Dodaj do ulubionych

Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa

26.09.04, 14:33
Zakładam, że nie chodzi o jakąś niesamowitą kosmiczną dozgonną miłość;)
Jeśli facet ma dom z garażem i służącą, pracę, spore pieniądze i wygląda
lepiej od diabła, to żona przynosi same straty:
1. Nie pozwala spotykać się z innymi kobietami.
2. Chce położyć rękę na dochodach, a jak się jej nie daje, to robi awantury.
3. Ciągle gada.
4. Ma mamusię.
5. Starzeje się, a w miarę strzenia koszty utrzymania rosną.

Poza tym ma jeszcze wiele innych wad.
Podobno ma również jakieś zalety, ale ja ich nie widzę;)
Obserwuj wątek
    • tony82 Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 26.09.04, 14:37
      1.zaborcza?
      2.zaborcza?
      3.nie spelniona,nie doceniona?
      4.jak kazdy czlowiek:D
      5.czytaj punkt 4 plus moja rada... kup sobie lalke dmuchana:D a zapomnij o
      malzenstwie
      • tamara_t Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 26.09.04, 14:38
        Tony, rozkładasz mnie na łopatki! :))) podpisuję się pod Twoimi słowami
        wszystkimi czterema :))
        • warshawiak Moi drodzy:) 26.09.04, 14:49
          Jakość gumowych lalek pozostawia na razie wiele do życzenia. Warto jednak
          pamiętać, że jakość przeciętnej małżonki po paru zaledwie latach pożycia
          również pozostawia wiele do życzenia...
          Zaletą stanu bezżennego jest to, że my się starzejemy, a nasze dziewczyny wciąż
          są młode. I są przy tym 100% naturalne, nie muszą bowiem stosować rozmaitych
          powłok i wypełnień, co czynią nagminnie różne podstarzałe lale;)
          • tony82 Re: Moi drodzy:) 26.09.04, 14:52
            z takim podejsciem...nie zen sie.cokolwiek chcesz w zyciu zrobic...nie zen sie:D

            a co do lalek,to byl tu watek o lakach za kilkanascie tysiecy pln.polecam.moze
            jakis model przypadnie do gustu??:DDD
          • Gość: Fema Re: Moi drodzy:) IP: *.b.pppool.de 26.09.04, 16:00
            wiesz co? jestes po prostu zwyklym prostakiem i dupkiem. Masz za malo
            rozwiniety mozdzek, zeby o czymkolwiek dyskutowac.
            • blinski Re: Moi drodzy:) 26.09.04, 16:03
              e tam prostak, ja się z nim zgadzam:)
              • tamara_t Re: Moi drodzy:) 26.09.04, 16:10
                ja myślę, że to nie jest kwestia prostactwa ale dojrzałości emocjonalnej. Jak
                się kogoś kocha (może niesłusznie zakładam, że zamierzasz mimo wszystko ożenić
                się z kobietą którą będziesz kochał), nie bierze się go na tu i teraz, ale na
                całe życie - i ze zmarszczkami, i z za dużą pupą po latach, i z
                marudzeniem...my Was też bierzemy wbrew pozorom do końca życia, chociaż z
                wiekiem coraz głośniej chrapiecie, chociaż oglądacie się za młodymi pupkami,
                chociaż coraz rzadziej chce się Wam golić, chociaż nawis inflacyjny też Wam
                rośnie...Życie razem to nie parada piękności - to bycie razem na dobre i na
                złe.. (bez aluzji do serialu) uważam, że to piękne, że masz koło siebie kogoś
                kto starzeje się razem z Tobą, kto akceptuje Ciebie i kocha MIMO WSZYSTKO. A
                jeśli masz pecha i trafiasz na złotówy, które mierzą Cię zasobnością Twojego
                portfela, to ...tylko współczuć...
                • blinski Re: Moi drodzy:) 26.09.04, 16:18
                  jeśłi chodzi o mnie, to ślub jest perspektywą tak odległą, że aż śmieszną:)
                  szczególnie, że ja w ogóle nie szukam związku (a więc i miłości), więc co do
                  piero mówić o ślubie;)?
                  nie wydaje mi się, żeby chęć spędzania z kimś całego życia była wynikiem
                  dojrzałości emocjonalnej - rózwnie dobrze może być wskaźnikiem niedojrzałości,
                  gdyż przez związanie się z kimś chcemy sobie zapewnić psychiczne bezpieczeństwo
                  (w czym akurat nie ma niczego złego:), nie umiejąc znaleźć go inaczej.
                  to po prostu zależy od człowieka - jego nastawienia i psychiki; niektórzy
                  właśnie po paru poważniejszych związkach dojrzewają do decyzji, że to jednak
                  nie dla nich i wolą przygodne znajomości.
                  banały w stylu 'jeszcze znajdziesz tą jedyną' też nie mają sensu w przypadku
                  niektórych, np. mnie - jeśli nie szukam, to nie znajdę; tak samo jakby ktoś mi
                  życzył wygranej podczas gdy ja nie kupiłem wcale losu:)
                  ale kto wie, wszystko się zmienia. jak narazie jednak bardziej zgadzam sie z
                  warshawiakiem niż romantyczną wizją życia aż do śmierci z ukochaną:)
                  • tamara_t Re: Moi drodzy:) 26.09.04, 16:27


                    > banały w stylu 'jeszcze znajdziesz tą jedyną' też nie mają sensu w przypadku
                    > niektórych, np. mnie - jeśli nie szukam, to nie znajdę; tak samo jakby ktoś
                    mi
                    > życzył wygranej podczas gdy ja nie kupiłem wcale losu:)


                    nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz!!! tym bardziej, że jak zrozumiałam -
                    młodziutki jesteś...ja też stara nie jestem ale mam ochotę powiedzieć -
                    "jeszcze przypomnisz sobie moje słowa" - ale skoro nie mam do tego uprawnień
                    chociażby wiekowych to nie powiem :)))
                    a to, że ktoś jest zdeklarowanym singlem i NIE CHCE się wiązać na stałe, a tym
                    bardziej żenić - nie rozpoczyna wątku "jakie korzyści..."!!!! małżeństwo to nie
                    biznes! jak się szuka korzyści i robi bilans strat to ja bym raczej radziła na
                    giełdę się wybrać a nie nad małżeństwem zastanawiać...

                    >
                    >
                    • blinski Re: Moi drodzy:) 27.09.04, 17:10
                      i właśnie dlatego nie myślę o małżeństwie, bo ja wszystko rozpatruję w
                      kategoriach zysków i strat:) oczywiście nie chodzi tylko o pieniądze, ale
                      straty moralne, czasowe, psychiczne..
                      zawsze wszyscy mówią 'nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz!', bo nie
                      rozumieją, że nie ma jednego typu człowieka i jednego wzorca na osiąganie
                      szczęścia. mówię - może mi się to kiedyś zmieni, ale musiałoby mnie coś skłonić
                      do diametralnej zmiany podejścia, a na to się nie zanosi:)
                      • agent88 Re: Moi drodzy:) 28.09.04, 09:39
                        blinski napisał:

                        > i właśnie dlatego nie myślę o małżeństwie, bo ja wszystko rozpatruję w
                        > kategoriach zysków i strat:) oczywiście nie chodzi tylko o pieniądze, ale
                        > straty moralne, czasowe, psychiczne..
                        > zawsze wszyscy mówią 'nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz!', bo nie
                        > rozumieją, że nie ma jednego typu człowieka i jednego wzorca na osiąganie
                        > szczęścia. mówię - może mi się to kiedyś zmieni, ale musiałoby mnie coś
                        skłonić
                        >
                        > do diametralnej zmiany podejścia, a na to się nie zanosi:)


                        Nie znasz dnia ani godziny!!...

                        ...zagrzmial kiedys nauczyciel fizyki biorac mnie drugi raz z rzedu "do
                        odpowiedzi" ;-)))
                        • blinski Re: Moi drodzy:) 28.09.04, 10:42
                          nie znam, a więc to olewam:)
                          • agent88 Re: Moi drodzy:) 28.09.04, 10:51
                            blinski napisał:

                            > nie znam, a więc to olewam:)

                            i dobrze!

                            wezmie Cie z zaskoczenia, bedzie lepszy ubaw :-]
                            • blinski Re: Moi drodzy:) 28.09.04, 11:16
                              ty weź mnie nie strasz!
                              :))
                              • agent88 Re: Moi drodzy:) 28.09.04, 12:38
                                blinski napisał:

                                > ty weź mnie nie strasz!
                                > :))

                                No co Ty!
                                Jak juz 'wpadniesz' to bedziesz rownie szczesliwy co teraz, gdy 'wpasc' nie
                                chcesz... albo szczesliwszy ;-]
      • Gość: helga Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa IP: 195.116.92.* 29.09.04, 11:29
        starzeje sie, ale ustnieje szansa ze przezyje mamusię. TAki nowy robot kuchenny
        to fajna rzecz. A kochanka do wyższych celów
    • foxal Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 26.09.04, 16:05
      Kup sobie koze i podaruj ja sasiadowi, to nie bedziesz musial jej zywic. Przez
      parkan koza zalatwi ci to czego szukasz i jak sie postarzeje, wymienisz na inna.

      Zalety z kozy sa nastepujace: daje mleko i ulize cie do rozkosznego upojenia,
      bez tesciowej. W razie wiekszych potrzeb mozesz ja nauczyc podnosic ogon jak
      sie zblizasz. Po paru latach sprzedasz na mieso - czyli bedziesz mogl z niej
      urzadzic pieczen na roznie dla gosci - rowniez z kozami i bedziecie mieli
      towarzystwo wzajemnej koziej adoracji. Pilnuj sie, zeby cie milosnicy zwierzat
      nie dopadli, bo ci moga uszkodzic to z czym do kozy chodzisz.

      Jak ci wszystko dobrze ulozy, to bedziesz juz "cap" pelna geba.
    • allabamma Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 27.09.04, 16:56
      No to mój nie ma garażu. Więc to chyba musi być niesamowita kosmiczna dozgonna
      miłość.
      Pozwalam Wam zazdrościć ;-)
    • stamp Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 27.09.04, 17:42
      warshawiak napisał:

      > Zakładam, że nie chodzi o jakąś niesamowitą kosmiczną dozgonną miłość;)
      > Jeśli facet ma dom z garażem i służącą, pracę, spore pieniądze i wygląda
      > lepiej od diabła, to żona przynosi same straty:
      > 1. Nie pozwala spotykać się z innymi kobietami.
      > 2. Chce położyć rękę na dochodach, a jak się jej nie daje, to robi awantury.
      > 3. Ciągle gada.
      > 4. Ma mamusię.
      > 5. Starzeje się, a w miarę strzenia koszty utrzymania rosną.
      >
      > Poza tym ma jeszcze wiele innych wad.
      > Podobno ma również jakieś zalety, ale ja ich nie widzę;)

      Doskonałe pytanie. Świadczy o pewnej wartościowej przezorności pytającego.
      Odpowiedź jest prosta: małżeństwo dla faceta nie niesie żadnych korzyści.
      (Zresztą bardzo szkoda, że kobiety tego nie rozumieją, byłoby mniej
      rozczarowań...) Oczywiście nie biorę pod uwagę ew. korzyści finansowych
      wynikających z wżenienia się w bogatą rodzinę.
      Dlaczego wobec tego faceci się żenią i to z tak lekkomyślną częstotliwością, że
      aż człowiek zaczyna się zastanawiać...?
      Powody są następujące:
      1. Małżeństwo jako wartość. Wyrośliśmy w kulturze, w której małżeństwo traktuje
      się jako wartość. Taką np. jak przyjaźń, uczciwość, lojalność itd. Tych
      wartości się nie uzasadnia, nikt nie udowadnia dlaczego np. uczciwośc jest
      wartościowa. Podobnie jest z małżeństwem. Przekonanie o jego wartości
      odziedziczyliśmy m.in. po rodzicach, podobnie jak przekonania religijne.
      2. Małżeństwo jako wzorzec społeczny. Czujemy się gorsi jako kawalerowie, a nuż
      ktoś pomyśli, że jesteśmy jacyś felerni? Impotenci? Albo inni nieudacznicy.
      3. "Pakiet startowy". Tu sprawa jest też jasna - nieograniczony dostęp do
      seksu - inaczej: darmowe minuty. I faktycznie, tylko minuty, jak się okazuje po
      pewnym czasie. Dla seksu facet zrobi wszystko: "obiecam wszystko i wszystkim
      tylko.... dajcie mi tu jakieś miłe ciałko"

      Generalnie: to oczywiste, że oczekiwania kobiet i facetów w dużej cześci są
      sprzeczne. Nawzajem nie zdają sobie z tego sprawy powodowani biologią (człowiek
      zwierzęciem stadnym i seksualnym jest) i presją środowiska (Tadziu, ustatkuj
      się!). Stąd tyle nieporozumień i nieszczęść. Większość facetów decydując się na
      stały związek nie zdaje sobie sprawy z nieskończonych (w czasie) oczekiwań
      kobiet. Większość kobiet nie zdaje sobie sprawy dlaczego generalnie faceci w
      ogóle decydują się na stały związek (powody podałem powyżej) i że te powody
      marnieją w czasie. Dla facetów stały związek jest jak leżenie na lewym boku - z
      początku przyjemne bardzo (zwłaszcza gdy dotychczas się stało albo leżało na
      prawym boku), a potem uwierające. "Dlaczego muszę leżeć na tym boku? Długo
      jeszcze? Chciałbym przewrócić się na prawy bok albo pochodzić... Czy to
      grzech?". Dla kobiet stały związek to zupełnie coś innego, to np. jak produkcja
      wina - dbanie, pielęgnowanie, wiecznie potrzeba drożdży i cukru (do tego faceci
      nadają się doskonale - będąc z natury agresywnymi i bardziej bezczelnymi
      zarabiają więcej), świadome odległego w czasie efektu w postaci pysznego wina.
      Dla kobiet życie to projekt, sumiennie zarządzany. Oczywiście to generalizacja,
      poszczególne przypadki "may be vary".

      Pozdrawiam wszystkich życząc nieustępliwości w poznaniu oczekiwań innego
      człowieka, nawet jeżeli ma inną płeć ;-)
      • allabamma Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 28.09.04, 12:32
        stamp napisał:

        > Doskonałe pytanie. Świadczy o pewnej wartościowej przezorności pytającego.
        > Odpowiedź jest prosta: małżeństwo dla faceta nie niesie żadnych korzyści.
        Oczywiście uogólniasz tylko, prawda? :)

        > Powody są następujące:
        > 1. Małżeństwo jako wartość.
        > 2. Małżeństwo jako wzorzec społeczny.
        > 3. "Pakiet startowy".
        Oj, ja bym jeszcze znalazła kilka powodów. Może byc inwestycja, umowa na
        wyłaczność, poddanie się presji lub przeciwnie - postawienie się ogólnemu
        trendowi. Że nie wspomnę o ułatwieniach formalnych.

        > Oczywiście to generalizacja, poszczególne przypadki "may be vary".
        Hm, czy nie poprawniej byłoby "may vary"? Ktoś wie?
        • blinski Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 28.09.04, 13:30
          chyba 'may vary' - mogą się różnić:) ale czy tak sie w ogóle mówi w takich
          sytuacjach..?
    • itsnotme Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 28.09.04, 11:36
      Bo tu nie chodzi o to, jakie korzyści Ty czerpiesz.
      Chodzi o to, że pragniesz zrobić coś dla kogoś.

      pzdr
      • stamp Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 27.12.04, 18:27
        To ci dowcip! Jak chcę dla kogoś coś zrobić to daję datek na cele charytatywne,
        a nie marnuję sobie zycie! :-)
    • Gość: pipina Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 12:45
      korzyści są wymierne np:
      1. czyste koszule,
      2. obiad na czas,
      3. posprzatane mieszkanie,
      4. darmowy sex,
      biorąc pod uwagę czas, jaki poświęcisz na niektóre czynności daje dodatkowe
      kilkadziesiąt godzin rocznie wolnego tylko dla siebie
      biorąc pod uwage wydane pieniądze na ewentualne usługi - taniej wychodzi baba w
      domu:)
    • deltalima Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 28.09.04, 13:41
      tycie. po ślubie facet tyje. a dlaczego? bo jak był kawalerem, zaglądał do
      lodówki, tam nie było nic ciekawego więc szedł do łóżka. a po ślubie? zagląda
      do łóżka, tam nic ciekawego więc idzie do lodówki...
      • Gość: c.kapturek Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:29
        hehehe dobre, tylko to samo moga mieć kobiety ;-))))))))))))
    • artur_pm Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 27.12.04, 18:55

      warshawiak napisał:

      > Zaletą stanu bezżennego jest to, że my się starzejemy, a nasze dziewczyny
      wciąż
      > są młode. I są przy tym 100% naturalne, nie muszą bowiem stosować rozmaitych
      > powłok i wypełnień, co czynią nagminnie różne podstarzałe lale;)

      Dokładnie. Między innymi dlatego nie zamierzam się żenić, żeby móc mieć świeżą
      20tkę mając lat 30, 40, 50...
      A z tym darmowym seksem to prawda, ale tylko na początku, bo babsko się
      starzeje i z czasem będzie trzeba pofatygować się do agentury, żeby było
      zajebiście jak przed laty. Inna opcja to młodsza kochanka (równie albo i
      bardziej kosztowna niż opcja nr 1), jednak łatwiejsza do wykrycia niż regularne
      wizyty w bajzlu.

    • frisky2 Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa 27.12.04, 19:43
      Jak ktos chce miec dzieci, to moim zdaniem malzenstwo jest lepszym srodowiskiem
      do ich wychowania niz nie-malzenstwo.
      To jedna z zalet.
      Tak naprawde wiele wad, ktore wymieniles, mozna usunac - to tylko od ciebie
      zalezy, czy np. dasz zonie dostep do kasy, albo czy pozwolisz sie wtracac
      mamusce. (no i zawsze mozesz wybrac taka co nie gada ciagle)
    • Gość: zenon gajowniczek Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 27.12.04, 21:35
      Jak bedzie mądry i inteligentny i będzie miał kochającą żone to może czerpać
      duże korzyści(ale nie tylko te materialne) Małżeństwo jest wielkim darem ale
      tylko dla tych którzy to rozumieja i którym jest to dane zrozumieć
      • Gość: prion Re: Korzyści jakie mężczyzna czerpie z małżeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 22:15
        Zenon Gejowniczek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka