opornik4
05.07.08, 15:09
-jbad-;-piwi-;-bilbo-;
i kilku innym PONIZSZY TEKST DEDYKUJE:
Młodziutka matka i jej dziecko przegrali nierówną walkę z rozszalałą machiną
ideologiczną.
Nie mieli szans, od kiedy sprawę wzięli w swoje ręce najgorsi ideolodzy i
praktycy aborcjonizmu.
Czy możemy zapobiec kolejnym ofiarom?
www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/gn200826-nigdy.html
Dzisiaj nie ma już wątpliwości, że decyzje Agaty nie były samodzielne. Wiemy,
że kiedy zaczęły się kłopoty, zwierzała się dorosłym i rówieśnikom, że jest
przymuszana do aborcji, że jeśli
chce zachować ciążę, musi się wyprowadzić. — Dziękuję ci za to,
że powiedziałaś pani X. Dziękuję ci za to, że próbowałaś mi (nam?) pomóc, ale
na nic to się zdało. Jutro mam aborcję w szpitalu na Lubartowskiej, nie mogę
zrobić już nic, nie chcę tego. Mam tylko nadzieję, że po tym wszystkim nie
popadnę w depresję i nie zrobię sobie krzywdy — pisała do koleżanki.
Dziś Agata pisze na swoim blogu, że spełnił się najgorszy sen.
Kilka wpisów wcześniej nadal przeczytać można historię jej nieszczęśliwej
miłości. Potem wołanie o pomoc.