default Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 09:46 Za szybko mi się wysłalo - chyba z radości. Hubert zawsze był kotem co chodzi własnymi drogami, często nie wracał przez parę dni, ale ok. dwa miesiące temu zniknął na dobre - już go opłakaliśmy, a tu wczoraj - puk, puk - i zjawia się Hubert i jakby nigdy nic zmierza wprost do miski. No i nie wiem - wcale nie wygląda na zabiedzonego, chyba znalazł sobie inny, alternatywny dom - wypasiony, z ładną sierścią, niespecjalnie głodny - puszki nie chciał, troszkę serka zjadł, ale niewiele, bardziej pasowala mu kiełbaska. Potem zdrzemnął się chwilę na fotelu, łaskawie pozwolił się podrapać za uchem (ale na kolana - wrrrr!, zostaw mnie) i następnie stanowczo poprosił o wypuszczenie.... Ciekawe czy znowu przyjdzie, czy na dobre wybrał kogoś innego, a nas tylko tak odwiedził.... Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 09:57 oh to fajnie!! szkoda co prawda ze was tak zdradzil ale z drugiej strony najwazniejsze ze caly, zdrowy i na dodatek- zadbany :) Venus ps- masz racje- jak te dzieci to wytrzymuja!!?? Odpowiedz Link Zgłoś
monitors1 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 21:22 Mojego kota najwiecej nie bylo 2 tygodnie. Ale to dziwne, bo pameitam wypuscilam go w czwartek o godz.19:00 (akurat sie zlozylo pelna godizna:-)i po 2 tygodniach w czwartek o tej samej porze wrocil!! Odpowiedz Link Zgłoś
umfana Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 21.10.05, 21:49 Moje wychodzące potrafiły się czsami łajdaczyć po półroku... Odpowiedz Link Zgłoś
mairki Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 22.10.05, 21:50 Pańskie oko konia tuczy. Jak prawdziwy gospodarz wpadł zobaczyć co się dzieje. Chyba możecie spodziewać się częściej takich inspekcji, czego zresztą z całego serca życzę Odpowiedz Link Zgłoś
g.i.jane Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 24.10.05, 21:23 Pocieszyłyście mnie bo mój Tygrysek wyszedł z domu 10 września. Raczej nie mógł go przejechać samochód bo to wieś zabita deskami i do głównej drogi daleko. Mogło go coś pożreć albo ktoś mógł mu zrobić krzywdę bo to bardzo przyjacielski kot i do każdego szedł się witać. A może się obraził bo kilka miesięcy temu zaczęliśmy intensywnie dokarmiać zabiedzonego kocura sąsiadki, co Tygryskowi było nie w smak. Mam jednak nadzieję, że wróci przed zimą bo bardzo lubi spać pod kołdrą albo na fotelu przy piecu. Ciekawa jestem, czy Hubert pojawił się na stałe, czy tylko wpadł z wizytą? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 09:15 Hubert jednak nie tylko wpadł z wizytą, ale zadomowił się znowu, co prawda w dzień wychodzi na długie wycieczki, ale wraca wieczorem i noc przesypia w domu. Obok naszego domu są tereny ogródków działkowych, latem na okrągło przesiadywali tam działkowicze - przeważnie starsi ludzie, emeryci nałogowo dokarmiający bezdomne pieski i kotki, sądzę, że na tym bazował Hubert, obecnie sezon działkowy się skończył i kocisko przypomniało sobie, że ma swój rodzinny dom :)) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 13:33 swintuch:) ja mam takiego kota co " zdradzil " swoj prawowity dom na rzecz mojego, sasiadka nawet miala ciut pretensji :) tez wychodzi skubaniec i hrabia ostatnio jak zimno to tylko na siusiu i z powrrotem miauczy zeby go wpuscic do domu:) Odpowiedz Link Zgłoś
pixie65 Re: Wrócił po dwóch miesiącach!!! 25.10.05, 13:58 Ostatnio jeden z moich "dochodzących" zniknął na jakieś dwa dni.Zmartwiło mnie to bardzo, bo - wiadomo- różnie bywa. Trzeciego dnia postanowiłam jednakowoż sprawdzić teren, trochę bez przekonania. Pomyślałam, że jeśli coś mu się stało to i tak go nie znajdę, jeśli natomiast został gdzieś zamknięty (co już się kiedyś zdarzyło) no to trzeba kota szukać. Kot to nie pies, na wołanie NIE ZAWSZE przychodzi, ale spróbować musiałam...Obeszłam sąsiednie bloki od strony piwnicznych (pozamykanych OCZYWISCIE) okienek brzęcząc kluczami do mieszkania. Po drodze spotkałam przesympatyczną koteczkę (ciężarną...)która nie zbliżając się do mnie zanadto zaczęła pomiaukiwać, jakby kogoś przywoływała. Zadzwoniłam kluczmi i....Guzik się odezwał! Myślałam, że wykopię okienko razem z futryną, ale nie trzeba było, dało się otworzyć. W głębi siedział Guzik...Myślicie, że rzucił mi się na szyję??? Zachowywał się tak, jakby to było oczywiste, że Pańcia przyjdzie i wyciągnie Kota z tej mało komfortowej sytuacji. Przyszedł zjeść, a potem...PA PA PA...Dobrze, że mniej więcej wiem, gdzie chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś