-
Jezus powiedział, żeby opuscić matkę, ojca, zonę dzieci i isc za nim.
Prosze mi to wytłumaczyć. Caorle zdaje sie jest specjalistką, ale moze byc
kto kolwiek, kto czuje się na siłach. O co chodziło bogu miłości. Ja mam dwie
teorie, ale może jest cos czego nie biore pod uwagę, Zatem poczytam chętnie
wasze interpretacje.
-
czy można jakoś sprawić by łagodniej ktoś to przeszedł. Jak wytłumaczyć
delikatnie że taka jest kolej losu, że wszyscy sie usamodzielniają z czasem.
-
Wychodzę za mąż, za granicą. Mam 26 lat. Wyjeżdżam za niecały miesiąc.
I codziennie rano budzę się z bólem brzucha. Zżerają mnie nerwy.
Nie martwię się o siebie, martwię się o rodziców. Jak oni poradzą sobie sami,
z tęsknotą, z pustym domem (jestem jedynaczką), z martwieniem się o mnie.
Tyle sobie tłumaczę, że przecież to już czas, że kiedyś trzeba, że nie można
do pięćdziesiątki siedzieć mamie "na karku".
Ale chyba "umrę" z nerwów niedługo...
-
Mam 28 lat, urodziłam 7 miesięcy temu dziecko. Zastanawiam się, co się
takiego stało,że nagle wszyscy znajomi mnie opuscili, nie dzwonią itp. Zanim
zaszłam w ciążżę miałam koleżanki, znajomych, życe towarzyskie. Teraz telefon
milczy jak grób... Dodam,że nie zamęczam bezdzietnych znajomych opowieściami
o dziecku - rzadko cokolwie kpowiadam, a mimo to nikt nie dzwoni...
-
Troche na przekór wątkowi "ON znowu wyjechal z mamuśką" powiedzcie
mauśki "wyfruwających piskląt" jak to znosicie? Ja zawsze głosiłam poglądy,że
dzieci się nie ma dla siebie i należy szybko przeciąć pępowinę .I dalej
głoszę.Chociaż trochę mi smutno jak w moim gnazdku co raz mniej zostaje po
pisklętach,jeszcze jakieś piórko,jakieś świecidełko .....i odlatują .Jest
pustawo i takie głupie uczucie,że nie trzeba już codziennie gotować obiadu.
A z drugiej strony jestem bardzo szczęś...
-
Czasem zastanwiam sie czy nade mna nie wisi jakies złosliwe fatum, które
ciągnie się za mną od samego początku mojego zycia. Nawet nie mam z kim o tym
pogadac, wiec klikam do Was. Dorastałam bez ojca, wychowywana przez
despotyczną babcię, bo matka nie miała cierpliwości ani czasu. Jako młodsze
dziecko (mam starszego brata) zawsze byłam tą drugą, a brat faworyzowany
przez całą rodzinę. Gdy byłam nastolatką, kłóciłam się z matką z racji
podobnych charakterów - ona nigdy nie chciała ...
-
Przegryzł kraty, czy nie ma kto sfinansować filmu o życiu Karola Wojtyły?
jak myślicie?
-
będziecie sobie kadzić, dogadzać, adorować się.
Brak agresji czasem bywa destruktywny.
Co WY na to?
Chcecie mnie?
-
Trochę mną wstrząsnęła pewna historia (prawdziwa). Małżeństwo po
sześćdziesiątce popełniło razem samobójstwo, nie chcieli, żeby któreś umarło
pierwsze i to drugie cierpiało. Nic nie wiadomo, żeby jedno z nich było
śmiertelnie chore. Czy można ich zrozumieć? Czy to prawdziwa miłość czy poważny
problem psychiczny? Nie wiem, czyja była inicjatywa, może obojga. Aha, nie
mieli dzieci.
-
Kochani nie potrafię nazwać tego, co dzieje się między mną a kolegą (?) /
przyjacielem (?) kochankiem (?).
Jakiś czas temu zakochałam się w koledze z pracy. Sprawy potoczyły sie dobrze
i po półtora roku oczekiwania i zabiegów z mojej strony nasza znajomość stała
się bliższa. To ja namówiłam go na seks. Było cudownie. Okazało się, że on
jest już zajęty. Miał od wielu lat dziewczynę, która na jakiś czas go
opuściła i wyjechała do Stanów.
Byłam zrozpaczona, ale głupia. Marzyłam o ni...