hot_refresh
03.06.09, 23:26
W piątek z mojego podwórka zniknął mój kot.Rozwiesiłam ogłoszenia gdzie się dało, na sklepach, okolicznych śmietnikach, na słupach, itp. Zadzwoniła baba, że ma tego kota, ze wzięła go pod pachę bo sie jej spodobał (!). Umawiałam sie kilka razy na oddanie i nie przychodziła. Jak dzwoniłam to wyłączala telefon. Dzisiaj powiedziałam, ze zapłacę jej, to sie umówiła na pętli na Bukówce i.. nie przyszła. Mówiła, ze tam mieszka. Czekałam godzinę.. Jakiś chłopak mówił, ze widział taką rano, szła z dzieckiem i z kotem. Czy ktoś może mi pomóc? Jestem zdesperowana, kocham tego kota.. Dzieci za nim płaczą. Bezsilność mnie dobija :(