Dodaj do ulubionych

czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy

10.07.07, 13:30
stoję sobie spokojnie na skrzyżowaniu przy olbrachta w warszawie, czekając na
dogodną chwilę na skręt w lewo. coś tam widać przez ogrodzenie, krzaki i
drzewa, ale kiepsko, może na kilkanaście metrów. jedzie sznur pojazdów, więc
czekam. sznur się skończył, więc szybko lewa-prawa-lewa i ruszam. w tym
momencie pisk opon, i tuż przed moją maską przelatuje jak strzała czarne BMW.

"trochę" się zdenerwowałem, skręciłem i zatrzymałem się za przystankiem, żeby
ochłonąć. gdybym ruszył nieco szybciej zeskrobywaliby mnie z prawych drzwi.
w lusterku widzę gościa jak się zatrzymał, numerów niestety nie widać. zawraca
i podjeżdża. w środku dwóch dresów i z mordą na mnie, więc nie pozostałem
dłużny (ma ograniczenie do 50km/h). zaproponowałem kontakt z policją w celu
rozwiania "wątpliwości". niestety, jak tylko wziąłem telefon, chłopcy
postanowili zawrócić i zniknęli w oddali. numerów nie zdążyłem zobaczyć :/

mam nadzieję, że idiota wpi**rzy się na jakiś mur, zanim kogoś skosi.

to tyle, musiałem się wyżalić.
Obserwuj wątek
    • derduch Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 10.07.07, 15:44
      Znaczy co, chciałeś wymusić pierwszeństwo i koleś z BMW się wkurzył?
      Miałes farta że trafiłeś na leszczyków, ja spokojnie bym na psy poczekał, jego
      prędkości nigdy mu nie udowodnisz, debilny wyjazd z podporządkowanej jest Twoją
      winą. Swoją drogą jakis Ty delikatny, aż ochłonąć musiałeś! Polecam badania
      psychiatryczne lub psychologiczne.
      • watashi79 Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 10.07.07, 23:09
        derduch napisał:

        > Znaczy co, chciałeś wymusić pierwszeństwo i koleś z BMW się wkurzył?
        > Miałes farta że trafiłeś na leszczyków, ja spokojnie bym na psy
        > poczekał, jego prędkości nigdy mu nie udowodnisz,

        po śladach opon na asfalcie.

        > debilny wyjazd z podporządkowanej jest Twoją winą. Swoją drogą
        > jakis Ty delikatny, aż ochłonąć musiałeś! Polecam badania
        > psychiatryczne lub psychologiczne.

        ojejej, ubodło? czyżbyś jeździł czarnym BMW?
      • Gość: akodo proszę nie odzywaj się bo błaźnisz się okrutnie IP: *.chello.pl 10.07.07, 23:34
        debilna to jest Twoja wypowiedź a nie jego wyjazd. Tobie badań nie polecam bo
        na pusty łeb żaden lekarz nie pomoże.
        • Gość: tomek Re: proszę nie odzywaj się bo błaźnisz się okrutn IP: *.chello.pl 11.07.07, 07:59
          wypowiedź derducha jest złośliwa, ale prawdziwa.
          • emes-nju Re: proszę nie odzywaj się bo błaźnisz się okrutn 12.07.07, 20:44
            Gość portalu: tomek napisał(a):

            > wypowiedź derducha jest złośliwa, ale prawdziwa.

            Niewatpliwie jest zlosliwa.

            Prawdziwa MOZE byc. Wszystko zalezy od faktycznej predkosci BMW - byl juz w Polsce precedens (szkoda, ze nie mamy prawa opartego na precedensach), w ktorym wina obciazona tego, komu droge zajechano, ale udowodniono mu tez ponadtrzykrotne przekroczenie predkosci. Sad uzasadnil wyrok tym, ze jadacy droga publiczna ma prawo domniemac, ze inni uczestnicy ruchu stosuja sie do ogolnie przyjetych zasad - ponadtrzykrotne przekroczenie dopuszczalnej predkosci zdecydowanie jest naruszeniem ogolnie przyjetych zasad.
      • Gość: fiacik Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:28
        czy derduch jest BANTYDĄ z bmw!
        • derduch Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 12.07.07, 20:51
          Gość portalu: fiacik napisał(a):

          > czy derduch jest BANTYDĄ z bmw!

          Jasne że jestem! Tylko że nie w BMW ale co to za różnica, złoty łańcuch, zegarek
          i ogromny kajdan mam, a, i bajerancką komórkę też.
      • Gość: xxxx Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.07, 12:20
        w jednym słowie --jesteś doświadczony debil...jak ciebie taka sytuacja spotka to
        wtedy zobaczymy czy jestes taki mądry
      • Gość: Romando Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 19:57
        jak była ograniczona widoczność w jakiejś wąskie uliczce a drechy
        gnały ~200 km/h to wina jest jednoznaczna...
        Oby trafili na kogoś, kto posiada broń palną....
    • Gość: kaqkaba Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: 194.150.166.* 10.07.07, 15:50
      > dogodną chwilę na skręt w lewo. coś tam widać przez ogrodzenie, krzaki i
      > drzewa, ale kiepsko, może na kilkanaście metrów.
      • Gość: kaqkaba Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: 194.150.166.* 10.07.07, 15:53
        Za szybki Enter
        > > dogodną chwilę na skręt w lewo. coś tam widać przez ogrodzenie, krzaki i
        > > drzewa, ale kiepsko, może na kilkanaście metrów.
        Pretensje do organizatora ruchu.

        > w lusterku widzę gościa jak się zatrzymał, zawraca
        > i podjeżdża. w środku dwóch dresów i z mordą na mnie, więc nie pozostałem
        > dłużny (ma ograniczenie do 50km/h).

        Do takich co wysiadają w celu pouczenia to należało by strzelać.
        • derduch Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 10.07.07, 15:58
          Gość portalu: kaqkaba napisał(a):


          > Do takich co wysiadają w celu pouczenia to należało by strzelać.

          100% racji, debilni "nauczyciele" i "wychowawcy" sami powodują największe
          zagrożenie.
    • Gość: rav107 Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: 82.177.11.* 10.07.07, 17:06
      W sumie gdyby była kolizja, to on dostałby (może) mandat za przekroczenie
      prędkości, o ile ślady hamowania pozwoliłyby to udowodnić, za to Ty dostałbyś
      mandat za wymuszenie pierwszeństwa i spowodowanie kolizji. Najprawdopodobniej
      Ty również byłbyś winnym w kontekście ubezpieczenia.
    • mejson.e Nie widzisz - nie jedziesz... 10.07.07, 20:42
      Okrutne to ale prawdziwe - jeśli nie ma dostatecznej widoczności (z tymi
      kilkunastoma metrami to chyba przegiąłeś - tir z naczepą ma ponad 20), to
      manewru nie można wykonać - można pojechać np. w prawo i zawrócić przy
      najbliższej okazji.

      Długie oczekiwanie nie jest argumentem do podejmowania ryzyka.

      Z drugiej strony mamy prawo się spodziewać, że na ograniczeniu do 50 nie jedzie
      się z trzycyfrową prędkością.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • watashi79 Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 10.07.07, 23:05
        mejson.e napisał:

        > Okrutne to ale prawdziwe - jeśli nie ma dostatecznej widoczności (z tymi
        > kilkunastoma metrami to chyba przegiąłeś - tir z naczepą ma ponad 20), to
        > manewru nie można wykonać - można pojechać np. w prawo i zawrócić przy
        > najbliższej okazji.

        ta droga trochę zakręca... przy najbliższej okazji przyjrzę się jeszcze raz, ale
        mam wrażenie, że TIR-a byłoby owszem widać, ale naczepy już raczej nie. choć
        pewnie zależy jakiej :)

        > Długie oczekiwanie nie jest argumentem do podejmowania ryzyka.

        ruszyłem nie dlatego, że czekałem długo, tylko dlatego, że nic nie jechało, nie
        było jakichkolwiek oznak, żeby mogłoby jechać. widoczny kawałek ulicy był pusty,
        jak również to co przezierało przez krzaki. wyjeżdżałem tamtędy kilkanaście
        razy. nie miałem nigdy problemu, jeśli ktoś jechał z rozsądną prędkością.

        > Z drugiej strony mamy prawo się spodziewać, że na ograniczeniu
        > do 50 nie jedzie się z trzycyfrową prędkością.

        najbardziej mnie wkurza to, że dla ubezpieczyciela
        • derduch Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 07:19
          Napisz dokładnie na którym to było skrzyżowaniu z Olbrachta, jakoś nie bardzo
          przypominam tam sobie takie "dramatyczne" miejce, podjadę, zrobie fotki, na
          Forum sobie ludzie pooglądają, pośmieją się...

          Podstawowa, juz tutaj wspominana zasada: NIE widzę - NIE jadę.
          Złamałeś ją, ruszyłeś a WYDAWAŁO się tylko że nic nie jedzie.
          I jeszcze masz czelność pyskować... Pan zamulony oczywiście MUSIAŁ się
          podbudować "Dresikiem", sam będąc "Skodziarzem" nawet jesli nie ma Skody i wąsów.

          Powtórze, miałeś niesamowitego farta że trafiłeś na spokojnych chłopców,
          szczerze życzę: do zobaczenia.
          • watashi79 Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 12:53
            derduch napisał:

            > Napisz dokładnie na którym to było skrzyżowaniu z Olbrachta, jakoś nie bardzo
            > przypominam tam sobie takie "dramatyczne" miejce, podjadę, zrobie fotki, na
            > Forum sobie ludzie pooglądają, pośmieją się...

            wyjazd z Krępowieckiego.

            [...]
            czy za kierownicą też jesteś takim prymitywem?
            • Gość: tomek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... IP: *.chello.pl 11.07.07, 18:46
              maps.google.com/?ie=UTF8&ll=52.235396,20.937999&spn=0.0016,0.003616&t=k&z=18&om=1
              To skrzyżowanie, tak? Nie bardzo rozumiem, gdzie tu jest ograniczenie widoczności na 20 metrów. Może czas nauczyć się zajmować pozycję na skrzyżowaniu tak, aby zapewnić sobie maks. widoczność?
              • watashi79 Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 19:45
                Gość portalu: tomek napisał(a):

                > <a
                href="maps.google.com/?ie=UTF8&ll=52.235396,20.937999&spn=0.0016,0.003616&t=k&z=18&om=1"
                target="_blank">maps.google.com/?ie=UTF8&ll=52.235396,20.937999&spn=0.0016,0.003616&t=k&z=18&om=1</a>
                > To skrzyżowanie, tak? Nie bardzo rozumiem, gdzie tu jest ograniczenie
                > widoczności na 20 metrów. Może czas nauczyć się zajmować pozycję na
                > skrzyżowaniu tak, aby zapewnić sobie maks. widoczność?

                nie, to jest jednokierunkowa. chodzi o to skrzyżowanie:
                maps.google.com/?ie=UTF8&t=h&om=1&ll=52.234242,20.934486&spn=0.00136,0.003648&z=18
                najwyraźniej byłem w szoku i trochę pokręciłem. przyjrzałem się dzisiaj na
                spokojnie i widoczność jest ok. 30m (z pozycji pieszego na pasach), pod
                warunkiem, że nic większego nie zaparkuje (dzisiaj stał tam jakiś żuk i całkiem
                skutecznie zasłaniał spory kawałek). z pozycji do skrętu patrzy się przez
                zaparkowane samochody. podobnie jest jak się jedzie olbrachta (tak jak to BMW).

                jako alternatywa mogę stanąć wcześniej i ruszyć z piskiem opon w nadziei, że nic
                akurat nie wyskoczy, tak?
                • Gość: tomek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... IP: *.chello.pl 11.07.07, 19:58
                  jesteś pewien tych 30 metrów? Ikarus 280 ma 16,5 metra długości (jest na zdjęciu jakiś przegub, zdaje sie ze to ikarus, ale jeśli nie, to ma 18 metrów długości).

                  Samochody mogą rzeczywiście ograniczać widoczność, ale ciągle nie widzę problemu - wystarczy zająć pozycję do skrętu... a zresztą, co będę tłumaczył, jest jedna generalna zasada - "patrz tam gdzie jedziesz, a jak nie widzisz to nie jedź".
                  • watashi79 Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 20:38
                    Gość portalu: tomek napisał(a):

                    > jesteś pewien tych 30 metrów? Ikarus 280 ma 16,5 metra długości (jest
                    > na zdjęciu jakiś przegub, zdaje sie ze to ikarus, ale jeśli nie, to ma
                    > 18 metrów długośc i).

                    miarki w oku nie mam, ale to by się mniej więcej zgadzało (z pozycji kierowcy).

                    > Samochody mogą rzeczywiście ograniczać widoczność, ale ciągle nie
                    > widzę problemu - wystarczy zająć pozycję do skrętu... a zresztą, co
                    > będę tłumaczył, jest jedna generalna zasada - "patrz tam gdzie
                    > jedziesz, a jak nie widzisz to nie jedź".

                    ja też bym nie widział najmniejszego problemu, gdyby koleś jechał z
                    przewidywalną prędkością. kodeks mówi, że kierowca ma prawo oczekiwać
                    przestrzegania przepisów przez innych uczestników ruchu, o ile ich zachowanie
                    nie wskazuje inaczej. niektórzy z forum zdają się jednak twierdzić, że na każdym
                    skrzyżowaniu powinno się zakładać, iż ktoś wyskoczy z setką liczniku. trudno
                    oprzeć się wrażeniu, że sami tak jeżdżą...
                    • Gość: tomek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... IP: *.chello.pl 11.07.07, 20:43
                      To jest forum pt. "Bezpieczeństwo na drodze".

                      Istotą bezpieczeństwa jest przewidywanie możliwych sytuacji, m.in. poprawna ocena systuacji na skrzyżowaniu, i nie jechanie tam, gdzie sie nie widzi. Nikt tu nie twierdzi, żę goście z BMW przyczynili się do poprawy bezpieczeństwa (a wręcz przeciwnie), ale to nie usprawiedliwia faktu, że jedziesz bez upewnienia się, że nic nie jedzie. Czyli nie zachowujesz się w sposób bezpieczny na drodze. I tyle.
                      • jureek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 21:04
                        Gość portalu: tomek napisał(a):

                        > Istotą bezpieczeństwa jest przewidywanie możliwych sytuacji, m.in. poprawna oce
                        > na systuacji na skrzyżowaniu, i nie jechanie tam, gdzie sie nie widzi.

                        Są takie skrzyżowania, że nie widać więcej drogi głównej niż na 20 - 30 metrów.
                        Postępując zgodnie z tym, co piszesz nie miałbym prawa w ogóle wjechać na to
                        skrzyżowanie, bo powinienem przewidzieć, że jeśli nie widzę dalej niż na te 30
                        metrów, to może się zdarzyć, że zajadę komuś szybko jadącemu drogę. Co robić w
                        takiej sytuacji, panie ekspercie? Kupić sobie wysięgnik z peryskopem? Czy
                        wsteczny i pojechać na inne skrzyżowanie? A może jakąś bombkę i wyburzyć domy
                        zasłaniające widoczność?
                        Jura
                    • 1realista Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 23:30
                      No i wyszło że masz racje ;-))). Oczywiscie paru piratów drogowych sie trochę poprodukowało ale to konkretne skrzyzowanie jest dowodem dlaczego na zabudowanym należy przestrzegać pięcdziesiątki. W tym przypadku gdyby doszło do wypadku wine jedynie by poniósł poruszajacy siez nadmierną prędkościa choc po drodze z pierwszeństwem. Co więcej łatwo wyliczyć czasy reakcji i droge pokonywaną a co z tym sie wiąze - przy prawidłowej kodeksowej prędkosci to skrzyzowanie jest bezpiecznie pokonywalne.
                      • edgar22 Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 12.07.07, 08:28
                        > W tym przypadku gdyby doszło do wypadku wine jedynie by poniósł poruszajacy
                        > siez nadmierną prędkościa choc po drodze z pierwszeństwem.

                        Dobrze by było, gdyby tak było. Ale obawiam się, że łatwiej będzie uznać za
                        winnego tego wyjeżdżającego z podporządkowanej.
        • Gość: tomek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... IP: *.chello.pl 11.07.07, 08:02
          Popełniłeś błąd i nawet nie chcesz się przyznać. Ile on jechał, skoro droga taka kręta? 100kmh starym bmw??? Bez żartów.

          >
          > najbardziej mnie wkurza to, że dla ubezpieczyciela
          • tbernard Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 11.07.07, 14:48
            > Ale za spowodowanie stłuczki jest co najmniej 6pkt, przy odrobinie szczęścia i
            > takiej jeździe odbiorą prawo jazdy także i tobie. Jeśli nie rozumiesz podstawow
            > ego znaku "ustąp pierwszeństwa", to po co ci prawo jazdy?

            Rozumiem, że ty jesteś taki miszcz, że widzisz nawet pociski jak w matriksie.
            • Gość: tomek Re: Nie widzisz - nie jedziesz... IP: *.chello.pl 11.07.07, 18:43
              Stary chwyt w dyskusji - nie masza rgumentów, sprowadź racje przeciwnika do absurdu. Jeśli jazda samochodem i prędkości pojazdów są dla Ciebie tożsame z prędkością pocisków, to Ty też już postaraj się nie wsiadać za kierownicę.
              • tbernard Re: Nie widzisz - nie jedziesz... 12.07.07, 14:11
                Gość portalu: tomek napisał(a):

                > Stary chwyt w dyskusji - nie masza rgumentów, sprowadź racje przeciwnika do abs
                > urdu. Jeśli jazda samochodem i prędkości pojazdów są dla Ciebie tożsame z prędk
                > ością pocisków, to Ty też już postaraj się nie wsiadać za kierownicę.

                Nie są tożsame, to oczywiste. To tylko takie bardzo mocne uwypuklenie Twojego (i
                Tobie podobnych) toku rozumowania: Skoro jadę na głównej to mogę przepisowe
                prędkości przekraczać, przecież ci na podporządkowanych muszą mi ustąpić. Nawet
                jeśli pędzę jak rajdowiec i nie ma szans zauważyć mnie na łuku ktoś kto nie
                posiada nadprzyrodzonych zdolności.
                To nie jest problem z gatunku: nie widzisz, to nie jedź, bo jadących przepisowo
                z jakimś marginesem zdroworozsądkowym porównywalnym do dokładności urządzeń
                pomiarowych raczej nie sposób przeoczyć. Zresztą nie można tu mylić
                następujęcych przypadków:
                1. Na drodze głównej gdzie jest dobra widoczność ktoś przekracza prędkość
                przepisową ktoś inny z podporządkowanej mu wyjeżdźa wymuszając pierwszeństwo.
                2. Widoczność jest na tyle ograniczona, że wyjeżdżający MUSI zakładać, że ten na
                głównej którego w tym momencie nie widać ale który może pojawić się w ułamek
                sekundy po podjęciu decyzji, że on porusza się przepisowo, bo inaczej nigdy nie
                mógłby wyjechać.
    • kozak-na-koniu Re: Uffffffffffff!... 10.07.07, 23:25
      ...Przeczytałem początek tytułu i już sobie pomyślałem, że chodzi o czarną Wołgę...
    • revolution_82 Twoja wina ale... 11.07.07, 09:31
      Gdyby doszło do kolizji to policja na miejscu najprawdopodobniej uznałaby Ciebie
      za sprawcę. Przy małych stratach nie warto zawracać sobie głowy ale w przypadku
      gdyby były ofiary a Tobie groziłby wyrok warto byłoby powalczyć w sądzie tym
      bardziej,że nie byłbyś bez szans. Oczywiście zajęłoby to sporo czasu i musiałbyś
      mieć dobrego prawnika ale w takiej sytuacji warto. Gdyby udało się udowodnić,że
      kierowca BMW jechał dużo za dużo a poza tym pociągnąć temat ograniczonej
      widoczności to myślę,że kierowce BMW uznano by za współwinnego.
      Ślepota kierowcy nie ma tu nic do rzeczy bo czasem ukształtowanie drogi jest
      takie,że ogranicza widoczność. Samochód jadący 50 można zobaczyć wystarczająco
      wcześnie, samochód jadący 150 nie daje szans na dostrzeżenie go.
      • wojtek33 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 11:24
        revolution_82 napisał:


        > Ślepota kierowcy nie ma tu nic do rzeczy bo czasem ukształtowanie drogi jest
        > takie,że ogranicza widoczność. Samochód jadący 50 można zobaczyć wystarczająco
        > wcześnie, samochód jadący 150 nie daje szans na dostrzeżenie go.

        Policz sobie razem z autorem wątku w jakim czasie auto jadące 50 km/h przejeżdża
        dystans 20 metrów. Albo tam jest trochę lepsza widoczność, albo autor jest
        ślepy, albo powinien tam stać nakaz jazdy w prawo.
        • revolution_82 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 12:15
          Jaki związek ma to co napisałeś z przytoczonym fragmentem mojej wypowiedzi?
          A co do Twojej propozycji przeliczenia dystansu i czasu to zrobiłem to już na
          początku i zdaje sobie sprawę,że autor ostro przesadził z ta widocznością na
          kilkanaście metrów.
          Nie znam tego skrzyżowania więc nie oceniam sytuacji ale twierdzę,że jak ktoś
          jeździ po mieście powyżej 100 km/h to niech sie nie dziwi,że ktoś go nie zauważy.
          • wojtek33 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 14:07
            revolution_82 napisał:

            > Jaki związek ma to co napisałeś z przytoczonym fragmentem mojej wypowiedzi?

            Napisałeś w _tym_ wątku: "Samochód jadący 50 można zobaczyć wystarczająco
            wcześnie, samochód jadący 150 nie daje szans na dostrzeżenie go". IMO te 0,7
            sekundy różnicy nie ma znaczenia.
            • watashi79 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 14:39
              wojtek33 napisał:

              > revolution_82 napisał:
              >
              > > Jaki związek ma to co napisałeś z przytoczonym fragmentem mojej
              > > wypowiedzi?
              >
              > Napisałeś w _tym_ wątku: "Samochód jadący 50 można zobaczyć wystarczająco
              > wcześnie, samochód jadący 150 nie daje szans na dostrzeżenie go". IMO te 0,7
              > sekundy różnicy nie ma znaczenia.

              old.kwp.lublin.pl/~wrd/strony/hamowanie.php
              "Potocznie przyjmuje się, że przeciętny czas reakcji kierowcy na nagłe
              pojawienie się przeszkody lub istoty żywej na drodze wynosi od 0,7 do 1,0
              sekundy. Tylko osoby o szczególnych predyspozycjach psychicznych, wypoczęte i
              absolutnie skoncentrowane są w stanie skrócić ten czas do około 0,3 sekundy
              zachowując stałość czasu reakcji. Badaniom takim poddaje się między innymi
              kierujących pojazdami uprzywilejowanymi."

              po odjęciu 0,7s pozostaje Ci 0-0,3s na reakcję. jak rozumiem, zareagujesz bez
              problemu? owo nieistotne 0,7s różnicy powoduje również, że BMW przebyło drogę o
              27m krótszą, co jest wg mnie odległością porównywalną z widocznością z tego
              miejsca (sprawdzę to jeszcze przy okazji) więc konsekwencji chyba nie muszę
              tłumaczyć.

              jeszcze raz zaznaczam, że nie jechałem na pałę, tylko cierpliwie czekałem na
              swoją kolej. oraz owszem, byłem zły, że go nie zauważyłem (bez względu na to czy
              mogłem czy nie).
            • revolution_82 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 14:51
              Nie widzisz różnicy pomiędzy prędkością 150 km/h a 50km/h?
              Samochód jadący 50 km/h w ciągu sekundy przejedzie 14 metrów, jadący 150 km/h
              ponad 40 metrów. Jak myślisz, ma to znaczenie?
              • wojtek33 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 15:22
                revolution_82 napisał:

                > Nie widzisz różnicy pomiędzy prędkością 150 km/h a 50km/h?
                > Samochód jadący 50 km/h w ciągu sekundy przejedzie 14 metrów, jadący 150 km/h
                > ponad 40 metrów. Jak myślisz, ma to znaczenie?

                Nosz trwa mać, czytać umiesz? Chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że jeśli miał
                widoczność na 20 metrów, to samochód jadący 100km/h pokonał ten dystans w ok.
                0,7 sek a ten jadący 50 km/h w 1,4 i zapytałem, czy to 0,7 robi różnicę w _tym_
                konkretnym przypadku dyskutowanym w _tym_ wątku. W tym czasie i tak by nie
                wyjechał z tej drogi, więc prędkość BMW w _tym_ konkretnym przypadku nie jest
                istotna. Autor albo opowiada banialuki albo to skrzyżowanie powinno być
                przebudowane.
                • tiges_wiz Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 15:51
                  robi ... 0.7 sekundy to jest ponizej typowego czasu reakcji czlowieka i ukladu
                  hamulcowego.
                • revolution_82 Re: Twoja wina ale... 11.07.07, 19:17
                  Dla Ciebie to tylko 0,7 s a dla kogoś innego to AŻ drugie tyle.
    • iberia.pl Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 11.07.07, 14:54
      takim szybkim cfaniakom to zawsze zycze coby sie na drzewie zatrzymali...nie
      robiac nikomu innemu krzywdy.
    • Gość: ljh Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 16:38
      k.ghb
    • watashi79 jeszcze jedno 11.07.07, 20:03
      jeszcze sobie przypomniałem, że w momencie kiedy ja skręcałem w lewo, to jakaś
      babka skręcała w prawo. i teraz: załóżmy, że widoczność jest nawet z 40 metrów
      oraz, że skręciła 2 sekundy wcześniej, kiedy to absolutnie nie miałaby
      możliwości go widzieć. dresik z BMW i tak musiałby ostro przyhamować, albo uciec
      na lewy pas, oraz zapewne krzyknąłby jej przez okno, że się wlecze.
    • jureek Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 11.07.07, 20:55
      Gdy tylko pojawił się Twój post rozpoczynający wątek, od razu wiedziałem, że
      Twoje, a nie dresów z BMW zachowanie będzie potępione. Nic nowego na tym forum,
      bo przecież to normalne, że ktoś przez miasto pruje setką.
      Jura
      • jaro_ss Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy 12.07.07, 10:47
        Jaę rozcie ponat 30 tys, przekraczam ograniczenia prędkości, dużo wyprzedzam,
        ale... śą miejsca gdzie nigdy nie skręcam w lewo, wolę sobie "a jak szybko, ale
        bezpiecznie" objechać parę uliczek i nie ryzykować, kochaam takich ,co w
        miejscach czekająą i blokują drogę bo koniecznie chcą skręcić w lewo w
        miejscach niedozwolonych (najczęściej przy wyjazdach z marketów) albo w
        miejscach gdzie spokojnie można skręcić w prawo i albo wykręcić, albo objechać
        parę uliczek....
        i robia to mieszkańcy, nie jacyś obcy....

        Tak, że wątek jest nieco chybiony...
      • Gość: Jacek Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 13:36
        Dokładnie tak, a poza tym, jeżeli by doszło do zdaerzenia prawdopodobnie nie
        byłoby co zbierać z "watashi79" i nie byłoby tego wątku..
        Dociekliwi i złośliwi byliby wtedy mniej aktywni - bo po co być aktywnym jak
        już gość by nie żył.. no chyba że "kopnąć leżącego" i potępić go po śmierci -
        że niby po co skręcał w lewo skoro chłopakom z BMW się spieszyło w rytmie disco
        polo..
        Czym innym jest spojrzenie z innego punktu widzenia a czym innym polecanie
        badań psychiatrycznych.
      • Gość: poznański Re: czarne BMW - spojrzałem śmierci w oczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 20:36
        www.radiomerkury.pl/index.php?art=21848 ludzie z golfa już nikomu się
        nie pożalą bo mieli pecha trafić na durnia w bemce.PAMIĘTAJCIE PO TO SĄ
        OGRANICZENI ŻEBY W RAZIE BŁEDU KOGOKOLWIEK WSZYSCY MIELI SZANSĘ NA COKOLWIEK !!!
    • Gość: na zimno A Oni (Sw.Pam.) Ja spotkali IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.07.07, 17:29

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4309782.html
      golf/bmw (znowu smarkateria <=26 lat?)

      Wg ubezpieczen to najgorszy wiek kierowcow.
      W RFN moga miec nawet 230% stawki podstawowej przy ubezp. sam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka