panorama2
13.10.12, 21:07
Witam muszę napisać o swojej sytuacji, bo zwariuję, otóż moi teściowie byli w porządku do puki nie było wnuka, a później gdy się urodził to zwariowali. Przyjeżdżają do nas na dwa dnii w każdym tygodniu, teściowa zwala się bez pytania na urlopie tygodniowym, by pilnować wnusia. Oczywiście bez pytania, mąż nic nie ma przeciwko temu. Najgorsze jest zachowania teśćiowej, jak zobaczy małego to piszczy, gada jak najęta, lata, zagląda, gapi się jak karmię cycem, chodzi za mną krok w krok, ciąga po rękach, kołysze, trzącha, mały nawet nie zdąży zapłakać w śroodku noocy a ona już czatuje przy łóżeczku i siup na ręce, zawsze dobiega do dziecka przede mną i dosłownie wyrywa je z rąk, ja do dziecka nie jestem dopuszczana gdy ona jest, bo ona musi się wnusiem nacieszyć, a my go mamy co dzień. Czuje się jakby moje dziecko było własnością ogółu, a ja nic nie mam do powiedzenia. Najlepiej się czuję z dzieckiem sama, a te wizyty doprowadzają mnie do szału, nie mogę patrzeć na to zachowanie, czuję że wariuję, jak oni wyjeżdżają to odżywam, ale przecież nie mogę się od nich odciąć. Wielokrotnie zwracałam uwagę by teściowa nie nosiła wnuka na rękach, nie natrząchałą się nad nim i dała posiedzieć w ciszy i spokoju ( bo ja jestem osobą spokojną i nie toleruję wrzasków, chałasu i latania z małym), ale to nic nie daje, za każdym razem jest to samo, wyrywa mi dzieciaka dosłownie z rąk, a jak siedzi u mnie na rękach i tak zagląda i całuje.
Proszę napiszcie jak opędzić się od tej baby, bo czuję że wariuję. Czy ze mną może coś jest nie tak? Wizyty teściów doprowadzają mnie do łez, z włąszcza że nie mam poparcia w mężu. Mały po wizytach teściów i gdy go szarpią wyje jak opętany. Jak próbuje go odebrać to teściowa dalej lata z nim po chacie i trzącha - po prostu cyrk. Potem dzieciak dochodzi do siebie kilka dni. Boję się co będzie się działo, gdy mały będzie starszy i to my będziemy tam jeździć - nie wytrzymam tego wariactwa.
Co mam robić? jak ostudzić i uspokoić teściów? Proszę o rady.