mamosz
03.09.02, 22:24
Troche na przekór wątkowi "ON znowu wyjechal z mamuśką" powiedzcie
mauśki "wyfruwających piskląt" jak to znosicie? Ja zawsze głosiłam poglądy,że
dzieci się nie ma dla siebie i należy szybko przeciąć pępowinę .I dalej
głoszę.Chociaż trochę mi smutno jak w moim gnazdku co raz mniej zostaje po
pisklętach,jeszcze jakieś piórko,jakieś świecidełko .....i odlatują .Jest
pustawo i takie głupie uczucie,że nie trzeba już codziennie gotować obiadu.
A z drugiej strony jestem bardzo szczęśliwa,że ktoś jszcze kocha moje
dzieci.Dlatego nie bardzo rozumiem matki nienawidzace partnerów swoich
pociech.Przecież dziecko właściwie się wychowuje dla nich tych którzy je
pokochaja takie jakie my je ukształtowałysmy m.innym.Zapraszam do rozmowy na
ten temat