gosiapal
10.04.07, 18:46
Chrzciny w Warszawie- restauracja słowiańska – NIE POLECAM!!!!!!!!!!
Chciałam oszczędzić sobie pracy i zamiast stania przy garach postanowiłam
zaprosić rodzinę na obiad do restauracji. Nie chciałam ludzi w domu i ścisku
przy stole.
Poszukałam na forum co dziewczyny polecały na taka okazje i znalazłam
restaurację słowiańską.
Same dobre opinie kilku osób, więc się zdecydowałam
Zamówiłam dwie sale, stoły miały być połączone, goście mieli się widzieć.
Miało być tez miejsce do rozłożenia dużego koca dla dzieci, żeby miały
miejsce do zabawy i pełzania.
Wszystko uzgodnione, zaliczka wpłacona a ja szczęśliwa, ze pozbyłam się
kłopotu. Dzień przed imprezą potwierdziliśmy ilość osób.
Pierwszy dzień Świąt- po kościele jedziemy do restauracji. Goście nie
wiedzieli gdzie dokładnie jest knajpa wiec jechaliśmy razem- ale i tak jedni
się zgubili.
I o dziwo przyjechali pierwsi.
Wchodzę do restauracji a moi goście ( ci zgubieni) siedzą przy stołach
ustawionych w przejściu.( ci co tam byli wiedzą – przy barze)
Mowie im, że to nie ta impreza, nasza jest w dwóch następnych salach.
Wtedy przychodzi właściciel i oznajmia mi, ze niestety ale nasz obiad będzie
tutaj bo tam jest inna uroczystość!!!!!!
Myślałam ,że go rozszarpię.
Na przestrzeni gdzie normalnie stoją dwa stoliki, jeden na dwie a drugi na
cztery osoby on ustawił stoły na 17 osób, dodatkowo dostawił jeszcze jeden
stół żeby postawić na nim tort.
O miejscu dla dzieci należało zapomnieć, nie było nawet miejsca na foteliki,
które przywieźliśmy. Zostały postawione w przejściu, na drodze z kuchni do
sali, w której była druga impreza.
Jak to wyglądało nie trzeba chyba opowiadać- ścisk przy stole, goście plecami
do siebie, o swobodnej rozmowie nie było mowy. Dzieci skazane na siedzenie w
fotelikach przez cały czas- bo nie było gdzie położyć koca. O siedzeniu w
wózku tez nie było mowy, bo wózek trzeba było wystawić gdzie indziej.
A jak się tłumaczył pan właściciel?
Ano biedaczek nie miał do nas telefonu- cudowny restaurator nie pomyślał żeby
zapisać sobie nasz numer, próbował tez nam wmówić ze nie zadzwoniliśmy
potwierdzić liczby osób, co zrobiliśmy w piątek wieczorem,
On chciał nam właśnie wtedy powiedzieć ze nastąpiła zmiana planów i nie
będziemy mieć imprezy tam gdzie ustaliliśmy.
Nie wiem tylko czego on od nas oczekiwał gdyby o dziwo udało mu się z nami
skontaktować na niecałe dwa dni przed uroczystością – nie mogłam się przecież
nie zgodzić bo goście zaproszeni a ja bez lokalu. Ale on wtedy we własnym
mniemaniu byłby w porządku.
Tłumaczył się ,ze tamci biedni goście tez mieli chrzciny i dwa dni prze
impreza zostali bez knajpy,( czyli tak jak on chciał uczynić nam)
Trafiła mu się możliwość zrobienia jeszcze jednego przyjęcia na większa
liczbę osób, wiec nam zmienił lokalizacje bo tamci by się nie zmieścili tam
gdzie my się cisnęliśmy przez cały obiad.( dodam jeszcze ze tamci wychodząc
ze swojej sali przechodzili przez nasza)
Kolejna sprawa to to ,ze zamówiłam obiad na talerzach, każdy miał dostać
porcje na talerzu, kelner miał pytać co goście sobie życzą z dwóch dań, które
wcześniej wybraliśmy.
Miał być schab ze śliwką z jakimś egzotycznym sosem i filet z grila z sosem
czosnkowym, pieczone ziemniaki i bukiet surówek.
Wszystko miało być pięknie podane.
Niestety nie było.
Rozdali talerze i podawali półmiski, z mięsami i ziemniakami, każdy sobie sam
nakładał.
Nie było już tego wyglądu całego dania, nie było nic przystrojone.
Sosy stały na stołach zanim przyszliśmy, wiec i nikt nie wiedział ze byłby do
dań obiadowych.
Było tez za mało upieczonych ziemniaków, później naprędce dopiekali, ale nie
były już takie jak trzeba.
Co na to pan restaurator- on pamięta, ze tak się umawialiśmy, oni ZAWSZE tak
robią.
Ciekawe tylko ze ludzie z drugiego przyjęcia dostawiali wszystko na
talerzach, tak jak ja zamówiłam.
Teraz wiem dlaczego nie dostałam wszystkiego na talerzach- przy dwóch
przyjęciach, jedno na 17 a drugie na 25 osób dwie osoby obsługi to za mało.
Nie pomogło nadskakiwanie właściciela, butelka wina za free, dobre jedzenie i
pyszny tort.
Niesmak pozostał.
Goście nie wiedzieli ,ze miało być inaczej wiec nie czuli się rozczarowali,
jedzenie im smakowało a ścisk przez parę godzin można przeżyć.
Pewnie ze można tylko ze ja wiem ze miało być inaczej.
Ogólnie impreza nie była warta tych pieniędzy.
Miejsce nadaje się na obiad po spacerze na Starówce( bo jedzenie niczego
sobie) ale na planowana imprezę nie polecam- nigdy nie wiadomo jaka
niespodziankę zafunduje właściciel.