Ja miałam taki dziś. Ostatnie 500 metrów przeszłam. Dłonie mi spuchły, twarz miałam w kolorze jaskrawego różu, byłam tak mokra, jakbym przebiegła Saharę. Ani jednej chwili nie było fajnie.
Biegłam po infekcji. Wielka mi niby rzecz, wiele razy biegłam po przerwie chorobowej i zawsze było ok, a dziś, masakra to za małe określenie na to co dziś czułam:(
Mieliście kiedyś tak? Normalnie jestem podłamana.