Co roku denerwuje mnie koniecznosc picia piwa z plastikowych kubkow i jedzenia
krupniokow z papieru. Co najlepsze wymagania te narzuca podobno Urzad Miasta.
To, ze ktos w UM lubi jesc z gazety moge zrozumiec, w koncu z roznych
srodowisk ludzie pochodza. Nie rozumiem jednak jak decydent z UM moze
lekcowazyc podstawy ekologii.