Dostałem pocztą:
Pani prosi Jasia:
- Do tablicy!
- Spierdalaj.
- Co powiedziałeś Jasiu?!
- Spierdalaj!
- Ach ty smarkaczu! Idziemy do dyrektora!
- Nie pójdę.
- Co?! Nie pójdziesz?!
- Nie pójdę, bo mu nogi śmierdzą.
Pani chwyta Jasia za ucho i niesie do dyrektora.
- Panie dyrektorze, Jasio powiedział do mnie spierdalaj, a o panu, że panu nogi
śmierdzą!
- Ach ty gnojku - krzyczy pan dyrektor - dzwonimy do twojego ojca. Dawaj numer
telefonu!
- Nie dam.
Oboje łapią Jasia za fr...