Witam wszystkich i jednoczesnie zegnam, bo przenosze sie na forum
niemowleta

2.06 urodziłam na Żelaznej moją ukochaną i wyczekiwaną Majeczkę. Poród zaczął
się sączeniem wód płodowych w domu, a skurcze przyszły dopiero w szpitalu.
Pełne rozwarcie nastąpiło po 3 godzinach ( jak na pierwszy poród to chyba
bardzo szybko). Niestety nie przebrnęłam przez II fazę porodu - parcie trwało
prawie 2,5 godziny. Głowka zaczynała wychodzić, a jak kończył się skurcz to
się cofała...Prawdopodobnie przyczyną mogła być zbyt wąska miednica...
Skończylismy cc. Nikt z personelu nie przeciagał w nieskończoność mojego
porodu. Skonsultowało mnie dwoch lekarzy i obaj jednomyślnie podjęli decyzję
o cesarce.Za 20 minut pierwszy raz całowałam piąstki mojego dziecka.
Maja jest zdrowa mimo pępowiny dwunaczyniowej, o której tyle pisałam i
czytałam na tym forum. Niech więc to będzie głos otuchy dla rodziców, którzy
teraz, tak jak ja kilka miesięcy temu, zamartwiają się diagnozą pępowiny
dwunaczyniowej. Większość dzieci rodzi się zdrowa. Moja Maja jest kolejnym
tego przykładem.
Opieka na Żelaznej rewelacyjna. Choćbym chciała, to nie mogę im wytknąć
żadnego mankamentu. Urodziłam naprawdę po ludzku i naprawdę po ludzku mnie
traktowano.
Pozdrawiam wszystkich ciepło.