Gość: ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.11.05, 22:07
Pracuje w jednej firmie od trzech lat. Przez pierwszy rok byłam wszystkim
zafascynowana, rzucałam się z entuzjazmem na nowe zadania, wręcz rwałam się
do pracy. W drugim roku entuzjazm mi opadł, ale nadal lubiłam swoją pracę.
Teraz coś się dziwnego stało. Nie mam ochoty nic robić. Jak mi miga w mailu
nowa wiadomość (co oznacza ze ktos ode mnie czegos chce) to mnie ogarnia
irytacja, czasem wściekłość. Nie mam ochoty niczego robić, ale to absolutnie
niczego. Oczywiście muszę i zauważyłam, że teraz mi to zajmuje więcej czasu.
Męczę się, jestem zniechęcona. Zastanawiałam się nad przyczynami. Sama praca
jest taka sama, pieniadze takie sobie, ale bez zenady, na zycie starcza
(niestety bez szalenstw). System motywacyjny w mojej firmie nie istnieje.
Pochwala szefa, podwyzka, premia to fikcja. Z drugiej strony szef nie jest
inwazyjny. Daje robote, ma byc zrobiona, jak nie ma skarg to znaczy wszystko
ok. Nie trzeba siedziec po godzinach, jak sie czlowiek spozni, chce zalatwic
sprawy na miescie to tez nic wielkiego, jesli nie zdarza sie czesto. Moj maz
twierdzi, ze jestem dziecinna, ze liczy sie ze mi placa i ze mam super, bo
nie ma atmosfery zastraszania, jest wzgledny luz. Czy byliscie w takiej
sytuacji. Czy to moze minac. Moze jednak musze zmienic prace. Moj maz uwaza,
ze nie powinnam zmieniac pracy, bo moge trafic gorzej, co na pewno jest
prawda, ale ja juz nie moge wytrzymac. Moze jestem osoba co potrzebuje ciagle
nowych wyzwan, ale rachunki placic trzeba.