Gość: misza IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.02.04, 21:19 mam juz dosyc mojej zony ,ale co robic ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abracadabra_29 Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 03.02.04, 22:14 a czemu masz jej dość?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.espol.com.pl 03.02.04, 22:31 Przydał by się jakas młodsza ? Po co sie żeniłeś a teraz jęczysz jak stara .... . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olo Dziecko IP: *.light.csk.pl 03.02.04, 23:36 A jak nie to poszydełkuj albo pasjansa poukładaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uli Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.proxy.aol.com 04.02.04, 01:17 Misza chlopie pewnie sie juz zestarzales i tylko wspomnienia tobie zostaly no coz my wszyscy przechodzimy pkresy przejsciowe.Idz do lekarza /to nie zart/ powiedz mu na wszystko jest pomoc ,dzis w swiecie sa rozne lekarstwa a ty potrzebujesz zwiazku z twoim zanikiem zainteresowania zona. Odpowiedz Link Zgłoś
sloggi Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 04.02.04, 09:23 Poszukaj w internecie, może jest jakiś komis z używanymi żonami. Oddasz swoją, weźmiesz cudzą. Zaperzysz się czemu używaną, bo jedną już zmarnowałeś - to po co Ci kolejna "nówka"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J@nko Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: 81.15.135.* 04.02.04, 14:51 Weż żonę do blacharza może coś wyklepie nowszego ;-)) Proszę daj znac za Tobą pójdą inni. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 06.02.04, 22:28 Złóż jej życzenia z okazji 10-tej rocznicy ślubu. O pogratuluj...że tyle lat wytrzymała z takim idiotą ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: clickkey Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.lcs.net.pl / 195.205.150.* 07.02.04, 09:12 Mandaryn_ka, ty jesteś panienką, więc się nie mądrzyj, bo jak na razie nie znalazł się żadne chętny , żeby z Toba wytrzymać ! Panienki, kawalerowie i księża niech nie zabierają glosu w sprawach małżeństwa, bo to śmieszne i żenujące! Ja się nie wypowiadam na temat rolnictwa, bo sie nie znam, a Mandaryn_ka jedyne doświadczenia z mężczyznami zdobywa w internecie. Jest takie forum starych panien, pt. ROMANTICA, ha , ha ha! Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 07.02.04, 10:31 O ! Zadziwiło mnie Twoje jasnowidztwo! To fakt! Jestem zdesperowaną starą panną. Przez cały dzień łażę w szlafroku po domu, odpalam jedną szlugę od drugiej. Trzymając nerwowo pilota od telewizora w ręku przełączam kanały na seriale brazylijskie... Najbardziej uwielbiam wieczory, kiedy mogę usiąść spokojnie w wygodnym fotelu, wziąć mojego perskiego kota na kolana i wtranżolić całe pudełko czekoladek ! Możesz mi tego pozazdrośćić ! To jest dopiero relaks... A o małżeństwie sporo słyszałam od moich ciotek, kuzynek i koleżanek...więc się trochę znam !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.02.04, 21:18 szkoda,ze twoja wiedza pochodzi tylko od kobiet wiesz jak wyglada moje i pewno wielu facetow, zycie z zona po 10. latach ? zero uczuc i to nie z mojej winy,zero seksu,kobieta skupia sie na dzieciach i nie interesuje sie potrzebami partnera,dlatego nie wiem co robic - czy rozejsc sie czy miec kogos na boku ? tylko dzieci żal ....)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majka Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.net.autocom.pl 07.02.04, 21:55 > zero uczuc i to nie z mojej winy, zero seksu a skad wiesz ze to nie z Twojej winy??? kobieta skupia sie na dzieciach i > nie interesuje sie potrzebami partnera to Ty skup sie na jej potrzebach - wtedy ze zdziwieniem zauwazy ze i Ty je masz ;-) dlatego nie wiem co robic - czy rozejsc > sie czy miec kogos na boku ? ani jedno ani drugie - rusz glowa a nie interesem - to moze cos wymyslisz i bedziesz wiedzial co robic!!! ;-) Pozdrawiam ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
katsumoto Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 09.02.04, 15:18 mandaryn_ka napisała: > Złóż jej życzenia z okazji 10-tej rocznicy ślubu. > O pogratuluj...że tyle lat wytrzymała z takim idiotą ! Poczekaj do 13 rocznicy, będziecie obchodzic wojne trzynastoletnią :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 09.02.04, 18:50 Nie obchodzę żadnych rocznic ! Wcześniej było mi przykro z tego powodu, a teraz...poprostu staram się o nich nie myśleć. Jest jak jest! Nie każdy ma sielankę, tak, jak nie każdego stać na mercedesa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stenia Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: 213.25.152.* 07.02.04, 22:18 Popieram argumenty Majki. Rozejrzyj się dookoła, a nie koncentruj na sobie to może coś wymyślisz. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: clickkey Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.lcs.net.pl / 195.205.150.* 08.02.04, 06:47 Misza, nawet nie czytaj postów panienek, nie warto, bo one nie wniosą nic ciekawego. Ja byłem w podobnej sytuacji do Twoje, ale wiesz, podobna to nie znaczy taka sama. Dlatego , niestety, nie mogę nic Ci poradzić. Każdy z nas sam to musi przemyśleć i rozwiązać. A to, że kobieta poświęci męża dla swoich dzieci jest znane od tysięcy lat, wystarczy przypomnieć sobie historię. Dzieci są dla kobiety najważniejsze, a jakiś mąż, to w końcu jest obcy człowiek. Właściwie po tylu latach dzieci jedynie nas łączą, w końcu te nasze żony to matki naszych dzieci. I niestety, nic poza tym. Pozdrowienia, Misza! Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 08.02.04, 09:02 Co Ty za chore teorie wygłaszasz i po jaki kij chłopakowi tak w głowie mieszasz ?? "Kobiety są matkami naszych dzieci. I niestety nic poza tym." Wiesz, brzmi to jak zapowiedź filmu "Sexmisja II ", tylko,że tu głównymi bohaterami będą mężczyźni... Cały problem polega na tym, że wydaje Wam się, że wszystkiemu winna jest kobieta. A ile razy podejmowaliście próbę uzdrowienia istniejącej "marwicy związku " ?? Ile razy zaproponowaliście żonie wyręczenie jej w codziennych obowiązkach, ( ugotowanie obiadu, zakupy, sprzątanie, pranie,prasowanie.) Ile razy zaproponowaliście jej, aby ona sobie odpoczęła, a Wy w tym czasie przejęliście obowiązki rodzica i cały dzień spędziliście z dzieckiem ( czynnie, a nie biernie ). Pewnie takich "razy" jest niewiele, o ile w ogóle są... Więc nie dziwcie się, że kobieta jest zmęczona i niechętna po całym dniu harówy robić za gumową lalę !! Do Miszy : Trudno jest zmusić się do seksu z mężczyzną, który od dawna nie okazuje uczuć i zainteresowania skupiając się wyłącznie na sobie, na własnych sprawach. Myślisz, że kobieta tego nie wyczuwa?? Myslisz, że kobieta nie potrzebuje ciepła, zrozumienia?? Myślisz, że kobieta nie ma własnego honoru i pójdzie do łóżka z kimś, kto zachowuje się wobec niej obojętnie jak zupełnie obcy człowiek ?? Zacznij pracować nad sobą. Staraj się pozytywnym działaniem zwrócić uwagę żonki na siebie, a zobaczysz, że sytuacja się diametralnie zmieni. Okazuj jej dużo ciepła, zainteresowania nią i jej sprawami...a nie będziesz musiał się zastanawiać nad alternatywnym życiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sociopata Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 08.02.04, 19:57 wg mnie jest moze 1% do 2% kobiet tych wspanialych. Ja mam te jedna od 5 lat i nie moge sie nadziwic jaka jest fajna. Jest antyteza kobiety-fatale. ani mowy o slubie. to tak na marginesie bo masz fajne posty, jak triss, sarna i pumpkin_girl czy jak jej tam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Omega Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: 217.96.16.* 10.02.04, 06:22 ZASTRZELIĆ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.04, 00:07 dzieki za ozywiona dyskusje,ale chyba nic oryginalnego tu nie znalazlem. tylko utwierdzony zostalem w tym,ze jedna plec jest z Marsa a druga z Wenus - Mile panie,ktore poswiecilyscie mi tu tyle czasu - powiedzcie,czy to jest normalne aby przed slubem dawac "d" na kazde skiniecie,a po slubie probowac dozowac seks mezowi az do calkowitego zaniku ?,dbacie o siebie w sensie wygladu i makijazu w okresie narzeczenskim a w malzenstwie czesto obrzydzenie nas bierze,gdy sie na was patrzy - zaniedbane ,nieumalowane - a czas nieublaganie ucieka ....i czy sadzicie,ze dzieci to jest to ,co faceta zatrzyma przy was pomimo waszej arogancji oraz ozieblosci. - Mili panowie,koledzy - co lepsze - romans na boku, rozwod ,separacja ??? (o wypowiedz prosze tych ,co juz maja to przerobione) pozdrawiam wszystkich - zarowno panie jak i panow -liczac na kontynuacje dyskusji :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: clickkey Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.lcs.net.pl / 195.205.150.* 09.02.04, 01:56 Misza, przerobiłem to wszystko. Romans na boku w końcu będzie ujawniony i przyspieszy decyzje o separacji lub rozwodzie. Tak było u mnie, a komuś trudno radzić, to są skomplikowane sprawy i nie ma dobrych rozwiązań. Jeśli nie masz dzieci w tym związku, to sprawa jest prosta, ale myślę, że masz. Separacja nie różni się wiele od rozwodu, dla Kościoła ma to znaczenie, no i może dla kolejnej partnerki. Jeśli masz dzieci to w sądzie łatwiej uzyskać najpierw separację, a po paru latach rozwód. Na dobre rady nie licz, bo ich nie ma. Jeśli się w kimś zakochasz, to rad nie będziesz potrzebował. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: solo Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 17:35 Misza, a co Ty myślisz, że z każdą inną będzie lepiej, zważ, że możesz wejść w jeszcze większe g..wno. Mam już 16 - sto letni staż i coś na ten temat wiem, samego miodu nigdzie nie ma, są wzloty i upadki, a nad tym wszystkim góruje rutyna, przyzwyczajenie i wspólne dzieci. Nie jesteś jedyny w męskim stadzie, którego potrzeby nie są w pełni zaspokojone, trzeba nauczyć się z tym żyć a nie naiwnie wierzyć w to, że z inną kobietą będziesz mial życie usłane różami. Życie już takie jest, monotonia, nuda, brak porozumienia, powtarzalność itd. Pociesz się, ,że w większości małżeństw tak jest, a za rodzinę trzeba odpowiedzialność ponosić. Co do seksu, to przyjdzie na nią też czas, no chyba, że to całkiem zimna gadzina. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lune to jest smutne 09.02.04, 15:30 znam takie malzenstwo ktore zdolalo wyjsc z kryzysu - wspolnymi silami, wiekszosci sie to nie udaje ; smutny zwiazek trwa i trwa az do wybuchu bomby np. skoku w bok, ktory wyjdzie na jaw ; i wtedy jest jeszcze gorzej bo dochodzi sie do wniosku ze bez sensu bylo to "trwanie", tyle lat zmarnowanych ; zycze ci abys znalazl w sobie dosc sily by - albo naprawic albo zakonczyc - bo tlumaczenie ze "trwa" dlatego ze dzieci zal to po prostu tragedia, szkoda zycia Lune Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: to jest smutne 09.02.04, 18:46 "bo tlumaczenie ze "trwa" dlatego ze dzieci zal to po prostu tragedia, szkoda zycia" Nie spodobało mi się wybitnie to ostatnie stwierdzenie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Skoro dzieci są, to należy im za wszelką cenę stworzyć zdrową, pełną rodzinę. Nie wolno dla własnego wygodnictwa odwracać się na pięcie i wychodzić " z rodziny" tylko dlatego, że nie znajduje się porozumienia z partnerem. To głupie, niedojrzałe, nierozsądne i nie ludzkie ! Jeśli nie ma w domu problemu alkoholowego, pedofilskiego, ani podobnych temu skrzywień patologicznych, to należy zacisnąć pięści, zacisnąć zęby i przejść do porządku dziennego. Małżeństwo to sztuka kompromisu! I z tego należy sobie zdawać sprawę. Poza tym, zwróć uwagę, czy jeśli w pracy masz niezdrową atmosferę , to tak łatwo z niej rezygnujesz ( w dzisiejszych czasach ) czy robisz wszystko, aby starać się łagodzić istniejący stan, bojąc się o utratę posady ?? Wydaje mi się,że tu jest podobnie ( może to trochę głupawy przyklad, ale z socjologicznego punktu widzenia sytuacja jest podobna). Zmierzam do tego, że przede wszystkim należy likwidować przyczyny sporów, a nie uciekać przed problemem do rozwodu, bo to jest najprostrze rozwiązanie, dla ludzi o słabych charakterach. Odpowiedz Link Zgłoś
lune chyba mnie nie rozumiesz 09.02.04, 23:33 czy stworzenie "zdrowej, pelnej rodziny" dla dobra dzieci zawsze jest mozliwe ; napisalas - rozwód "TYLKO DLATEGO" ze nie znajduje sie porozumienia z partnerem to w jaki sposob stworzyc ta rodzine dla dobra dzieci skoro nie sposob sie porozumiec ??? to oczywiste, ze nalezy zrobic wszystko by tak bylo - ale coz wtedy gdy sie nie uda ? trwac ? nikt w miare poukladany psychicznie i odpowiedzialny nie odwroci sie na piecie i nie wyjdzie z malzenstwa z byle powodu, podobnie z praca ale - jest granica ktorej tenze czlowiek przekraczac nie powinien i o tym wlasnie pisalam lune Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: chyba mnie nie rozumiesz 10.02.04, 08:31 Lune, napisałam, że nie powinno się rozważać możliwości rozwodu >tylko dlatego<, że brak porozumienia, ponieważ uważam - raz jeszcze to powtórzę, że należy podjąć HARÓWĘ o przywrócenie normalnej atmosfery. To samo nie przychodzi. Nad tym trzeba pracować, starać się, czasami też wyrzekać różnych przyjemności, na rzecz dobra ogółu. Uważam, że należy schować dumę i honor do kieszeni i stawić czoła trudnej sytuacji. Nie prowokować awantur, przymykać oczy na wiele spraw , których na pewno nigdy nie zaakceptowalibyśmy będąc osobno. W małżeństwie każde z nas jest inne, każde na nas jest różne i cały problem w tym, abyśmy umieli tę "inność" u partnera zaakceptować. Zapytałaś, co jeśli próby "naprawy" nie przyniosą zamierzonych rezultatów, czy nadal trwać ? Moim zdaniem, tak. Patrzę na problem bardzo konserwatywnie, bo jestem katoliczką i uważam, że "brak dialogu" nie jest żadnym argumentem, do rozwodu, raczej należy zastanowić się nad tym, co ja zrobiłem( łam ), aby ten dialog przywrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: chyba mnie nie rozumiesz 10.02.04, 09:53 mandaryn_ka napisała: ponieważ uważam - raz jeszcze to powtórzę, że należy podjąć > HARÓWĘ o przywrócenie normalnej atmosfery. nigdy nie będzie powrotu "normalnej atmostfery" zawsze bedzie w pamięci ból i cierpienie i meczenie sie wspólne . Czyli robienie dobrej miny do złej gry..a czy na tym ma polegać związek dwojga ludzi. A myśląc ze dzieci niec sie nie domyslaja jest błędem. Jestem zwolennikiem "ostrych cięż chirurgiczny" bez zadawania sobie dodatkowego bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: chyba mnie nie rozumiesz 10.02.04, 10:30 Rozumiem Cię Samowolny, Ty masz to już za sobą, podjąłeś decyzję i jak sądzę, uważasz ją za słuszną. Szanuję Twój wybór, ale bronie swojej racji... Pozdrawiam w męskim świecie ;-), nie sądziła, że Cię tu spotkam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lune Re: chyba mnie nie rozumiesz 10.02.04, 10:41 mandaryn_ka napisała: > Patrzę na problem bardzo konserwatywnie, bo jestem > katoliczką i uważam, że "brak dialogu" nie jest żadnym argumentem, > do rozwodu, raczej należy zastanowić się nad tym, co ja zrobiłem( łam ), aby > ten dialog przywrócić. Mysle, ze osoba wierzaca, katoliczka i jak okreslilas sama - bardzo konserwatywna, moze znalezc w sobie wiecej sily by probowac naprawic sypiace sie malzenstwo. To dobrze. Teraz bardziej cie rozumiem. Byc moze nie kazdy robi wszystko. Ja z rozsypanego zwiazku staralam sie uratowac odrobine wlasnej godnosci. Malzenstwo bez dzieci - wiec bylo to mniej skomplikowane. pozdrawiam serdecznie, Lune Odpowiedz Link Zgłoś
wysoki_adam Re: to jest smutne 10.02.04, 03:38 Mandaryn_ka, doczytałem się gdzieś, że Ty jesteś panienką, a więc masz zerowy staż małżeński. To może lepiej napisałabyś coś o życiu na Marsie? Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: to jest smutne 10.02.04, 07:56 Wysoki_Adamie, niebywale dowcipne jest to, co napisałeś. Niestety zupełnie chybione, bowiem mój staż małżeński dobija 10-tki. Dlatego też bieżący wątek zwrócił moją uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
wysoki_adam Re: to jest smutne 10.02.04, 09:30 Mandaryn_ko, a to przepraszam Cie bardzo! Przykro mi, ale jest tu strasznie dużo mlodych panienek, a im młodsze, tym chetniej udzielaja porad malżeńskich, zupelnie jak księża katoliccy. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: to jest smutne 10.02.04, 10:26 Nie czuję urazy ;-) ! Miłego dnia ! Odpowiedz Link Zgłoś
sociopata Daj mnie te zone. Ja ja wezme i jeszcze ci 10.02.04, 06:25 zaplace. Ja mam jakis talent to poprawiania kobietom zycia. Przychodza do mnie schorowane, niezywe, zameczone a zaraz po krotkim okresie szybko wychodza za maz. Mam taki talent, juz tyle wydalem ze az milo jak mi zdjecia dzieciakow przysylaja, hehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: Daj mnie te zone. Ja ja wezme i jeszcze ci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.04, 20:24 sociopato,a ile dasz za używany model ? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gienek Widziały gały, co brały! IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 10.02.04, 09:23 Widziały gały, co brały! Ja mam taką żonkę co będzię mnie rajcować do końca mojego życia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: Widziały gały, co brały! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.04, 20:25 Oj,Gienek - młodyś jeszcze ,to i naiwny a do tego głupi .... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stasiek Re: Widziały gały, co brały! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 03:48 Poprosiłam dziś męża, żeby nie dawał mi nic na walentynki... 10 lat temu chciałam wyrwać się z domu, byliśmy strasznie młodzi i zakochani, 21 urodziny obchodziliśmy mieszkając razem i zaraz potem ślub. 10 lat nie wiem kiedy minęło, nie staraliśmy się szczególnie o nasz związek, po prostu cieszyło nas bycie razem, mamy podobne poczucie humoru, mój mąż nie musi nic specjalnie robić by mi pomóc (2 małych dzieci) bo i tak zawsze wszystko robiliśmy razem a nawet więcej on. Zawsze byłam z nim intensywnie szczęśliwa a seks był nieudziwniony, świeży i cudowny. Teraz, po latach, mamy, może też przez tę beztroskę i życie chwilą, całkiem poważne kłopoty finansowe, dziecko wymaga ogromnych funduszy, kredyty, bezrobocie etc morze problemów a ja zamiast je wspólnie rozwiązywać wpadam w smutek, apatię i jestem ciągle zmęczona i zestresowana. Wiem, że muszę zachować się jak partner a zachowuję się jak trzecie dziecko. Pierwszy raz w życiu niemiłym tonem mąż wypomniał mi wczoraj zadłużenie karty kredytowej. Pierwszy raz nakrzyczał na dziecko. Ja często mówię okropne rzeczy, za które potem przepraszam. Pierwszy raz nie miałam ochoty na seks. Pierwszy raz nie chcę celebrować walentynek, choć zawsze to robiliśmy, jestem ZMĘCZONA i rozczarowana brakiem zwyczajnej przewidywalnej, niech będzie, monotonnej codziennosci, nasze życie zawsze pełne było niespodzianek, wydarzeń losowych i intensywnych przeżyć. Brak funduszy na np częste wypady do kina i pojawienie się w domu komputera (kiedyś nie mieliśmy na niego czasu i ochoty)zredukowały nasze wspólne wyjścia bez dzieci do minimum. Pierwszy raz piszę dziś w forum, pierwszy raz byłam na czacie. Z tego, co tu widzę wygląda na to, że mam i zawsze miałam jakieś nierealnie piękne małżeństwo, wyjątkowo nowoczesnego męża i duuuuużo wolnego miejsca na kłopoty. Totalnie bezrozsądkowo i intuicyjnie brałam ślub i zawsze byłam szczera do bólu i wymagająca i nigdy nie "pracowałam" nad tym, by nasz zwiazek przetrwał, zawsze robiłam po prostu to, co chciałam i już. I ja się zmieniłam i mój mąż przez te kilka lat też, ale dzięki waszym posts dostrzegłam, że oprócz problemów mam w domu od 10 lat codziennie Walentynki!!!!!!i to zupełnie niekomercyjne. I rzeczywiście piekielnie trudne musi być utrzymywanie związku dla dobra dzieci jeśli pierwsze zauroczenie po krótkim/dłuższym czasie zaczyna mijać. Strasznie się boję, że moje małżeństwo też wkroczy w ten drugi etap i nie zniosę tego! Tzn będę musiała znieść dla dzieci. Panowie opisywani tu wypadają strasznie cieniutko na tle mojego małżeńskiego doświadczenia. A niektóre wypowiedzi są wręcz obraźliwe dla kobiet w ogóle! Byliśmy dziś w kinie na "In America" i choć ten film nie jest typowo słodki i walentynkowy coś z atmosfery mojego małżeństwa w nim jest. Chciałabym, żeby opisywanym tu małżeństwom udało się przetrwać kryzys i nie za jakąś nie do zaakceptowania cenę...myślę, że nie da się przewidzieć na początku jakie małżeństwo będzie za 10 lat. To zawsze jest niewiadoma ale przeważający ton wypowiedzi na ten temat jest niesprawiedliwy dla tych małżeństw, którym udaje się 10 i więcej lat przeżyć ciekawie i radośnie. Pozdrowienia. aha i chyba ciągle KOCHAM męża i czasami po prostu nie mogę od niego oderwać oczu i rąk chociaż kiedyś na początku wydawało się, że to on kocha mnie bardziej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yana Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.02.04, 17:28 hahahahahah-ubawiłam się moja rada zakochaj się ponownie w swojej żonie,Walentynki tuż tuż powodzenia misza , nie przegab tej okazji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mola Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:11 Spytaj żonę zapewne Ci odpowie, abyś zostawił ją w spokoju, zaczął żyć a nie użalał się nad sobą i pozwolił zyć innym. Co to jest 10 lat? poczekaj jeszcze z 5 to zobaczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
wienek Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? 10.02.04, 18:56 przeżyć z nią kolejną dychę...!!!! całkiem poważnie mówie... nie ma sytuacji bez wyjścia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Markus Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 10.02.04, 20:12 Weż się w garść-małżenstwo to przebieg funkcji sinus!-ale do przetrwania nawet po 27 latach-z autopsji!!!Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.04, 20:27 słuchaj mola, mnie nie jest żal ani mnie ani żony tylko dzieci .. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mrs. Norris Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.client.comcast.net 10.02.04, 23:47 Czy Tobie sie wydaje, ze dzieci nie wyczuwaja atmosfery jaka sie wytworzyla miedzy Toba, a Twoja zona? A jak sobie wezmiesz kochanke, to jak ona sie bedzie czula? Predzej czy pozniej prawdopodobnie bedzie chciala z Toba zwiazac (niestety taka jest natura kobiet). I co wtedy?? Zastanow sie jak obecna sytuacja w domu wplywa na dzieci, bo moze Ci jeszcze kiedys beda za to wdzieczne.. Zawsze lepiej miec rozwiedzonych, ale szczesliwych rodzicow, niz takich, ktorzy tkwia w malzenstwie, a sie nienawidza.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sawa Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 00:42 a co zrobić z mężem po 10 latach kiedy się jest niestarą, niegłubią, niebrzydką babką i zawsze wszystko tobie się chce a twojemy facetowi nic się nie chce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mrs. Norris Re: co zrobic z zona po 10-ciu latach ? IP: *.client.comcast.net 11.02.04, 02:34 Utopic? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FRANZ wywal z domu i zatrudnij dobrą kucharkę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 16:42 i sprzątaczkę. A baby miej tylko wtedy, kiedy masz ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: wywal z domu i zatrudnij dobrą kucharkę... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.04, 23:49 FRANZ,oświeciłeś mnie - bo już miałem się zlitować i następne 10. lat się męczyć ... :)) misza Odpowiedz Link Zgłoś