Dodaj do ulubionych

co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..-

17.01.07, 22:35
witam, zostalamjuz dwa razy napadnieta i pobita, chcialabym sie dowiedziec co
polecacie do samoobrony,co sskutecznego i mocnego, co lepsze gaz jakis super
mocny( bo mialam gaz ale jak sie okazalo nieskuteczny bo napastnikowi nic nie
zrobil mimo ze dostal w twarz),paralizator??ewentualnie gdzie mozna nabyc na
necie takie gadzety bo skoro sterydy mozna to i gaz mocny tez napewno, z góry
dzieki za odp.pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • qw994 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:39
      Idź na kurs samoobrony dla kobiet.
      • izabellaz1 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 18.01.07, 19:04
        o znowu kohol wycięła naszą rozmowę.
    • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:43
      Zimna krew,zdecydowanie,konsekwencja,szybki rachunek zysków i strat;)
      Wiele kobiet choćby miała bazookę w torebce,bałaby się jej użyć by nie
      skrzywdzić potencjalnego mordercę(lub gwałciciela) ;)))
      • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:48
        To prawda, trzeba nauczyć się ranić ludzi. Precz z oporami!

        Pozdrawiam ;)
        • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:55
          Kiedyś w windzie przystawiały się do mnie 2 dresy.Wiedziałem,że dostanę
          wp...dol,pogodziłem się z tym,ale pomyślałem że łatwo skóry nie dam.W kieszeni
          miałem klucze i pomyślałem,że jeśli który wyciągnie piąstki to zoram nimi jego
          twarz i wypchnę z tej windy.Zapewne zobaczył brak strachu,zdecydowanie i
          skupienie w mojej twarzy i razem z kolegą grzecznie wyszli przepraszając 8)
          • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:01
            No ba! Najważniejsze to:
            - nie okazywać strachu,
            - wbić klucz w oko, ucho, czoło lub inne strategiczne miejsca,
            - chodzić w butach na obcasie, które ładnie "wchodzą" w golenie,
            - wsadzić palce w oczy,
            - zabawić się w Mike'a i odgryź temu komuś ucho,
            - pięścią w splot słoneczny, ale latem gdy nie ma tylu warstw na sobie,
            - poćwiczyć kopy, boks,
            - pracować nad sobą, by nie bać się tego wszystkiego wykorzystać w kryzysowej
            sytuacji


            Pozdrawiam ;)
            • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:07
              Albo mieć przy sobie zapalniczkę i dezodorant;)
              Nie wymaga wysiłku(tylko odrobinę ostrożności dla samego siebie),acz skuteczne;)
              • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:12
                Gdybym ja się zaczęła bawić w Macgivera, efekt byłby bardziej komiczny niż
                przerażający ;D Klucz i place są lżeszje, zawsze mam je ze sobą i są prostsze w
                obsłudze ;)

                Pozdrawiam!
                • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:15
                  Rób jak chcesz,ale dresiarz jest postawny,a Ty drobna.Do tego atakują w kupie i
                  jak spróbujesz zająć się jednym to drugi zajdzie od tyłu.Miotacz ognia jest
                  bronią masowego rażenia;)
                  • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:23
                    Trochę racji w tym jest, ale w takim przypadku sprawdziłyby sie tez moje metody:
                    - biegi- karki może siłę mają, ale bark im refleksu i szybko się męczą, w
                    zasadzie brak im kondycji,
                    - palce w oczy można wkładać, po jednym dla każdego ;)

                    Pozdrawiam!
                    • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:26
                      To nie takie hop siup;)
                      Biłaś się kiedyś na przerwie w podstawówce,albo w liceum w szatni?;)
                      • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:32
                        JA?! Żartujesz?! ;)
                        Ale biłam się na macie z kumplami przez jakiś czas. Najpierw wszystko odbywało
                        się przepisowo, potem był wykład i pokaz metod chuligańskich. Skrócony kurs
                        opisałam powyżej ;) Okazało się, że nie jestem zdolna do prawdziwej przemocy,
                        ale nad tym ćwiczę... ;p

                        Pozdrawiam!
                        • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:50
                          Wyobraź sobie,że walczysz o teren i samców;D
                          Powinno pomóc w obudzeniu zwierza;)
                          Dobranoc.
                          • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 18.01.07, 00:05
                            hihi, nie wiem, czy to jest dobra motywacja ;)

                            Pozdrawiam i dobranoc!
    • anulex Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:45
      Kurs samoobrony dla kobiet to dobry pomysł. Ja byłam i bardzo sobie chwalę. Bez
      tego, nawet gdybym miała paralizator, czy coś w tym guście, prędzej
      skorzystałby z niego przestępca niż ja.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:47
      Ja by, proponowała opanować podstawy ju jitsu, "chwyty uliczne" i nabyć gaz
      łzawiący w żelu. Dobrze też byłoby zacząć biegać i nauczyć się drzeć ile wlezie ;)

      Pozdrawiam
      • wiarusik Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:49
        nefretete85 napisała:

        > nauczyć się drzeć ile wlezie
        > ;)


        Ale to wiocha tak drzeć ryja na ulicy,publicznie,przy obcych;D
        • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 22:53
          spokojnie, obcym to nie przeszkadza, zazwyczaj wcale na to nie reagują...
          Ewentualnie się dołączają, ale biegną w przeciwnym kierunku - indywidualiści,
          nie lubią chórków tworzyć ;>

          Pozdrawiam ;)
      • sumire Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:16
        trenowałam sztuki walki za młodu - wszyscy moi trenerzy mówili to samo, mianowicie że najlepszą obroną jest dobry czas na 100 metrów... i coś w tym jest chyba. na szczęście nigdy nie miałam okazji sprawdzić, jak to jest poza matą.
        • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:28
          Moi znajomi (ja też, choć dość krótko) trenowali różne sztuki walki. Zgodnie
          twierdzą, że to co się dzieje na macie, nijak sie ma do rzeczywistości. Na
          ulicy trzeba bić się po chuligańsku, nic innego nie wchodzi w grę. Napastnicy
          nie stosują się do reguł z ringu, o czym często zdają się zapominać sportowcy...

          Pozdrawiam ;)
    • qui_pro_quo Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:25
      Nic nie polecam bo niczego jeszcze nie musiałam wypróbować, ale na wszelki
      wypadek noszę ze sobą to i owo.
      Jak ja lubię takie wywoływanie do tablicy.
      • nefretete85 Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:34
        A teraz ludowa mądrość: lepiej zapobiegać niż leczyć.

        Pozdrawiam!
        • qui_pro_quo Re: co najlepsze do samoobrony dla kobiety?..- 17.01.07, 23:37
          Chyba że tak. W głębi duszy zawsze wierzę w ludzką szczerość i czystość
          intencji.
    • absurdello Do obrony dla kobiety ? 18.01.07, 01:44
      1. Nie chodzić sama
      2. Nie włóczyć się po nocy
      3. Nie włóczyć się w miejscach gdzie nie ma ludzi i oświetlenia
      4. Mieć oczy dookoła głowy.
      5. Myśleć co się robi, gdzie się idzie i co się dookoła dzieje.
      6. Nie drażnić (obrażać, poniżać) potencjalnych napastników
      7. Nie patrzyć im prosto w oczy (to drażni niektórych) ale też nie opuszczać
      wzroku by mieć kontrolę nad sytuacją i przy okazji rozejrzeć się za pomocą lub
      drogą ucieczki.


      Wszystkie inne metody są nieskuteczne a mogą być użyte przeciwko broniącej się.
      Na pijanego, czy uodpornionego gaz (np. taki zwykły) nie podziała.
      Paralizatorem można się samemu nieźle załatwić (wystarczy deszczyk).
      Broń może spowodować oskarżenie o przekroczenie obrony koniecznej (jakoś
      dziwnie sądy trzymają wtedy stronę napastnika).

      Najlepiej omijać miejsca nieoświetlone, odludne, nie skracać drogi przez jakieś
      opłotki, uważać co się dookoła dzieje, jak wracamy po nocy to nie sami
      (poprosić kogoś z rodziny czy znajomych o wsparcie), nie drażnić potencjalnych
      napastników np. opryskliwością, raczej zbywać żartem ale też nie ośmieszającym,
      bo tacy nie mają poczucia humoru na swoim punkcie. Jak wracamy w nocy to w
      wygodnych butach, w których wrazie czego można dać nogę (a nie w śzpilkach).
      Zamiast wołania o pomoc wołać raczej, że jest pożar (bo na to jeszcze ludzie
      reagują).
      Jak prosimy w tłumie o pomoc to prosić konkretną osobę, prośby niezaadresowane
      lecą w pustkę.
      • wielo-kropek Re: Do obrony dla kobiety ? 18.01.07, 02:10
        Odstraszajacy wzrok.
      • izabellaz1 Re: Do obrony dla kobiety ? 18.01.07, 09:28
        absurdello napisał:

        > 1. Nie chodzić sama
        > 2. Nie włóczyć się po nocy
        > 3. Nie włóczyć się w miejscach gdzie nie ma ludzi i oświetlenia
        > 4. Mieć oczy dookoła głowy.
        > 5. Myśleć co się robi, gdzie się idzie i co się dookoła dzieje.
        > 6. Nie drażnić (obrażać, poniżać) potencjalnych napastników
        > 7. Nie patrzyć im prosto w oczy (to drażni niektórych) ale też nie opuszczać
        > wzroku by mieć kontrolę nad sytuacją i przy okazji rozejrzeć się za pomocą lub
        > drogą ucieczki.
        > Najlepiej omijać miejsca nieoświetlone, odludne, nie skracać drogi przez jakieś
        >
        > opłotki, uważać co się dookoła dzieje, jak wracamy po nocy to nie sami
        > (poprosić kogoś z rodziny czy znajomych o wsparcie), nie drażnić potencjalnych
        > napastników np. opryskliwością, raczej zbywać żartem ale też nie ośmieszającym,
        >
        > bo tacy nie mają poczucia humoru na swoim punkcie. Jak wracamy w nocy to w
        > wygodnych butach, w których wrazie czego można dać nogę (a nie w śzpilkach).

        To rozumiem, że najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu po 20 a jeśli już to
        tylko ze śmieciami do kontenera i tylko w worku po kartoflach:P

        > Broń może spowodować oskarżenie o przekroczenie obrony koniecznej (jakoś
        > dziwnie sądy trzymają wtedy stronę napastnika).

        Na szczęście to już ulega zmianie:)
    • klawy_marian Najlepsze do samoobrony dla kobiet to 18.01.07, 09:51
      ...nie włóczyć się po nocach nieoświetlonymi ulicami. Wszelkiego rodzaju kursy
      samoobrony dla kobiet to bujda na resorach i robienie ludziom wody z mózgu. W
      starciu na ulicy szanse dla kobiet na wyjście cało i bez uszczerbku na dobrach
      materialnych sa niemal zerowe, głównie ze względu na przewagę fizyczną i
      psychologiczną napastnika.
      • anulex Re: Najlepsze do samoobrony dla kobiet to 18.01.07, 15:54
        Niebezpieczeństwo nie czai się wyłącznie w ciemnych uliczkach. Można starać się
        unikać sytuacji szczególnie niebezipecznch, ale to nie wystarczy. Dziewczyny są
        okradane i gwałcone w biały dzień w środku miasta.

        Samoobrona dla kobiet nie polega na walce w stylu karate. Kobieta korzysta z
        tego, że napastnik myśli, że ona nie ma szans. Zadaje niespodziewany cios
        według wskazówek uzyskanych na kursie i dzięki temu ma szansę uciec. Na moim
        kursie kobiety po kilku godzinach łamały kwadratowe deski, które miały koło 2
        centymetrów grubości - wystarczy, że w razie zagrożenia babka zdobędzie sie na
        zadanie jednego takiego ciosu i już ma olbrzymie szanse na ucieczkę. Ta metoda
        nie daje 100% bezpieczeństwa (żadna nie daje), ale z pewnością z kursem
        jesteśmy bezpieczniejsze niż bez niego.

        ---
        Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
        • klawy_marian Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 18:55
          To co na kursie a to co w realu to dwie różne bajki. W sytuacji zagrożenia
          tracisz 90% umiejętności i zostają tylko te, które masz w nawyku. A żeby coś
          sobie wpoić w nawyk to trzeba trenować latami a nie uczyć się na dwutygodniowym
          kursie "samoobrona dla opornych". Dlatego też twierdzę, że takie kursy mozna
          sobie w dupę wsadzić i to głeboko. Powiem więcej: taki kurs może nawet
          przynieść odwrotny efekt, bo oto kobieta połazi przez dwa miesiące i nagle
          zacznie sobie wyobrażać, że może zaryzykować przejść ciemnym tunelem (w końcu
          na kursie spuszczała wpie..silniejszym). Niestety efekt może być marny.
          • izabellaz1 Re: Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 19:10
            A skąd wiesz, że każdy kurs samoobrony trwa dwa tygodnie?
            Porządny kurs to sporo zajęć z psychologami, którzy mówią jak należy się
            zachowywać w sytuacji zagrożenia lub po prostu jak unikać sytuacji konfliktowej
            i pod tym kątem również są prowadzone zajęcia praktyczne.
            Zapytaj eksperta najpierw zamiast pisać głupoty jak nie znasz porządnie tematu.
            Pewnie, że są kursy prowadzone przez ściemniaczy ale są również realizowane
            przez profesjonalistów. Masz sporo racji i przyznaję Ci ją bezsprzecznie ale do
            końca.
            Zapytaj Pana Droździaka.
            • klawy_marian Re: Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 19:20
              Zapewniam cię, że aby dana technika weszła w nawyk to trzeba trenować żmudnie i
              latami. Kursy zazwyczaj tyle nie trwają (bo wtedy byłyby to juz sekcje). To raz.
              Dwa - znowu ta teoria. I co ci da ten psycholog? Myslisz, że jak cię trzech
              kolesi napadnie na dworcu, to ty wtedy pomyślisz: "Aha! Pan doktor Włodek
              Bukowski powiedział, żeby teraz użyć techniki łagodzenia". Gó.. prawda.
              Zapomnisz o tym bardzo szybko i jeszcze jest spora szansa, że przy okazji
              zerżniesz się w majty ze strachu.
              I po trzecie - kogo mam zapytać jako eksperta? Dresów spod mojej klatki
              schodowej? Oni są w tym nieźle obcykani. Sprawa jest prosta: jak cię napada
              jakiś koleś dla kasy, to mu wszystko grzecznie oddajesz. Jak chce zrobić ci
              krzywdę to drzesz się wniebogłosy i spie..sz (może przedtem kopiąc go w
              wacka) - to najskuteczniejsza metoda. Jeśli sądzisz, że po kursie załatwisz
              kolesia efektownym ura-mawashi geri, albo ushiro geri, to proponuję z domu nie
              wychodzić.
              • izabellaz1 Re: Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 19:32
                Widzę, że podstawową terminologię karate poznałeś:P
                Jak Ci powiem, że 13 lat trenuję sztuki walki to też powiesz, że nie mam szans
                więc nie staram się Ciebie przekonywać. Sama zresztą zdaję sobie sprawę, że
                nigdy do końca nie poznam swoich reakcji w sytuacji zagrożenia. Wiem tylko z
                obserwacji doświadczeń znajomych, że psychika tak naprawdę nie zależy od płci.
                Znajdziesz za pewne nie jednego mężczyznę, którego strach sparaliżuje.
                A prawda jest taka, że przed trzema bandziorami z nożem to tylko gun albo dobry
                sprint podziała.
                • klawy_marian Re: Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 19:37
                  Z jednym kolesiem uzbrojonym w nóż sprawa wygląda podobnie.

                  A co to jest "podstawowa terminologia karate" i czym się różni od
                  zaawansowanej? Bo bardzo jestem ciekaw.
          • anulex Re: Nawet mnie takimi tekstami nie rozśmieszaj 18.01.07, 22:17
            Na kursach mówią "Nie chodź ciemnym tunelem".

            Niektóre kobiety właśnie w momencie zagrożenia przypominają sobie ciosy. Jedni
            w takiej sytuacji dębieją, inni zaczynają działać na zwiększonych obrotach.

            Wbrew temu, co piszesz, kobieta ma szanse z napastnikiem. Dotyczy to nawet
            takich, które nigdy nie miały kursu samoobrony - znam dwie, którym w krytycznej
            sytuacji udało się wyrwać i uciec. Kurs pomaga.

            ---
            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka