Dodaj do ulubionych

Studenci na Unii Lubelskiej

07.04.06, 09:45
Proszę powiedzcie czy na Unii sa studenci? Czy dobrze mi się wydaje, że Unia
nie jest szpitalem klinicznym, więc mam prawo odmówić obecności studentów?CZy
któraś z Was już tak zrobiła tam i jak była reakcja?
I jeszcze pytanko do tych Pań, które tam niedawno rodziły, czy studenci byli,
czy ktokolwiek pytał Was o zgodę na ich obecność?

Ja tam byłam w ubiegłym roku i miałam robione USG. W pokoju niespodziewanie
pojawiło się około 10 osób, wszyscy w białych fartuchach i do końca nie
wiedziałam kto był lekarzem, a kto studentem.Mogłam się tylko domyśleć
patrząc na twarze,że ci młodsi to chyba dopiero się uczą. Zachowywali się
dosyć dyskretnie, patrzyli bardziej w monitor USG niz na mnie tym nie mniej,
czułam się niekomfortowo, ponieważ łóżko na którym leżałam jest na środku
pokoju, wszyscy stali dookoła mnie a bieliznę musiłam ściągać i ubierać na
ich oczach, ponieważ zasłonka była zupełnie przesunięta na bok.
Lekarz był bardzo miły, poświęcał mi wiele czasu i uwagi a studentom tylko
przelotnie coś pokazywał na monitorze.Mimo wszystko mam złe wrażenie po tym i
boję się, że jak tam pójdę rodzić to znowu będzie tłum...
Obserwuj wątek
    • paris4 Re: Studenci na Unii Lubelskiej 07.04.06, 11:36
      Przy porodzie nie miałam żadnego studenta, na połogu też nie. Na izbie przyjęc
      była jakaś dziewczyna i to chyba była własnie studentka bo przyglądała się
      pilnie co lekarz robi. Szpital na unii jest jak najbardziej szpitalem
      klinicznym i możesz się spodziewac obecności studentów. A i tak żaden lekarz
      się nie przedstawia. Wkurza mnie to strasznie, ale tak chyba jest wszędzie.
      Szkoda, że nie traktują pacjentów jak ludzi....
    • pasta_i_basta Re: Studenci na Unii Lubelskiej 07.04.06, 13:01
      Nie wybieraj unii, ani pomorzan jezeli chcesz mieć studentów z głowy,i po
      problemie. To szpitale kliniczne, więc w każdej chwili możesz się natknąć na
      studentów.

      Osobiście nie wyobrażam sobie ubierać się nawet na oczach studentów (a już ich
      ilośc w liczbie 10 to po prostu przesada). Dlaczego nie poprosiłas o ich
      wyjście?
      Zachowanie lekarza tez jest co najmniej dziwne. Wchodzi grupa obcych ludzi,
      pacjentka się spina a on nawet nie raczy wyjasnić zaistniałej sytuacji, bo o
      przygotowaniu Cię na nią czy zapytaniu o Twoją zgodę już nawet nie wspomnę...

      Szokuje mnie to, że dużo dziewczyn jest biernych. O nic nie zapytają. Nie
      poproszą (np. o przesunięcie tej nieszczęsnej zasłonki, żebys mogła spokojnie
      się ubrać). Poddają się, a w środku drżą z niepokoju.
      Więcej dbałości o siebie :)
      Nie rządasz przeciez jakiś wybujałych rzeczy. Chodzi o respektowanie
      podstawowych praw do intymności i godności.

      Naprawde mam nadzieję, ze czasami zawita tu jakiś lekarz i przemyśli nasze
      wątki.
      Ps. Robiłas to usg 4D - prywatnie na unii? Chyba nie...
      Mam tez nadzieję, ze nie pisałaś o usg dopochwowym bo normalnie krew by
      mnie zalała.

      Ps.2 A propos zasłonek, parawanów itp. Dlaczego tak trudno zakupic zwykłe
      zasłony do przepierzenia łózek, tak by np. w pokoju 2-3- 5 osobowym nie trzeba
      było świecić kroczem przed współlokatorkami i przezywac żenujące chwile przy
      pseudobadaniu na obchodzie ? Jestem pewna, że wszystkie przyszłe rodzące
      wrzuciłyby do puszki parę złotówek wiedząc, że to zapewni im normalność.

      Boże, gdzie ja żyję ;)
      Nigeria ...

      • nonalavie Re: Studenci na Unii Lubelskiej 07.04.06, 13:37
        Dzieki za komentarz!
        Znalazlam sie w takiej sytuacji, poniewaz bylam po poronieniu i lekarz mial
        potwierdzic usg dopochwowym ze mam miec zrobione lyzeczkowanie. Bylam
        przerazona, poniewaz to byla moja pierwsza ciaza, w srodku nocy trafilam na
        oddzial i nie mialam nic do gadania.Nie chcialm prosic aby ktokolwiek wyszedl
        bo nie wiem do konca czy bylo az tylu lekarzy (byc moze byli to wlasnie mlodzi
        ludzie po studiach...) czy tez bylo kilku studentow. Sama nie wiem.
        Krepowala mnie w ogole ilosc tych ludzi, pal licho czy to byli studenci czy nie.
        Teraz jestem w ciazy, chodze tam na usg prywatnie i oczywiscie nie ma zadnych
        studentow.
        Ale , mam dzis wizyte u mojego gina wiec go zapytam, zwlaszcza ze on tam
        pracuje , jak to wyglada i czy ktos w ogole respektuje prawa pacjentki.

        Co do biernosci pacjentek-w teorii wiem jak powinnam sie zachowac, ale w
        praktyce to nie jest latwe, kazdy tlum oniesmiela....wczoraj slyszalam w radio,
        ze poproszenie o wyjscie studentow w szczecinie w jednym ze szpitali, (a
        prawdopodobinie we wszystkich tak jest)jest bardzo negatywnie odbierane przez
        lekarzy. Nie mnie o tym decydowac ile osob powinno uczestniczyc w badaniu ale z
        drugiej strony, masz racje, moze jakis Pan/Pani Doktor by tu zajrzal i pomysla,
        ze pacjentka-przede wszystkim-boi sie i chce by ja szanowano!

        • pasta_i_basta Re: Studenci na Unii Lubelskiej 07.04.06, 20:49
          Mam gdzieś jak jest odbierane nie godzenie się na obecnośc studentów. Mi to
          przeszkadza, mnie to krępuje i juz. Mogę być odbierana jako "wariatka"
          albo "trudna". Wiem, że są dziewczyny, którym to nie przeszkadza i to na nich
          bez problemów mogą uczyć się przyszli lekarze.

          Masz rację, poraża ilośc tych ludzi. Tłum. I jeszcze rodzaj badania ...
          normalnie mnie zatkało. Tym bardziej wracam jeszcze do roli lekarza. Zachował
          się beznadziejnie.
          Dlaczego żonom, córkom, siostrom takich lekarzy grupa studentów nie zagląda w
          krocza? Albo nie bada ich kilka obcych osób bez uprzedniego przedstawienia sie,
          wytłumaczenia celowości badania i obecności tłumu. Przecież to takie
          normalne ...

          Przypomniało mi sie coś ekstremalnego:)
          Na jednym z forum, dziewczyna stwierdziła, ze jej pies jest lepiej traktowany
          przez weterynarza, niż ona w szpitalu.
          Jej tok rozumowania przebiegał mniej więcej tak:
          Zeby zbliżyc się do pieska, a tym bardziej nawiązać z nim kontakt cielesny
          weterynarz powoli zbliza się do niego, mówiąc spokojnym głosem. Zwraca się do
          niego po imieniu. Delikatnie, spokojnie głaszcze go. Nie wykonuje gwałtownych
          ruchów.
          Do gabinetu nie wchodzą obcy ludzie, bo pies reaguje stresowo, spina sie ,
          szczeka, warczy. itp.
          No i jak to się ma do sytuacji, gdzie podczas np. porodu wchodzi jakis pan w
          białym kitlu, ani be, ani me, wkłada ci rękę do pochwy, cos tam pogmera i
          wychodzi. A za jakąs chwilę wchodzi ktos inny z 2 osobami w białych
          fartuchach ... normalnie stres. I tak przewijają się podczas tego intymnego i
          ważnego w życiu kobiety przeżycia, te bezimienne białe kitle depcząc jej prawa.
          Zero empatii ... a nawet kultury.

          Ehhh



          • tiaraa Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 10:25
            dziewczyny ja rodziłam 3 lata temu bliźniaki na pomorzanach to przeze mnie
            przerwali wykład i zlazł się cały rok PAM-u na poczatku krępowało mnie to
            strasznie, ale jak się zaczeły prawdziwe bóle to miałam ich głęboko w
            poważaniu, nigdy więcej!!! dlatego klaudiuszek urodził się już w stargardzie w
            cichej i przyjemnej atmosferze mimo iż przez cesarkę :-)
            • pasta_i_basta Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 13:07
              Hej :)
              Cieszę się bardzo, że ten drugi poród był normalny :) i gratuluję dzieciątek :)
              • kamelia37 Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 14:39
                Ja kilka tygodni temu rodziłam na Unii, ale na szczęście podczas porodu nie miałam studentów, a na połogu ze 2 razy, ale nie były to tłumy studentów, co najwyżej 2-3. I podczas "oględzin" lekarz podchodził tylko z jednym z nich.
                Przychodzili też studenci-pediatrzy i badali dzidziusie, ale też tylko 1 a nie każdy z osobna.
                Fakt faktem, że nikt się nie pytał czy sobie tego życzymy, ale kto rodzi w szpitalu klinicznym musi się z tym liczyć. Niestety.
                Pozdrawiam. Kamelia.
      • moniay Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 19:59
        Ja kilka razy leżałam na Unii na ginekologii i powiem ci , ze jest to
        niewątpliwie szpital kliniczny więc studentow nie unikniesz ale i tak jest tam
        bardziej intymnie ( przynajmniej to jest moje odczucie ) niż na Pomorzanach. Na
        Pomorzanach w małym pokoju do usg było chyba z 15 studentów, którzy zupelnie w
        nosie mieli fakt iż własnie w danej chwili wykonuje sie usg dopochwowe i
        wchodzili , wychodzili z gabinetu jak chcieli i nikt im uwagi nie zwrócił.
        Dopiero gdy zrobilam jazdę to zostali wyproszeni. Łóżko tam jest tak
        ustawione, ze gapili mi się w krocze. Pewnie bym na to nie pozwolila ale w
        tamtej chwili bylam w szoku i rozpaczy . Poza tym... w sierpniu mam nadzieję,
        nie bedzie studentów bo przeciez wakacje mają. Pozdrawiam.
    • moskirz Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 17:32
      unia lubelska to przecież PSK1... dwójka to pomorzany..

      dodatkowo - broniewskiego i zdroje - odziały dla "świadomych inaczej"
      - pulmonologia - zdunowo
      - zakaźny - na arkońskiej

      i parę jeszcze innych oddziałów w innych klinikach..

      do tego dochodzą praktykańci, stażyści, doktoranci i specjalizanci , którzy
      mogą się znaleść na każdym jednym oddziale w każdym szpitalu bez względu na to
      czy to kliniczny czy też nie...
    • isabelka20 Re: Studenci na Unii Lubelskiej 09.04.06, 17:45
      Ja rodzilam w zeszlym roku na Uni i lezalam tam na patologii ciazy. Kiedy
      jeszcze lezalam na patologii podczas badania powiedzialam ze nie chce
      studentow. Lekarz byl niemile zaskoczony i powiedzial "ze juz niedlugo oni beda
      lekarzami i musza sie uczyc" ale na moja prosbe a raczej rozkaz nie ogladali
      mnie. Gdy juz trafilam na porodowke (bez skurczy rozwarcia i nie gotowa do
      porodu), bylam badana przez dwie studentki z zagranicy, byly bardzo
      sympatyczne, bardzo sie staraly itd, ale ze przelezalam tam dobre klikanascie
      godzin i rodzilam w nocy to byli juz sami lekarze.
      W kazdym razie w innej sytuacji nie pozwolilabym na udzial studentow w porodzie
      (chociaz szczerze mowiac gdy tak cie boli ze myslisz ze zaraz umrzesz to jest
      ci to chyba obojetne kto jest na sali i kto cie oglada)
      Pozdrawiam
      iza
      • nonalavie Re: Studenci na Unii Lubelskiej 10.04.06, 10:20
        Hej, mój ginekolog , który pracuje na Unii, obiecał mi, że jeżeli on będzie
        przy porodzie to poprosi aby studenci wyszli.Powiedział, że mam prawo odmówić
        im i nikt nie będzie mi robił problemów. Zastanawiam się jednak czy to tylko
        dobra wola mojego lekarza czy wszyscy mają taką wyrozumiałość? Chyba jednak
        wszystko zależy od poszczególnych lekarzy. Jak się trafi, tak się ma.
        • gabi683 Re: Studenci na Unii Lubelskiej 10.04.06, 18:01
          Kazda kazdy pacjęt ma prawo poprosić aby studetow na sali nei bylo trzeba znać
          swoje prawa i nawet jak jest to klinika ,to masz prowo odmoić .Trzeba tylko
          stanowczo zaznaczyc ze sie tego nie chce.Ja lezlam na pomorzanach i na
          patologii i na porodowce powiedziłm ze studetow sobie nie zycze i bez zadnego
          gadania zostali wyproszeni jak mnie badano czy jak lezałm i rodzilm z męzem:)
          Tak więc Noski do gory trzeba umiec powiedziec NIE:)
          • pasta_i_basta Re: Studenci na Unii Lubelskiej 10.04.06, 18:34
            Myślę dokładnie tak samo ja Ty Gabi.
            Trzeba byc stanowczym.
            • julia30bb Re: do nonalavie 11.04.06, 09:34
              napisałam na priv.
    • zwirula Re: Studenci na Unii Lubelskiej 12.04.06, 20:14
      Hej,
      jakiś miesiąc temu leżałam na KMMP właśnie na Uni, no i fakt jest taki, że
      studentów jest całe morze. Z każdym porannym obchodem nowa grupa... ale lekarze
      byli tak mili i kulturalni, że pytali się, czy np. studenci mogą przeprowadzić
      ze mną wywiad, lub przeprowadzić badanie ginekologiczne.
      Na wywiad i obmacanie ;) brzucha zgodziłam się. Z badania wew. zrezygnowałam.
      Ja akurat trafiłam na lekarzy z powołaniem, byli naprawdę mili i troskliwi,
      odpowiadali na każde pytanie. Z pobytu w tym szpitalu do jednego tylko mogę się
      przyczepić... (któraś z dziewczyn już o tym pisała), że na oddziałach, w
      gabinetach lek. brakuje intymności, chodzi mi o paradowanie z "gołym tyłkiem"
      przed lekarzem.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka