witomir
14.11.03, 00:46
Jeżeli demokracja jest panowaniem ludu, to ile z niej jeszcze mamy ? I
jeżeli wolność oznacza nieobecność obcych decydentów, to jak wolni w
rzeczywistości jesteśmy ? Cofnijmy się do wczesnego średniowiecza. Ostatnimi
wolnymi i żyjącymi w demokracji na europejskim kontynencie byli , Słowianie,
Prusowie i Bałtowie, żyjący na północnych i wschodnich jego rubieżach.
Pozostali Europejczycy byli już ochrzceni, by nie rzec - z „emokratyzowani“.
Wszystkie decyzje podejmowali Słowianie na wspólnych obradach, dowódcę czy
kniazia wybierali tylko w czasie wojny. Był nim najlepszy z najlepszych.
Zeby dzisiaj zostać kandytatem n.p. na prezydenta USA, trzeba dysponować
gotówką w wysokości conajmniej 500 mln dolarów i mieć za sobą wszystkie
media. Demokracja jest pustym słowem, bez żadnego znaczenia,- parawanem. I
do kupienia! Z powrotem do średniowiecza. Decydenci ówcześni i ich
(zaplecznicy) byli wyznawcami i propagatorami ideologi orientalnej, oparli
się na Katechiźmie i Biblii, zmuszali całe narody do przyjęcia jednego
punktu widzenia. Działanie to było zaplanowane „ługą ręką“. Pozostawienie w
Europie tych pogańskich (demokratycznych) i kreatywnych narodów w spokoju,
stanowiłoby dla tych planistów śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo tego
kaftana bezpieczeństwa (obce normy) narzuconego gwałtem na narody Pólnocnej
Europy w postaci orientalnego kodeksu moralnego, to właśnie z tego obszaru
wyszło wszystko to, co nazywamy ogólnie dzisiaj cywilizacją. I to we
wszystkich dziedzinach:technicznych, naukowych i kulturalnych. Podłoże to
wydało największe umysły. Wystarczy wyobrazić sobie co by nastąpiło, gdyby
pozwolono im samym decydować przez 1500 lat o ich rozwoju ! Ci judo-
chrześcijanie, wywodzący się przecież z jednego ideologicznego pnia, nie
potrafili pracować, niczego nie dokonali, budowali swoją egzystencję tylko
na rabunku, pańszczyźnie, procentach i przywłaszczaniu, na bezwzględnym
wykorzystywaniu pracy innych, w tym- całych narodów.