hummer
23.04.07, 16:46
Grzegorzu,
uruchom, proszę, swoją reżyserską wyobraźnię. Jest gorąca, ale ciemna na szczęście noc sierpniowa strasznego dla Ukrainy 1933 roku. Hołodomor. Ludzie mrą milionami, bo Stalin kończy właśnie rozprawę z kułactwem. Wojska OGPU ciasnym kordonem otaczają obłast po obłasti, rejon po rejonie, nie dopuszczają żywności, nie dają uciec hordom oszalałych z głodu mużyków, ich żon i dzieci. Kanibalizm jest na porządku dziennym.
Jest noc sierpniowa, tuż przed świtem. Mużyk, a z woli Stalina już kołchoźnik Morozow zakrada się na kołchozowe pole, by wykraść resztki zboża dla żony i dzieci. Widzi to jego syn, niespełna czternastoletni Pawlik Morozow. Donosi na ojca przewodniczącemu kołchozu, ten wzywa OGPU. Starego Morozowa czekiści przykładnie rozstrzeliwują na oczach spędzonej wsi. Nazajutrz mużycy roznoszą ojcobójcę Pawlika na widłach. Pawlik staje się ulubionym przez Kreml sowieckim bohaterem. Bohaterem nowych czasów.
Grzegorzu,
Jan Miodek nie jest twoim ojcem, był tylko twoim nauczycielem. Jeżeli widzisz w lustrze wspaniałe oblicze Torquemady z nieco odętymi wargami, oprzytomniej. Pomyśl o gorącej ukraińskiej nocy. A najlepiej w ogóle pomyśl, zanim będzie za późno.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4080788.html