Mojej suczce pojawiło się cos na mordce. Rosło i rosło, myślałam, że to jakaś
narośl. Po 5 dniach było bardzo duże, aż w końcu brat ( którego zazwyczaj nie
ma bo studiuje daleko) przyjechał i stwierdził, że to kleszcz w końcowym
etapie przymocowania do zywiciela. Bałam sie wyciagać paskudztwa, wszystko
działo się w sobotę, postanowiłam poczekać do poniedziałku i jechać z nią do
weterynarza. W niedzielę się budzę a .... kleszcza nie ma. Jakie kroki mam
podjąć teraz- jechać do weter...