Dodaj do ulubionych

"MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza...

30.12.06, 22:35
W zasadzie nie była to dla mnie jakas nowość, bo już wcześniej w Gdańsku
ochrona zaatakowała mnie gdy usiłowałem wejśc z dwuletnią córką na teren
sklepu. Ostatecznie wtedy dali się przekonać, że dziecko będzie przez cały
czas siedziało w wózku. Dzisiaj kiedy chciałem zrobić zakupy w olsztyńskim
Makro pracownicy okazali się tępo wręcz przywiązani do regulaminu od
szeregowego ochroniarza po kierownika całego marketu.

Na nic zdały się tłumaczenia - Makro z dziećmi nie wpuszcza i już. Poniżej
zamieszczam link do dyskusji na ten temat, którą odnalazłem.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25239&w=48078106&v=2&s=0
Tam jednak kobietki wykazały skrajną bezkrytycznośc w stosunku do krtńskich,
kompletnie nielogiocznych przepisów. "Chodzi o bezpieczeństwo dzieci"
wszystkie zgodnie przyznały. Na tej samej zasadzie należałoby pogonić rodziców
z dziećmi ze wszystkich marketów z tymi budowlanymi na czele. Tam to dopiero
jest niebezpiecznie! Tymczasem ani "Obi", ani "Praktiker" takiego wzrostowego
apartheidu (Makro daje szlaban dzieciarni poniżej 140 cm wzrostu)nie stosują.

Zatem tłumaczenia pracowników "Makro" są cąłkowicie bezsensowne. Rzecz jasna
niby nie powinienem obrażac się na wewnętrzne przepisy prywatnej firmy - nie
chce wpuszczać dzieci na teren sali to ich sprawa. Z drugiej strony mnie jako
klienta oburza takie traktowanie. Jestem gotów przyjąć do wiadomości,
przepisy, które choć w niewielkim stopniu nie kłócą się ze zdrowym rozsądkiem,
ale to co wymyśliło sobie Makro to bzdura do kwadratu.

Otóż dopuszczają zakupy z dziećmi w niedziele, bo jak sami opowiadają "po sali
jeżdzi wtedy mniej wózków widłowych". Te same wózki szaleją po wszystkich
innych marketach, ale to "Makro" uważa , że na ich terenie jest szczególnie
niebezpiecznie. Co o tym sądzicie? Jak dla mnie zasłużyli sobie co najmniej na
bojkot wszystkich rodziców z małymi dziećmi. Nie zawsze wszyscy rodzice
prowadzący działalność są w stanie robić zakupy bez swoich pociech. Co mają
wtedy zrobić? "Makro" ma to w dupie. Nie ma tam nawet maleńkiego wydzielonego
miejsca gdzie można by było zostawić dziecko pod opieką choć na kilka,
kilkanaście minut. Wielkiej hurtowni nie stać na wynajęcie opiekunki i
zagospodarowanie mini placyku zabaw skoro tak się trzęsą ze strachu o
bezpieczeństwo naszych milusińskich?




Obserwuj wątek
    • Gość: ANia123 Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.06, 22:54
      To ich sklep i ich sprawa. Nie ma komuny i to nie jest sklep państwowy. Nie
      musisz tam robić zakupów. To twój wybór.
      Moż też sklep chce ochronić innych klientów, którzy mogą w spokoju zrobić
      zakupy. NaJbardziej wkurzajace jest to, że gdy robię zakupy np. w Tesco, to co
      chwilę muszę uważać, żeby nie rozjechać wózkiem jakiegoś pozostawionego samego
      sobie 2 latka. Mama wtedy zagłębia się w lekturze opakowania kremu i nie zwraca
      uwagi na dziecko. Pewnie jak by sobie coś zrzuciło na głowę, to by miała
      pretensje do sklepu, czemu nie upilnowało.
      Ciekawa jestem, jak ty byś sie zachował, jak by coś się stało z dzieckiem na
      hali w Makro. Spadłaby na niego paleta z serem czy 3 pak papieru toaletowego? A
      moze wóżek widłowy potrącił.
      Czy byś pisał do gazet, wzywał TV i pisał posty na forum?
      • tokida Najpierw pomyśl, później pisz... 31.12.06, 09:53
        Pewnie, że nie muszę tam kupować i więcej tego robić nie będę. Mój post jest
        próbą odwołania się do tych klientów "Makro" co również mają dzieci. To, że są
        ludzie nieodpowiedzialni, którzy nie potrafią upilnowac swoich pociech nie
        zmienia faktu, że "Makro" nie ma prawa stosować odpowiedzialności zbiorowej
        wobec wszystkich rodziców małych dzieci.

        Strasznie mnie irytuje takie pisanie: "coby się stało gdyby". To ja jestem
        rodzicem i biorę pełną odpowiedzialnośc za moje dziecko. Skoro "Makro" nie chce
        brać odpowiedzialności za bezpieczeństwo pwewnej grupy (niskich) klientów na
        swojej hali to stawia to pod znakiem zapytania bezpieczeństwo tam w ogóle. Życie
        jest ogólnie niebezpieczne. Na drogach, na ulicach - zabrońmy rodzicom
        wychodzenia z dziećmi na zewnątrz, a najlepiej pozamykajmy małe dzieciaczki w
        klatkach do ukończenia chociaż 10tego roku życia, żeby broń Boże nie zrobiły
        sobie krzywdy.

        Takie myślenie prowadzi donikąd. Swoją drogą zastanowiające jest jak bardzo
        ludzie zapominają o zdrowym rozsądku gdy ktoś im rzuci w twarz frazesem, że robi
        to co robi "dla ich bezpieczeństwa", choćby to co proponuje było bzdurą do
        kwadratu. Spadająca paleta na głowę może zabić i dorosłego, więc jeśli
        sugerujesz, że coś takiego dzieje się w "Makro" nikt nie powinien robić tam
        zakupów. O bezpieczeństwo mojego dziecka dbam ja i tylko ja i ja biorę za nie w
        każdych okolicznościach, kiedy jest ze mną, pełną odpowiedzialność.

        Mój post jest próbą sprawdzenia czy w tym kraju występuje chociaż w szczątkowej
        formie postawa obywatelska. Oczywiście nie mam możliwości "Makro" zabraniać tego
        co suwerennie, jako prywatna firma, sobie umyśliła. Z drugiej strony jako
        obywatel wolnego kraju mam prawo zaprotestować przeciw takim praktykom,
        dyskryminującym pewną grupę klientów. W każdym normalnym kraju odpowiedzią
        myślących klientów na takie zachowanie sklepu byłby bojkot, ale nie w Polsce.
        Tutaj każdą bzdurę przyjmuje się z nabożną pokorą.

        Makro w zasadzie niczym nie różni się od tzw. "normalnego marketu" poza tym ,że
        mogą tam kupować tylko właściciele firm. Argumentacja "makro" w zakresie
        szlabanu dla dzieciaków jest dziurawa jak ser szwajcarski. Mówią, że nie mają
        wykupionego ubezpieczenia na wypadek wypadku dziecka. A co to za dziwny
        ubezpieczyciel, który nagle podnosi niebotycznie w górę stawki żeby ubezpieczxyć
        też dzieci? Ile wypadków z udziałem dzieci zdarzyło się w marketach wciągu
        ostatnich kilkunastu lat? A na takiej podstawie ubezpieczyciel kalkuluje ryzyko.
        Biorąc pod uwagę statystyki - stawka ubezpieczeniowa musiałaby być minimalna. Z
        drugiej strony dopuszcza zakupy z dziećmi w niedziele - wtedy ubezpieczenie już
        obowiązuje, czy "Makro" po prostu bierze na siebie to ryzyko? Więc o co chodzi?
        Szefostwo "makro" nie lubi dzieci? Jesli tak jest, opdowiedź każdego rodzica
        wobec tego sklepu powinna być jedna.

      • tkuprian Niby ich sklep, niby ich sprawa 05.01.07, 13:03
        Nur fur Deutsche - też ok?

        Juden frei - wszystko w porządku?
    • Gość: m Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.ols.vectranet.pl 30.12.06, 22:55
      tak jak w Oswiecimiu. dzieciak ma 140 cm - do roboty, nie ma 140 cm - do komory...
    • Gość: ktosiek Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.olsztyn.mm.pl 30.12.06, 22:59
      Sprawa jest prosta, nie wiem czemu tak wiele osob tego nie potrafi zrozumiec.
      Makro przynajmniej z jednego powaznego powodu rozni sie od zwyklego marketu. W
      Makro uzywane sa wozki widlowe i sa one wysokie, natomiast w ogolnie dostepnych
      marketach towar przewozony jest na wozkach recznych, ciagnietych przez
      pracownikow. Wozek widlowy jest na tyle wysoki, ze stojace za nim dziecko
      bedzie niewidoczne dla prowadzacego i moze zostac potracone.
      Mam nadzieje, ze bezpieczenstwo naszych dzieci jest wazniejsze niz chec
      zaoszczedzenia kilku zlotych na zakupach....?
      • Gość: Ania123 Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.06, 23:02
        Co wybrać - przetrącony kark, wózek inwalidzki czy chrzan taniej o 0.50 gr?
        Moze "ktosiek" mi podpowie?
      • tokida Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... 31.12.06, 10:12
        Wózki widłowe? Wymówka bardzo kiepska. A coby się stało gdyby jakiś dorosły
        pochylił się szukając czegoś na niższej półce, czy przykucnął za takim wózkiem
        widłowym? Też by go nie było widać. Ale jakoś nie słychac o ofiarach
        śmiertelnych podczas zakupów w "Makro" czy w jakimkolwiek innym markecie. Rodzic
        i tylko rodzic ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo swojemu dziecku. Jeśli
        jednocześnie kierownictwo sklepu, jaki by on nie był, przykłada należytej
        staranności dla zachowania bezpieczeństwa na terenie swojego obiektu, wtedy nie
        ma prawa nic się stać.

        Na zwykły chłopski rozum widać, że bardziej niebezpiecznie jest choćby w
        marketach budowlanych. Tam jednak szanuje się każdego klienta i wkalkulowuje, że
        minimalne ryzko wypadku występuje zawsze. Chodzi mi o zasadę a nie o "majonez o
        50 gr" tańszy. Piszcie za siebie i nie wmawiajcie swoich życiowych priorytetów
        innym. I jeszcze zastanówcie się jeszcze raz czy takie obostrzenia "poniżej 140
        cm nie wpuszczamy" czegoś Wam nie przypominają. Za Hitlera w Niemczech i w
        czasie okupacji na sklepach było: "Żydów nie wpuszczamy". Przecież to były
        suwerenne decyzje sklepikarzy, wbrew pozorom władze nie narzucały takiego
        obowiązku, tylko wielu właścicieli sklepów wykazywało się taką faszystowską
        gorliwością. Mają prawo obsługiwać kogo chcą, prawda? A jednak każdy normalny
        człowiek oburza się na coś takiego. W "Makro" już to nikogo nie razi. No tak, bo
        oni przecież "dbają o bezpieczeństwo naszych dzieci".

        Ludzie uruchomcie wreszcie mózgi! Jesli ich nie włączycie nikt nie będzie Wam
        wstanie zapewnic bezpieczeństwa, ani zakazy "Makro" ani nakazy ustawodawcy jak,
        np. obowiązek zapinania pasów.
        • Gość: Ania123 Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.06, 21:35
          Ojej, porównujesz faszyzm z zakazem wpuszczania dzieci do Makro - mądrze, napawdę.
          Pewnie mgr historii z TWP. Uczyli takich porównań na zajęciach ?
      • Gość: sl Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 12:31
        W makro nie ma chociazby wozkow do umieszczania małych dzieci , przewozenia w
        srodku tam gdzie sie kladzie towar zabraniają przepisy sanitarne , wiec gdzie
        je trzymac ??
        • tokida To może powinni je wprowadzić? 31.12.06, 13:24
          Albo zorganizować coś dla nich przed wejściem do hali? Mini placyk zabaw, na
          przykład?
    • Gość: sawa Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: 85.112.196.* 31.12.06, 22:19
      Co tam dzieci. Kiedyś żaliła mi się sąsiadka, kobieta bardzo niskiego wzrostu,
      że też nie chcieli jej wpuścić do Macro, dla odmiany w W-wie.
      • Gość: Lidka Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.olsztyn.mm.pl 31.12.06, 22:30
        A bez dziecka mnie dzisiaj wpuszczą? Potrzebuję szampana.
        • tokida Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... 02.01.07, 17:25
          ... na pewno bez nóg tam nie wejdziesz. :D Trzeba mieć ponad 140 cm , żeby
          dostąpić zaszczytu wstępu na halę.
          • Gość: zielony2004 Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.red83-165.mundo-r.com 02.01.07, 21:50
            Taki zakaz to zwykły przykład dyskryminacji rodzicow z małymi dziećmi.
            Oczywiście sklep może tłumaczyć taki zakaz względami bezpieczeństwa, ale dobra
            praktyka każdej firmy mówi o tworzeniu jak najszerszej grupy docelowej. Sprawe
            można rozwiązać bardzo łatwo. Mały strzeżony plac zabaw, nawet odpłatny.
            Polityce firmy Makro daleko jest do zachodnich standardów.
    • gaya73 Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... 02.01.07, 23:26
      Mnie oprócz zakazu wpuszczania dzieci na teran hali Makro oburza fakt
      kontrolowania zakupów i grzebania po torbach przez ochronę po zapłaceniu i
      odejściu od kasy. Nie jestem prawnikiem ale wydaje mi się, że po zapłaceniu
      towar staje się moją własnością i nikt oprócz policji bez mojej zgody nie ma
      prawa grzebać mi po torbach. Tutaj nikt nawet o zgodę się nie pyta. Dlatego też
      jako matka i klientka chroniąca swoją prywatność omijam ten sklep wielkim
      łukiem.
      • Gość: Emi Re: "MAKRO" z dziećmi nie wpuszcza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 19:42
        Też miałam dardzo przykrą sytuację w Makro. Nie wpuszczono mnie z dzieckiem z
        6-letnim z zespołem Downa. Sytuacja była tym bardziej przykra, że byliśmy w
        Olsztynie z dzieckiem na badaniach lekarskich.Mieszkamy ponad 100 km od
        Olsztyna. Kożystając z okazji chcieliśmy razem z mężem zrobić zakupy. Uważam,że
        dziecko było by najbespieczniejsze w wózku. Trudno,że nie mają wózków w których
        można by też wsadzać dzieci. Przepisy sanitarne w tym wypadku są bezsensowne.
        Przecież do tego wózka wkładam i chleb i oponę samochodową i trutkę na szczury
        i proszek do prania,a ktoś inny miałw nim swoją kurtkę i torebkę więc nie wiem
        o co chodzi?
        Było to rok temu. Nic nie wiedziałam o takich przepisach. Było wtedy -28 mrozu.
        Nie miałam się gdzie podziać bo było okropnie zimno.
        Wystarczy odrobina ludzkiego serca,a i tak uważam, że gdybym ją wsadziła do
        wózka to by była najbezpieczniejsza. Te dzieci wolniej rosną więc wstęp do
        MAKRO mam chyba przez najbliższe 10 lat.
        Po prostu zawsze trzeba być człowiekiem.Teraz już wiem,że z małymi dziećmi się
        tam nie wcodzi i z dzieckiem się tam nie pojawie,ale wtedy byłam tym bardzo
        zaskoczono i jest mi tym bardziej przykro, że moje dziecko ma zespół Downa i
        odczułam to jeszcze jako podwójną dyskryminację.
        Do tego młodego Pana który stał "na bramce" trochę empatii!
        • psiku No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! 04.01.07, 13:58
          Taki zakaz powinien obowiazywac w wiekszosci sklepow i restauracji!!!
          Bezpieczeństwo to jedna sprawa a spokój inna. Po co ciągać ze soba dzieci do
          sklepu?? Zaówno dzieci jak i rodzice tylko sie bardziej stresuja! a innni
          klienci musza wysluchiwac awantur i i rozdartych bachorów!! Duzy sklep to ni
          miejsce dla dzieci(to samo dotyczy hurtowni jaka jest Makro)!!
          • Gość: ciekawa Re: No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: 62.29.133.* 04.01.07, 14:23
            Tak jest!!Popieram.Poza tym dla dzieci to zadna frajda ciagac sie z rodzicami
            po takich halach.I uczycie dzieciaki konsumpcujnego podejscia do zycia-Mamo ja
            chce to, ja chce tamto- i na odczepnego kupujecie...
            • Gość: Emi Re: No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 19:17
              Chzba jesteđcie starzmi bezdzietnzmi babami. Co mam yrobi y dyieckiem yostawi
              je samo w domu_ Nie kaydz ma mnoliwođc yostawienia go pod icyzjđ opiek_
              • Gość: makosia Re: No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: *.olsztyn.mm.pl 05.01.07, 13:01
                emi ty to z tych nadpobudliwych i nad opiekunczych mamusiek?? teraz placze ze
                nie masz z kim dzieciaka zostawic trzeba bylo o tym pomyslec zanim sie na nie
                zdecydowalas. sklep a tym bardziej hurtownia to nnie miejsce dla dzieci.

                ich bezpieczenstow to chyba podstawa. a druga sprawa to spokoj innych klientow
                ktorzy nie musza wysluchiwac wrzaskow bezstresowo wychowywanych bachorow, ktore
                sa ciagane ze swoja mamusia przy spodnicy wszedzie gdzie sie da o nikt inny nie
                chce z nimi siedziec!!!
                • Gość: Emi Re: No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:24
                  A kto jak nie będzie dzieci będzie ci płacił emeryturę. Ja mam dwoje, więc na
                  mnie i męża będzie, a na ciebie? Co liczysz na te które cit eraz ryczą i
                  przeszkadzają? Oto twoje podejście do życia byle teraz byle dobrze, a potem to
                  mi się należy .No cóż są ludzie i właśnie rozpuszczone dorosłe "bachory",które
                  zawsze patrzą żeby dla nich było dobrze.Tylko,ze poglądy zmieniają się od
                  punktu siedzenia
                  • Gość: makosia Re: No i bardzo doobrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.01.07, 20:26
                    emi ty sie lecz na nogi bo na nogi bo na glowe juz za późno!!!

                    ja na emeryture to sobie sama zarobie. Wspolczuje twoim dzieciom, teraz je matka
                    po sklepach na sile ciąga. a potem beda musialy ja utrzymywac na starosc!!

                    wlasnie takie jak ty matki polki to powinny miec ustawowao janiki podwiazane!!
              • Gość: kacan Re: No i bardzo dpbrze,ze nie wpuszcza...!!! IP: 62.29.133.* 07.01.07, 15:34
                ????????????????Dysleksja czy dysgrafia??????
                • Gość: zauważacz Raczej ustawienia języka nie polskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.07, 15:46
                  tylko angielskie (może polskie - 214).
      • tkuprian Zawsze możesz zażądać asysty policji 05.01.07, 13:10
        przy przeszukaniu.

        Możesz też zadzwonić na policję, że jesteś niesłusznie podejrzewana o kradzież i
        jacyś panowie podający się za ochroniarzy chcą cię zaciągnąć na zaplecze.

        Ja osobiście jak by mi ktoś chciał skontrolować torbę, plecak, kieszenie, etc...
        na pewno wołałbym Policję. A co jak cwani ochroniarze "podrzucą" Ci narkotyki,
        które potem w trakcie kontroli "odnajdą", ale oczywiście będą gotowi zapomnieć o
        sprawie za 100 złotych (słyszałem o takim przypadku w Gdańsku)?
        • Gość: kirro Re: Zawsze możesz zażądać asysty policji IP: 62.29.133.* 05.01.07, 18:11
          Ja wiem inną rzecz.Pracuje w dość dużej firmie i tym samym dużo wydajemy kasy w
          sklepach.W Makro byliśmy 5-6 razy i nigdy nic nie kupiliśmy bo...zawsze było
          taniej w innych sklepach,hurtowniach etc.Nie wiem może (napewno?) są jakieś
          produkty skoro mali handlowcy tam się zaopatrują.Dla mnie po kolejnej
          (czyt.ostatniej) wizycie ten sklep już nie istnieje.Pzdr.

          • Gość: hostessa Re: Zawsze możesz zażądać asysty policji IP: *.tvgawex.pl 06.01.07, 20:23
            Kurcze ludzie nie macie innych problemów?? Pracuję na promocjach i czesto
            zdarza mi pracować w Makro...to że nie można tam wpuszcza dzieci poniżej 140 to
            nie jest głupi wymysł....
            1. tam czesto jezdza wózki widłowe- i nie kłóćcie się ze nie bo jak robicie
            zakupy w weekendy to może ich nie widać, no ale w tygodniu widać je
            wyraźnie...trzeba przecież na bieżąco ściągac towar który jest bardzo wysoko,
            na żadanie klientów lub po prostu z powodu braku w półkach. Poza tym pracownicy
            obsługujący wózki często jeżdża szybko- bo np jest dużo roboty i oni muszą z
            wszystkim zdążyć....a malucha poniżej 140 nie widać z wózka, szczególniwe jesli
            jedzie on z wysoką paleta która ogranicza mu widoczność
            2. po sklepie jeżdża też tzw skutery, małe szybkie pojazdy, na których
            pracownicy stoją.one osiągają dość dużą predkość i nie zawsze gładko
            hamują....zawsze istnieje ryzyko że jakiś maluch może wejść mu w drogę- nie
            oszukujmy się rodzić nie zawsze jest w stanie upilnować swoje dziecko
            3. kiedy alejka jest zamknięta bo np jest w niej zdejmowany towar, to mimo że
            na wejściu do niej wisi żółta taśma informująca o zamknęciu, to klienci nic
            sobie z tego nie robią i pod nią przechodzą..a zdarzały się przypadki że paleta
            ktora była ściągana lub wrzucana do gory, nieoczekiwanie, np wskutek złego
            ofoliowanias palety spadala na ziemie...pracownik ma kask, ktory go
            zabezpieczy, ale ten niemyślący klient ktory się tam wepchnął, już nie....a
            jeśli taki wejdzie z dzieckiem to już w ogole.....dorośli czesto nie potrafia
            samych siebie upilnować
            4. makro mimo wszystko jest hurtownią i klienci mają duże wózki- wieksze niż w
            normalnych supermarketach. niektorzy wkladają do nich bardzo dużo, przez co
            mają ograniczona widoczność i zdarza się że uderzą nim np w półke i
            zrzucą/uszkodzą coś....a gdyby po sklepie biegały dzieci, to mogłoby być dla
            nich zagrożeniem...poza tym maluch sam może coś na siebie zrzucić,a towar jest
            w opakowaniach zbiorczych, które są cięższe niż w normalnych marketach


            co do przeszukań przy wyjściu- to duzy obiekt, są duze wózki a niektórzy
            klienci robią olbrzymie hurtowe zakupy, nawet na 4 czy 5 wózków...zawsze sie
            może zdarzyć- kasjerka też człowiek- że ktoś coś schowa celowo lub nie.
            sprawdzanie przy wyjściu ma temu zapobiec

            ludzie jak sie komus coś nie podoba,to tam nie kupujcie....to jest sklep
            skierowany głównie do osob ktore robią zakupy hurtowo, zawsze możecie iść do
            biedronki, reala albo jeszcze gdzie indziej- to są sklepy gdzie chętnie widza
            rodziny, w niektorych sa nawet specjalne pokoje dla matek z dziećmi - i stoja
            puste, bo nikt z nich nie korzysta
            • mamaoscara Re: Macro 08.01.07, 09:48
              No i dobrze, że nie wpuszczają.Jak chcę spędzić czas z dziećmi to niekoniecznie
              biorę je na zakupy,a te dzięki "samotności"robię szybciej i sprawniej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka