Dodaj do ulubionych

naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł

04.10.06, 12:04
Wklejam wam ciekawy artykul o porodach kleszczowych i nacieciach krocza z
najnowszego numeru "Ginekologii praktycznej". Tu tez pisza ze epizjotomia
jest szkodliwa i przyczynia sie do wiekszej ilosci uszkodzen zwieracza odbytu
niż brak naciecia. Mam nadzieje ze niejeden ginekolog to przeczyta.



Wstęp

Częstość niewydolności zwieraczy odbytu (NZO) w Polsce jest nieznana. W
Wielkiej Brytanii 4,2 osoby na 1000 mieszkańców cierpi na różnego stopnia
NZO, we Francji na nietrzymanie stolca i/lub gazów cierpi 2 mln ludzi [1].
Najczęstszą przyczyną niewydolności zwieraczy odbytu są ich poporodowe
uszkodzenia. Klinicznie jawne uszkodzenia zwieraczy odbytu (tj. III i IV
stopnia) przy porodzie drogami natury występują, wg różnych autorów 0,5–9% [2–
7]. Najczęstszym typem uszkodzenia jest częściowy uraz zwieracza zewnętrznego
odbytu (ZZO), zazwyczaj niewykrywany w czasie porodu i bezobjawowy [8–11].
Pomimo wielu położniczych czynników ryzyka uszkodzeń zwieraczy odbytu (m.in.
porodów z zastosowaniem kleszczy położniczych), do poporodowych uszkodzeń
zwieraczy odbytu dochodzi nawet po prawidłowych porodach i przez wiele lat po
porodzie pozostają one u większości kobiet bezobjawowe, najprawdopodobniej z
uwagi na kompensację uszkodzenia przez pozostałą masę zwieraczy oraz to, że
na odruch defekacji ma wpływ także wiele innych czynników, jak m.in. czucie
anorektalne, wielkość kąta odbytowo-odbytniczego (tj. Parksa), pojemność
bańki odbytnicy [12, 13]. Kolejnym ważnym uzasadnieniem faktu, że nie zawsze
w przypadku urazu położniczego zwieraczy dochodzi do inkontynencji jest to,
że podstawowym mięśniem odpowiedzialnym za kontynencję jest mięsień łonowo-
odbytniczy, który znajduje się na tylnym obwodzie odbytu, i który w trakcie
porodu nie ulega uszkodzeniu. Najprawdopodobniej jego kompensacyjne działanie
jest przyczyną tego, że nie zawsze, mimo uszkodzenia ZZO, dochodzi do
wystąpienia objawów nietrzymania stolca i/lub gazów. Objawy nietrzymania
gazów i stolca po porodzie drogami natury obserwuje się u 13–25% pacjentek, w
tym u ok. 13% pierwiastek i ok. 23% wieloródek [2, 8, 10]. W badaniach
obrazowych (tj. gł. w endosonografii) uszkodzenia jednego lub obu zwieraczy
odbytu wykrywa się u 35% pierwiastek i 44% wieloródek z tym, że u 40%
wieloródek istniały one już przed kolejnym porodem, co wskazuje, iż
najbardziej narażone na uszkodzenie zwieraczy odbytu są kobiety rodzące po
raz pierwszy [2, 3, 8, 10, 14, 15]. Wieloródki są mniej narażone na powstanie
nowych uszkodzeń zwieraczy odbytu, jednak wraz z kolejnym porodem może do
nich dochodzić, wtedy także objawy NZO mogą wystąpić po raz pierwszy. W wielu
prospektywnych badaniach wykazano, że do uszkodzenia zwieraczy odbytu
dochodzi w ponad 60% przypadków porodów z zastosowaniem kleszczy
położniczych, w przeciwieństwie do porodów z zastosowaniem próżnociągu, po
zastosowaniu którego nie dochodziło wcale lub bardzo rzadko do tego rodzaju
uszkodzeń. W związku z tym pojawiły się opinie kwestionujące użyteczność
kleszczy na rzecz vacuum [3, 8, 16-18].

Czynniki ryzyka uszkodzeń zwieraczy odbytu. Porody kleszczowe

Do położniczych czynników ryzyka uszkodzenia zwieraczy odbytu należą: porody
zabiegowe – kleszcze, próżnociąg, pierwszy poród, duży płód, przedłużający
się I i II okres porodu, zwłaszcza >60 min, położenie potylicowe tylne płodu,
ułożenia odgięciowe, nacięcie krocza, zwłaszcza pośrodkowe, zastosowanie
oksytocyny podczas porodu, znieczulenie zewnątrzoponowe, blokada nerwu
sromowego [6, 10, 17, 19, 20]. Oczywiście, nie wszystkie z wymienionych
czynników są jednogłośnie przez wszystkich autorów uznawane za czynniki
ryzyka NZO. Niektórzy nie potwierdzili związku między zastosowaniem
znieczulenia zewnątrzoponowego i oksytocyny w czasie porodu a zwiększonym
ryzykiem pęknięć krocza III i IV stopnia. Natomiast istnieje zgodność, że
szczególne ryzyko uszkodzenia zwieraczy odbytu występuje w porodach
zabiegowych, a zwłaszcza z zastosowaniem kleszczy położniczych. Dane w
piśmiennictwie wskazują, iż do uszkodzeń zwieraczy odbytu dochodzi nawet u
80% pacjentek po porodach kleszczowych. Po zastosowaniu próżnociągu
położniczego ma to miejsce u 21% kobiet [3, 8]. Objawy nietrzymania stolca
występują u 38% pacjentek po porodach kleszczowych i u 0–12% po zastosowaniu
próżnociągu [3, 5]. Wskazaniami do porodów zabiegowych są najczęściej:
zagrażająca ciężka zamartwica płodu przy istnieniu warunków położniczych do
założenia kleszczy, VE (vacuum extractor), brak postępu w II okresie porodu,
zagrażająca rzucawka, rzucawka w II okresie porodu, konieczność skrócenia II
okresu porodu ze względów matczynych (choroby matki – choroby serca,
padaczka, choroby siatkówki i in.), brak współpracy pacjentki w czasie
porodu. Nie zawsze także istnieje możliwość wykonania natychmiastowego cięcia
cesarskiego, w przypadku którego czas wydobycia dziecka jest znacznie dłuższy
niż podczas zastosowania kleszczy, czy VE, ze względów choćby czysto
organizacyjnych (przewiezienie pacjentki na blok, przygotowanie zestawu
narzędzi, znieczulenie itp.). Dlatego, pomimo potencjalnego ryzyka związanego
z użyciem kleszczy położniczych, w niektórych przypadkach jest to znakomita
metoda na błyskawiczne wydobycie płodu w przypadkach zagrożenia jego życia. Z
uwagi na ryzyko, jakie kleszcze stanowią dla zdrowia (zwieraczy) matki, w
piśmiennictwie zwraca się uwagę, aby osoba wykonująca ten zabieg miała
doświadczenie w jego prowadzeniu. Takie zalecenie jest oczywiste, lecz nie
zawsze wykonalne. Wiadomo, że doświadczony położnik był kiedyś
niedoświadczonym lekarzem i aby nabyć wprawę w zakładaniu kleszczy musiał je
przynajmniej kilkakrotnie założyć. Po drugie, warunki w sali porodowej na
dyżurze są bardzo różne i niejednokrotnie młody położnik jest zmuszony
prowadzić poród samodzielnie. Po trzecie, szczególnie w obecnej dobie postawy
roszczeniowej pacjentów i groźby sprawy sądowej w przypadku urodzenia dziecka
w gorszym stanie, sprawą priorytetową dla położnika staje się wydobycie
dobrego dziecka, niezależnie od szkód wyrządzonych matce. Szkolenia młodych
położników w prowadzeniu porodów kleszczowych (np. na fantomie) wydają się
więc, w świetle powyższych przykładów, najbardziej efektywną formą prewencji
urazom zwieraczy odbytu u rodzących.

Dlaczego kleszcze są tak urazowe, a próżnociąg nie?

Istnieje kilka powodów większej urazowości tkanek krocza powodowanej przez
kleszcze położnicze. Po pierwsze, łyżki kleszczy, niezależnie od rodzaju,
zajmują i tak ograniczoną przestrzeń w kanale rodnym, powodując napór na
tkanki miękkie. Ponadto, przy nieumiejętnie wykonanej trakcji, nie dochodzi
do rotacji główki w kanale rodnym, co sprawia, że przechodzi ona przez
poszczególne części kanału rodnego większym obwodem, stanowiąc dodatkową
przyczynę zwiększonego napięcia tkanek. Dla porównania, pelota próżnociągu
nie zajmuje miejsca w kanale rodnym, a przy wykonywaniu trakcji dochodzi do
spontanicznej rotacji główki w kanale rodnym. W efekcie, z uwagi na
porównywalną liczbę powikłań płodowych po zastosowaniu kleszczy i próżnociągu
(kleszcze – więcej uszkodzeń twarzy płodu, próżnociąg – więcej krwiaków
podpowięziowych, podskórnych; podobna częstość żółtaczki noworodków, wylewów
podspojówkowych), przy zdecydowanie większym ryzyku uszkodzeń zwieraczy
odbytu u rodzącej przy zastosowaniu kleszczy położniczych, próżnociąg należy
traktować jako narzędzie pierwszego wyboru przy konieczności zabiegowego
ukończenia porodu [3].

Nacięcie krocza – ochrona czy ryzyko?

Nacięcie krocza jest wykonywane w celu skrócenia II okresu porodu, dzięki
czemu działa ochraniająco na mięśnie przepony moczowo-płciowej, zwłaszcza
poprzez powodowanie kontrolowanego pęknięcia ułatwiającego odtworzenie
warunków anatomicznych podczas zeszycia krocza
Obserwuj wątek
    • agawa5 cd 04.10.06, 12:05
      Nacięcie krocza jest wykonywane w celu skrócenia II okresu porodu, dzięki czemu
      działa ochraniająco na mięśnie przepony moczowo-płciowej, zwłaszcza poprzez
      powodowanie kontrolowanego pęknięcia ułatwiającego odtworzenie warunków
      anatomicznych podczas zeszycia krocza. Dodatkowo, nacięcie zwiększa przestrzeń
      wychodu, co powoduje zmniejszenie nacisku tkanek krocza na główkę płodu,
      istotne w przypadku porodu przedwczesnego. W praktyce położniczej stosuje się 2
      rodzaje nacięcia krocza przy porodzie: nacięcie pośrodkowo-boczne oraz rzadko
      stosowane w Europie, nacięcie pośrodkowe. Nacięcie pośrodkowe związane jest z
      mniejszym urazem tkanek, lepszym ich gojeniem, powoduje mniejsze dolegliwości
      bólowe. Wiąże się jednak z większym (5–8-krotnie) ryzykiem uszkodzenia
      zwieraczy odbytu, w porównaniu do nacięcia w linii środkowo-bocznej [6, 8, 21].
      W związku z powyższym, w niektórych ośrodkach stosuje się zmodyfikowane
      nacięcie pośrodkowe, polegające na poprzecznym przedłużeniu nacięcia
      pośrodkowego, o ok. 1 cm w obu kierunkach, tuż nad zwieraczem zewnętrznym
      odbytu, w celu uzyskania zwiększenia przestrzeni wychodu w porównaniu do
      nacięcia klasycznego i tym samym ochrony zwieraczy odbytu [22]. Nacięcie
      pośrodkowo-boczne powoduje z kolei przecięcie większej liczby gałązek
      naczyniowych i nerwowych, natomiast w mniejszym stopniu przyczynia się do
      uszkodzenia zwieraczy odbytu. Zabieg nacięcia krocza ma tylu zwolenników co
      (jeśli nie więcej) przeciwników. Z zasady nacięcie krocza powinno być korzystne
      nie tylko dla płodu, ale przede wszystkim stanowić ochronę tkanek krocza matki.
      Niestety, już od dość dawna, bo co najmniej od 20 lat, w piśmiennictwie pojawia
      się coraz więcej doniesień nt. braku takiej ochrony, co więcej, nacięcie krocza
      wymienia się jako samodzielny czynnik ryzyka pęknięcia krocza III i IV stopnia,
      a zatem uszkodzenia zwieraczy odbytu. W bardzo wielu pracach mowa jest o tym,
      że nacięcie krocza nie chroni przed uszkodzeniem zwieraczy, a wręcz mu sprzyja
      [7, 8, 10, 20, 23]. W szczególności dotyczy to nacięcia pośrodkowego. Dowodem
      tego były porównawcze badania częstości pęknięć krocza III i IV stopnia po
      wykonaniu nacięcia krocza, wykonane w ośrodkach tzw. liberalnych, w których
      nacięcia krocza wykonywano u większości pacjentek oraz restrykcyjnych, gdzie
      nacięcia ograniczano do wybranych przypadków, zaledwie kilkunastu procent
      rodzących. Nie wykazano żadnej różnicy w częstości pęknięć krocza III i IV
      stopnia. Powyższe dywagacje nie dotyczą oczywiście porodów zabiegowych, gdzie
      konieczności zastosowania nacięcia krocza nie poddaje się w wątpliwość.
      Należałoby w związku z powyższym przychylić się do propozycji szeregu autorów
      wykonywania tzw. restrictive episiotomy, czyli nacięcie krocza wykonywanego
      jedynie w uzasadnionych przypadkach. Takie podejście zmniejsza ryzyko
      uszkodzenia zwieraczy nawet o 50% [24].
      • burek231 Re: cd 04.10.06, 12:44
        "Objawy nietrzymania
        gazów i stolca po porodzie drogami natury obserwuje się u 13–25% pacjentek, w
        tym u ok. 13% pierwiastek i ok. 23% wieloródek [2, 8, 10]."

        Jakos nie chce mi sie wierzyc ze az jedna czwarta kobiet po porodach nie trzyma
        stolca i gazow. Troche sie chyba przeliczyli.....Mam nadzieje ze to
        nieprawda...Trudno sobie wyobrazic zycie spoleczne, wychodzenie z domu, etc z
        takim uposledzieniem...Czy u tych 13 - 25% wystepuje to od razu po porodzie,
        czy dopiero na starosc?
        • agawa5 Re: cd 04.10.06, 13:18
          Ja tez mam nadzieje ze to nieprawda, ale to dla wiekszosci kobiet wstydliwy
          problem o którym sie nie mówi stąd mysle ze te statystyki moga byc prawdziwe o
          ile nie są jeszcze gorsze.
    • agawa5 i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 12:06
      Piśmiennictwo
      1. Barthet M, Bellon P, Abou E, et al. Anal endosonography for assessment of
      anal incontinence with a linear probe: relationships with clinical and
      manometric features. Int J Colorectal Dis 2002; 17: 123-8. 2. Kamm MA.
      Obstetric damage and faecal incontinence. Lancet 1994; 344: 730. 3. Sultan AH,
      Kamm MA, Bartram CI, et al. Anal sphincter trauma during instrumental delivery.
      Int J Gynaecol Obstet 1993; 43: 263-70. 4. Willis S, Faridi A, Schelzig S, et
      al. Childbirth and incontinence: a prospective study on anal sphincter
      morphology and function before and early after vaginal delivery. Langenbecks
      Arch Surg 2002; 387: 101-7. 5. Sultan AH, Kamm MA, Hudson CN, et al. Third
      degree obstetric tears: risk factors and outcome of primary repair. BMJ 1994;
      308: 887-91. 6. Bodner-Adler B, Bodner K, Kaider A, et al. Risk factors for
      third-degree perineal tears in vaginal delivery with an analysis of episiotomy
      types. J Reprod Med 2001; 46: 752-6. 7 Anthony S, Britendijk SE, Zondervan KT,
      et al. Episiotomies and the occurrence of severe perineal lacerations. Br J
      Obstet Gynaecol 1994; 101 (12):1064-67. 8. Sultan AH, Kamm MA, Hudson CN, et
      al. Anal sphincter disruption during vaginal delivery. N Engl J Med 1993; 26:
      1905-11. 9. Burnett SJ, Spence-Jones C, Speakman CT, et al. Unsuspected
      sphincter damage following childbirth revealed by anal endosonography. Br J
      Radiol 1991; 64: 225-7. 10. Donnelly V, Fynes M, Campbell D, et al. Obstetric
      events leading to anal sphincter damage. Obstet Gynecol 1998; 92: 955-61. 11.
      Chaliha C, Sultan AH, Bland JM, et al. Anal function: effect of pregnancy and
      delivery. Am J Obstet Gynecol 2001; 185: 427-32. 12. Swash M. Faecal
      incontinence. BMJ 1993; 307: 636. 13. deSouza NM, Gilderdale DJ, Coutts GA, et
      al. MRI of fistula-in-ano: a comparison of endoanal coil with external phased
      array coil techniques. J Comput Assist Tomogr 1998; 22: 357-63. 14.Hill MC,
      Rifkin MD, Tessler FN. Ultrasound evaluation of the anal sphincter in fecal
      incontinence. Ultrasound Quarterly 1998; 14: 209. 15.Williams AB, Bartram CI,
      Halligan S, et al. Anal sphincter damage after vaginal delivery using three-
      dimensional endosonography. Obstet Gynecol 2001; 97: 770-5. 16. Varma A, Gunn
      J, Gardiner A, et al. Obstetric anal sphincter injury: prospective evaluation
      of incidence. Dis Colon Rectum 1999; 42: 1537-43. 17. Abramovitz L, Sobhani I,
      Ganansia R, et al. Are sphincter defects the cause of anal incontinence after
      vaginal delivery? Results of a prospective study. Dis Colon Rectum 2000; 43:
      590-96; 18. Belmonte Montes C, Hagerman G, Vega-Yapez PA, et al. Anal sphincter
      injury after vaginal delivery in primiparous females. Dis Colon Rectum 2001;
      44: 1244-48. 19. de Parades V, Etienney I, Thabut D, et al. Anal sphincter
      injury after forceps delivery: myth or reality? A prospective ultrasound study
      of 93 females. Dis Colon Rectum 2004; 47: 24-34. 20. Hudelist G, Gelle’n J,
      Singer C, et al. Factors predicting severe perineal trauma during childbirth:
      role of forceps delivery routinely combined with mediolateral episiotomy. Am J
      Obstet Gynecol 2005; 192: 875-81. 21. Bręborowicz G. Położnictwo i Ginekologia,
      PZWL 2005: 40217. 22. Sultan AH, Kamm M, Hudson CN. Obstetric perineal trauma:
      an audit of training. J Obstet Gynaecol 1995; 15: 19. 23. May JL. Modified
      median episiotomy minimizes the risk of third-degree tears. Obstet Gynecol
      1994; 83: 156-57. 24. Shiono P, Klebanoff MA, Carey JC. Midline episiotomies:
      more harm than good? Obstet Gynecol 1990; 75: 765-70. 25. Clemons JL, Tower GD,
      McClure GB, et al. Decreased anal sphincter lacerations associated with
      restrictive episiotomy. Am J Obstet Gynecol 2005; 192: 1620-25. 26. Zetterstrom
      JP, Mellgren A, Madoff RD, et al. Perineal body measurement improves evaluation
      of anterior sphincter lesions during endoanal ultrasonography. Dis Colon Rectum
      1998; 41:705-13. 27. Poen AC, Felt-Bersma RJ, Strijers RL. Third-degree
      obstetric perineal tear: long-term clinical and functional results after
      primary repair. Br J Surg 1998; 85: 1433-8. 28. Williams A. Third-degree
      perineal tears: risk factors and outcome after primary repair. J Obstet Gynecol
      2003: 23 (6): 611-14. 29. Malouf A, Norton C, Engel A, et al. Long-term results
      of overlapping anterior anal-sphincter repair for obstetric trauma. Lancet
      2000; 355: 260-5. 30. Mander BJ, Wexner SD, Williams NS. Preliminary results of
      a multicentre trial of electrically stimulated gracillis neoanal sphincter. Br
      J Surg 1999, 86: 1543-8.

      Adres do korespondencji

      dr hab. med. Iwona Sudoł-Szopińska Centralny Instytut Ochrony Pracy ul.
      Czerniakowska 16 00-701 Warszawa tel. +48 22 623 32 74 faks +48 22 623 32 82 e-
      mail: iwsud@ciop.pl
      • earl.grey Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 12:29
        zaimponowałaś mi.
        • agawa5 Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 13:16
          dziekuje i nawzajem smile jestem fanką Twoich wypowiedzi na forum.
          A tak wracajac do tematu, szykuje mi sie batalia z lekarzem o naciecie krocza
          przy nastepnym porodzie w kwietniu. Szukajac fachowych informacji natknęłam sie
          własnei na ten artykuł. W ciągu kolejnych 4 miesiecy bedą jeszcze 2 czesci tego
          tematu w "ginekologii praktycznej". Mam juz dosc tej naszej poznańskiej
          rzeczywistosci szpitalnej.
          • chochlinka zadumałam się.... 04.10.06, 13:53
            ..nad czymś.po pierwsze ,że z artykułu jasno wynika,że vacuum,czyli próżnociąg
            położniczy jest lepsze.Ja jeszcze pamiętam jak się u nas stosowało vacuum i
            naprawdę się cieszę,że go już nie ma.Wystarczyło zobaczyć głowę dziecka po
            urodzeniu próżnociągiem,i w jakim stanie się rodziły.Kleszcze są trudniejszym
            sprzętem i mało kto sie do nich garnie więc większe szanse,że jest wcześniejsza
            decyzja o cięciu cesarskim.Urazowośc po kleszczach może być znikoma.
            Drugie co mnie zdumiało to te dziwne metody nacięć krocza.No to ja się nie
            dziwię,że jest takie zamieszanie.Co ktoś napisze to nowe odkrycia wink)
            Mnie uczono( i to ćwierć wieku temu),że nacięcie się wykonuje tam gdzie
            istnieje ryzyko pęknięcia krocza i w momencie,gdy widać,że ono bieleje,lub tam
            gdzie tkanki krocza uniemożliwiają ukończenie porodu( to prawie to samo ale
            wiemy,że ciut inaczej wygląda w praktyce).Błędem położniczym jest tzw.nadmierna
            ochrona krocza,która prowadzie do dużych uszkodzeń ,pęknięć,krwiaków ,krwotokow
            po porodzie itd.
            Im lepsze przygotowanie rodzącej,lepsza współpraca przy porodzie,wygodne
            pozycje,prawidłowy przebieg porodu(dobry stan dziecka i matki) tym łatwiejsza
            jest ochrona krocza przed uszkodzeniem.Najczęściej zdarzają się niewielkie
            pęknięcia(nie większe niż byłoby nacięcie),często są to urazy w okolicy warg
            sromowych mniejszych i cewki moczowej oraz pochwy.Czasem mimo ochrony krocza
            peknięcie jest znaczne,czasem duuuuuuuuuuuże.I tu jest pies pogrzebany,że jeśli
            nawet wykona się nacięcie tam gdzie może można było chronić krozce,to co
            najwyżej pacjentka jest niezadowolona,krozce się zagoi i ewentualnie następnym
            razem będzie rodzić gdzie indziej.Jeśli jednak położna gimnastykuje się nad
            kroczem a ulegnie ono pęknięciu III stopnia to nie dość,że są możliwe
            konsekwencje karne w pracy(dywanik u szefa,odsunięcie od pracy na sali porodowej
            (na szczęście nie wszędzie tak to się zalatwia) i ryzyko postępowania sądowego
            bo pacjentka może zaskarżyć szpital i personel o spowodowanie uszkodzeń ciała i
            w następstwie tego kalectwo.
            Pytam pacjentki przed porodem czy chcę,żeby chronić krocze i czy w razie gdyby
            był jakiś problem można wykonać nacięcie.prawie 100% odpowiada,że zostawia to
            do decyzji mojej w czasie porodu bo ich zdaniem wiemy najlepiej co trzeba
            zrobic.....hm,no to chyba nie jest tak źle i mają dziewczyny zaufanie a ja ze
            swej strony wiem,że jak się uda poprowadzić poród tak,że nie ma szycia krozca
            to ja mam mniej pracy,mycia narzędzi i bardziej sprwną kobitke na oddziale
            położniczym więc są wspólne interesy .
            Dlatego ja naprawde nie wiem czemu wciąż jest ten problem,że uważa się,że
            położne nacinają z lenistwa .No kurcze ja z lenistwa wlasnie nie
            nacinam.Napewno ppotrzebna jest wprawa ,wiedza i troszkę odwagi a [potem idzie
            latwiej.Najtrudniej jak się ma za sobą pęknięcia III stopnia i to na jakiś czas
            powoduje "paraliż".
            Ja tam wszystkim życzę żeby poszło szybko i łatwo

            nadmi
            • miyoki Re: zadumałam się.... 04.10.06, 14:14
              chochlinko to nie pogląd ale prawda każda kobieta jest nacinana a przynajmniej
              ich 99 procent stąt ta walka o nienacinanie. A jeśli tyle kobiet jest
              nacinanych to wnioski, że jest to lenistwo bo ochrona krocza pociąga za sobą po
              pierwsze umiejętności po drugie ryzyko po trzecie wysiłek jak sama napisałaś
              jak się natnie to co najwyżej pacjętka jest niezadowolona. Ja niestety znam
              dużo przykrych przypadków nacięć już nikt potem się nie interesuje tymi
              kobietami a one miesiącami nie mogą usiąść swobodnie chdzić a co gorsza
              współżyć jedna z nich nawet musiałaby kosmetykę nacięcia robić aby wszystko
              było dobrze. Dlatego na właśnei ryzyko nie zgodzę się na nacięcie krocza no
              chyba, że trzeba będzie ratować życie dziecka, bo niestety nie wiem na jaką
              położną trafię i czy można jej będzie zaufać iż zrobi to tylko z konieczności.
              A poglady w Polsce niestety zacofane. Mój lekarz który notabene jest bardzo
              dobrym ginekologiem ma tak radykalne poglądy twierdząc iż brak nacięcia
              powoduje potem wypadanie macicy i nietrzymanie moczu. Cóż nie wiem skąd ma
              takie informację... ale walka z nim to walka z wiatrakami. Ponoć robiła badania
              ciekawe na kim jak wszystkie kobiety w polsce od kilkudziesięciu lat są
              nacinane. Więc podjecie decyzji we własnym zakresie w moim wypadku wydaje się
              konieczne. Dziecko standard wielkościowo, ćwiczę, masuję mam nadzieję, mam
              nadzieję, że pęknięcie będzie niewielkie.
            • agawa5 Re: zadumałam się.... 04.10.06, 14:38
              wiesz chochlinko wiecej by sie przydalo takich płożnych jak Ty. Niestety na
              polskich porodówkach jest jak jest. Jestem juz po jednym porodzie. Położna byla
              dosłownie wściekła bo u mnienaciecie nie było potrzebne zupełnie. Byłam
              przygotowana do porodu, synek głowka malutka. Ale lekarz sie uparł i juz bo dla
              niego poród nie moze byc bez nacięcia. Przecież to jest chore prawda?
              No i mamy 99 % nacięc w kraju
            • earl.grey Re: zadumałam się.... 04.10.06, 14:50
              chochlinka napisała:
              Dlatego ja naprawde nie wiem czemu wciąż jest ten problem,że uważa się,że
              > położne nacinają z lenistwa .No kurcze ja z lenistwa wlasnie nie
              > nacinam.

              bo ty masz kombinację niezbędną dla twórczego lenistwa, a mianowicie
              lenistwo+odwaga. Zresztą masz tego świadomość, bo sama dalej napisałaś.
              Natomiast zwykłe lenistwo objawia się w tej sytuacji niechęcią do
              przeciwstawienia sie rutynie, obawą przed "dywanikiem" u szefa. Bo po co? W
              końcu stawką jest "tylko" lepsze samopoczucie i zadowolenie pacjentki. To po co
              się narażać, że coś nie tak pójdzie?
              Tak przy okazji, pisałam kiedyś artykuł o położnych z punktu widzenia przepisów
              prawnych. Szczerze mówiąc byłam zaskoczona kontrastem pomiędzy tym, że zawód w
              teoretycznie regulowany jest jako samodzielny, a w rzeczywistości położną uważa
              się za całkowicie podległą lekarzowi. To oczywiście nie do ciebie ta uwaga,
              Chochlinko, ale mam na myśli tych, którzy tak zarządzają pracą w szpitalu, że
              często uniemożliwia to położnym pełne wykorzystanie ich wiedzy i umiejętności
              jednocześnie nie ujmując im odpowiedzialności. Ze szkodą dla wszystkich, z
              lekarzami włącznie.
          • earl.grey Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 14:04
            agawa5 napisała:

            > dziekuje i nawzajem smile jestem fanką Twoich wypowiedzi na forum.

            Och <rumieniec>

            > A tak wracajac do tematu, szykuje mi sie batalia z lekarzem o naciecie krocza
            > przy nastepnym porodzie w kwietniu. Szukajac fachowych informacji natknęłam sie
            >
            > własnei na ten artykuł. W ciągu kolejnych 4 miesiecy bedą jeszcze 2 czesci tego
            >
            > tematu w "ginekologii praktycznej". Mam juz dosc tej naszej poznańskiej
            > rzeczywistosci szpitalnej.

            Wiesz co, ale nawet w naszym położniczo konserwatywnym mieście masz znacznie
            większą szansę na poród bez nacięcia, jeśli nie jest pierwszy.
            • agawa5 Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 14:30
              Wiesz co, ale nawet w naszym położniczo konserwatywnym mieście masz znacznie
              > większą szansę na poród bez nacięcia, jeśli nie jest pierwszy.


              Dla mnie to wlasnie jest dziwne, że tak jest. Przeciez jesli nie ma blizny
              tkanki są bardziej elastyczne i podatne na równomierne rozciąganie przy
              kolejnym porodzie.
              Jak dotykam swojej blizny czasem zastanawia mnie czy moje przygotowania do
              porodu wystarczą aby nie trzeba było ciąc. Mam nadzieje ze tak. Tym razem
              zaczne juz w połowie ciąży.
              • earl.grey Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 14:54
                agawa5 napisała:

                > Dla mnie to wlasnie jest dziwne, że tak jest. Przeciez jesli nie ma blizny
                > tkanki są bardziej elastyczne i podatne na równomierne rozciąganie przy
                > kolejnym porodzie.

                to jest niestety jedna z licznych tajemnic polskiego połóżnictwa

                > Jak dotykam swojej blizny czasem zastanawia mnie czy moje przygotowania do
                > porodu wystarczą aby nie trzeba było ciąc.

                no i tego ci życzę.
                Sama najchetniej poczekałabym z 10 lat na zmiany (jestem przekonana, że
                nastąpią), ale chyba miałabym te dzieci na emeryturze
                • agawa5 Re: i literatura dla zainteresowanych 04.10.06, 15:28
                  dzieki serdeczne. smile
    • pyziol1 Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 04.10.06, 22:38
      Na szkole rodzenia (prywatnej i niezwiazanej z zadnym szpitalem) pani
      prowadzaca wspolpracujaca z Fundacja Rodzic po Ludzku powiedziala nam, ze w
      szpitalach maja placone z NFZ za porod osobno i za szycie osobno. I ze ogolnie
      polozne nie sa uczone ochrony krocza, tylko wlasnie nacinania. No comments.

      Mała Ciepluszka
      • chochlinka Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 08:22
        O tym nie słyszałam,że jak nie natnę krocza to szpital dostanie mniej
        kasy.Rozliczamy się z procedur takich jak poród
        fizjologiczny,.znieczulenia,cięcia ces.No ale możliwe,tyle tylko,że nasz szef
        nie każe nacinać krocza u każdej kobiety więc chyba nie o pieniądze tu
        chodzi.Jak uczą teraz w akademiach położne to nie mam pojęcia,ja jestem
        raczej"starej daty".Fakt,że od kiedy są tylko studentki położnictwa to
        porównując je do słuchaczek studium wychodzi na korzyść tych drugich.Teraz są
        teoretyczki i jakoś.......ech.
        Rzadko zdarza mi się pacjentka,która mowi,że ćwiczyła krocze,masowała,nawet
        jak opowiadam o tym w szkole rodzenia to mam wrażenie jakbym o czarach mowiła.
        To co? Otwieramy wirtualną porodówkę? wink) Będziemy sobie tam rodzić po swojemu?
        • agawa5 Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 08:33
          ja calą ciąze chodziłam na basen dla ciężarnych z ćwiczeniami przygotowującymi
          miesnie do porodu, ćwiczyłam jogę (głównie miesnie dna miednicy) co drugi
          dzien. Masowałam krocze 2 miesiace przed porodem i jeszcze cwiczyłam z epi-no.
          Wcale sie nie dziwie ze naciecie nie było potrzebne, bo uczciwie sie o to
          postarałam................ale lekarz pan i władca wie swoje i zostałam nacieta.
        • earl.grey Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 10:40
          chochlinka napisała:

          > To co? Otwieramy wirtualną porodówkę? wink) Będziemy sobie tam rodzić po swojemu
          > ?

          zapisuje się. Mimo, że chwilowo nie jestem w ciąży i nawet nie planuję, ale
          gdyby co, to później może nie być miejsca. Prosze mi zarezerwować miejsce.
        • karolla88 Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 11:35
          Moja gin - zagorzała zwolenniczka nacinania (u pierworódek szczególnie)
          powiedziała otwarcie,że oni (czyli w szpitalu gdzie ona pracuje i gdzie będę
          rodzić) nacinają krocze "rutynowo", chyba że się bardzo uprę i nie podpiszę
          zgody.Ale radzi mi się zgodzić jeśli nie chcę mieć pęknięcia III
          stopnia...Powiedziała również że położne nie są przygotowane do odbierania
          porodów w innej pozycji niż leżąca (więc wszelkie "innowacje" typu pozycje
          wertykalne odpadają), a także do ochrony krocza.Na szkolenia szpitala nie stać
          a tym bardziej samych położnych(we własnym zakresie).Czeka mnie więc wspaniała
          perspektywa.Mam nadzieję jednak że będę miała szybki i łatwy poród (jak moja
          mama) i obejdzie się bez komplikacji.Dodam, że niestety nie mam możliwości
          wyboru szpitala (jest tylko jeden) a moja gin. uchodzi za bardzo dobrą, jeśli
          nie najlepszą gin. w moim mieście. Pozdrawiam serdecznie.
          • agawa5 Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 15:05
            cóż, "uczcijmy to" minutą ciszy.
            • chochlinka Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 16:24
              No to pomilczę minutę.............
    • sineira Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 05.10.06, 21:52
      Po przeczytaniu całego wątku chyba zacznę reklamować szpital na Lutyckiej w
      Poznaniu, w którym (z marszu, bez "własnej" obsługi i bez żadnego płacenia)
      rodziłam kleszczowo, nikt mi ani dziecku niczego nie uszkodził, a nacięcie
      wygoiło się niemal bez śladu.
      Faktem jest, że do obsługi kleszczy przywołali bardzo-doświadczonego-profesora.
      • marcik77 Re: naciecie krocza, kleszcze - nowy artykuł 06.10.06, 10:33
        To ja pochwalę Św. Rodzinę. U mnie kleszcze zakładał ordynator i zrobił to
        fachowo (również byłam "obca" w szpitalu, bez położnej). I na szczęście takich
        przykrych dolegliwości (typu NZO), nie miałam. Chociaż krocze goiło się dosyć
        długo.
        Trochę zmroził mnie ten artukuł i mam nadzieję, że jest trochę przesadzony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka