Dodaj do ulubionych

Wrócił po dwóch miesiącach!!!

21.10.05, 09:41

Obserwuj wątek
    • default Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 09:46
      Za szybko mi się wysłalo - chyba z radości. Hubert zawsze był kotem co chodzi
      własnymi drogami, często nie wracał przez parę dni, ale ok. dwa miesiące temu
      zniknął na dobre - już go opłakaliśmy, a tu wczoraj - puk, puk - i zjawia się
      Hubert i jakby nigdy nic zmierza wprost do miski. No i nie wiem - wcale nie
      wygląda na zabiedzonego, chyba znalazł sobie inny, alternatywny dom -
      wypasiony, z ładną sierścią, niespecjalnie głodny - puszki nie chciał, troszkę
      serka zjadł, ale niewiele, bardziej pasowala mu kiełbaska. Potem zdrzemnął się
      chwilę na fotelu, łaskawie pozwolił się podrapać za uchem (ale na kolana -
      wrrrr!, zostaw mnie) i następnie stanowczo poprosił o wypuszczenie.... Ciekawe
      czy znowu przyjdzie, czy na dobre wybrał kogoś innego, a nas tylko tak
      odwiedził....
      • venus22 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 09:57
        oh to fajnie!! szkoda co prawda ze was tak zdradzil ale z drugiej strony
        najwazniejsze ze caly, zdrowy i na dodatek- zadbany :)

        Venus

        ps- masz racje- jak te dzieci to wytrzymuja!!??
        • monitors1 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 21:22
          Mojego kota najwiecej nie bylo 2 tygodnie. Ale to dziwne, bo pameitam
          wypuscilam go w czwartek o godz.19:00 (akurat sie zlozylo pelna godizna:-)i po
          2 tygodniach w czwartek o tej samej porze wrocil!!
          • umfana Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 21:49
            Moje wychodzące potrafiły się czsami łajdaczyć po półroku...
    • mairki Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 22.10.05, 21:50
      Pańskie oko konia tuczy. Jak prawdziwy gospodarz wpadł zobaczyć co się dzieje.
      Chyba możecie spodziewać się częściej takich inspekcji, czego zresztą z całego
      serca życzę
      • g.i.jane Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 24.10.05, 21:23
        Pocieszyłyście mnie bo mój Tygrysek wyszedł z domu 10 września. Raczej nie mógł
        go przejechać samochód bo to wieś zabita deskami i do głównej drogi daleko.
        Mogło go coś pożreć albo ktoś mógł mu zrobić krzywdę bo to bardzo przyjacielski
        kot i do każdego szedł się witać. A może się obraził bo kilka miesięcy temu
        zaczęliśmy intensywnie dokarmiać zabiedzonego kocura sąsiadki, co Tygryskowi
        było nie w smak. Mam jednak nadzieję, że wróci przed zimą bo bardzo lubi spać
        pod kołdrą albo na fotelu przy piecu. Ciekawa jestem, czy Hubert pojawił się na
        stałe, czy tylko wpadł z wizytą?
        • default Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 09:15
          Hubert jednak nie tylko wpadł z wizytą, ale zadomowił się znowu, co prawda w
          dzień wychodzi na długie wycieczki, ale wraca wieczorem i noc przesypia w domu.
          Obok naszego domu są tereny ogródków działkowych, latem na okrągło
          przesiadywali tam działkowicze - przeważnie starsi ludzie, emeryci nałogowo
          dokarmiający bezdomne pieski i kotki, sądzę, że na tym bazował Hubert, obecnie
          sezon działkowy się skończył i kocisko przypomniało sobie, że ma swój rodzinny
          dom :))
          • p.galli Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 13:33
            swintuch:)
            ja mam takiego kota co " zdradzil " swoj prawowity dom na rzecz mojego,
            sasiadka nawet miala ciut pretensji :) tez wychodzi skubaniec i hrabia
            ostatnio jak zimno to tylko na siusiu i z powrrotem miauczy zeby go wpuscic do
            domu:)
            • pixie65 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 13:58
              Ostatnio jeden z moich "dochodzących" zniknął na jakieś dwa dni.Zmartwiło mnie
              to bardzo, bo - wiadomo- różnie bywa. Trzeciego dnia postanowiłam jednakowoż
              sprawdzić teren, trochę bez przekonania. Pomyślałam, że jeśli coś mu się stało
              to i tak go nie znajdę, jeśli natomiast został gdzieś zamknięty (co już się
              kiedyś zdarzyło) no to trzeba kota szukać. Kot to nie pies, na wołanie NIE
              ZAWSZE przychodzi, ale spróbować musiałam...Obeszłam sąsiednie bloki od strony
              piwnicznych (pozamykanych OCZYWISCIE) okienek brzęcząc kluczami do mieszkania.
              Po drodze spotkałam przesympatyczną koteczkę (ciężarną...)która nie zbliżając
              się do mnie zanadto zaczęła pomiaukiwać, jakby kogoś przywoływała. Zadzwoniłam
              kluczmi i....Guzik się odezwał! Myślałam, że wykopię okienko razem z futryną,
              ale nie trzeba było, dało się otworzyć. W głębi siedział Guzik...Myślicie, że
              rzucił mi się na szyję??? Zachowywał się tak, jakby to było oczywiste, że Pańcia
              przyjdzie i wyciągnie Kota z tej mało komfortowej sytuacji. Przyszedł zjeść, a
              potem...PA PA PA...Dobrze, że mniej więcej wiem, gdzie chodzi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka