hasz0
05.10.07, 10:20
Czerwono-różowy układ Przypatrując się kampanii wyborczej, ...
Czerwono-różowy układ
Przypatrując się kampanii wyborczej, która przynajmniej jak na razie
jest dość umiarkowana, warto zwrócić uwagę na niektóre jej wątki.
Spróbujmy rozważyć dwie sprawy, a mianowicie znaczenie debaty
telewizyjnej Kaczyński - Kwaśniewski oraz czy dojdzie po wyborach do
zawiązania się koalicji PO - LiD.
Otóż, gdy chodzi o pierwszą kwestię, trzeba na samym początku
powiedzieć, iż na pewno nie miała ona na celu zmarginalizowania
pozostałych ugrupowań politycznych przez PiS. Inicjatywa wyszła tu
ze strony Aleksandra Kwaśniewskiego, który chciał na forum
publicznym podyskutować z premierem Jarosławem Kaczyńskim o III i IV
RP. Wyzwanie to, jak wiadomo, zostało podjęte przez premiera (bo czy
można było go nie podjąć?), tym bardziej że nadarzyła się okazja,
aby przedstawić społeczeństwu, czyli wyborcom (zwłaszcza tym
nieprzekonanym czy w ogóle osobom zrażonym do polityki), o co i
między jakimi siłami politycznymi tak naprawdę toczy się bitwa. Samo
podjęcie owego pojedynku było dwojako interpretowane; jedni mówili,
że tam, gdzie dwóch polityków toczy bój, tam każdy z nich wygrywa.
Dziś już wiemy, że Kwaśniewski został pokonany podczas debaty, gdyż
nie miał nic konkretnego do zaoferowania. Społeczeństwo już dawno
przejrzało na oczy i nie da się nabrać na jego pozbawione treści
słowa, którym kłam zadaje rzeczywistość oraz fakty. Celem LiD, jak
to otwarcie powiedział jego lider, jest odsunięcie PiS od władzy
oraz kontynuacja III RP, czyli przywrócenie oraz wzmocnienie starych
korupcyjnych układów na styku gospodarki i polityki. Zbyt długo
działania postkomunistów i tych, którzy z nimi współpracowali,
skrywane były za oficjalną formą III RP. Chcieliby oni, aby nadal
niczym parawan zasłaniała ich niecne działania.
Inni natomiast mówili, iż na owym pojedynku skorzysta Donald Tusk i
jego ugrupowanie. Najbliższe wybory zweryfikują ową prognozę
polityczną. Na razie wydaje się, iż sam lider PO nie bardzo w to
wierzy i obmyśla strategię współdziałania z LiD po wyborach. Chociaż
Tusk zdaje się nie pałać zbytnią sympatią do LiD (ale mogą to być
tylko pozory), nie wyklucza koalicji z formacją postkomunistyczną.
Można odnieść wrażenie, iż lider PO obawia się, że takie oficjalne
zbliżenie mogłoby zaszkodzić wizerunkowi politycznemu jego partii,
poza tym nie wiadomo, jakby się wtedy zachowało konserwatywne
skrzydło PO. Niezależnie jednak od oficjalnych deklaracji Platforma
podejmie cichą współpracę z LiD po wyborach parlamentarnych, tak jak
to już było w przypadku UD, a później UW. Wynika to ze wspólnoty
interesów, jaka od kilkunastu lat istnieje między tzw. czerwonymi a
tzw. różowymi. Choć w ostatnich latach byli ze sobą skłóceni, to
teraz w obliczu zagrożenia, jakim jest dla nich polityka obecnego
rządu, w obawie przed ewentualnymi rozliczeniami zdają się na nowo
do siebie przekonywać i zwierają szyki w obawie przed tymi, którzy
chcą położyć kres korupcyjnym praktykom. Warto zauważyć, że taki
scenariusz polityczny jest wielce prawdopodobny także i z tego
powodu, iż LiD to nie tylko postkomuniści, ale także dawna Unia
Wolności, czyli tzw. różowi. A przecież nietrudno zauważyć, że
Platforma Obywatelska pod wieloma względami przypomina UW. Są to
partie tylko z nazwy polskie, gdyż ich główne zadanie polega na tym,
aby reprezentować interesy kapitału zagranicznego w Polsce. W
związku z tym nie dziwi, że PO ma bliżej nieokreślony program (jeśli
w ogóle go ma), ale się tym specjalnie nie przejmuje, gdyż chodzi
przecież o to, aby zachować elastyczność i dyspozycyjność względem
swoich zagranicznych czy krajowych oligarchicznych mocodawców.
Nikogo zatem nie powinno specjalnie dziwić dokonujące się zbliżenie
między PO a LiD. Pozostaje mieć nadzieję, iż fakt ten zostanie
zawczasu właściwie zinterpretowany przez szeroki ogół społeczeństwa
i wynik przyszłych wyborów nie tylko pokrzyżuje plany czerwono-
różowym, ale umożliwi dalsze tworzenie nowej jakości życia
politycznego, gospodarczego i społecznego przy współudziale
wszystkich polityków mających na uwadze i realizujących autentyczne
dobro całego kraju.
dr Witold Landowski