Dodaj do ulubionych

Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika?

04.02.20, 16:52
Witam,

Alkoholik w rodzinie, sytuacja ciezka, stracil prace, mieszka u rodzicow, pije. Jednym slowem ma "opieke" i pelne zaplecze. Kilka razy byl juz na terapiach, nieskutecznie. Mysle ze ma glebokie problemy z samym soba i depresje, ktora chyba nigdy nie byla leczona.
"Zaopiekowanie" wywiera skutek odwrotny, jak to u alkoholika ale tak sie zastanawiam, czy oplacenie mu sesji u psychiatry lub psychoterapeuty, mam na mysli rzeczywiscie dobrego terapeuty, bedzie pomoca czy "pomoca"...?

Co sadzicie?
Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 04.02.20, 16:58
      leepka napisała:

      > tak sie zastanawiam, czy oplacenie mu sesji u psychiatry lub psychoterapeuty, mam na mysli
      > rzeczywiscie dobrego terapeuty, bedzie pomoca czy "pomoca"...?
      >
      > Co sadzicie?

      A alkoholik chce iść do terapeuty, ale go nie stać, czy w ogóle o tym nie myśli, bo nie ma zamiaru się leczyć?



      --
      W 1899 roku komisarz amerykańskiego urzędu patentowego Charles H. Duell ogłosił: "Wszystko, co mogło zostać wynalezione, już zostało wynalezione".
    • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 04.02.20, 18:15
      Jezeli dobrze kojarze, to juz tu pisalas w tej sprawie...
      Wroc do tamtego watku. Doradzalysmy terapie dla wspoluzaleznionych tobie.
      Teraz powtorze to samo.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • enith Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 04.02.20, 21:52
      Czyli w ciągu dwóch ostatnich lat nic się u was nie zmieniło. Brat nadal mieszka u rodziców, nadal ma wikt, opierunek i pełen komfort picia. Na terapię dla współuzależnionych, jak rozumiem, żadne z was (ty, rodzice) w ciągu tych dwóch lat nie poszło. W tej sytuacji organizowanie czy opłacanie czegokolwiek pijącemu bratu mija się z celem. Gdyby brat chciał się leczyć, już dawno podjął jakieś starania w tym kierunku. Są terapie darmowe, są ośrodki AA oferujące profesjonalną pomoc tak alkoholikom, jak i ich rodzinom. Ale trzeba chcieć, a u was pomocy nie chce nikt, ani brat, ani wy. Żadne z was nie jest skłonne podjąć trudu leczenia czy choćby odciąć brata/syna od środków, które mu uprawianie nałogu ułatwiają. Podejrzewam, że w momencie, gdy brat zacznie bardzo poważnie chorować, ubezwłasnowolnicie go i zrzucicie się solidarnie na ośrodek opieki, by tam miał profesjonalną pomoc.
    • 12gram Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 00:15
      Alkoholikowi trzeba umieć pomagać stanowczo. Ani ty ani rodzice tego nie umieją i zapewne na swoje terapie nie poszliście, prawda?
      Więc najlepszy efekt da, jak opłacisz SOBIE profesjonalną terapię współuzależnień.
    • leepka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 16:18
      U rodzicow rzeczywiscie nic sie nie zmienilo, i rzeczywiscie moj brat ma wikt i opierunek.
      Ja natomiast przeczytalam wasze wypowiedzi dwa lata temu i uslyszalam co mowicie. Bylam na terapii i nie dokladam sie do wydatkow rodzicow, nie sponsoruje nic i nie okradam wlasnej corki, jak to bylyscie uprzejme nazwac.
      Terapia o ktorej mysle w tej chwili to nie terapia nakierowana na uzaleznienie. Mysle ze moj brat choruje na depresje, i mysle ze u niego zaczela sie ona przed tym jak wpadl w alkoholizm. Dodatkowo alkoholizm sam w sobie moze rowniez depresje powodowac. Nie mam wrazenia zeby ktorys z jego terapeutow sie tym problemem zajal, nikt w kazdym razie nie wdrozyl nigdy leczenia farmakologicznego, pomimo prob samobojczych. Ja rowniez przeszlam depresje i leczenie wygladalo zupelnie inaczej....
      Na razie jest to zreszta tylko gdybanie. Nie wiem jeszcze czy moj brat chce sie leczyc. Zastanawiam sie tylko czy terapia nakierowana na depresje i jej przyczyny nie umozliwilaby bardziej skutecznego leczenia uzaleznienia pozniej. Oczywiscie caly czas pod warunkiem ze on bedzie tego chcial.

      • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 16:26
        Nie pytalas brata, czy bedzie tego chcial, jak rozumiem, ale pytasz obcych, czy to ma sens ?
        Depresja zdaje sie zajmuja sie psychiatrzy, nie terapeuci.
        Twoja wlasna terapia, hm... powstrzymujesz sie od finansowania brata, ale nadal zajmujesz sie jego sprawami, poza nim. Chyba nie do konca przestalas byc wspoluzalezniona...

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 16:29
          Dobra, dopowiem - nie masz wplywu na zachowanie brata. Nie masz wplywu na zachowanie rodzicow. Mieszkasz daleko.
          Dopoki rodzice, lub jedno z nich, czynnie wspomagaja picie brata, nie zdzialasz NIC.

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • leepka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 17:10
          Nie zajmuje sie jego sprawami, zastanawiam sie. Oczywiscie ze nie mam wplywu na ich zachowanie, nic takiego nie napisalam. Czy wedlug ciebie powinnam ich wszystkich wyrzucic z mysli i pamieci bo jeden pije a reszta jest wspoluzalezniona? Przeciez to tak nie dziala.
          Spojrz na to inaczej, widzisz ze osoba bliska ma objawy depresji. Zostawiasz ja sama sobie czy raczej starasz sie naklonic do wizyty u lekarza?
          • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 17:36
            leepka napisała:

            > Nie zajmuje sie jego sprawami, zastanawiam sie. Oczywiscie ze nie mam wplywu na
            > ich zachowanie, nic takiego nie napisalam. Czy wedlug ciebie powinnam ich wszy
            > stkich wyrzucic z mysli i pamieci bo jeden pije a reszta jest wspoluzalezniona?

            Z pamieci - nie. Natomiast mysli o pomocy komus z nich imo powinnas sie wyzbyc.
            Pisalas, ze matka byla na terapii dla wspoluzaleznionych. Nie pomoglo.

            > Spojrz na to inaczej, widzisz ze osoba bliska ma objawy depresji. Zostawiasz ja
            > sama sobie czy raczej starasz sie naklonic do wizyty u lekarza?

            A ty sie starasz ? Z jakim skutkiem i od jak dawna ? Oraz - kiedy ostatnio widzialas/kontaktowalas sie z bratem i czy ta depresja to twoja diagnoza ?
            Nie wierze w to, co brat twierdzi, ze nie dostal zadnych lekow. Ze nie chcial brac, to owszem, uwierze.

            Zrozum, zdalnie nie zrobisz naprawde nic. Blizsi, stale w zyciu brata obecni rodzice wspomagaja jego picie. Jestes sama przeciw wszystkim i daleko.




            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • enith Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 17:07
        Najpierw spytaj brata, jak on widzi kwestię swojego leczenia, a potem ewentualnie pomóż mu znaleźć psychiatrę.

        Skąd wiesz, że po próbach samobójczych nie było wdrożone leczenie farmakologiczne? Brata nie zatrzymano wtedy w szpitalu psychiatrycznym na obserwacji? Jego terapeuci nie wiedzieli o tych próbach samobójczych?
          • eriu Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 09.02.20, 19:49
            Brat musi chcieć wyzdrowieć czy to z alkoholizmu czy z depresji.

            Jeśli jego terapeuci nie wiedzieli o próbach samobójczych (niepotwierdzonych, równie dobrze to mogło być gadanie "zabiję się bo o mnie nie dbacie, nie chcecie mi dać pieniędzy") to żadna z tego próba terapii. Terapeuta o takich rzeczach musi wiedzieć żeby wiedzieć jak działać i przede wszystkich, które problemy są aktualnie najważniejsze.

            Poza tym jak sobie to wyobrażasz: będziesz bratu dawać pieniądze - skąd gwarancja, że nie przepije ich, opłacisz wizytę a brat odwoła odpowiednio wcześnie i odbierze pieniądze i przepije a terapeuta nie będzie się przed Tobą tłumaczył czy wizyta się odbyła, bo ma kontrakt ustalony ze swoim pacjentem czyli że swoim bratem.

            A z mojej prywatnej perspektywy - też mi się zdarzało płacić bliskiej osobie za terapeutę - szczerze mówiąc z mojej perspektywy niewiele to dało. Owszem specjalista był super i co z tego jak ta osoba sama nie dbała potem żeby chodzić i do tego moje wysiłki z opłaceniem nie zostały docenione. Nie że potrzebuję jakiegoś dziękczynienia, bo cieszył mnie sam fakt pomocy tej osobie, ale ten dobry gest tylko spotęgował postawę roszczeniową w przyszłości.

            Rozumiem jak bardzo może boleć taka bezsilność, ale to brat musi podjąć pewne decyzje i zacząć walczyć o swoje zdrowie. Żadne Twoje chęci bez jego woli nie odniosą skutku.

            --
            Being alone is fine. Being alone together id perfect.
            66/93/95
      • panna.nasturcja Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 18:08
        Jak sobie wyobrażasz farmakologiczne leczenie depresji u osoby w ciągu alkoholowym?

        Zrozum, nie pomożesz ani bratu, ani rodzicom, jeśli oni sami nie będą widzieli, że ich sytuacja jest zła i nie będą jej chcieli zmienić. A nie chcą. Ani brat, który ma środowisko domowe pięknie wspomagające jego picie, ani rodzice, skoro matka była na terapii dla współuzależnionych, wie gdzie szukać pomocy i jak, ale nie zamierza tego robić.

        Super, że przestałaś utrzymywać alkoholika i dostarczać mu pieniądze na picie.
        Teraz jeszcze przestań się tym piciem interesować.
        Wciąż jesteś bardzo poważnie współuzależniona.
        Próbowałaś pójść do grup AA dla rodzin? Albo na otwarte spotkanie dla samych alkoholików w AA (bywają takie) - oni by Co dokładnie pokazali jak pomagasz bratu się staczać.
      • 12gram Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 07.02.20, 00:39
        nic nie sponsorujesz ale mocno chcesz opłacić sesje terapeutyczne bratu który nie ma żadnych chęci na nie chodzić?
        znajomy jest alkoholikiem. terapię podejmował kilka razy ale trzeźwy zaczął być dopiero jak żona go postawiła przed faktem że albo leczenie albo wynocha, i szef w pracy powiedział mu to samo. Wtedy świadomie sam na terapię poszedł i chodzi na spotkania ciągle.

        twój brat już na terapiach btył, więc doskonale wie gdzie pomoc znaleźć.
        Ale twój brat ma rodziców którzy jego picie chronią , nie ma motywacji do zmian. A sam trzeźwieć nie chce.

        Tak, alkoholicy bywają w ciążki ch depresjach a alkohol je jeszcze bardziej potęguje. Jeśl twój brat nic z tym nie robi, to znaczy, że nie chce zmian. I kłamie ci że żadnych leków nie dostał i że to lekarze nie chcą go leczyć.

    • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 05.02.20, 18:21
      Autorko, jeszcze takie pytanie pomocnicze (nie odpowiadaj, ono jest dla ciebie, nie dla nas) - ile ty naprawde wiesz ? Kiedy ostatnio widzialas brata, czy kiedykolwiek rozmawialas z jego lekarzami/szpitalem/terapeuta, czy wiesz tylko to, co mowi ci rodzina ? Czy jestes pewna, ze mowia prawde, cala prawde i tylko prawde ?

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • enith Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 06.02.20, 06:17
        tt-tka napisała:

        > Autorko, jeszcze takie pytanie pomocnicze (nie odpowiadaj, ono jest dla ciebie,
        > nie dla nas) - ile ty naprawde wiesz ?

        To jest bardzo dobre pytanie dla autorki wątku. Mieszka poza krajem i wszystkie informacje o stanie zdrowia brata otrzymuje albo od tego brata albo od rodziców ułatwiających mu kontynuowanie nałogu. Podejrzewam więc, że Leepka ma tak naprawdę mocno ograniczoną wiedzę o faktycznej sytuacji w domu rodzinnym. Tym bardziej więc nie powinna wyrywać się przed szereg z szukaniem bratu terapii i opłacaniem jej. Brat, gdy i o ile dotrze do tego momentu w życiu, poprosi o pomoc i wtedy będzie można mu ją zaoferować bez poczucia, że po raz kolejny traci się czas, energię i środki.
        Ja na jej miejscu skupiłabym się na przekonywaniu rodziców, którzy są współodpowiedzialni za utrzymywanie syna w nałogu, by sami podjęli się terapii. Bez tego szanse na skuteczną terapię brata są w zasadzie zerowe, bo brat nie ma zwyczajnie żadnej motywacji, by leczenie podjąć.
    • 71tosia Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 06.02.20, 00:57
      moze bedzie pomocne:
      terapianowezycie.pl/jak-przekonac-alkoholika-do-podjecia-leczenia/
      Wydaje mi sie wychodzenie z uzależnienia praktycznie nigdy nie odbywa sie bez upadków i powrotów do nałogu, jak z papierosami - zwykle ludzie próbują wiele razy zanim się uda. Wiec myślę ze i dla twojego brata jest cień nadziej. Wazne by znalazl psychiatrę ktory zajmie sie jego problemami wielowymiarowo, bo jak sama piszesz alkoholizm moze byc tu rzeczą wtórną do innych problemow psychicznych.
      ps psychologowie chyba odchodzą od teorii 'sięgnie dna to sie nawróci', przeciwnie podkreślają rolą wsparcia ze strony bliskich w wychodzeniu z nałogu, tyle ze to wsparcie musi byc madre.
    • ida_marcowa1 Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 06.02.20, 14:13
      W dobrym ośrodku leczenia uzależnień będzie leczenie kompleksowe. Mam koleżankę, która w taki pracuje i z tego co mówi większość ich pacjentów leczonych z powodu uzależnienia jest na lekach antydepresyjnych. Odchodzi się od metody " twardej" konfrontacji alkoholika z rzeczywistością, raczej obchodzą się z nim jak z jajem, bo ma tak kruchą konstrukcję psychiczną...
      Nie jestem przekonana do samego leczenia przeciwdepresyjnego. Jak podać leki, kiedy człowiek jest pijany ( interakcje)? Kto ma tego pilnować jak on zapije? Dla mnie lepszą opcją jest zamknięty ośrodek, najlepiej gdzieś daleko od miejsca zamieszkania.
    • walentyna_w_kosmosie Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 08.02.20, 13:43
      To nie jest wszystko proste. W teorii oczywiście alkoholik musi sam chcieć się leczyć i bez jego chęci nic z tego nie będzie. Natomiast w różnym czasie i w różnych okolicznościach dana osoba może do takiej decyzji dojrzeć. Mój wujek, wieloletnik alkoholik, już po pięćdziesiątce będąc, dzięki staraniom rodziny trafił na przymusową kilkutygodniową terapię. Wcześniej groził bliskim samobójstwem, jeśli coś takiego go spotka. Po pobycie w ośrodku przestał pić i jest trzeźwy już od kilku lat... Życie...
      • tt-tka Re: Pomoc czy "pomoc" dla alkoholika? 08.02.20, 13:51
        W opisywanej sytuacji alkoholik, jeszcze dwa lata temu (a zapewne i teraz) posiadacz wlasnego mieszkania mieszkal u rodzicow i rodzice bardzo sie staraja, zeby on pic nie przestal. Karmia, opieraja, opatruja...
        Gosc byl na terapii czy nawet kilku, matka byla na terapii dla wspoluzaleznionych (albo tylko tak twierdzi/a) i nic. Nie zmieni tego corkosiostra mieszkajaca w innym kraju i potrzebna, jak sie zdaje, tylko jako kasodajka.

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka