Dodaj do ulubionych

UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu!!!!

IP: *.toya.net.pl 28.04.06, 10:01
W końcu przenoszę się z tej przygnębionej Łodzi - do Warszawy. To już jutro.
1. W Warszawie zarobki kilka razy większe niż w Łodzi.
2. Mieszkać sobie można np. w miasteczkach wokół Warszawy - tanio i dobry
dojazd, zielono.
3. Po 50-siątce też można pracować - nawet w ochronie min. 8 zł za godzinę, a
nie jak w Łodzi - 3 zł.
4. Tam są zupełnie inni ludzie - jacyś zadowoleni z życia, uśmiechnięci, coś
osiągnęli w życiu.

Mówię Wam, uciekajcie z Łodzi - to tonący okręt.
Tu jak już ktoś ma pracę za 1 000 zł to zachowuje się tak, jakby robił życiową
karierę.
Pracę znalazłam w ciągu 2 tygodni - a w Łodzi? - 2 lata wystarczy???

Marta

Obserwuj wątek
    • profes79 Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 10:24
      Szerokiej drogi, już czas!
    • dwiejedynki Łódź - nie dla średniaków. Powodzenia .z D.N.A 28.04.06, 10:26
      nie wygrasz ( swym formatem - przypis). A w tym mieście przetrwaja jedynie
      najsilniejsi, jak te wyspy w głębokim morzu najsłabszych, sprzedajacych swe
      życie po 1000Pln co miesiąc.

      Przynajmniej już wiesz, kim jesteś...taka to Twoja łódzka lekcja była.
    • geograf Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 10:40
      Pięknie idealizujesz.

      Ale i tak życzę powodzenia, szczególnie w dojazdach spod Warszawy;-)

      Pozdrawiam, przesiedlony łodzianin;-)
    • Gość: Ingo Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu IP: 213.17.170.* 28.04.06, 10:50
      Od razu zawitaj na Pradze, Woli, Włochach. Od razu zobaczysz tych milionerów
      usmiechniętych i zadowolonych z życia.
    • panzerviii Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 11:41
      Marta, prawdopodobnie masz sciane za plecami, jak rozumiem nie masz pracy w
      Łodzi.

      Ja byłem boat manem od razu po studiach. I oceniam to jako najgorszy okres w
      swoim zyciu. Dostałem trzy pensjej mojej mamy i poczułem się jak król, .....
      dopóki nie wynajałem mieszkania, koszty zycia były ogromne. Takiego cwaniactwa
      jak w Waie to nigdzie nie widziałem, zetkniesz się z tym już przy wynajeciu
      mieszkania lub pokoju, niemal kazdy będzie chciał cię wycyckac. Ja np,
      przyjeżdzając do umówionego mieszkania dowiedziałęm się, że Pan z którym się na
      klatce minałem już je wynajął.

      do tego dojdzie potworna pogarda jaką Warszawiacy z drugiego pokolenia no i ci
      z róznych Banioch Otwocków okazują Lodzermenszom. Dopiero tam zostałem kibicem
      Widzewa.

      Nie widziałem uśmiechniętych ludzi, nie widziałem zyczliwych ludzi !!!!! no
      moze poza tymi którzy reprezentuja tę stara warszawe sprzed powstania. Tak
      nieuprzejmych ekspedientek wŁodzi nie znajdziesz.

      I pamietaj, że Łodzianie wyjątkowo trudno adaptuja się do Warszawy. Będziesz
      spędzać każdy weekend w Łodzi, bo blisko, beziesz ciagle w rozkroku pomiedzy
      jednym mistem a drugim. Nigdy nie będziesz u siebie. Tacy mieszkańcy siedlec
      Biłgorajów Radomiów Olsztynów adaptują się duzo sprawniej, taki wie, ze w
      miejscu urodzenia czeka posada ekspedientki za 600 lub urząd pracy, więc wgryza
      sie w wawe pazurami, mimikra jest niesamowita. po trzech latach zaczyna się
      zachowywac jak warszawiak. To trochę jak Polacy w latach 80 w NY po roku juz
      byli amerykany. Z Łodzianami jest inaczej, w każdej firmie znajdziesz ze 10 %
      Łodzian, oferta kultularna wcale nie jest gorsz, a napewno tańsza, na zakupy
      też będziesz jexdzic do Łodzi bo taniej, chocby po to zeby się ubrac, a do
      tego co jakiś czas beziesz spotykać kloegów koleżanki, którzy w Łodzi robią
      kariere - prawdziwą bynajmniej nie 1000 zł. w Philipsie (fakt wygłupili się i
      mają problemy ze skompletowaniem załogi), nie płacą połowy pensji za mieszkania
      i oszczędzają prawdziwe pieniądze.

      Ja wroćiłem do Łodzi, zresztą zarabiam teraz więcej, ale to szczegół. jedyne
      czego załuje to spóźnionej decyzji powrotu, powinienem wrócic rok wczesniej po
      półrroku, a nie ksisic się następny rok.

      Teraz jak jadę sluzbowo do Wawy, to w zyrardowie mam odruch wymiotny,
      potęgujący się na centralnym, i który mi mija po powrocie już w
      Skierniewiciach - sympatyczne miasto tak na margineise
      • panzerviii moze to dobrze ja wyjezdzając uswiadomiłem sobie 28.04.06, 11:46
        jak bardzo kocham moje miasto
      • Gość: Boatman Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu IP: *.local / 212.180.147.* 28.04.06, 12:13
        Nie to, żebym był takim entuzjastą Wawki, ale to co piszesz, to zbitka
        stereotypów i uprzedzeń.
      • geograf Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 12:14
        Ech...
        A tu kolejna skrajna osoba.
        To czy ktoś "żyje w rozkroku" zależy od danej osoby. Niektórzy potrafią zacząć żyć w nowym miejscu, a nie wspomnieniami.
        I nie przesadzajmy z tym cwaniactwem-tak jest wszędzie.
        Zresztą dużo by można pisać, długo możnaby konfrontować te dwa miasta.

        Natomiast w Warszawie z całą pewnością jest czyściej...
    • moheras Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 13:03
      W końcu przenoszę się z tej przygnębionej Łodzi - do Warszawy. To już jutro.
      > 1. W Warszawie zarobki kilka razy większe niż w Łodzi.

      Ha ha ha ha!! O 50% wieksze ale koszty zycia rowniez. Porownaj sobie np. metr
      kwadratowy mieszkania

      "2. Mieszkać sobie można np. w miasteczkach wokół Warszawy - tanio i dobry
      > dojazd, zielono."

      Ha ha ha ha! Dobry dojazd, przyjemnego czekania w korkach. Dolaczysz do elity
      polskiego spoleczenstwa spod grojca...

      "3. Po 50-siątce też można pracować - nawet w ochronie min. 8 zł za godzinę, a
      > nie jak w Łodzi - 3 "

      Widac martusiu ambitna jestes, moze dobrze ze wyjezdzasz... Ha ha ha

      ". Tam są zupełnie inni ludzie - jacyś zadowoleni z życia, uśmiechnięci, coś
      > osiągnęli w życiu."

      Jeszcze zatesknisz za normalnymi ludzmi. No ale czlowiek najl;epiej uczy soie
      na swoich bledach

      > Mówię Wam, uciekajcie z Łodzi - to tonący okręt.
      > Tu jak już ktoś ma pracę za 1 000 zł to zachowuje się tak, jakby robił życiową
      > karierę.
      > Pracę znalazłam w ciągu 2 tygodni - a w Łodzi? - 2 lata wystarczy???
      >
      > Marta
      >
      Za 1000PLN to w lodzi malo kto jest chetny do pracy, jesli nie znasz jezykow i
      nie masz kwalifikacji to bedzie ci bardzo trudno, z kwalifikacjami (znajomosc
      jezyka wyzsze studia i jakas praktyka) spokojnie w ciagu 2 - 5 miesiecy
      znajdziesz za 2 - 2,5tys.






    • hubar Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 13:44
      Powiem ci to co sama określiłaś - WYJAZD z Łódzi i żebym Cie tu więcej nie widział!

      Życzę powodzenia w poszukiwaniu pracy, skoro w Łodzi ci sie nie udało przez 2
      lata, niezły mózg z ciebie, skoro albo nikt nie chciał cię przyjąć, albo ty
      nigdzie nie chciałaś pracować.
      • Gość: nigd Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu IP: *.retsat1.com.pl 28.04.06, 16:34
        hubar napisał:

        > Życzę powodzenia w poszukiwaniu pracy, skoro w Łodzi ci sie nie udało przez 2
        > lata, niezły mózg z ciebie, skoro albo nikt nie chciał cię przyjąć, albo ty
        > nigdzie nie chciałaś pracować.

        A jak zacząć życie za 800 zł? Tobie się udało znaleźć pracę własnym spospobem?
        Fajnie. Ja znam dużo osób, które nie są kiepskie w mózgu, i albo pracują za 800
        zł nie wiedząc jakby tu się utrzymać, albo w ogóle im się nie udaje pracy
        znaleźć, chociaż i wykształcenie mają i umiejętności.
        Nie można tak równać wszsytkiego. Często sam mózg nie wystarczy, trzeba mieć
        jeszcze szczęście, albo plecy.
    • brite Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 17:55
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > 1. W Warszawie zarobki kilka razy większe niż w Łodzi.

      Proporcjonalnie, razem z kosztami utrzymania.

      > 2. Mieszkać sobie można np. w miasteczkach wokół Warszawy - tanio i dobry
      > dojazd, zielono.

      Można. Ale po co, skoro tu mam tramwajem 20 minut do centrum?

      > 3. Po 50-siątce też można pracować - nawet w ochronie min. 8 zł za godzinę, a
      > nie jak w Łodzi - 3 zł.

      Patrz odpowiedź na punkt 1

      > 4. Tam są zupełnie inni ludzie - jacyś zadowoleni z życia, uśmiechnięci, coś
      > osiągnęli w życiu.

      Pozoranci z przerośniętymi ambicjami i wybujałą wyobraźnią, głównie wspinające
      się po trupach miernoty nastawione na szybki wynik.

      > Mówię Wam, uciekajcie z Łodzi - to tonący okręt.

      Gdzie tam, dziury się powoli zalepia, ale jeszcze kilka trzeba zostawić
      otwartych, żeby szczury pozmykały.

      > Tu jak już ktoś ma pracę za 1 000 zł to zachowuje się tak, jakby robił życiową
      > karierę.
      > Pracę znalazłam w ciągu 2 tygodni - a w Łodzi? - 2 lata wystarczy???

      Pracę można znaleźć i w tydzień, ogłoszeń jest mnóstwo.
      Gwoli ciekawości - w jakiej branży i na jakim stanowisku?
      • zasina Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 19:01
        Zawsze najłatwiej jest uciec, trudniej zostać i próbować coś zmienić...
        • oto_nowy_login Zostać, ale dokąd... 03.05.06, 08:00
          zasina napisał:

          > Zawsze najłatwiej jest uciec, trudniej zostać i próbować coś zmienić...

          Kłamiesz. Wcale nie zawsze. Równie trudno może być właśnie wyjechać, poddać się
          o pogodzić z tym, że życia może nie starczyć, żeby móc tu jakoś godnie żyć. Na
          poziomie swoich umiejętności, wykształcenia, czy chociażby marzeń.

          Poza tym nie każdy ma dar do końca swoich dni czuć nawiną chęć próbowania zmiany
          czegoś.
          • zasina Re: Zostać, ale dokąd... 03.05.06, 11:42
            ale w życiu (wg mnie) nie warto się poddawać
          • zasina Re: Zostać, ale dokąd... 03.05.06, 11:42
            ale w życiu (wg mnie) nie warto się poddawać
      • zasina Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 28.04.06, 19:01
        Zawsze najłatwiej jest uciec, trudniej zostać i próbować coś zmienić...
        • Gość: bosman Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu IP: *.toya.net.pl 02.05.06, 18:58
          A w jaki sposób przeciętny łodziani może coś zmienić?
          • zasina Re: UniQa ucieka - ja też - do Warszawy - w końcu 02.05.06, 22:07
            Jak? No cóż, samodzielnie trudno jest czegokolwiek dokonać. Ale w Łodzi istnieje pare porządnych stowarzyszeń, do których można się przyłączyć i wspólnie działać na rzecz naszego miasta. To bardzo ważne - im więcej będzie lokalnych patriotów, którzy mają chęć do działania, tym lepiej wróżyć to będzie jego przyszłości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka