Siedziałem sobie niedawno na korytarzu na Uniwersytecie i czekałem na zajęcia.
Na przeciw siedziała jakaś dziewczyna.Nagle do niej podeszła druga
i czule ją objęła(to nie to,że jakieś lesbijki ,ale chyba
zrobiła to tak po prostu jak to dziewczyny czasem wobec siebie - gest ,że cię
lubię czy taki wyraz symapatii).
W momencie gdy to zrobiła poczułem coś niesamowitego.
Z jednej strony poczułem coś co nazwałbym czymś podobnym do tego
co człowiek odczuwa gdy zadziała na niego jakiś bodziec...