hony
09.11.06, 15:21
Potrzebuję aby ktoś z zewnątrz skomentował całą sytuację bo już sama nie wiem
czy to ja źle postępuję ale po kolei. Mamy konflikt z nauczycielką córki,
uczy ona zajęć KF. Generalnie zaczęła od początku roku szkolnego czepiać się
o wszystko małej (III kl)to zły strój, kiedy inne dzieci miały jeszcze
bardziej kolorowy to złe zachowanie kiedy to inne dziewczynki nielepiej się
zachowywały. Poszłam więc do niej porozmawiać ale on mnie potrkatowała jakbym
była jeje uczennicą , zero dialogu. Zgłosiłam problem do wychowawcy. Kiiedy
jednak córa opowiedzała mi jak to pani (ok.25lat) od wariatów i kretynów
zgłosiłam dyrekcji. Dyrekcja nic w tym kierunku nie robi, inni rodzice się
tym nie przejmują, a młoda teraz dopiero obrywa. Musi wysłuchiwać jaka to ja
jestem złośliwa i że złamała reguły bo o wszystkim mi opowiedziała.Przy
dziecku źle na panią nic nie mówię. Jak postępować, znowu mam do niej iść i
mówić jak do ściany. Bo ona ma mnie za nic. Znowu usłyszę jak się pani
niepodoba to proszę zmienić szkołę.