła tą nadreaktywnością.
Komu wierzyć?
Dziewczyny, liczę na Wasze doświadczenie i pomoc. Nie chcę diagnozy
oczywiście, alergologa i tak zaliczę, ale może miałyście podobne przejścia?
Podobne objawy? Macie jakieś pomysły? Sprawdzić pasożyty? Te wszystkie
badania robiłam dawno, jak jeszcze na skórze pojawiały się jakieś zmiany i
nic wtedy nie wyszło. Dodam, że panna apetyt ma ogromny i ogólnie (z
wyjątkiem dzisiejszego dnia) wygląda na całkowicie zdrowe dziecko - nie ma
podkrążonych oczu itp.
Przepraszam za przydługi post, ale chyba przy okazji musiałam się wygadać...

Będę wdzięczna za wszystkie Wasze spostrzeżenia i sugestie.
Pozdrawiam
Asia