karmielkowa_nie_panna
14.12.08, 12:53
Proponuję miejsce na gafy, przejęzyczenie i barwne relacje ze ślubów naszych i nie naszych. Wątek ma służyć rozweseleniu zestresowanych panien młodych i ku ogólnej uciesze! A co!
To ja zacznę:
1.Przed moim ślubem poszukiwałam pewnego poleconego mi przez kosmetyczkę podkładu. Przed wysłaniem zamówienie na allego próbowałam znaleźć wyżej wymienionego w okolicznych sklepach w mieście. Weszłam też do prywatnej drogerii, gdzie zazwyczaj właścicielka (pani o wyglądzie, przepraszam za wyrażenie, burdelmamy - nie żebym miała do czynienia, ale tak sobie burdelmamy zawsze wyobrażałam) udawała, że mnie nie zauważa i nawet do mnie nie podchodziła, no cóż, nie ta klasa społeczna byłam hehe... Tym razem pani poderwała się na mój widok - byłam ubrana inaczej niż zwykle i tuż po wizycie u fryzjera. Podkład był... a jakże, ale nie w poszukiwanym przeze mnie kolorze, a o 3 tony ciemniejszy. Już miałam wychodzić a tu pani cyk przede mną i zatarasowała mi wyjście, twierdząc, że kolor jest ok, tylko trzeba go bardziej wetrzeć w skórę, to nie będzie za ciemny, tylko akurat. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Po wyjściu ze sklepu pani zaczęła biec za mną i krzyczeć, że powinnam trochę poczytać na temat stosowania podkładów i że kolor można dobrać ciemniejszy, bo to nie ma żadnego znaczenia, tylko trzeba wcierać, wcierać! Od tego momentu sklep omijam szerokim łukiem.