Przyjęłam dziś około 70 pacjentów.
Zachorował drugi lekarz w moim NZOZ-ie i zostałam sama "na wysuniętej
placówce", czyli w 2 małych wiejskich przychodniach.
Wszyscy pacjenci, którzy w rejestracji byli proszeni o przełożenie wizyty,
"musieli" być przyjęcie. Bo kaszlą od 2 dni. Bo mają katar. Bo muszą dzisiaj
koniecznie przyjść z wynikami. Bo kończy im się zwolnienie. Bo boli kolano od
2 tygodni.
Był 1 człowiek z zakrzepowym zapaleniem żył głębokich; rzeczywiście nie mogło
to czekać; a...